Kolejne opowiadanie, tym razem nie w świecie warhammera.Ale w fikcyjnym świecie fantasy...
"Dream team??"
Mag Ksaver spojrzał jeszcze raz na opasłe tomisko. Było w nim tyle wyrazów, z czego połowy w ogóle nie rozumiał. Jednak stojący nad nim olbrzymi Fuu miał na twarzy wyryte "Czytaj bo kill". Po godzinie mozolnego czytania - co prawda nic z tego nie zrozumiał - odłożył księgę i wstał.
- Nie ma tam nic o tym jak przyrządzić jajecznice, musimy zdać się na niziołka.
Olbrzym najwyraźniej nie podzielał jego zdania, był głodny, a co za tym idzie agresywny. Zaczął właśnie swój pokaz furii i agresji. Usiadł w kącie chaty i zaczął beczeć, mamrocąc przy tym pod nosem jaki on to głodny.
Ksaver poprawił swój kapelusz który cały czas opadał mu na oczy, wyjrzał przez okno. Kurdupla jeszcze nie było. Zapewne znowu pozbawiał mieszka kilku naiwniaków. W tedy rozległo się złowieszcze pukanie do drzwi. Nim zdołał do nich podejść drzwi z hukiem się otwarły. To ich kapitan i szef, Jalar Tępy Oszczep. Był cały w błocie, z nosa ciekły mu pokaźnych rozmiarów smarki.
- Ha ha, mam kłesta, mam zadanie, tak epickie ze łapanie smoka to przy tym igraszka!
Mag wiedział że ten znowu koloryzował, jak ostatnio gdy ich epicka misja polegała na pobiciu szajki dziesięcioletnich zbirów. Co prawda dostali wycisk, ale czyż nie ukradli im w tedy cukierków.
- Głodny! - ryknął z kąta Fuu, po czym znowu zaczął beczeć.
Tepy Oszczep zignorował słuszne wołanie o jedzenie po czym wyjął za pasa - swoją drogą to był zwykły sznur - kawałek papieru. Ach, czyli tam mieli wytyczne misji, nie zapominajmy, epickiej.
- Znalazłem ten kawałek papieru, gówniarze śmiecą nam coraz bardziej przed chatą.
Mag znowu sie zawiódł, czy ten tępy idiota w końcu powie co maja robić? Tępy podszedł do stolika, usiadł na skrzynce - krzesła dawno sprzedali - odpalił fajkę - raczej zasuszone klonowe liście owinięte tymże papierem - i zaczął mówić.
- No misja, wspominałem że jest epicka?
- Mów w końcu!
**************Przerwa na reklamę*****************
Jesteś zapalonym poszukiwaczem przygód?. Zawsze natrafiałeś na zamknięte drzwi na które zaklęcia, kopniaki, uderzenia broni nie robiły wrażenia?. Chciałbyś być tam gdzie potrzebujesz odpowiedniego klucza? Nie musisz już umieć machać wytrychem, nie musisz czytać zaklęć ze zwojów. Zamów już dziś przenośny, samo - składany taran. Marki "Ork And Bum Company". Dzięki niemu każde drzwi/wrota staną dla ciebie otworem. Jedyne co potrzebujesz to kasy na niego, i szesnastu chętnych do obsługi. Dla pierwszych trzech zgłaszających się przewidziane upominki, klucz do uruchomienia taranu(drobnym druczkiem, "bez którego nie użyjecie taranu")
**************Koniec reklamy**********************
Oszczep dalej się śmiał, lubił przeciągać takie momenty. Gdyby go nie znał mógłby pomyśleć że nie bez powodu nadano mu tak epicką ksywę....
- Sam lord feudalny dał misje. Lazłem przez rynek, wtem opadły mnie dwie dziewczynki, pieniędzy chciały. To ja ten...uciekłem, a co się będę szarpał z bachorami. Wpadłem na najemnika. A ten jak mi nie przywalił, pewnie by mnie bił przez kolejne pięć minut gdybym nie uciekł. No i ten...gdy uciekłem, a zmylić chama chciałem. Porwałem jakiejś babie złotą tkaninę, owinąłem sie nią. Nic to najemnik ani na moment się nie zdezorientował, to ja w nogi. I ten...wpadłem do stajni, jak nie podwinęła mi sie noga, jak nie wylądowałem do obornika. Mówię wam, leciałem parę metrów. I w tedy złapali mnie strażnicy, spotkałem tedy tego lorda. I wiecie co? Ta szmata złota była prezentem ślubnym dla jego baby. I w tedy kazał mi wykonać misje.
- Jaką?
- Wyprać szmatę w rzece Głupców...
Mag wiedział dlaczego ta rzeka zawdzięczała tą nazwę, nikt nie wracał stamtąd o własnych nogach.
- To gdzie ta szmata?
- No ten...tu problem. Najemnik mi ją wziął jak wychodziłem z miasta. A ten...wiem gdzie jest.
- Gdzie? W fortecy górskiej? W ruinach jakiejś świątyni? W karczmie pije i leje kogo popadnie?
Tępy najwyraźniej się obraził słysząc tak marne pomysły. Wskazał palcem za okno. Nawet Fuu podszedł - mimo głodu - do okna. Stał tam jeszcze większy facet niż ich Fuu. W dłoniach dzierżył ogromny topór. Swoją drogą, co za idiota walczy takim czymś?
- Wezmę mój Ax! - ryknął Fuu.
- To ten...on. Lazł tu za mną, powiedział że nie odejdzie puki mi nie wpieprzy. Użył gorszych słów, ale tych nie zrozumiałem.
Po godzinie układania planu - swoją drogą dziękowali w myślach że najemnik łaskawie czekał - Tępy oznajmił plan. Zresztą każdy wiedział jaki on był. Był niezawodny. Zawsze tylko na nim opierali swoje ataki.
- Mam maguje, Fuu axuje, ja zaczekam aż się odsłoni. W tedy mu liścia sprzedam.
******************Przerwa na reklamy******************
Drogi awanturniku, często musisz uciekać przed przeważającym liczebnie wrogiem? Ile razy już musiałeś zaliczyć glebę i dostać zazwyczaj słuszny w*****l? Ile razy nawet jednonogi wojownik był od ciebie szybszy? Już dziś nie musisz sie martwić o to. Dzięki cudownym "chodajkom" marki niezbyt poważanej przez krasnoludki, "ElfisDasy"!!!Dzięki opływowym kształtom unikniesz oporu powietrza, dzięki licznym otworom unikniesz przykrego zapachu stóp. Ale co najważniejsze, poniosą cie z daleka od zagrożenia. Zalecamy kupić go jednak w komplecie z ciężką i grupą zbroją płytową. Gdyż efekt uniesienia trwa aż do kolizji z pierwszym lepszym obiektem. A więc jest to doskonały wybór dla tępych barbarzyńców! Kup już dziś i nie daj się złapać!!
****************Koniec reklamy**************************
Jak powiedział tak zrobili, wypadli z chaty z bojowym okrzykiem "AAaaaaaaaa!!!!". Najemnik stał w miejscu, jednocześnie dłubał w nosie.
Ksaver wypowiedział słowo mocy "fajerbol!!!", i rzucił kulą w najemnika, niestety. Tym razem coś poszło nie tak gdyż kula trafił w drzewo. To z kolei zajęło sie ogniem. Musiał kolejny raz spróbować. Fuu z kolei już sie nie patyczkował, ruszył na najemnika z axem .A trzeba wiedzieć że przy nim ulegały nawet anioły. Nacisnął mały guzik i magiczny opar rozprysnął sie prosto...w twarz właściciela. Oślepiony i pozbawiony wzroku Fuu runął na ziemie krzycząc że umiera. Tępy natarł z mieczem, niestety wpadł w prost w tor lotu "sczały zimna" - kolejny epicki czar Ksavera - pocisk ugrzązł głęboko tam gdzie światło nie dochodzi.
Najemnik nieco zbity z tropu - wszak ani raz nie zaatakował - ruszył w końcu na maga. Ten miał do wyboru kilka alternatyw. Ucieczka, ale doszedł do wniosku że przyduże buty nie ułatwią mu tego. B, podjąć walkę magicznym kijem - swoją drogą miał tyle wspólnego z miagią co majonez do grzybowej - jednak już dawno go sprzedał. A więc zostało ostateczne rozwiązanie. Jak pomyślał tak zrobił, rozpędził się i z całych sił rąbnął głową w chatę. Utrata przytomności gwarantowana lub zwrot pieniędzy.
Mały niziołek siedząc w krzakach obserwował jak jego kamraci heroicznie zmagali sie z bydlakiem. Zrobili co w ich mocy ale przeciwnik był na wyższym levelu. W myślach małego kłębiło sie mnóstwo myśli - żadne nie było związane z choćby próbą podjęcia walki - które nic mu nie dawały. Miast myśleć przeszedł do meritum. Wyciągnął plecak i rozłożył obiad. Jabłka, kurczak, ziemniaki, frytki, cola, a wszystko świeże, dziś ukradzione. Niestety ni stąd ni zowąd pojawił się nad nim olbrzym.
- Podziel się posiłkiem!
Nizioł wiedział że musi być teraz rozważny. Więc gestem grubej dłoni zaprosił go do jedzenia. W tedy najemnik wskazał na dwa kieliszki, w środku było bezalkocholowe winko(z pod winiarni KopnijGo).
- Ah o to ci chodzi wielki człeku. Nie mogę cie poczęstować nim.
- Bo??!! - niemal ryknął wielki przepłaszając tym samym pobliskich grzybiarzy.
- Bo widzisz, zawsze jest tak że jak są dwa puchary z winem to jeden jest zatruty. Chyba byś nie chciał umrzeć? Nie mogę ci pozwolić, miałbym cie na sumieniu, a nie próbowałeś jeszcze kanapki z masłem - mojego specjału kuchni mexykańskiej - rozumiesz?
- Mały! To mam pomysł, zrobimy tak, bo też coś na ten temat wiem. Chwyć oba w dłonie, jednym mnie poczęstuj, ja wezmę ten który mi dasz jako znak że ufam ci. A jak wezmę drugi jako znak że ci nie ufam i umrę. To cie zabije, proste nie?
- Zgoda - podał mu ten bardziej brudny z prawej dłoni.
******************Przerwa na reklamy******************
Masz niski level? Jesteś dopiero chłopem a już chciałbyś być rycerzem? Dostajesz solidny łomot od grupy "nołlajfów"? Nie masz gdzie expić bo zawsze jakiś random wybije przed tobą potwory a potem rzuca się na ciebie? Mamy na to sposób, wykup opcje Premium już dziś. Za jedyne 100 zeta miesięczne, co daje ta opcja? Dziesiątki nieprzydatnych opcji, kilka bajerów oczo...bijących po oczach które i tak tylko cie będą irytować. Opcja protekcji gracza (tylko w miejscach gdzie BG nie mogą się zabijać i tak bez tej opcji). Zniżki w sklepach i kuźni, teraz dostaniesz towary po podwójnej cenie! Dostęp innych graczy do twojego śmiesznego profilu gdzie mogą bezkarnie kraść ci pieniądze oraz itemki ,a nóż konta ci nie ukradną. Nie bądź noobem i frajerem, twój wróg już wykupił opcje premium i czeka aż zdobędzie twoje i tak nic nie warte itemy. Po co masz grać za darmo gdy możesz za to płacić? Usługa dostępna na stronie www. jestemprofrajeremifajniemiztym. com. Możliwość wykupienia kilku miesięcy od razu, w tedy każdy kolejny miesiąc jest raz droższy od poprzedniego miesiąca. Czy nie kusząca oferta? Bądź noobem, kup opcje Premium i lam ile popadnie na wysoko - pingowych serverach!
***********************Koniec Reklamy*********************
Najemnik wpatrywał się jakby posiadał szósty zmysł i mógł zgadnąć który jest zatruty. Po kilku godzinach przekładania, rozmyślania, sprzeczania się doszli do porozumienia. Przelali wszystko do jednego kieliszka, po czym każdy wypił równo po połowie. Przynajmniej nie musieli się wysilać i myśleć. Teraz dotarło do niziołka, przecież właśnie sam wypił zatrute winko. Oboje padli na wznak jak rażeni kopem z buta.
I tak oto kończy sie historia o dzielnych herosach. Baczcie więc poszukiwacze przygód na to z kim się kumplujecie. Jak plotka głosi niziołek jednak przeżył, spędza swe dni w hospicjum(psychiatryk?), gdzie cierpi na chroniczną biegunkę. Fuu wyruszył w świat szukając debila który sprzedał mu trefnego Axa. Tępy otworzył budkę z oszczepami, które jak i ich pan były tępe. Ksaver zgłębiał tajniki wiedzy, zaczął uczęszczać do wielkiego uniwersytetu o nazwie Gimbnazjum. Jak głosi inna plotka w trakcie walki z najemnikiem spłoną cały las, zabito dwa króliki, rozsypano mnóstwo drzazg w okolicy, oraz zaczął ich ścigać wściekły do granic możliwości lord. Który poprzysiągł że jak ich złapie to im nogi z......Wiecie sami. Koniec bajki, a teraz każdy po miedziaku bo do tawerny ide!! Nie dacie?! Łaski bez, znajdę innych naiwniak...pfu...słuchaczy.
Mam nadzieję że jest znośne, na poczekaniu to wymyśliłem dziś;)