Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Stratedzy za dyche :P  (Przeczytany 6005 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline sheep6665

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 121
    • Piwa: 0
    Odp: Stratedzy za dyche :P
    « Odpowiedź #30 dnia: Sierpnia 11, 2012, 15:11:40 »
    W Styrii. Tak mi się przynajmniej wydaje, mogę się mylić.

    A kolonie to nie aż taki zyskowny interes, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.
    Po pierwsze, potrzebne jest tam jakieś źródło pożywienia, najlepiej żyzne gleby, popatrzmy na afrykę... pustynie, półpustynie, sawanny i lasy tropikalne(mówię oczywiście o "przeciętnym" krajobrazie, bo wbrew obiegowej opinii Afryka jest w stanie sama się wyżywić i produkować olbrzymie nadwyżki żywnościowe, wymaga to jednak nieco alternatywnego podejścia do uprawy w ogóle). To większa część z tego kontynentu, żyzne gleby występują na sawannach(czarnoziemy to nie są, ale można powiedzieć, że jest dość żyźnie) ale wymagają rozbudowanej melioracji, a ich intensywne wykorzystywanie może spowodować "pustynnienie" obszaru. Analogicznie działo się w latach 20-stych w USA, tam intensywnie uprawiana gleba na preriach zerodowała i efektem były potężne burze piaskowe przez kilka lat dotykające nawet Wschodnie Wybrzeże. Oczywiście ziemia którą uprawiano kosztuje dziś grosze i nie nadaje się do niczego. To nie wróży dobrze.

    Drugą rzeczą jest jakiś "towar eksportowy", czyli coś co mogli wyprodukować/wydobyć koloniści i sprzedać w metropolii. Na początku chodziło głównie o złoto, ale jak się później okazało może to spowodować potworny wzrost inflacji i trzeba jakiegoś "użytkowego" dobra. Przykład ponownie z Hiszpanii(ta "inflacja przez nadmiar kruszca" także dotyczy tego kraju) - podczas gdy złoto i srebro świadczyło o bogactwie, trzcina cukrowa produkowana na wyspach karaibskich była prawdziwym, ekonomicznym skarbem Hiszpanów, z czego ci zdawali sobie sprawę. Teraz szukamy czegoś w Afryce - Ropa naftowa - możliwa do wydobycia od XIX wieku, na dodatek zalega np. na południu Algierii gdzie wymaga odpowiedniej infrastruktury(przecież to pustynia) aby można było ją eksploatować. Metale - były także w Europie, te z kolonii byłoby gorsze jakościowo i na dodatek droższe. Metale szlachetne - na ich bazie wyrastały dobrze zorganizowane państwa, pamiętajcie, że tacy "prymitywni" Zulusi sprawili olbrzymie kłopoty Brytyjczykom w XIX wieku, więc Polacy w XVI-XVIII(bo chyba o tym przedziale mówimy) mieliby spore problemy z silniejszymi ówcześnie Hausa albo czymś tego rodzaju. Kamienie szlachetne - nie ta epoka, w RPA jest ich mnóstwo, ale ich złoża zalegają strasznie głęboko więc na tamte czasy wydobycie było niemożliwe.
    W przypadku braku powyższego możliwą alternatywą jest pośrednictwo handlowe np. sprzedajemy wódkę z Polski za niewolników z Afryki. Tyle, że tutaj zamiast kolonii wystarczy port i małe miasteczko kupieckie.

    Po trzecie - demografia. Amerykę łatwo było skolonizować, bo pierwsze spotkania(i co by tu nie mówić - podboje) rozprzestrzeniły np. ospę na obu kontynentach, Indianie często umierali na katar(także przybysz z ojropy), więc jak łatwo się domyśleć ludność tego kontynentu została zdziesiątkowana. W Afryce historia wyglądałaby inaczej, bo o ile w XIX wieku widać było demograficzne braki spowodowane handlem niewolników(i gospodarcze po tym, jak wielkoskalowego handlu zaprzestano) podczas gdy ludność Europy powiększała się w olbrzymim tempie, to w latach przedindustrialnych różnica nie była jeszcze tak wielka w efekcie zarządzający koloniami musieliby się aktualnie liczyć z tubylcami, co albo zwiększyłoby koszty administracji kolonią, albo przeszkodziło w kolonizacji samej w sobie. W XIX wieku Europejskie potęgi nie miały problemu z kolonizacją, ale administracja i konieczność utrzymywania sporej armii w koloniach sprawiała, że dokładali do tego interesu.

    Po czwarte - trzeba kogoś kto będzie tym kolonistą. W Anglii byli nimi purytanie, we Francji w dużej części hugenoci, w Hiszpanii i Portugalii rycerstwo, które po rekonkwiście szukało sobie zajęcia. Jeśli do tych "podstawowych" grup dołączymy jeszcze różnego typu poszukiwaczy przygód, skazańców, ludzi uciekających od starego życia, kupców chcących się dorobić na zamorskim handlu.
    U nas mniejszości religijne żyły sobie dobrze i dołożyły swój duży wkład w naszą kulturę, rycerstwo miało co robić, w końcu na wschodzie kawaleria dalej była szeroko używana, a po tym, jak klasyczne rycerstwo się przeżarło dalej zajmowali się "gospodarzeniem", czasami pojechali na jakąś wojnę. Dół drabiny społecznej - chłopi i biedota w miastach - chłopów było dużo, ale byli oni przywiązani do ziemi, miasta u nas mimo wszystko do Paryża, Amsterdamu czy Lizbony się nie umywały więc biedoty było niewiele, a duże miasta portowe w "najlepszej" chwili mieliśmy 2, Gdańsk i Rygę.  Dlatego nie było zbyt wiele 'awanturników' chcących zbudować sobie życie od podstaw w nowym świecie. Kupcy w Polsce także nie byli dość liczni czy bogaci aby móc na własną rękę zorganizować wyprawę. Łącząc to w kupę - u nas nie było komu jechać do tych kolonii.

    Generalnie, jak tak gdybiemy to wszystko jest ładnie, jak patrzymy na to od strony Europy Universalis(fajna gra, ale symulatorem ówczesnego państwa czy świata nie jest) to wszystko jest ładnie, ale jak przyjdzie co do czego to wychodzi kupa.

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Stratedzy za dyche :P
    « Odpowiedź #31 dnia: Sierpnia 11, 2012, 15:24:19 »
    W pełni zgadzam się z przedmówcą, ale zapomniał dodać paru rzeczy:

    Posiadanie kolonii, pozwalało możnym kupcom, mieszczanom, arystokratom, na pozyskanie nowych ziem, za śmieszne pieniądze, gdy zatłoczone europejskie potęgi walczyły z przeludnieniem i epidemiami. Wówczas ludzie interesu, przyjeżdżali tam, tworzyli manufaktury, ze względu na sprzyjające warunki - mniejsza konkurencja, tania siła robocza, w początkowym okresie jurysdykcja władz często nie sięgała do kolonii, ze względu na słabo rozwinięte instrumenty państwowe. Gdy taki kupiec zorganizował choć jedną taką fabrykę (dodatkowo gdyby produkcja obejmowała towar unikatowy z tejże kolonii, zyski wzrosłyby) miał kolejny bonus - rynek skupu. Zazwyczaj zacofana ludność mieszkająca w koloniach, nie znała udogodnień europejskiego stylu życia, a więc kupowali oni praktycznie wszystko. Tak więc wszystkie te czynniki działały pobudzająco na gospodarkę, dawały jej kopa, ale wciąż podtrzymuje iż pełni zgadzam się z przedmówcą.

    PS Wydaje mi się, że kopalnia złota na terenie Austrii była również w Karyntii, mogę się mylić.
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline Jan Zamoyski

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 47
    • Piwa: 0
    Odp: Stratedzy za dyche :P
    « Odpowiedź #32 dnia: Sierpnia 11, 2012, 16:08:58 »
    Dać wam jedno zdanie a wy od razu macie wielkie pole do popisu. (dumny)

    a teraz przesuńmy się trochę w czasie tak  parę pokoleń przed mieszkiem 1 :D
    Jak myślicie jakby pojawił się podobny wizjoner i złączył wszystkie plemiona to pozycja polski w europie mogłaby inaczej wyglądać. Niestety tutaj już mało się możemy dowiedzieć. Gdzieś tam czytałem że w zapiskach legionów rzymskich okreslali nas jako barbarzyńców z toporami i tarczami. Muszę sobie to źródło odszukać tak z ciekawości, nie wiem czy to było na wiki.


    Ciekawy artykuł


    http://spodlasu.nowyekran.pl/post/36219,polska-zadecyduje-o-losach-swiata


    Podoba mi się komentarz tego gościa

    @Andarian
    Można byłoby jeszcze przytoczyć czasy Jagiellonów i Unii Polsko - Litewskiej, które potwierdzają ogólną analizę.
    Silna Polska od morz do morza to słabe Niemcy i słaba Rosja.
    I to nie jest żadne S-F.
    « Ostatnia zmiana: Sierpnia 11, 2012, 16:25:25 wysłana przez Jan Zamoyski »
    "To mniey boli "

    Florian Szary

    Offline wesch96

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1450
    • Piwa: 6
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Stratedzy za dyche :P
    « Odpowiedź #33 dnia: Sierpnia 11, 2012, 16:49:49 »
    Doczytałem do "tylko dzięki Polakom najazd mongolski został zatrzymany" i stwierdziłem, że dalej czytać nie mam zamiaru.

    ;_; To zasługa wojny domowej i podziału na cztery wrogie sobie państwa ;_;
    « Ostatnia zmiana: Sierpnia 11, 2012, 17:27:54 wysłana przez wesch96 »
    "Jeśli będziesz rozpamiętywał to co było, to możesz stracić z oczu to co jest"

    www.pustamiska.pl

    Offline Jan Zamoyski

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 47
    • Piwa: 0
    Odp: Stratedzy za dyche :P
    « Odpowiedź #34 dnia: Sierpnia 11, 2012, 17:07:28 »
    to nie tylko zasługa greków wesch ;)
    "To mniey boli "

    Florian Szary

    Offline sheep6665

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 121
    • Piwa: 0
    Odp: Stratedzy za dyche :P
    « Odpowiedź #35 dnia: Sierpnia 11, 2012, 18:12:39 »
    Skomentuję artykuł - w skrócie - bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura. Wesch już coś o tym powiedział, ja to rozwinę.

    Reorganizacja społeczeństwa rzymskiego była potrzebna już przed atakiem hunów a imperium nie upadło w jego wyniku - ale to dłuuuuugi temat, który był w już w pewnym stopniu poruszony. Najzabawniejsze jest to, że większość hunów przybyło do Europy okolicami Lwowa->Karpaty->Węgry(i tam mieli swoją siedzibę). Co do tego mieli Polacy? Nic.

    Czy Polacy zatrzymali rozszerzanie się HRE? Najbardziej ekspansywnym władcą Niemiec ze średniowiecza był chyba Barbarossa, a o jego losie zadecydowała kąpiel w rzece, gdzieś na bliskim wschodzie, podobno kąpał się w pełnym rynsztunku...

    Gdzie powstrzymano najazd mongolski? Na zapleczu, hordy cofnęły się z Europy po wieści o śmierci swojego przywódcy, zresztą wyprawa na Polskę służyła związaniu walką prawdopodobnego sojusznika Węgier, które były pustoszone najazdem. Ponownie w rozumowaniu pojawia się "bug" - to nie była wyprawa zdobywcza, tam nie chodziło o zdobycie terytorium, tylko łupieżcza, oni chcieli zebrać łupy, napełnić skarbiec i za kilka-naście-dziesiąt lat wrócić.

    Jaki wpływ na ekspansję Imperium Osmańskiego miała bitwa pod Wiedniem... Pytanie dość ciekawe, ale okazuje się, że klęska tam tylko i wyłącznie przyśpieszyła upadek. IO toczył podobny rak jak IR - wojsko, które dawniej było podstawą funkcjonowania państwa zaczęło mieszać się w politykę. Nie twierdzę oczywiście, że było to "niewielkie" zwycięstwo, ale jego wpływ na historię był mniejszy niż się wydaje.

    Kolejny "zgrzyt". Wedle autora, Rosja zaczęła się liczyć jako imperium od czasów rozbiorów. Teraz zastanówmy się. Rosjanie wygrywali wojny z Rzeczpospolitą, jeszcze wtedy, gdy owa była mocarstwem(często też przegrywali, ale "im dalej" tym więcej zwycięstw), państwo które pokonuje mocarstwo =/= mocarstwo w takiej sytuacji? Ok, powiedzmy, że się "poszczęściło". Pozostaje teraz pytanie, ile szczęścia miał Piotr Wielki wygrywając w Wielkiej wojnie północnej? Walczył z najlepszą armią w Europie, dowodzoną przez dowódcę na miarę Napoleona. I wygrał. Znowu to pieprz*ne "ruskie szczęście".

    Dlaczego państwa centralne przegrały pierwszą wojnę? Ponownie - nie dlatego, że ~20mln ludzi nie chciało tam walczyć(choć część walczyła, a po stronie państw centralnych polaków walczyło więcej). Zawiniła tutaj cała gama czynników od ekonomicznych, przez militarne i geopolityczne na społecznych kończąc. Tak jak w wypadku upadku Imperium Romanum, "sprawa polska"(a tam sprawa hunów) była ważna dla wyniku tamtej wojny, ale sama w sobie jej losów zmienić nie mogła.

    Druga wojna światowa to już w ogóle odjazd. Hitler przegrał w 1938 roku, gdy podpisał pakt z Japończykami i w 1941 gdy przyłączył się do wojny przeciwko USA. Różnica w postaci ponownie ~20mln ludzi, przy takim gigancie jak USA nie ma żadnego znaczenia. Dla uwydatnienia przewagi - obywatel USA wojnę odczuł na 2 sposoby. Po pierwsze - pobór, po drugie - zacienienie.
    Teraz porównajcie sobie to choćby z Brytyjczykami - oni w maju 1945 roku obudzili się w państwie, które niedawno jeszcze postrzegane jako mocarstwo, teraz reglamentowało np. żywność...
    O co mi chodzi? O to, że gospodarka Stanów Zjednoczonych, choć produkowała mnóstwo sprzętu wojennego nadal nie była ustawiona na najwyższe obroty. Jako, że wojny totalne zawsze wygrywają gospodarki i zasoby, to śmiem wątpić, aby Hitler przegrał tylko i wyłącznie przez Polaków.

    Nie mówię już o takich głupotach, że Słowianie pojawili się tutaj już dłuuugo po tym, jak hunowie się wynieśli, nie będę nawet wspominał, że autor przemilczał, że Polacy wspierali np. Napoleona a ten przegrał, albo pośrednio - Habsburgów w wojnie trzydziestoletniej, a oni byli jej największymi przegranymi. Jak zwykle - nie zgadza się z moją zajefajną teorią - zapomnijmy o tym.

    Offline Hermit

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 157
    • Piwa: 0
    Odp: Stratedzy za dyche :P
    « Odpowiedź #36 dnia: Sierpnia 14, 2012, 04:02:19 »
    Oczywiści, w końcu to największe marzenie każdego stratega. Tylko podejrzewam, że skończyłbym jako chłop bez praw, a nie dowódca.


    btw. Jeżeli chodzi o unię z Litwą, to źle na to patrzycie. Ze współczesnej perspektywy wynika, że wschodnie tereny są gorsze, bo są zapóźnione. Wcześniej po pierwsze nie było aż takich różnic, a po drugie małe zapóźnienia gospodarcze każdy miał w d, bo liczyła się ziemia i ziemia. A na wschodzie było jej więcej pod dostatkiem, dlatego unia była lepszym wyborem z perspektywy tamtych ludzi niż walka o marne kawałki na zachodzie.