Ano, Goldmarki przesądzają o grze. Teraz na tej naszej mapce ceny drewna sięgają 9 (czegostam, cholera wie jaka to waluta), a i tak nie chce go sprzedawać.
Ale to juz taki etap rozgrywki, gdzie zostało już w sumię tylko pięciu zjednoczonych graczy przeciw trzem osamotnionym. Jak się na początku zbuduje potężną koalicję, to potem już nie ma co zbierać. Martwię siętylko trochę tą Hiszpanią. Jak skończył podbijać wszystko, co było na południu, to najblizszego wroga ma dopiero w Imperium Osmańskim. Teoretycznie to wciąż sojusznik, ale coś się boję, że nie będzie mu się chciało wysyłać wojsk na kilkudniowe marsze i zaatakuje tego, do kogo ma bliżej, czyli mnie. Przecież nie jest głupi, wie, że kiedy skończymy dzielić Szwecję, zostanie tylko Rosja i Imperium Osmańskie, a kiedy te dwa padną, to kto będzie następny? My trzej mamy sojusz znajomościowy, więc raczej to przetrwamy, ale reszta musi dobrze kombinowac, jak uniesc glowe w jednym kawalku :) Dlatego tez, cholera, musiałem zawrócić na granicę z Hiszpanią ponad czterdzieści batalionów liniowych, które bardzo by mi się przydały w planowanej ofensywnie na Rosję. Ach, że też na tej mapie nie ma Ameryk, to dałoby Hiszpanowi jakieś zajęcie ;p