W Styrii. Tak mi się przynajmniej wydaje, mogę się mylić.
A kolonie to nie aż taki zyskowny interes, jak się na pierwszy rzut oka wydaje.
Po pierwsze, potrzebne jest tam jakieś źródło pożywienia, najlepiej żyzne gleby, popatrzmy na afrykę... pustynie, półpustynie, sawanny i lasy tropikalne(mówię oczywiście o "przeciętnym" krajobrazie, bo wbrew obiegowej opinii Afryka jest w stanie sama się wyżywić i produkować olbrzymie nadwyżki żywnościowe, wymaga to jednak nieco alternatywnego podejścia do uprawy w ogóle). To większa część z tego kontynentu, żyzne gleby występują na sawannach(czarnoziemy to nie są, ale można powiedzieć, że jest dość żyźnie) ale wymagają rozbudowanej melioracji, a ich intensywne wykorzystywanie może spowodować "pustynnienie" obszaru. Analogicznie działo się w latach 20-stych w USA, tam intensywnie uprawiana gleba na preriach zerodowała i efektem były potężne burze piaskowe przez kilka lat dotykające nawet Wschodnie Wybrzeże. Oczywiście ziemia którą uprawiano kosztuje dziś grosze i nie nadaje się do niczego. To nie wróży dobrze.
Drugą rzeczą jest jakiś "towar eksportowy", czyli coś co mogli wyprodukować/wydobyć koloniści i sprzedać w metropolii. Na początku chodziło głównie o złoto, ale jak się później okazało może to spowodować potworny wzrost inflacji i trzeba jakiegoś "użytkowego" dobra. Przykład ponownie z Hiszpanii(ta "inflacja przez nadmiar kruszca" także dotyczy tego kraju) - podczas gdy złoto i srebro świadczyło o bogactwie, trzcina cukrowa produkowana na wyspach karaibskich była prawdziwym, ekonomicznym skarbem Hiszpanów, z czego ci zdawali sobie sprawę. Teraz szukamy czegoś w Afryce - Ropa naftowa - możliwa do wydobycia od XIX wieku, na dodatek zalega np. na południu Algierii gdzie wymaga odpowiedniej infrastruktury(przecież to pustynia) aby można było ją eksploatować. Metale - były także w Europie, te z kolonii byłoby gorsze jakościowo i na dodatek droższe. Metale szlachetne - na ich bazie wyrastały dobrze zorganizowane państwa, pamiętajcie, że tacy "prymitywni" Zulusi sprawili olbrzymie kłopoty Brytyjczykom w XIX wieku, więc Polacy w XVI-XVIII(bo chyba o tym przedziale mówimy) mieliby spore problemy z silniejszymi ówcześnie Hausa albo czymś tego rodzaju. Kamienie szlachetne - nie ta epoka, w RPA jest ich mnóstwo, ale ich złoża zalegają strasznie głęboko więc na tamte czasy wydobycie było niemożliwe.
W przypadku braku powyższego możliwą alternatywą jest pośrednictwo handlowe np. sprzedajemy wódkę z Polski za niewolników z Afryki. Tyle, że tutaj zamiast kolonii wystarczy port i małe miasteczko kupieckie.
Po trzecie - demografia. Amerykę łatwo było skolonizować, bo pierwsze spotkania(i co by tu nie mówić - podboje) rozprzestrzeniły np. ospę na obu kontynentach, Indianie często umierali na katar(także przybysz z ojropy), więc jak łatwo się domyśleć ludność tego kontynentu została zdziesiątkowana. W Afryce historia wyglądałaby inaczej, bo o ile w XIX wieku widać było demograficzne braki spowodowane handlem niewolników(i gospodarcze po tym, jak wielkoskalowego handlu zaprzestano) podczas gdy ludność Europy powiększała się w olbrzymim tempie, to w latach przedindustrialnych różnica nie była jeszcze tak wielka w efekcie zarządzający koloniami musieliby się aktualnie liczyć z tubylcami, co albo zwiększyłoby koszty administracji kolonią, albo przeszkodziło w kolonizacji samej w sobie. W XIX wieku Europejskie potęgi nie miały problemu z kolonizacją, ale administracja i konieczność utrzymywania sporej armii w koloniach sprawiała, że dokładali do tego interesu.
Po czwarte - trzeba kogoś kto będzie tym kolonistą. W Anglii byli nimi purytanie, we Francji w dużej części hugenoci, w Hiszpanii i Portugalii rycerstwo, które po rekonkwiście szukało sobie zajęcia. Jeśli do tych "podstawowych" grup dołączymy jeszcze różnego typu poszukiwaczy przygód, skazańców, ludzi uciekających od starego życia, kupców chcących się dorobić na zamorskim handlu.
U nas mniejszości religijne żyły sobie dobrze i dołożyły swój duży wkład w naszą kulturę, rycerstwo miało co robić, w końcu na wschodzie kawaleria dalej była szeroko używana, a po tym, jak klasyczne rycerstwo się przeżarło dalej zajmowali się "gospodarzeniem", czasami pojechali na jakąś wojnę. Dół drabiny społecznej - chłopi i biedota w miastach - chłopów było dużo, ale byli oni przywiązani do ziemi, miasta u nas mimo wszystko do Paryża, Amsterdamu czy Lizbony się nie umywały więc biedoty było niewiele, a duże miasta portowe w "najlepszej" chwili mieliśmy 2, Gdańsk i Rygę. Dlatego nie było zbyt wiele 'awanturników' chcących zbudować sobie życie od podstaw w nowym świecie. Kupcy w Polsce także nie byli dość liczni czy bogaci aby móc na własną rękę zorganizować wyprawę. Łącząc to w kupę - u nas nie było komu jechać do tych kolonii.
Generalnie, jak tak gdybiemy to wszystko jest ładnie, jak patrzymy na to od strony Europy Universalis(fajna gra, ale symulatorem ówczesnego państwa czy świata nie jest) to wszystko jest ładnie, ale jak przyjdzie co do czego to wychodzi kupa.