Ad. 1 Uczta
Temat zostawiam raczej dla "improwizowiczów", bo ja raczej zbyt często na wojnie, by balangowac. Dopiero ostatnio skusiłem się na imprezę po tylu wojnach. Zapas się w międzyczasie uzbierał, więc mówię do laski, by rozesłała zaproszenia. Odpowiedziała mi trochę inaczej: nie, żebym poszukał miejsca, tylko wybrał dogodny czas na imprezę. Akurat było świeżo po wojnie, zero zagrożenia, więc zdziwiłem się, czemu nie od razu. W panelu zadań miałem 30dni na zorganizowanie uczty. W każdym razie jak kliknąłem na rozmowę z NPC w panelu drużyny, to w opcji "Chcę rozesłac wiadomośc do wasali tego królestwa" pojawiło się zaproszenie na ucztę. Tak było u mnie, skoro miałem wybrac dogodny czas. Skoro Ty masz wybrac miejsce, to może zależec od tego, że nie masz zamku lub miasta, który by żonie odpowiadał, ale naprawdę nie wiem. Piszesz, że uczta ma byc na wsi. To mnie dziwi totalnie, bo nigdy nie widziałem uczty na wsi - chyba że zbudowałeś tam dwór, to by miało sens. Pewnie jeśli dokładniej napiszesz, skąd wynika, że akurat ta wieś ma byc miejscem uczty, to ktoś bardziej obeznany w temacie Ci poradzi.
Ad. 2 Liczebnośc oddziałów
Tu odpowiedź jest prosta: pewnie dostaliście ostatnio równe manto od kogoś i pewnie kraj wygląda jak w sylwestra, bo każda wioska płonie... Jarlowie potracili wojsko, wioski słabo się rozwijają, więc nie ma z kogo rekrutowac wojska. Pewnie jeszcze ponad połowa ich oddziałów to rekruci, bo nie mieli kiedy się wyszkolic.
Zalecam wojnę podjazdową: zaczepiaj słabszych lordów wroga (tzn. słabszych spośród ich, nie słabszych od Ciebie; Ty musisz wygrywac z liczniejszymi :) ). Jeśli jedzie ich po kilku, to podjedź. Jeśli masz dużo renomy, będą uciekac. Wjedź między nich i się rozdzielą. Pogoń wybranych i rozwal na raty. Będzie łatwiej niż w bitwie ze wszystkimi na raz. Jeśli jednak nie uciekną, to Ty pal wrotki, bierz ich na szybkośc i staraj się doprowadzic do bitwy tylko z jednym.
Dalszy sposób to smutna koniecznośc nawalania po cywilach. Skoro Wasza ekonomia ledwie zipie, wiochy płoną, nie ma ludzi do wojska ani pieniędzy na nie, bo gospodarka leży, a do tego kraj wroga ma się świetnie, to czas działa na Waszą niekorzyśc. Przewaga będzie już tylko rosnąc. Musisz też odciąc wroga od zaopatrzenia paląc jego wiochy. Tu jednak ostrożnie: plądrowanie trochę trwa i silniejszy przeciwnik może przeszkodzic. Bitwa jest jednak o tyle ułatwiona, że wróg podczas plądrowania wioski albo jej obrony przed Tobą walczy bez koni. Nasi ludzie jednak zostają w siodle. Nie wiem, czemu tak jest i czy u wszystkich, ale u mnie tak, a grałem w różne wersje (1.112, a potem 1.134).
Wycofania przysięgi i zmiany frakcji nie doradzam. Twardym trza byc, a nie mientkim.