Jest jeszcze w tym wszystkim jedna rzecz, otóż określona estetyka ma swoja własną filozofię. Najlepszy przykład to "alchemiczne" zestawienie barw w którym barwy popielate podkreślają fizyczność materii, zaś barwy żółty i czerwony to barwy ognia - barwy które mają reprezentować psychikę. Razem z tą estetyką wlatuje nam cały cyrk archetypów Junga i proszę, mamy konwencję! W takim alchemicznym tonie tworzy oczywiście Alan Lee, naturalnie to papka dla mózgu, ale papka z tradycją!
Poważnie dziwi mnie brak takiego bardziej świadomego podejścia do tych zjawisk które rozpalają waszą wyobraźnię, jak chociaż jaskrawo-zajebista estetyka lat 80. Może to strach przed tym, że zbyt wiele wiedzy zabije ducha i spontaniczność. :0