Ja swego czasu ćwiczyłem judo, trochę częściej niż raz w tygodniu, w zasadzie to jak studiowałem to chodziłem na sekcję judo dość często, starałem się co dziennie. Ale to było dawno, pewnie już zapomniałem. :) BUHAHHHAAAAA!
Kulturystykę uprawiałem do momentu jak mi mięśnie przeszkadzały obrócić się na bok, wtedy zdałem sobie sprawę, że to nie za bardzo ma sens na poważnie i teraz ćwiczę sporadycznie. Zgadzam się z Beksińskim, że teraz każdy chce wyglądać jak MISER UNIVERSE, to jednak jest trochę głupie.
Chętnie za to poćwiczyłbym loty na szybowcach, ostatnio wydaje mi się to najlepszym sportem. Tylko mnie nie stać i to jest ból - czy ktoś podziela moje cierpienie?