Ruszyła konwersja forum! Przez ten czas wyłączyliśmy możliwość pisania nowych postów, ale po zalogowaniu się można pisać na chacie. Poniżej znajdują się też linki do naszej grupy Steam i facebooka, gdzie również będą ogłoszenia. Modernizacja forum powinna zakończyć się najpóźniej do wtorku.

Najnowsze newsy z naszej strony:


    Polub nasz profil na facebooku! oraz dołącz do naszej Grupy STEAM

    Autor Wątek: Opowiadania/Shorty  (Przeczytany 4398 razy)

    Opis tematu:

    0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

    Offline Mortis

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 589
    • Piwa: 3
    Odp: Opowiadania/Shorty
    « Odpowiedź #15 dnia: Lutego 24, 2012, 16:35:57 »
    Jak tam chcesz. Tylko nie wrzucaj wszystkie naraz, bo jak przed chwilą zajrzałem do tej "Carlandii" to zgroza mnie przeszyła, że miałbym to przeczytac i, o podwójna zgrozo, jeszcze poprawiać.
    Generalnie brakuje ci umiejętności w zakresie poprawnego zapisu dialogów i interpunkcji... będę poprawiał fragmentami, bo na całość nie mam sił.
    Więc lecimy po kolei:
    Cytuj
    Kurt szczękał zębami z zimna, po raz kolejny przeklinał pomysł pyszałkowatego krasnoluda Imraka(przecinek) żeby właśnie teraz pokonać Przełęcz Czarnego Ognia. Nie dość(przecinek) że zapasy im się niemal skończyły(przecinek) to w dodatku zima była tu okrutnie groźna. Wiatr smagał okolice, śnieg leniwie padał(przecinek) tworząc coraz większe zaspy.
    Plus pierwsze zdanie przekszałciłbym na coś w rodzaju "Kurt szczękał zębami z zimna, po raz kolejny przeklinając...". Bo tak wygląda, jakby najpierw szczękał, a potem przeklinał.
    Cytuj
    Bywali w gorszych miejscach i nie raz ledwie żywi wychodzili z takowych(przecinek) ale to miejsce przecież miało swoją historie, pełno kręciło  się tu zielonoskurego(ZielonoskÓrego) cholerstwa. I Sigmar jeden wie(przecinek) czy (podwójna spacja) wkrótce nie wpadną na przypadkową bandę. Zmówił krótką modlitwę do Ulryka(przecinek) aby przebłagał pogodę oraz do Sigmara(przecinek) aby pozwolił im szybko dotrzeć do Imperium.
    Cytuj
    -Kurt!-krzyknął Imrak(kropka)-Ten szpiczasty Istalir ledwie zipie, trzeba gdzieś przeczekać zamieć.
    zawsze PRZED i PO myślniku (tudzież pauzie lub półpauzie) następuje spacja. Zawsze.
    Cytuj
    -Jaką zamieć(przecinek) nic nie widzę by na to się zanosiło...
    Nic nie widzi, by się na to zanosiło? Przeczytaj to zdanie na głos i powiedz, jaki w tym sens :) Bez "nic" byłoby ok.
    Cytuj
    Cały urok krasnoludów (przecinek bez spacji),przemądrzałe i aroganckie,jednak Kurt wiedział(przed "że" zawsze przecinek) że rzadko się mylił i był nieocenionym wojownikiem. Niestety(przecinek) ich kompan(przecinek) elf Istalir nie był w dobrym stanie. Ostatnie starcie z orkami nie należało do łatwych.
    No i generalnie mógłbym tak cytowac po daniu i poprawiać, wszędzie te same, powtarzające się błędy.
    Kilka porad:
    - Przed "że" zawsze przecinek
    - Spróbuj czytać zdania na głos i w tych miejscach, gdzie robisz przerwy, wstawiaj przecinki. To lepsze, niż wypisywanie ich niemalże na oślep, a chyba tak własnie robisz :)
    - Zawsze przed i po pmyślniku (w dialogach) następuje spacja.
    - Każdą nową myśl, tudzież kolejną wypowiedź w dialogu zaczynamy od nowego akapitu.
    CO do zapisu dialogów... ogólnie tu masz wszystko łądnie i krótko wytłumaczone: http://literka.info/watek-Zapis-dialog%C3%B3w
    To tyle jesli chodzi o część techniczną. Mógłbym oczywiście wyłapać większość błędów i je wypisać, ale nie wiem czy to coś pomoże, jesli nadal będziesz je popełniać. Spróbuj poczytać kilka poradników odnośnie interpunkcji i sam poprawić, później możesz np. mi dawać to do sprawdzenia. Choć ja pamiętam, że w szkole często dawałem moje opowiadania polonistce :)

    Teraz odnośnie fabuły i części merytorycznej pierwszego fragmentu:
    Pomysł nie jest zły, szczególnie podobała mi się końcówka. Jednakże na przykład przy ich sporze o brata nie wiedziałem, który z nich był nazwany "młodzianem", wypowiedź krasnoluda też jakoś była dla mnie nierzozumiała, musiałem to przeczytac kilka razy, by wiedzieć jako tako, co się stało. Proponowałbym to troszkę poprawić.
    Warhammer to świat zły i okrutny, dobrze oddałeś jego klimat. Jesliby poprawić błędy i nieścisłości, wyszłoby z tego całkiem przyjemne opowiadanie. Więc pracuj nad sobą i się doskonalaj, a powiadam, nie będzie źle :)

    Offline Aldred

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 542
    • Piwa: 16
    • Płeć: Mężczyzna
    • No Trance No Life.....
    Odp: Opowiadania/Shorty
    « Odpowiedź #16 dnia: Lipca 18, 2012, 08:12:54 »
    Warhammer-"Honor rozkradziony"  . Część 1.


       Grupka jeźdźców kluczyła leśnym duktem, skryci pod mocarnym uściskiem ciemności. Dziś oba księżyce były całkowicie zasłonięte przez chmury, które za dnia były jeszcze bardziej złowieszcze. Raz po raz na jakiś odgłos z głębi lasu grupa zatrzymywała się i nerwowo lustrowała otoczenie. Konie cały czas strzygły uszami, były chyba bardziej nerwowe niż ich panowie.
       Jadący na przedzie siwiejący mężczyzna poprawił u siodła raz po raz wyskakujący z olstra petrynał,w końcu zatrzymał się i gestem nakazał reszcie zrobic to samo.
       - Jorgen, powiedz mi czy ten trakt będzie się ciągnął aż do samego zadka Ulryka?? W końcu nas wytropią do jasnej cholery!
       tamten poprawiając rajtarski hełm zapalił lampę naftową i wyjął zużytą mapę,grymas jego ospowatej twarzy mówił reszcie ze nie za bardzo jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć.
       - No tak, on po prostu się zgubił - jęknął kolejny rajtar nachylając się nad młodym Jorgenem - Ciesz się że jako jedyny z nas potrafisz czytać. Inaczej robaki dawno by cie żarły!
        Dowódca spojrzał z ukosa na gadatliwego i najbardziej nerwowego Gilhora, miał trochę ponad trzydzieści lat a z roku na rok popadał w większą paniczną depresję. Z byle okazji wybuchał atakiem strachu. Ale można mu się było dziwić? Kilka lat temu był tylko pomocnikiem inżyniera. Jego kariera szybko jednak przybrała inny tor gdy podczas awarii działa zginęła cała załoga, oprócz niego, uratowało go lenistwo gdy przysnął za okopem, dziecko Ranalda jak mawiali, teraz Karl rozumiał dlaczego tak go nazywano.
       Zresztą jakim on był dowódcą? Na myśl o tym co mogło się niebawem wydarzyć miał ochotę poderznąć sobie gardło. To było by nad wyraz lepsze od ciągłego strachu i ucieczki. Sam fakt że zmierzali dalej na południe tylko częściowo go pocieszał. A co jeśli front już dawno się przeniósł pod Altdorf? Niechybnie wpadną w ręce ich zabójców, określenie ich katami nie przeszło mu nawet na myśl.
        - Schowaj to głupcze już, jedziemy jeszcze parę mil traktem, gdy nie zobaczymy żadnego kamienia milowego lub drogowskazu, wkraczamy w las. I tak za długo już jedziemy tak oczywistą trasą. Milles! - krzyknął do tileańskiego najemnika - Z nas wszystkich to ty pajacujesz na koniu najlepiej, jedź przodem i sprawdź czy jest czysto. Może bogowie nam zaczną sprzyjać i trafimy chociaż na ufortyfikowany zajazd.
        Człowiek z ciemną karnacją popatrzył przez moment na Kurta , jego oczy mówiły "chyba sobie jaja robisz". Jednak w końcu ruszył, każdy wiedział że kapitan jest wstanie zabić za niesubordynacje. Zresztą w ich obecnym położeniu jakiekolwiek prawa przestały istnieć. Została udawana wojskowa musztra i dyscyplina.
        Gdy najemnik zniknął w mroku Kurt próbował sobie przypomnieć ilu ich było na początku, wzdrygnął się na moment z dwudziestki ludzi został on, Jorgen, Milles, Gilhor i Gaval. Pamiętał jak zapewniał ich na początku że plan i droga ucieczki będzie bezpieczna, że każdy wyjdzie z tego bez szwanku. Prawie było łatwo, wilki, grasanci, zasadzka goblinów, banda rabusi, grupa poszukiwaczy przygód z cholernym magiem...Zdecydowanie za dużo złego ich spotkało, namacał na szyi medalion Sigmara w kształcie młota, zerwał go i popatrzył na przedmiot. Splunął nań i rzucił precz, jakim bogiem był Sigmar? Czy chodź raz im dopomógł? Wielki Teogonista Volkmar niech sobie wsadzi swoje kazania i zapewnienia że Sigmar przyszedł na świat w ciele jakiegoś młodego kowala. Czego to nie wymyślą byle tylko zachęcić do życia w armii. Mówili "zaciąg się do wojska, zasmakuj chwały, godnie zarabiaj korony, trzy posiłki dziennie"...Nie był buntownikiem i wrogiem swojej ojczyzny. Ale zaczynał powątpiewać powoli w te wszystkie wzniosłe i dumne obyczaje. Całą tą skorumpowaną władzą, z jeszcze większymi idiotami jakimi są książęta elektorzy. Z rozmyślań wyrwał go odgłos wracającego...samego kona Millesa. Zwierzę minęło ich w galopie, z boku wystawało kilka strzał.
        Ludzie wyciągnęli pistolety i zastygli w bezruchu.
       - To strzały zwierzoludzi - wyszeptał rudy Gaval - Za młodu z ojcem nie raz przeganialiśmy ich z tartaku, to ich strzały.
       - Gniew Sigmara- żachnął głośno Gilhor - Kapitan wyrzucił jego święty znak, do tej pory sama obecność świętego młota trzymała bestie z dala od nas...
        - Zamknij się ty zabobonny głupcze-wycedził przez zęby Kurt - to tylko przedmiot, bez żadnej nadprzyrodzonej mocy. Jak sobie to wyobrażasz co? Bestia przyjdzie i się zapyta czy mogę wyrzucić medalion bo zechciała by mnie zjeść na kolacje?. Nie bądź idiotą jak cie proszę.
        Nikt sie nie odezwał ale najwyraźniej takie słowa wstrząsnęły resztą, wtedy strzała trafiła Gavala w nogę, jego koń zaczął się wiercić ale nie zrzucił jeźdźca, koń bojowy nie był tak strachliwy jak konie lekkiej jazdy. Gaval jęknął głośno i mimowolnie wypalił w las z pistoletu.
        - Ty idioto!-Krzyknął Kurt - Teraz cały las wie gdzie jesteśmy! Naprzód!
       Wszyscy ruszyli w galopie przed siebie za sobą słyszeli potępieńcze ryki zwierzoludzi. Kurt doskonale zdawał sobie sprawy jak to się skończy. Albo któryś z koni złamie nogę pieczętując tym samym los jeźdźca. Albo odgonią jakimś cudem watache potworów....
    CDN...
       
    Zwycięstwo nie wymaga tłumaczenia,porażka na nie nie pozwala.Wymówki to schronienie dla słabych.-Wielki Książe Ostlandu Hals von Tasenick.

    http://adi88pl.wrzuta.pl/audio/88OeZEtUsq1/kingdom_of_trance_nev_year_2012_adi_mix
    Pora promować muzykę trance i swoją twórczość;)

    Offline Aldred

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 542
    • Piwa: 16
    • Płeć: Mężczyzna
    • No Trance No Life.....
    Odp: Opowiadania/Shorty
    « Odpowiedź #17 dnia: Września 30, 2012, 09:33:15 »
    Ok, chwilowa zmiana klimatu.ba, to nawet nie będzie opowiadanie. Postanowiłem już dawno tu zamieścić. Oto i ...uwaga... "Encyklpedia Warbanda" (błąd celowy).
    Traktujcie to jako humorystyczny tekst,nie ma w nim nawet źdźbła prawdy;)
    Ps.Admini,nie karajcie mnie za nadmiar przekleństw,chciałem niejako oddać "Klimat",zresztą "zagwiazdkowałem" je;)


    - "Scyzoryki do ścinania winogron" - mieczyki kuszników swadiańskich i rhodockich są tak do dupy, że ilebyś nie naparzał wroga to i tak ciężko go zabić. Na domiar złego połowa z ciosów to otarcia.

    --"Przeklęty Terminator" - Uwaga, to określenie gracza który nie wiadomo jak, nie wiadomo skąd/czasem nie wiadomo czym trafi cie i z końca mapy. Ewentualnie ściągnie jeźdźca w pełnym galopie hedem. Ewentualnie przebija tarcze, trafia w nogi(mimo pawęzy), trafia w głowę (mimo tego że trzymasz ją do góry). Tak więc strzeżcie się Przeklętych Terminatorów.

    -"Makro-gracz" - Najlepiej darować sobie walkę z takim. Możesz blokować, spamować, atakować. Ale...on i tak cie zabije. Recepta? Ustrzelić dziada z daleka,gdy padnie dobić dwurakiem,głowę zakopać a resztę ciała spalić . Prochy rozrzucić kolejno na północ, wschód, zachód, południe. Uwaga! Nie pomylić kolejności.

    - "Spam łuków" - Pod tym znanym raczej pojęciem kryje się ... a co mi tam. Po prostu gdziekolwiek na mapie nie pójdziesz i tak strzały/bełty/żucajki będą latały wokół. Zapomnij w tedy o dwuraku, zapomnij o graniu konnym, chamy jedne czerpią niebywałą radość z ubijania konia, a potem jeźdźca. Oczywiście mamy szczęście gdy to nasz team ma sporo strzelców, w tedy jest ok. Ale jeśli to wróg ma spam strzelców, no cóż, żadne przeklinanie nic nie da. A zwróć na ogólnym uwagę żeby nie przesadzali...Wezmą więcej amunicji, po dwie kusze ,i  za punkt honoru obiorą sobie zabicie właśnie ciebie.
    Zdecydowanie nie poleca się granie na serwerze gdy takowy 'Armagedon" właśnie jest wdrażany. Nerwowy gracz prawdopodobnie weźmie po 1 śmierci strzelca, ale jeśli nawet jako i strzelec zginie to nie przestanie się ...denerwować. W skrajnych przypadkach znane są przypadki brawurowej ucieczki z serwera, rzutu monitorem w dal, strzaskaniem z pół obroty klawiatury, tudzież sięganie po alkohol aby na chwile zapomnieć jak to co rundę dostawało się po kilka strzał.
    Na koniec mała porada od ludzi którzy jak twierdzą mają swego rodzaju traumę po spamie strzał.
    Najlepiej kupić tarcze, tą najlepszą, albo kup ze dwie. Nie próbuj rzucać w takowych 'daleko-graczy", zasadzą ci heda. Nie próbuj się odwracać nawet na sekundę, zasadzą ci heda, Nie próbuj zmieniać broni w czasie nawały strzał, zasadzą ci heda.
    Ale jest także dobra strona medalu, jaka? Wyobraź sobie że jakimś cudem twój team dociera w końcu do zastępu strzelców, wyobraź sobie jak się w panice rozpierzchają. Ah,piękne nie? Ale nie skończyłem. Wyobraź sobie że nie chodziło im o bezsensowna ucieczkę, oni po prostu tylko łapią kąty....


    - "Znowu na hita!!!" - To pojęcie jest niemal koszmarem dla graczy. Zdarza się że nawet jeśli masz ''puche" to znajdzie się ktoś kto zabije cię jednym uderzeniem. Gdy biegasz w szmatkach to nie ma się co dziwić, ochrona głowy także ważna. Jak powiedział pewien "filozof "nawet biały czepek coś daje", tak więc należy/trzeba inwestować w ochronę głowy. Ale co to do cholery da jeśli i tak zabłąkana strzała zabije cie na miejscu gdy trafi w głowę.
    Nie wiedzieć czemu, czasem aby zginąć musisz parę razy dostać, ale częściej nie trzeba tak długo czekać. Bo padasz "na hita''.
    Gdy przeciętny gracz ginie czuje się źle. Jest poddenerwowany, klnie jak szewc. Nie może ogarnąć jak zginął po jednym uderzeniu. Ktoś powie(wyjadacze WB), że liczy się szybkość itp. Tych polecam spalić na stosie, gdyż do tej pory nikt nie rozwiązał zagadki zgonu po jednym ciosie. W świecie WB to zjawisko jest nagminne, część ludzi się przyzwyczaja,część nie....
    "No k....a znowu na hita, jak do ch...a pytam sie!!!!??? Tym gównem? Byłem w pełnej puszce do cholery!!! Nie nie nie, wyj...e Wb z kompa, albo inaczej...nie GRAM W WARBANDA!!!         ......to który serwer?"

    - "Servery Duelowe" - Ktoś mądry powiedział,chcesz dobrze walczyć, idź na duelowy serwer, zyskasz skilla, manual ci się polepszy. I temu mądremu cisnąłbym cegłą w twarz, dlaczego? Załóżmy że masz skilla miernego, z radością idziesz na duelowy serwer "Ach poćwiczę manuala". Jak szybko byłeś rozpromieniony tak szybko zaczynasz się denerwować. Na ogół jest kilka typów "duelowców". :
    -  Cienias - bijesz go nawet pięściami.
    - Normalny - czasem zablokuje, czasem cie zrani, czyli chyba najlepszy możliwy oponent.
    - Dobry - wywija i macha, czasem go trafisz, na ogół jednak już przegrywasz.
    - Pro/Cziter ? - Typ zagadka, albo gość jest no-lifem, i naparza w wb dzień i noc i potrafi cuda. Albo jakimś cudem(czyt.czituje), nadrabia to innym sposobem. Macha szybciej mieczem niż ty zdążysz akceptować duela. Blokuje, spamuje, chamberuje, w miedzy czasie nawet pisze na czacie.

    Tak więc widać tu wyraźną różnice w rozumowaniu. Ktokolwiek odsyła cie na duelowy serwer abyś polepszył skilla...to chyba cie nie lubi. I wie że tam można tylko nauczyć się szybko ginąć.
    Pod to można śmiało podpiąć opisywany przeze mnie problem, a mianowicie "Makro-gracz".
    Zachodzą także czasem dziwne incydenty w trakcie walki 1vs1. Oto i znane przykłady z życia wzięte.
    - "No k...a na hita?! (patrz."Znowu na hita")
    - "Nie rozumie k...a tej gry, on mnie uderzył a ja tego nawet nie widziałem!"
    - "Aaaaa nie widzę animacji...aaaa...zginąłem..."
    - "No jak on mógł mnie zaspamować toporem jak walczę szablą??!"
    - "Przecież dałem blok!!!!"-
    - "No nie, blokuje a on i tak mnie zranił!"
    - "Ja pi.....le, jak to w ogolę możliwe??!!"-
    - "Zabił mnie, nieeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!"
    Dochodzi także czasem do grupowego honoru. Co to jest? Przykład czasem można na własne oczy zobaczyć. Zostaje ostatni gość z przeciwnego teamu(bitwa server), dają mu duela. Ciacha jednego po drugim i tym sposobem wygrywa rundę. Chociaż normalnie w grupie by go zabili. Znani są także gracze udających pro, czyli prosi/błaga o duela nawet z początku bitwy, gdy dostanie potrafi bezczelnie zginąć w 2 sekundy.
    Są przypadki, skrajne ale są że możesz trafić na gracza który potrafi cie zaspamować...młotem. Jest to o tyle niemożliwe co śmieszne, żałosne dla tego który dał się zaspamować.
    Zdecydowanie największym grzechem jest przegrać duela z gościem o manualu-0 , tj. nie potrafi nic oprócz blokowania tarczą.
    Wojownik - padaczka: przykład duelowca który macha bronią tak szybko że nie masz szans nawet sie domyślić skąd nastąpi atak.
    Na koniec podsumowanie, jeśli nie widzi ci się mieć słabego manuala ćwicz na duelowym serwerze, ale pamiętaj. Staraj się zginąć chociaż 5 sekund od chwili rozpoczęcia duela. Ewentualnie pokaż wszystkim jaki z ciebie uber - pro - hiper gracz i zacznij...uciekać. Przedłuży to duela, a nawet jest szansa że twój przeciwnik się rozkojarzy. Ale znając WB, i tak będzie od ciebie szybszy, j....e  cie raz w plecy i po duelu.
    Lepiej więc nie wchodzić na duel - serwer, ale jak do cholery polepszyć w tedy manuala??
    To proste, nie musisz go w cale mieć, dlaczego? Patrz. punkt:" Makro - gracz".
    Życzę udanych pojedynków, ah,i pamiętaj, nic nie da przeklinanie przed monitorem jak zginiesz, on tego nie słyszy. A nawet i jeśli by słyszał, zjedzie cie drugi raz słysząc że płaczesz;)

    Mam nadzieję że się chociaż troszkę podobało. Pamiętajcie, to nie poradnik. To raczej karykatura Wb, tekst humorystyczny. Żeby mi się tu zaraz jakiś "Inkwizytor" nie wprosił z tekstem że czegoś takiego nie ma w Wb.;)

    Zwycięstwo nie wymaga tłumaczenia,porażka na nie nie pozwala.Wymówki to schronienie dla słabych.-Wielki Książe Ostlandu Hals von Tasenick.

    http://adi88pl.wrzuta.pl/audio/88OeZEtUsq1/kingdom_of_trance_nev_year_2012_adi_mix
    Pora promować muzykę trance i swoją twórczość;)

    Offline Aldred

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 542
    • Piwa: 16
    • Płeć: Mężczyzna
    • No Trance No Life.....
    Odp: Opowiadania/Shorty
    « Odpowiedź #18 dnia: Września 30, 2012, 12:59:59 »
    Kolejne opowiadanie, tym razem nie w świecie warhammera.Ale w fikcyjnym świecie fantasy...


    "Dream team??"


        Mag Ksaver spojrzał jeszcze raz na opasłe tomisko. Było w nim tyle wyrazów, z czego połowy w ogóle nie rozumiał. Jednak stojący nad nim olbrzymi  Fuu miał na twarzy wyryte "Czytaj bo kill". Po godzinie mozolnego czytania - co prawda nic z tego nie zrozumiał - odłożył księgę i wstał.
       - Nie ma tam nic o tym jak przyrządzić jajecznice, musimy zdać się na niziołka.
       Olbrzym najwyraźniej nie podzielał jego zdania, był głodny, a co za tym idzie agresywny. Zaczął właśnie swój pokaz furii i agresji. Usiadł w kącie chaty i zaczął beczeć, mamrocąc przy tym pod nosem jaki on to głodny.
       Ksaver poprawił swój kapelusz który cały czas opadał mu na oczy, wyjrzał przez okno. Kurdupla jeszcze nie było. Zapewne znowu pozbawiał mieszka kilku naiwniaków. W tedy rozległo się złowieszcze pukanie do drzwi. Nim zdołał do nich podejść drzwi z hukiem się otwarły. To ich kapitan i szef, Jalar Tępy Oszczep. Był cały w błocie, z nosa ciekły mu pokaźnych rozmiarów smarki.
       - Ha ha, mam kłesta, mam zadanie, tak epickie ze łapanie smoka to przy tym igraszka!
       Mag wiedział że ten znowu koloryzował, jak ostatnio gdy ich epicka misja polegała na pobiciu szajki dziesięcioletnich zbirów. Co prawda dostali wycisk, ale czyż nie ukradli im w tedy cukierków.
       - Głodny! - ryknął z kąta Fuu, po czym znowu zaczął beczeć.
       Tepy Oszczep zignorował słuszne wołanie o jedzenie po czym wyjął za pasa - swoją drogą to był zwykły sznur -  kawałek papieru. Ach, czyli tam mieli wytyczne misji, nie zapominajmy, epickiej.
       - Znalazłem ten kawałek papieru, gówniarze śmiecą nam coraz bardziej przed chatą.
       Mag znowu sie zawiódł, czy ten tępy idiota w końcu powie co maja robić? Tępy podszedł do stolika, usiadł na skrzynce - krzesła dawno sprzedali - odpalił fajkę - raczej zasuszone klonowe liście owinięte tymże papierem - i zaczął mówić.
       - No misja, wspominałem że jest epicka?
       - Mów w końcu!
    **************Przerwa na reklamę*****************
    Jesteś zapalonym poszukiwaczem przygód?. Zawsze natrafiałeś na zamknięte drzwi na które zaklęcia, kopniaki, uderzenia broni nie robiły wrażenia?. Chciałbyś być tam gdzie potrzebujesz odpowiedniego klucza? Nie musisz już umieć machać wytrychem, nie musisz czytać zaklęć ze zwojów. Zamów już dziś przenośny, samo - składany taran. Marki "Ork And Bum Company". Dzięki niemu każde drzwi/wrota staną dla ciebie otworem. Jedyne co potrzebujesz to kasy na niego, i szesnastu chętnych do obsługi. Dla pierwszych trzech zgłaszających się przewidziane upominki, klucz do uruchomienia taranu(drobnym druczkiem, "bez którego nie użyjecie taranu")
    **************Koniec reklamy**********************



       Oszczep dalej się śmiał, lubił przeciągać takie momenty. Gdyby go nie znał mógłby pomyśleć że nie bez powodu nadano mu tak epicką ksywę....
       - Sam lord feudalny dał misje. Lazłem przez rynek, wtem opadły mnie dwie dziewczynki, pieniędzy chciały. To ja ten...uciekłem, a co się będę szarpał z bachorami. Wpadłem na najemnika. A ten jak mi nie przywalił, pewnie by mnie bił przez kolejne pięć minut gdybym nie uciekł. No i ten...gdy uciekłem, a zmylić chama chciałem. Porwałem jakiejś babie złotą tkaninę, owinąłem sie nią. Nic to najemnik ani na moment się nie zdezorientował, to ja w nogi. I ten...wpadłem do stajni, jak nie podwinęła mi sie noga, jak nie wylądowałem do obornika. Mówię wam, leciałem parę metrów. I w tedy złapali mnie strażnicy, spotkałem tedy tego lorda. I wiecie co? Ta szmata złota była prezentem ślubnym dla jego baby. I w tedy kazał mi wykonać misje.
       - Jaką?
       - Wyprać szmatę  w rzece Głupców...
       Mag wiedział dlaczego ta rzeka zawdzięczała tą nazwę, nikt nie wracał  stamtąd o własnych nogach.
       - To gdzie ta szmata?
       - No ten...tu problem. Najemnik mi ją wziął jak wychodziłem z miasta. A ten...wiem gdzie jest.
       - Gdzie? W fortecy górskiej? W ruinach jakiejś świątyni? W karczmie pije i leje kogo popadnie?
       Tępy najwyraźniej się obraził słysząc tak marne pomysły. Wskazał palcem za okno. Nawet Fuu podszedł - mimo głodu - do okna. Stał tam jeszcze większy facet niż ich Fuu. W dłoniach dzierżył ogromny topór. Swoją drogą, co za idiota walczy takim czymś?
       - Wezmę mój Ax! - ryknął Fuu.
       - To ten...on. Lazł tu za mną, powiedział że nie odejdzie puki mi nie wpieprzy. Użył gorszych słów, ale tych nie zrozumiałem.
       Po godzinie układania planu - swoją drogą dziękowali w myślach że najemnik łaskawie czekał - Tępy oznajmił plan. Zresztą każdy wiedział jaki on był. Był niezawodny. Zawsze tylko na nim opierali swoje ataki.
       - Mam maguje, Fuu axuje, ja zaczekam aż się odsłoni. W tedy mu liścia sprzedam.

    ******************Przerwa na reklamy******************
        Drogi awanturniku, często musisz uciekać przed przeważającym liczebnie wrogiem? Ile razy już musiałeś zaliczyć glebę i dostać zazwyczaj słuszny w*****l? Ile razy nawet jednonogi wojownik był od ciebie szybszy? Już dziś nie musisz sie martwić o to. Dzięki cudownym "chodajkom" marki niezbyt poważanej przez krasnoludki, "ElfisDasy"!!!Dzięki opływowym kształtom unikniesz oporu powietrza, dzięki licznym otworom unikniesz przykrego zapachu stóp. Ale co najważniejsze, poniosą cie z daleka od zagrożenia. Zalecamy kupić go jednak w komplecie z ciężką i grupą zbroją płytową. Gdyż efekt uniesienia trwa aż do kolizji z pierwszym lepszym obiektem. A więc jest to doskonały wybór dla tępych barbarzyńców! Kup już dziś i nie daj się złapać!!

    ****************Koniec reklamy**************************
    Jak powiedział tak zrobili, wypadli z chaty z bojowym okrzykiem "AAaaaaaaaa!!!!". Najemnik stał w miejscu, jednocześnie dłubał w nosie.
       Ksaver wypowiedział słowo mocy "fajerbol!!!", i rzucił kulą w najemnika, niestety. Tym razem coś poszło nie tak gdyż kula trafił w drzewo. To z kolei zajęło sie ogniem. Musiał kolejny raz spróbować. Fuu z kolei już sie nie patyczkował, ruszył na najemnika z axem .A trzeba wiedzieć że przy nim ulegały nawet anioły. Nacisnął mały guzik i magiczny opar rozprysnął sie prosto...w twarz właściciela. Oślepiony i pozbawiony wzroku Fuu runął na ziemie krzycząc że umiera. Tępy natarł  z mieczem, niestety wpadł w prost w tor lotu "sczały zimna" - kolejny epicki czar Ksavera - pocisk ugrzązł głęboko tam  gdzie światło nie dochodzi.
        Najemnik nieco zbity z tropu - wszak ani raz nie zaatakował - ruszył w końcu na maga. Ten miał do wyboru kilka alternatyw. Ucieczka, ale doszedł do wniosku że przyduże buty nie ułatwią mu tego. B, podjąć walkę magicznym kijem - swoją drogą miał tyle wspólnego z miagią co majonez do grzybowej - jednak już dawno go sprzedał. A więc zostało ostateczne rozwiązanie. Jak pomyślał tak zrobił, rozpędził się i z całych sił rąbnął głową w chatę. Utrata przytomności gwarantowana lub zwrot pieniędzy.
        Mały niziołek siedząc w krzakach obserwował jak jego kamraci heroicznie zmagali sie z bydlakiem. Zrobili co w ich mocy ale przeciwnik był na wyższym levelu. W myślach małego kłębiło sie mnóstwo myśli - żadne nie było związane z choćby próbą podjęcia walki - które nic mu nie dawały. Miast myśleć przeszedł do meritum. Wyciągnął plecak i rozłożył obiad. Jabłka, kurczak, ziemniaki, frytki, cola, a wszystko świeże, dziś ukradzione. Niestety ni  stąd ni zowąd pojawił się nad nim olbrzym.
       - Podziel się posiłkiem!
       Nizioł  wiedział że musi być teraz rozważny. Więc gestem grubej dłoni zaprosił go do jedzenia. W tedy  najemnik wskazał na dwa kieliszki, w środku było bezalkocholowe winko(z pod winiarni KopnijGo).
       - Ah o to ci chodzi wielki człeku. Nie mogę cie poczęstować nim.
       - Bo??!! - niemal ryknął wielki przepłaszając tym samym pobliskich grzybiarzy.
      - Bo widzisz, zawsze jest tak że jak są dwa puchary z winem to jeden jest zatruty. Chyba byś nie chciał umrzeć? Nie mogę ci pozwolić, miałbym cie na sumieniu, a nie próbowałeś jeszcze kanapki z masłem - mojego specjału kuchni mexykańskiej - rozumiesz?
       - Mały! To mam pomysł, zrobimy tak, bo też coś na ten temat wiem. Chwyć oba w dłonie, jednym mnie poczęstuj, ja wezmę ten który mi dasz jako znak że ufam ci. A jak wezmę drugi jako znak że ci nie ufam i umrę. To cie zabije, proste nie?
      - Zgoda - podał mu ten bardziej brudny z prawej dłoni.


    ******************Przerwa na reklamy******************

        Masz niski level? Jesteś dopiero chłopem a już chciałbyś być rycerzem? Dostajesz solidny łomot od grupy "nołlajfów"? Nie masz gdzie expić bo zawsze jakiś random wybije przed tobą potwory a potem rzuca się na ciebie? Mamy na to sposób, wykup opcje Premium już dziś. Za jedyne 100 zeta miesięczne, co daje ta opcja? Dziesiątki nieprzydatnych opcji, kilka bajerów oczo...bijących po oczach które i tak tylko cie będą irytować. Opcja protekcji gracza (tylko w miejscach gdzie BG nie mogą się zabijać i tak bez tej opcji). Zniżki w sklepach i kuźni, teraz dostaniesz towary po podwójnej cenie! Dostęp innych graczy do twojego śmiesznego profilu gdzie mogą bezkarnie kraść ci pieniądze oraz itemki ,a nóż konta ci nie ukradną. Nie bądź noobem i frajerem, twój wróg już wykupił opcje premium i czeka aż zdobędzie twoje i tak nic nie warte itemy. Po co masz grać za darmo gdy możesz za to płacić? Usługa dostępna na stronie www. jestemprofrajeremifajniemiztym. com. Możliwość wykupienia kilku miesięcy od razu, w tedy każdy kolejny miesiąc jest raz droższy od poprzedniego miesiąca. Czy nie kusząca oferta? Bądź noobem, kup opcje Premium i lam ile popadnie na wysoko - pingowych serverach!

    ***********************Koniec Reklamy*********************
      Najemnik wpatrywał się jakby posiadał szósty zmysł i mógł zgadnąć który jest zatruty. Po kilku godzinach przekładania, rozmyślania, sprzeczania się doszli do porozumienia. Przelali wszystko do jednego kieliszka, po czym każdy wypił równo po połowie. Przynajmniej nie musieli się wysilać i myśleć. Teraz dotarło do niziołka, przecież właśnie sam wypił zatrute winko. Oboje padli na wznak jak rażeni kopem z buta.
        I tak oto kończy sie historia o dzielnych herosach. Baczcie więc poszukiwacze przygód na to z kim się kumplujecie. Jak plotka głosi niziołek jednak przeżył, spędza swe dni w hospicjum(psychiatryk?), gdzie cierpi na chroniczną biegunkę. Fuu wyruszył w świat szukając debila który sprzedał mu trefnego Axa. Tępy otworzył budkę z oszczepami, które jak i ich pan były tępe. Ksaver zgłębiał tajniki wiedzy, zaczął uczęszczać do wielkiego uniwersytetu o nazwie Gimbnazjum. Jak głosi inna plotka  w trakcie walki z najemnikiem spłoną cały las, zabito dwa króliki, rozsypano mnóstwo drzazg w okolicy, oraz zaczął ich ścigać wściekły do granic możliwości lord. Który poprzysiągł że jak ich złapie to im nogi z......Wiecie sami. Koniec bajki, a teraz każdy po miedziaku bo do tawerny ide!! Nie dacie?! Łaski bez, znajdę innych naiwniak...pfu...słuchaczy.



       Mam nadzieję że jest znośne, na poczekaniu to wymyśliłem dziś;)
    Zwycięstwo nie wymaga tłumaczenia,porażka na nie nie pozwala.Wymówki to schronienie dla słabych.-Wielki Książe Ostlandu Hals von Tasenick.

    http://adi88pl.wrzuta.pl/audio/88OeZEtUsq1/kingdom_of_trance_nev_year_2012_adi_mix
    Pora promować muzykę trance i swoją twórczość;)

    Offline Rapodegustator

    • Użytkownik
    • Wiadomości: 1334
    • Piwa: -38
    • Płeć: Mężczyzna
    Odp: Opowiadania/Shorty
    « Odpowiedź #19 dnia: Września 30, 2012, 13:06:07 »
    Więcej REKLAM!
    Zeby osiagnac rzeczy trudne potrzeba czasu. Zeby osiagnac rzeczy niemozliwe potrzeba go troche wiecej.