Głównie działałem na mniejszych stronach. Sam prowadziłem raz grę, ale niestety gra padła bo nie dałem rady sam ogarnąć ponad 20 państw. Była to gra dyplomatyczna co wiązało się z aktualizacją struktur państw oraz prowadzeniem wojen, jako że gra były w uniwersum Władcy Pierścienia to te dzikusy co chwila wypowiadały nowe wojny xd. Po prostu samemu takowej gry nie da się prowadzić, a padło dlatego że nie wyrabiałem z wszystkim na czas i większości się nie chciało czekać.
Wszystkie moje starania zapewne są w jakichś archiwach. Ale aktualnie prowadzę tylko jedną misję, ale nie RPG tylko hmm państwową:
O tu! Także moje konto jeszcze można znaleźć na Tawernie Gothic gra Marant RPG. Głównie wojuję na Kozakach od czasu I edycji (nie patrzcie na datę założenia konta bo usunęła mi coś jak kilku innym userom, możecie popytać jak nie wierzycie ;p). Aktualnie nie wiem czy można tam coś znaleźć bo sporo jest w ukrytych archiwach.
Zresztą na każde pytanie postaram się odpowiedzieć jak coś.
A tutaj pobawiłem się i poszukałem parę moich wypowiedzi:
TURA V
Siły Morii szybko się przegrupowały i ruszyły do ataku. Elfowie, krasnoludy oraz ludzie także ruszyli do ataku. W pierwszych liniach ruszyły krasnoludy, orkowie wykonali nagły zwrot i przed szeregi wypadły trolle które zaczęły ciskać głazami, pierwsza fala krasnoludów poszła się gonić. Jednak głazy to nic dla krzepy krasnoludzkich wojowników, mimo licznych pocisków nad ich głowami ruszyli do ataku, pierwsze szeregi orków zostały wycięte w pień, jednak orkowie szybko "wrócili" do normalnej walki i zatrzymali napór wroga. Prawie równocześnie do walki wkroczyli elfowie i czarni urukowie z Morii, walka rozgorzała na dobre. Gdy w centrum trwała walka na flankach pojawiły się oddziały elfów i Morii, obaj dowódcy wykonali ten sam manewr. Pajęczy jeźdźcy rozpoczęli zaciekły bój z najpotężniejszą kawalerią z Mrocznej Puszczy, mimo iż podjęły próbę odwrotu to i tak zostały praktycznie wszystkie wycięte w pień. Resztki oddziałów elfów które miały zaatakować od tyłu siły Morii zebrały się i wykonały swoje zadanie, wprowadziły chaos na tyłach orków i zmusiły ich do zdwojonego wysiłku. Jednak przewaga orków miała spore znaczenie, gdy tylko uporały się z atakiem w plecy ruszyły ze zdwojoną siłą na oddziały elfów. Elfy rozpoczęły powolny odwrót gdy nagle pojawiły się długo oczekiwane siły Gondoru, kilka tysięcy dzielnych ludzi zaatakowały orków od tyłu, orkowie znów zostali zmuszeni do walki po dwóch stronach, tym razem oni zaczęli się cofać w kierunku północnym. Teraz to Moria wzniosła okrzyki radości, ponieważ jeszcze dłużej oczekiwany Mordor pojawił się na horyzoncie. 30 000 orków biegło w kierunku armii Elfickiej, dowódcy Elfów zdarzyli jednak zapanować nad sytuacją i wycofali swoje siły w kierunku stolicy Lorien, orkowie połączyli swe siły i parli dalej, elfowie jednak zatrzymali ich napór. Udało im się ustawić w formacji typu falanga, pikinierzy z przodu, miecznicy lekko z tyłu a łucznicy kilkanaście metrów za nimi, ciągły ostrzał zmusił orków do odwrotu. Armie stały na przeciw siebie w pozycji początkowej...
Tymczasem w stolicy siły Khandu rozpoczęły atak, katapulty ciskały podpalone słomiane kule w miasto w celu wzniecenia pożaru, łucznicy zasypywali gradem strzał całe miasto. Pozycja obrońców była opłakana, do czasu gdy tyły Khandyjskiej armii zostały zaatakowane przez doborowe oddziały kawalerii z Mrocznej Puszczy, jednak ich liczba była zbyt mała by sprostać przewadze pustynnych żołnierzy, jednak na chwilę ich powstrzymali. Ta chwila starczyła obrońcą na chwilę spokoju, więc wrócili na mury i rozpoczęli zmasowany ostrzał szturmujących sił wroga. Zdawało się już, że lada moment Khand wedrze się do miasta, część muru zawaliła się, dzikie hordy ruszyły ku niej, czekały tam na nich resztki ocalałych obrońców, gdy nagle z miasta rozniósł się okrzyk: Orły! Orły nadlatują! //Historia bilbio cz. 3 xD // Elfy uradowały się i wypadły przez mur z nową siłą, orły w pierwszej kolejności roztrzaskały katapulty, zdezorientowana armia Khandu dopiero po chwili ogarnęła się i rozpoczęła przerwany atak. Po godzinie walk łucznicy Khandu zastrzelili pierwszego orła, nim zginął zdążył wlecieć w największe skupisko wroga miażdżąc na miejscu kilkunastu przeciwników. Orły dostały furii zaatakowały ze zdwojoną siłą oddziały łuczników, armia Khandu rozpoczęła paniczny odwrót, dopiero asasyni ogarnęli chaos i zebrali wszystkich z dala od stolicy i przygotowali się na obronę... Orły jednak zawróciły i poleciały do elfów.
VI TURA
Okrzyki, wrzaski tupot szczęk żelaza. Oddziały Morii wiwatują, zapewne Balrog wygłasza przemówienie.
Równomierny odgłos, bam, bam, bam, bam - z oddziałów Lorien, Mrocznej Puszczy, Rivendel, Krasnoludów oraz Ludzi dochodzą dokładne odgłosy bitewne, oddziały zostały zmobilizowane, ich wodzowie przypomnieli im dawną chwałę ludzi, elfów i krasnoludów. Po chwałę, na śmierć! - słychać ostatnie odgłosy od strony armii Wolnych Ludów Śródziemia. Wiwaty jednak przerywa niespodziewany atak, Pająki nadchodzą! słychać wiele ostrzeżeń ze stanowisk obserwacyjnych. Dobrze, że z armią Ludzi znajdują się dalekowzroczne elfy które dostrzegły w porę zagrożenie. Strażnicy Wieży z Minas Tirith ustawili się w formacji falangi. Pająki które jak każdy wie nie należą do stworzeń zbyt bystrych po prostu wparowały na nastawione piki. Mało które przedarł się przez te zasieki. Padło zaledwie kilku strażników, pająki zostały wycięte w pień. Już słychać odgłosy obserwatorów Idą, idą. Moria się zbliża! armia rusza im na spotkanie, równy marsz wprowadza szał bitewny we wszystkich sercach, nawet w krasnoludzkich. Ta bitwa będzie zapamiętana na długo... Orły teraz! rozlega się głos dowódcy elfów. Chmara orłów wbiła się w powietrze jednak poleciały dość wysoko, orkowie ledwo je widziały. Armia orków zatrzymała się bo nie wiedziała co się stało z orłami, gdy nagle z nieba zaczęły spadać jakieś przedmioty, boom. Rozległ się odgłos spadającego głazu jeden z trolli dostał zmiażdżyło go to na miejscu, bom bom bom, spadają kolejne, połamane drzewa, głazy. Wśród orków wybuchła panika, jednak Balrog wszystko szybko doprowadził do porządku. Jak się okazało orłów nie jest zbyt wiele więc ostrzał na chwile został przerwany. Orły wracały po amunicję. Teraz naprzód, póki ich nie ma! - rozległ się okrzyk głównego dowódcy Morii. Orkowie ruszyli w panicznym ataku na siły Wolnych Ludów. Jak zwykle to samo na lekką piechotę orków która wysunęła się do przodu natarły dzielne krasnoludy spod samotnej góry. Niestety dla orków skończyło się to marnie ponieważ walka z zaprawionymi w bojach krasnoludach wychodzi ponad ich normę. Krasnoludy walczyły jeszcze jakiś czas, po czym zostały przywołane do porządku przez dowódców i wycofały się. Na flankach armii Wolnych Ludów rozpoczęły się ataki Pajęczych Jeźdźców, walki trwały i póki co nie było widać przewagi po żadnej stronie. Nikt nie przejął się tymi drobnymi atakami, Gondorczycy którzy teraz stanęli w pierwszych szeregach rozpoczęli natarcie. Co dziwne w pierwszych szeregach natarli Strażnicy Wieży z długimi pikami. Odpierali chwilę ataki po czym zaczęli się cofać powoli tyłem, gdy nagle zrobili coś niespodziewanego, coś na co orkowie pewnie by nie wpadli. Utworzyli podwójną linię w równych odstępach i każdy z nich kucnął, zza pleców dobył się odgłos z kilku tysięcy gardeł, piechota z Peralgiru wybiła się z ich pleców i natarła na wroga, orkowie początkowo byli zaskoczeni tym manewrem, jednak po chwili ogarnęli się i wrócili do walki. Jednak cały czas się cofali, napór wroga był zbyt silny. Gdy nadeszła kolej krasnoludów na walkę z armii Morii wybiegły trolle z maczugami. Szybki manewr i wojska stały w umówionej formacji. Trolle nie miały jak podejść, po wszędzie by się na coś nadziały. Gdy trolle zastanawiały się nad miejscem uderzenia nadleciały orły z kolejną porcją prezentów z Nieba, skierowały jednak teraz ogień na oddziały odwodowe znajdujące się na tyłach armii Morii, przez niefortunny przypadek jeden z głazów spadł na Ghorka dowódcę z Morii, niewiele z niego zastało. Orkowie przerazili się i rozpoczęli odwrót. (dopiero po kilku milach drugi dowódca opanował sytuację. / ta armia w tej turze nie wkroczy już do walki/) Gdy wreszcie trolle wybrały punkt ataku rozpoczęła się ofensywa krasnoludów, rzucił się na trolle mimo sprzeciwów dowódców kilka trolli padło pod silnym naporem toporów. Jednak po chwili to krasnoludy zaczęły się cofać. Na pomoc im ruszyli Strażnicy Wieży którzy przegonili trolle swoimi długimi pikami. Kilka trolli wycofało się na tyły. Dzieło zniszczenia ruszył teraz szerzyć sam Balrog, początkowo przegonił wszystkie siły które rozpoczęły odwrót do miejsc gdzie jeszcze pozostawione oddziały Wolnych Ludów wycinały resztki Pajęczych Jeźdźców. Gdy nagle pojawiła się Galadriela we własnej osobie, miała na palcu jeden z trzech elfich pierścieni. Biło od niej bardzo jasne światło, Balrog przeraził się i stanął jak wryty, dopiero salwa strzał która w niego uderzyła obudziła go. Balrog dał sygnał do odwrotu. Siły Morii wycofały się i przegrupowały się z armią odwodową. Triumf Wolnych Ludów nie był jednak zbyt długi już po chwili przybył spóźniony Legion Angmaru. Zaatakował on tyły oddziałów dokładnie miejsca gdzie znajdowały się siły z Rivendell. Elfy z Imlardis nie miały wcześniej okazji włączyć się do większej walki, więc z zapałem rzuciły się w wir walki. Dały one czas na przegrupowanie się reszcie armii i ruszyli na wroga. Jednak wycieńczone oddziały elfów, ludzi i krasnoludów nie mogły zbyt długo odpierać tak licznej armii. Po chwili dali sygnał do odwrotu.
W tej chwili armia Morii oraz Mordoru (który zbyt mocno nie wsławił się w tej walce) są niedaleko Morii, oddziały Wolnych Ludów są na dawnych pozycjach armii Morii a Legion Angmaru jest na dawnej pozycji armii Wolnych Ludów.
Tym czasem w stolicy Lorien...
Do armii Khandu dołączyły posiłki. Armia teraz była gotowa do kolejnego natarcia, jednak obrońcy stolicy także otrzymali wsparcie, wyrwa w murze została zwalona gruzami i innymi pierdołami które znajdowały się w okolicy. Khand ruszył do natarcia, tym razem jednak cała armia była ustawiona w doskonały szyku które uniemożliwiał oflankowanie tych sił. Pierwsze o tym przekonały się elfy z kawalerii Lorien które próbując zaatakować tyły armii Khandu wpadły na włóczników po czym zostały wystrzelane przez łuczników pustyni. Po odparciu natarcia elfów, gromkie rozbrzmiały głosy w armii pustyni, ponieważ to nazgule z Mordoru nadlatywały by udzielić im wsparcia. Jednak w tym samym czasie powróciły orły z drugiego frontu i rozpoczęła się powietrzna bitwa, które nie sposób opisać słowami. Armia Khandu zatrzymała się i póki co nic nie robiła, otrzymała inne rozkazy a teraz nie sposób było je wykonać. Jednak zajęcie szybko się dla nich znalazło ponieważ armia Dorwinionu rozpoczęła natarcie, 10 tyś. głów rzuciło się na prawą flankę Khandu. Zadali spore straty wrogowi jednak przewaga Khandu dała im się we znaki, więc po chwili wycofali się z powrotem do lasu. Gdy żołnierze pustyni wiwatowali nagle ktoś zakrzyczał i pokazał palcem w stronę lasu, po chwili wszyscy już pokazywali to miejsce. Na wietrze trzepotał sztandar rodu Durina, to krasnoludy zbliżały się, na przedzie maszerował wielki niedźwiedź, Beor. Wraz za nim jego ludzie oraz armia krasnoludów. Khand nie miał rozkazów manewrów, więc przygotował się na odparcie ataku. Po chwili obie armie się starły siły były równomierne. Po kilku godzinach walk krasnoludom udało się uzyskać przewagę, Khand podzielone na dwie armie nie był wstanie odpierać dłużej ataku, dowódcy dali sygnał do odwrotu. Krasnoludy jednak nie ścigały ich, tylko zajęły pozycje.
Powietrzna bitwa nadal trwa, póki co spadły dwa orły i jeden nazgul.
Jak chcecie więcej to poszukam ;d