Trzeba tylko wiedzieć z kim iść i obok kogo usiąść a impreza sama się zrobi dobra :)
No jak napisałem - na takich imprezach nie liczy się ilość wypitego alkoholu, tylko to, z kim go się pije.
Szczerze mówiąc, narzekacie tutaj na studniówkę. Dla mnie jest czymś wyjątkowym, bo ma się jedną. Za to nie mogę pojąć fenomenu obchodzenia sylwestra na sali. Raz byłem i było lipnie. Ludzi dokoła sporo, każdy odwalony (no ja też) i oczywiście mimo, że była ochota, trzeba było spożywać z umiarem, by nie narobić sobie wstydu. Od kilku lat praktykuje spontaniczne domówki z okazji sylwestra i o wiele lepiej mi się to podoba- nikt się nie hamuje, każdy każdego zna i jest śmiesznie :D