Otóż wpadłem na kolejny pomysł by nasz kraj rządzony przez głupich stał się może w pewien sposób lepszym:
Słyszałem, że gdzieś tam, w Szkocji czy Norwegii, nie jestem pewien, każdy (nie tak dosłownie, może coś ponad 9/10 ) posiada broń.
I do czego zmierzam? Otóż, można coś takiego wprowadzić również w naszym kraju. Wyobraźcie sobie, taki gościu, wpierw idzie na badania, żeby go zbadać, czy jest zdrowy i czy może posiąść broń na własność. Jeśli zda, idzie na OBOWIĄZKOWĄ służbę do wojska. 3 miesięczna wystarczy. Tylko nie coś takiego że szkoli się w szorowaniu podłogi czy obieraniu ziemniaków. To też, ale taka służba powinna skupiać się na wyszkoleniu takich ludzi w ich sprawności fizycznej (siłownia, bieganie) oraz strzelnica. Już nie koniecznie żeby rzucali granatami, ale by nawet taką zwykłą bronią mogli się posługiwać. Wierzcie mi, 3 miechy mogłyby starczyć.
Ale co dalej. Otóż, każdy obywatel powinien u nas posiadać broń. Naturalnie, zdrowy umysłowo, a broń powinna być zamknięta w jakimś dajmy na to pudełku z szyfrem. Do tego kilka magazynków do owej broni, np. 5, zależy dla kogo, czy dla weterana wojennego, czy zwykłego obywatela.
Coś jeszcze? Owszem, strzelnice. Powinniśmy mieć więcej strzelnic na terenie Polski. Wygląda to tak, że jak ktoś chce iść na strzelnice, to idzie. Każdy kto ma broń dostaje specjalne przepustki, że np. 3 razy na miesiąc za darmo może iść sobie postrzelać na strzelnicy. Jeśli chce więcej to może za to zapłacić, lecz w tym tkwi sekret, by nie było to jakoś ekstremalnie drogie. Za 20 minut takiego strzelania np. 100zł.
Ale wszystko kosztuje niestety. No wiem o tym dobrze, że po 1. państwo musiałoby znaleźć środki na inwestycje w broń i amunicje, po 2. zajęłoby zorganizowanie tego wszystkiego kupe czasu.
Wiem o tym dobrze, ale czas nie jest problemem. Wybudować kilka strzelnic na miasto, jedną na np. wieś i jest dobrze. Pieniądze na broń i amunicję poszłyby z podatków (wykorzystaliby je jakoś pożytecznie).
Wyobraźcie sobie. Wystarczyłoby, że 1/4 Polaków miałaby broń. I wtedy jesteśmy bezpiecznym państwem. Nawet jakby wmaszerowała do nas Rosyjska armia to nie mamy takiego zmartwienia. Zwykła armia jest, a po za tym po max tygodniu takie Ruskie odpuściliby sobie, jakby zza każdego rogu w nich strzelali. I tyle by wystarczyło. Zwłaszcza jak mamy jeszcze sojusze. To teraz co jakby nawet 1/2 Polaków miała broń...
Jak już mówiłem, kosztowne i czasochłonne, ale bylibyśmy bezpieczni. Broń mogłaby być rozdawana może nie za darmo, ale pół darmo. Chyba, że ktoś np. w tym wojsku wykazał się szczególnym wkładem w to szkolenie, to broń za free. A tak to dla każdego za pół darmo broń i amunicja.
Już tutaj nie mówię o jakiś maszynówkach czy bóg wie co jeszcze. Nawet zwykłe pistolety i takie wiatrówki by wystarczyły.
Co sądzicie o takim czymś?