Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: "Calradia - Upadek bogów"  (Przeczytany 4907 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline matigeo

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1043
    • Piwa: 2
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: "Calradia - Upadek bogów"
    « Odpowiedź #15 dnia: Stycznia 25, 2013, 21:10:33 »
    Jeśli chodzi o rozwinięcie topicu, to opierając się na historii zaprezentowanej przez Prußaka dorzucę swoje trzy grosze.

    Historia Królestwa Rhodoków

    Rok 620 to był dziwny rok. Siedem lat po wyrzuceniu swadiańskiego okupanta 12 marca owego roku zmarł bezdzietnie król Cyrus d'Estain, bohater wojny wyzwoleńczej i pierwszy władca odrodzonego państwa krnąbrnych górali. Rhodocka szlachta zebrała się w Jelkali, podobnie jak ongiś na początku wojny, i została zmuszona do zdecydowania o przyszłości swojej ojczyzny. Znacznymi wpływami cieszyły się trzy rody: Vicosso, Ajacco i L'Eclerc sprawujące władze odpowiednio w Veluce, Yalen i Przełęczy Almerra. Po zażartych debatach ustalono, iż Jelkala, będąca stolicą Rhodocji, będzie osobistym (aczkolwiek nie dziedzicznym) lennem władcy, zaś "urząd" króla będzie obieralny w ramach dynastii. W przypadku braku potencjalnego następcy, szlachta miała wybrać na władcę jednego spośród swojego grona. 15 sierpnia 620 roku książę Morthond z rodu Metello został obrany królem; koronacja odbyła się tego samego dnia. Dynastia Metello panowała przez niemalże 300 lat, aczkolwiek jej koniec należy do mrocznych kart historii Królestwa Rhodoków.

    Przez dwa stulecia kraj prężnie rozwijał się gospodarczo, unikając większych zatargów z silniejszym sąsiadem, czemu sprzyjał sojusz z Królestwem Nordów przypieczętowany mariażami między rodami rhodockimi i nordyckimi. Jednakowoż w 840 roku Królestwo Nordów przeżywało kryzys z powodu śmierci króla Jungi Silnego na polowaniu. Junga osierocił pięcioletniego syna, zaś brak silnego władcy utrudniał obronę w przypadku ewentualnej agresji... co też wkrótce nastąpiło.

    Silna armia Vaegirów wsparta swadiańskimi "najemnikami" zaatakowała Królestwo Nordów. W międzyczasie dwie armie swadiańskie - jedna pod wodzą króla Kernosa II, druga dowodzona przez wielkiego marszałka Plaisa Verteenbecka - dokonały inwazji na Królestwo Rhodoków. W ciągu pierwszych kilku miesięcy padły twierdze Maras, Ergellon i Grunwalder, a wojska rhodockie zostały rozbite w bitwie nad Cavezą. Rhodockie możnowładztwo przerażone perspektywą ponownej niewoli zdecydowało się przyjąć królewski projekt zwiększenia monarszej kontroli nad armią (czego efektem stało się zatwierdzanie wyboru marszałka przez władcę), a także ograniczenie poddaństwa jako element zwiększania zdolnej do walki (czyli poboru) siły żywej królestwa.

    Tak zwana Armia Nowego Wzoru w ciągu następnego roku rozbiła siły króla Kernosa; sam władca jednak zdołał zbiec. Położenie Rhodoków jednak się nie poprawiło, gdyż Verteenbeck zdołał podejść pod Velucę, zdobyć ją szturmem, ograbić i spalić.
    Paradoksalnie, upadek jednego z ważniejszych miast królestwa sprawił, że armia swadiańska znalazła się w podobnie złym położeniu - wkrótce każde sioło, każdy las i każda przełęcz zaroiły się od mściwych i żądnych krwi partyzantów. Jesienią 621 roku armia generała Milo Cassiusa, dowódcy wojsk rhodockich, wspierana przez oddziały partyzantów, zwabiła w pułapkę, okrążyła i doszczętnie zniszczyła oddziały "rzeźnika z Veluki" Verteenbecka. Późniejsze legendy mówiły, że Verteenbeck nie zginął w bitwie, lecz powiesił się wkrótce później, a jego duch miał straszyć tamtą okolicę przez długie lata. Niestety, Maras, Ergellon i Grunwalder pozostały w rękach Swadii.

    Ocalenie Rhodokom przyniósł rok 842 - hordy Khergitów zaatakowały ziemie Vaegirów i Swadii, dając Nordom i "krnąbrnym góralom" chwilę wytchnienia. Dzięki temu rok później podpisano pokój na zasadzie status quo ante bellum. Historycy wszystkich państw są zgodni, iż inwazja stepowych barbarzyńców ocaliła niepodległość zarówno Rhodocji, jak i Nordyki.

    W roku 901 zmarł król Graveth II. Jego śmierć była początkiem wojny domowej w królestwie, zmarły władca pozostawił po sobie jedynie córkę Charlottę.
    Pretendentem do tronu okazał się wnuk marszałka z drugiej wojny o niepodległość, książę Arkadius Cassius. Spór między legitymistami (wiernymi księżniczce) a Kasjuszami (stronnictwo księcia Arkadiusa) dałby się załagodzić, gdyby nie kategoryczny brak zgody obojga zainteresowanych pretendentów do małżeństwa. W roku 902 doszło do wybuchu wojny domowej.
    Siły legitymistów zostały wyparte z Jelkali przez armię Cassiusa, wspieraną przez księcia Tergellona l'Eclerc. Wsparcia księżniczce udzielił książę Valerius Ajacco, Jules Vicosso oraz, co ciekawe, młody król Eryk Swadiański. Wojna z mniejszym i większym natężeniem trwała do roku 905, kiedy to w szturmie Almerry polegli przywódcy Kasjuszy; rody Cassius i l'Eclerc zostały doszczętnie wytrzebione.
    Było to jednak pyrrusowe zwycięstwo - w kilka miesięcy po wojnie królowa Charlotta zmarła podczas szalejącej epidemii ospy. Szlachta musiała wybrać nowego władcę. Jednak wraz z tym wyborem zniesiono elekcyjność w obrębie dynastii, jak również oficjalnie odsunięto kobiety od dziedziczenia. Wiosną 906 roku królem został Reland de Vigny.

    Następne 300 lat było trudnym okresem lizania ran, przerywanym jedynie niewielkimi utarczkami na granicy ze Swadią czy też najazdami Khergitów czy też Sarranidów. Jak się jednak okazuje, jeden z takich kryzysów stał się wkrótce przyczyną sporu pomiędzy dwoma pretendentami do tronu Królestwa.
    W 1250 roku zmarł król Kastor IV. Jak zawsze w takich przypadkach w Jelkali zebrała się szlachta celem wyboru nowego monarchy. Początkowo wysokie szanse miał Kastor Venici, przywódca szlachty kupieckiej ,rodem z Veluki. Jednak na kilka dni przed końcem wyborów gruchnęła wieść o ataku silnego oddziału Swadian, który zapędził się aż w okolice stolicy. Cudem nazwano późniejsze odparcie tego zagonu przez marszałka Gravetha Celsiusa - niestety generał podległe sobie wojsko wykorzystał do "przekonania" szlachty, aby tron i koronę oddała jemu. Sam Kastor w kilka miesięcy później udał się na wygnanie w obawie przed zamachem ze strony uzurpatora.

    Offline Zubik04

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 17
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: "Calradia - Upadek bogów"
    « Odpowiedź #16 dnia: Stycznia 31, 2013, 22:40:43 »
    Mysle, ze jesli Khanat Khergicki jest wzorowany na Tatarach (co jest bardzo prawdopodobne, to i musi istniec cos w stylu imperium Mongolskiego (na wschod od Khanatu) czyli wielkie imperium stepowe

    Offline Netoman

    • Bajkopisarz
    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1736
    • Piwa: 162
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: "Calradia - Upadek bogów"
    « Odpowiedź #17 dnia: Lutego 01, 2013, 17:41:17 »
    Khanta pochodzi zza gór, mówi o tym Rolf, gdy opowiada o Domu Rolfa.

    Offline Zubik04

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 17
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: "Calradia - Upadek bogów"
    « Odpowiedź #18 dnia: Lutego 02, 2013, 10:52:56 »
    Jesli chodzi o sultanat, to czy jakis bohater opowiada o jego historii?

    Offline Verden

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 5
    • Piwa: 0
    • Płeć: Mężczyzna
    • Kochający coś tam.
    Odp: "Calradia - Upadek bogów"
    « Odpowiedź #19 dnia: Lutego 02, 2013, 11:28:13 »
    Możliwe ale ręki nie dam sobie uciąć. Chyba któryś z towarzyszy coś mówił gdy się wchodziło na pustynie, coś w stylu: "O dom" Lub mi się wydawało :D