Forum Tawerny Four Ways

Rozmowy Różne => Gadanie przy Ławie (Offtopic) => Wątek zaczęty przez: Żelek w Kwietnia 24, 2011, 22:10:24

Tytuł: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 24, 2011, 22:10:24
Wprowadzenie: Cristofer szalony bandyta... Bierze kto da więcej zabił już bardzo dużo osób...Przybywa do Carladii świata przestępstw,miłości,zdrady i królów którzy bezwzględu na wszystko dążą do władzy nad całą Carladią.Cristofer przybywa do Carladii w poszukiwaniu pieniędzy,sławy, i panienek...Lecz los tak jak los...Życie Cristofera sie zmienia.

25.04.2011

Ciąg dalszy nastąpi...

26.04.2011
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: wesch96 w Kwietnia 24, 2011, 22:59:59
Taaa...
Wstęp ma rozśmieszyć?
Bez obrazy ale wstępem tego nie nazwę. Mogłeś puścić plotkę w ShoutBoxie, póki czegoś nie napiszesz. Teraz może Cię przygnieść presja czasu, jeżeli wyjdzie Ci dobrze. Na przyszłość jak będziesz miał około pół strony tekstu kartki A4, to możesz zaczynać.
Dodatkowo pierwsze co już mnie zdenerwowało:
[...]Bierze kto da więcej zabił już bardzo dużo osób[...].
Między słowami więcej a zabił powinien być przecinek.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Theoden w Kwietnia 25, 2011, 09:55:26
Hmmm... Jak dla mnie to te "Wprowadzenie" o ile można je tak nazwać wygląda dla mnie jak Wprowadzenie z M&B: Warband. Ale to mniej istotna sprawa. Jak dla mnie to jest zbyt krótkie, gdyby co najmniej zajmowało około jak napisał wesch96
Na przyszłość jak będziesz miał około pół strony tekstu kartki A$, to możesz zaczynać.
to bym się zgodził. Postaraj się i rozwiń te Wprowadzenie, bo nie zdziwiłbym się gdyby Admini zamknęli ten temat.
Pozdrawiam
Theoden.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Kwietnia 25, 2011, 11:41:18
Popieram Theodena. Nijak nie można na razie ocenić bo i nie ma czego. Tekst który napisałeś nadaje się moim zdaniem na co najmniej "reklamę' przyszłego opowiadania. Do jakichkolwiek uwag przejdę gdy zamieścisz rozdział pierwszy. Do tej pory czekać nam pozostaje.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 25, 2011, 13:23:10
Wiem nie można tego nazwać wprowadzeniem ale nie miałem czasu.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 25, 2011, 13:54:22
Rozdział 1

Cristofer pierwszym lepszym statkiem przypłynął do Carladii.W 1 dzień jego pobytu zaczął zmierzać w strone kraju zwanego Khanat Khegericki.Po wielu dniach wędrówki spotkał pewnego człowieka miał on na sobie purpurowe szaty oraz niósł ze sobą worek pełen jedzenia oraz picia w pochwie trzymał mały sztylet na wypadek ataku nieznajomego zwierzęcia lub człowieka.
-Gdzie zmierzasz wędrowcze?-Zapytał donośnym głosem Cristofer-
-Nie twoja sprawa..A po za tym co cię to obchodzi?-Odpowiedział bezimienny-
Cristofer był zdziwiony zachowaniem nieznajomego miał ochote wbić mu sztylet w głowe ale niestety nie miał przy sobie nic oprócz marnego dzbanka wina.Cristofer wiedział że bez odpowiedniego wyposażenia nie da rady przetrwać w Carladii chociaż tygodnia.
-Nieznajomy wędrowcze czy gdzieś niedaleko znajduję się miasto w którym mógłbym odpocząć?-Zapytał grzecznie Cristofer
-Jasne na północ z tąd leży miasto Narra udaj się tam-Oznajmił człowiek w purpurowej szacie-
Cristofer bezzwłocznie udał się na północ po 3 dniach wędrówki głodny i wycieńczony dotarł do pobliskiej karczmy w mieście Narra.Cristofer miał przy sobie kilka denarów które zabrał ze swojego rodzinnego kraju.
-Poproszę dzban dobrego piwa i kurczaka-Zawołał Cristofer do szynkarza-
-Już podaję-Odpowiedział
Po podaniu posiłku Cristofer najadł się i wypił.Przypadkowo usłyszał rozmowe 2 Khegerickich kupców którzy umuwili się w tej właśnie Karczme.
-Słyszałeś? Sanjar Khan chce opanować Sułtanat Sarranidzi i szuka zdolnych wojowników do swojej armii-Powiedział 1 kupiec-
-Co? Przecież moja rodzina tam mieszka...O NIE...-Zakłopotał się 2 kupiec-
-Spokojnie jutro o świcie wyruszę i zabiore twoją rodzine i...-Przerwał mu mowe dźwięk głośno otwierających się drzwi-
Po chwili do karczmy wparowało około 30 Khegerickich Lansjerów.
-Z rozkazu Sanjar Khana mamy pojmać człowieka który zwie się Cristofer i przyprowadzić go do władcy.-Przemówił dowódca-
Cristofer gdy to usłyszał rzucił się w ucieczkę a następnie pogonili za nim lansjerzy.
-Za nim! nie pozwólcie mu uciec-Zawołał dowódca wojsk-
Cristofer przemierzał Narre w szokującym tempie.Lansjerzy w cieżkich zbrojach nie mogli go dogonić aż w końcu zagrodziło mu drgoe kilku miejskich strażników.Wtedy jeden Khegericki Lansjer uderzł Cristofera w głowe po czym Cristofer zemdlał.Pozostali wzieli Cristofera i zaczęli go nieść do Tulgi.

2 dni później

Cristofer obudził się w miejscowych lochach.Nie mineło nawet 5 minut a strażnik więzienny zawołał.Obudził! obudził się!.Do więzienia wszedł sam władca Waleczny Sanjar Khan.
-Gadaj!gdzie Dustum Khan!nasi zwiadowcy donieśli że z nim gadałeś!-Zaczął wykrzykiwać na wszystkie strony Sanjar Khan-
-Nie!Nie! nie wiem kto to jest widziałem tylko że miał purpurową szate! Nie chciał zdradzić mi swojego imienia!-Wystraszony Cristofer tłumaczył się
-Hmm...dobra...Zabierzcie go do mojej komnaty!-Wydał rozkaz Sanjar Khan-
Gdy Cristofer dotarł do komnaty władcy dowiedział się że jest to Sanjar Khan.Slyszał już o nim kiedyś.
-Mam dla ciebie propozycje.Jeśli przyniesiesz mi głowe Dustuma Khana mojego odwiecznego wroga nagrodze cię tytułami oraz sławą.Co ty na to?-Złożył propozycje Cristoferowi-
-Sławę powiadasz ?-Zapytał Cristofer-
Po chwili namysłu Cristofer zgodził się.
-Jutro o świcie wyruszasz.Alayen!Alayen! daj mu zbroje lamelkową i miecz.-Wydał rozkaz-
Alayen natychmiastowo wyposażył Cristofera.Cristofer przymierzył zbroje itp. a potem zapadł w kamienny sen.Z rana Cristofer ubrał swoją zbroje a miecz włożył do pochwy.O 9 rano wyruszył na poszukiwania.Pierwszym jego celem było miasto Ichamur.Tam narodził się Dustum Khan.A więc Cristofer wyruszył w podróż do Ichamura.Miał zamiar przepytać mieszkańców...Jednak nie wiedział co go czeka...

...Ciąg dalszy nastąpi...




Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Altharis w Kwietnia 25, 2011, 14:16:42
Moje największe zastrzeżenie: to jeden długi dialog. Powinieneś opisać miejsca i postacie, z którymi Cristofer ma do czynienia.
Po za tym, kto uwierzyłby nikomu znanemu na słowo? Sanjar Khan nie mógł nic wiedzieć o zdolnościach Cristofera i mógł równie dobrze zatrudnić rolnika...
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 25, 2011, 14:21:50
Dziękuje w następnym rozdziale się poprawie.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 25, 2011, 15:52:32
Rozdział 2

Gdy Cristofer wędrował do Ichamaru spotkał karawane która zmierzała do Tulgi.Właściciel karawany powiedział że na północny-zachód z tąd znajduje się Ichamur.Cristofer podążył tą drogą.Gdy dotarł na miejsce zobaczył ogromne miasto tętniące życiem.Kupcy handlowali swoimi towarami inni walczyli na arenie oraz plotkowali ze sobą największym zainteresowaniem wykazał się cyrk pt. "Śmiechy" Cristofer wstąpił na chwile do cyrku ale potem przypomniał sobie o swoim zadaniu a więc wyruszył porozmiawiać z handlarzem końmi ponieważ Dustum Khan był świetnym konnym wyjownikiem.
-Dzieńdobry czy możesz mi coś powiedzieć o Dustum Khanie ?-Zapytał stajennego Cristofer-
-Oczywiście...A więc posłuchaj...Dustum Khan urodził się w tym mieście wraz z Sanjar Khanem gdy ich ojciec zmarł mieli się podzielić królestwem na pół lecz wtedy Dustum Khan był po za granicami miasta a więc Sanjar Khan ogłosił się jedynym Khanem.Od tamtego czasu rywalizują ze sobą Dustum Khan próbuje odzyskać tron lecz Sanjar walczy zaciekle i wszystkie próby sabotażu nie udają się.Ostatnio słyszałem że Sanjar Khan wynajął najemnika który zwie się Cristofer...To on ma zabić Dustuma...hehehe...Nigdy mu się to nie uda...-Gdy stajenny skończył swoją opowieść Cristofer zapytał-
-A to niby dlaczego ?-Cristofer zapytał ze zdziwieniem-
-Dlaczego pytasz ? Dustum jest bardzo przebiegły w każdym mieście ma swoje wtyki i ludzi nigdy i to prze nigdy Cristofer nie przedostanie się do niego...A poza tym założe się że Cristofer to zwykła ciamajda nawet nie potrafi władać ostrzem...-Stajenny obraził Cristofera
-Ciamajda...Ciamajda...chciałbym żebyś poznał jedną tajemnice-Szyderczo oznajmił to stajennemu
-Ja jestem Cristofer!-Po tych słowach Cristofer na wielu oczach wbił miecz w serce stajennego.Stajenny chlusnął krwią padł na kolana i zmarł.Wszyscy zaczeli krzyczeć po łacińsku: Assasino! Assasino!.To znaczy zabójca.Po chwili Cristofer musiał wymieniać ciosy ze strażnikami miejskimi na szczęście Cristofer jest doświadczonym wojownikiem a więc szybkimi ruchami pociął swoich przeciwników po czym uciekł z Ichamaru.Cristofer zamierzał pójść do Tulgi aby opowiedzieć Sanjarowi co tu zaszło.

2 dni pózniej

Cristofer stanął przed bramami Tulgi.Nie czekając szybko popędził do królewskich komnat.
-Cristofer ! co ty tu robisz ?-Zapytał Sanjar Khan Waleczny-
-Dowiedziałem się że Dustum jest twoim bratem ! i nie podzieliłeś się królestwem ! które mu sie należy ! w dodatku zabiłem stajennego w Ichamurze który mnie obraził.-Zaczął wykrzykiwać Cristofer-
-Uspokój się ! podjołeś się tej misji a więc jej teraz dopełnij...Moi zwiadowcy donieśli że Dustum zmierza do Miasta Veluca w Królestwie Rhodoków jutro po południu tam wyruszusz-Sanjar uspokoił Cristofera
-Dobrze-Cristofer się zgodził

60 dni póżniej

Cristofer po 2 miesiącach dotarł do Veluci.Gdy tam dotarł wybiła północ.Z oddali usłyszał krzyki.
-Pomocy! Pomocy!-Chłop zawołał donośnym głosem
Cristofer z oddali zobaczył chłopa dobrze zbudowanego z kuszą i małym sztyletem napadniętego przez 5 bandytów.Silny męższczyzna leżał na ziemi i przyjmował ciosy 5 bandytów.Cristofer bezzwłocznie rzucił się mu na ratunek.Pierwszy bandyta rzucił sie na niego z rękami Cristofer w tym czasie zamachnął się i uderzył bandytę z ręki bandyta upadł.Cristofer wykorzystał to i zatopił swoje ostrze w brzuchu bandyty potem szybkim wślizgiem przejął kusze nieznajomego i zabił nią 2 bandytów.Pozostałych 2 gburów uciekło daleko w głąb miasta.
-Dziękuje ci.Ty zapewne jesteś Cristofer słyszałęm o twoich wybrykach w mieście Ichamur.-Oznajmił Nieznajomy
-Tak...A ty kim jesteś ?.-Zapytał Cristofer-
-Mam na imie Bunduk jestem kusznikiem na służbie u miejscowego lorda zwie się on Książe Matheas.-Zdradził swoje imie-
-Miło mi Bunduk.ale co robisz w środku nocy?-zapytał Cristofer-
-To samo co ty.Szukam Dustuma.Sanjar Khan myśli że nie żyje...A może...Przyłącze sie do ciebie?-Bunduk Złożył propozycje Cristoferowi-
-Jasne chętnie przyda mi się pomoc.choć do lasu rozbijemy tam obóz i sie prześpimy jestem bardzo zmęczony-Oznajmił Cristofer-
Po tych słowach wyruszyli do pobliskiego lasu aby rozbić obóz...

Nazajutrz rano

Słońce tego ranka świeciło jak nigdy.Gdy Cristofer się obudził zobaczył Bunduka z jeleniem na ogniu.
-Upolowałeś jelenia?-Zapytał Cristofer-
-Nie gadaj tylko jedz-Bunduk z uśmiechem na twarzy zwrócił się do Cristofera-
Po zjedzeniu śniadania Cristofer poprosił Bunduka o opisanie mu Księca Matheasa.Bunduk rozpoczął mowe.

Książe Matheas to wysoki i szczupły 40 latek.Urodził się w Sarimish rhodockiej bogatej wiosce jako syn doświadczonego żołnierza na służbie u Króla Gravetha.Szybko nauczył się walczyć oraz doradcy Króla wysłali nauczycieli aby nauczyli go pisać i czytać.Podczas tej nauki nauczył się dworskich manier.Gdy durósł jego wioska została splądrowana przez ich odwiecznego wroga Sułtana Hakima ma on pod władzą Sułtanat Sarranidzi.W dzisiejszych czasach prowadza oni wojne.Lord Matheas udowodnił swoją waleczność w bitwie pod Shariz gdzie uratował Króla Gravetha z pod szponów śmierci.Od tamtego czasu znany jest jako Książe Matheas i ma pod swoim władaniem miasto Veluca.Jest marszałkiem królestwa Rhodoków oraz jest najlepszym z Rhodockich wojowników.
-A więc jest wzorem Bohatera?-Zapytał Cristofer
Tak jest to bohater.
Po tej pogaduszcze wyruszyli dalej do Sarimish.Wioska Sarimish dalej nie może się pozbierać po napadzie Sułtana Hakima.Lecz wieśniacy nie narzekają na tutejsze życie Bunduk powiedział że poczeka w gospodzie gdy tym czasem Cristofer pójdzie do Starszego wioski i kupi jedzenie i picie na podróż.Gdy Cristofer wszedł do domu starszego wioski....
-Witaj-Przywitał się Cristofer-
-Witaj ty zape...-Zanim starszy wioski dokończył do jego domu wpadł jakiś wieśniak ze sztyletem i krzyknął
-Prosze pana! bandyci atakują naszą wioske!palą wszystko co sie da musimy się bronić wojska Księcia Matheasa są za daleko!-Z przerażeniem krzyczał posłaniec-
-Cristoferze! pomóż nam wiemy kim jesteś całe Królestwo Rhodoków wie! pomóż nam a zostaniesz nagrodzony złotem!-Błagał Cristofera Starszy Wioski-
Cristofer szybkim susem pobiegł do gospody i powiedział Bundukowi co sie dzieje oraz natychmiast zmobilizował wojska i wszedł na pobliski mór aby zobaczyć jak wygląda sytuacja.W oddali zobaczył około 50-60 bandytów z toporkami i pochodniami szarżujących w strone wioski.Chwile póżniej z gotową kuszą stanął obok niego Bunduk i zaczął miotać bełtami.Świst...Świst...Świst... kilka bełtów poleciało w strone bandytów w oddali było widac jak kilku z nich pada.Po czym Cristofer krzyknął.
-Zamknąć brame! Przygotować się! łucznicy ustawić się na mórach-
wtedy obok niego staneło 10 wieśniaków z łukami i strzałami.Wieśniacy byli słabo wyszkoleni na 50 wystrzelonych strzał padło zaledwie 10 bandytów.Reszta 40 bandytów byli juz pod bramami i zaczęli palić Palisade.Wszyscy zeskoczyli z murów i czekali na nadchodzących bandytów.Palisada spaliła się w kilka minut i wtedy bandyci weszli do wioski.Pierwszy szarzował ich dowódca z ogromnym toporem i tarczą oraz kolczugą.Cristofer wiedział że nie są zbyt wyszkoleni a więc ruszył pierwszy zadał dwa zbędne ciosy dowódcy ale na nic on je parował tarczą chwile po tych ciosach rozgorzała wielka bitwa.Mimo przewagi liczebnej wieśniaków przegrywali aż do czasu.Bitwa trwała 30 minut gdy Cristofer ranił kolejnego przeciwnika zobaczył kilkanaście strzał które ranią kolejnych bandytów dopiero po 5 minutach zobaczył oddział Księcia Matheasa liczył on ponad 200 osób połowa oddziału to byli łucznicy w skórzanych zbrojach dzięki czemu poruszali sie o wiele szybciej niż piechota.Pozostali bandyci uciekli.

...Ciąg dalszy nastąpi...

Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Yoda w Kwietnia 25, 2011, 15:56:40
Moje pierwsze, główne, choć nie jedyne spostrzeżenie. Aczkolwiek przeczytać tego nie potrafię.

Na większości klawiatur koło literki "m" masz taki magiczny znaczek, dzięki któremu sens zdania może się diametralnie zmienić. Postaraj się go używać, ponieważ póki co nie da się tego czytać. Zdania bez ładu i składu.

EDIT:
Po prawej stronie od literki "m" oczywiście ;)
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Hofiko w Kwietnia 25, 2011, 16:03:38
Przykro mi, ale poddałem się po pierwszym akapicie. W tekście jest od groma kolokwializmów, błędów gramatycznych i ortograficznych, miejscami zdania zupełnie nie mają sensu.

Rozdział 2

Gdy Cristofer wędrował do Ichamaru

Ichamuru.

Cytuj
spotkał karawane która zmierzała do Tulgi.

Spotkał karawanę zmierzającą do Tulgi.

Cytuj
Właściciel karawany powiedział że na północny-zachód z tąd znajduje się Ichamur.

Ichamur jest ważnym elementem zdania, a tutaj przedstawiłeś to tak, jakby znalazł się on tam tylko przypadkiem. ,,Właściciel karawany powiedział że Ichamur znajduje się na połnocny zachód STĄD.'' <--- Tak lepiej.

Cytuj
Kupcy handlowali swoimi towarami inni walczyli na arenie oraz plotkowali ze sobą

Kupcy walczyli na arenie?

Niestety. Tego się nie da czytać. Yoda dodał to co miałem zamiar tutaj jeszcze napisać: interpunkcja jest absolutnie niezbędna.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 25, 2011, 17:29:05
Postaram się to wszystko poprawić w 3 rozdziale
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 25, 2011, 18:06:02
Rozdział 3

Gdy kurz po bitwie już opadł, w oddali dało się zauważyć oddziały Księcia Matheasa.Po chwili, wszystkie jego wojska znalazły się w Sarimish.Starszy Wioski podziękował Cristoferowi, oraz wręczył jemu zapas żywności na jakieś 3 dni oraz zapas picia.Cristofer miał zamiar pogadać jeszcze z księciem, lecz jego strażnicy którzy go chronili nie dopuścili Cristofera do Księcia.Bunduk powiedział Cristoferowi że jeszcze kiedyś się z nim spotka ponieważ, może sięprzydać w poszukiwaniach Dustuma.Nazajutrz rano Cristofer i Bunduk wyruszyli do Tulgi zdać raport Sanjarowi.Lecz po pewnym czasie wędrówki, napotkali karawanę zmierzającą do Veluci.A więc korzystając z okazji, dokupili troche jedzenia i picia, a potem wyruszyli dalej.Podczas ich podróży do Tulgi, Cristofer i Bunduk bardzo się poznali i zostali przyjaciółmi.Gdy dotarli na miejsce kilku Khegerickich strażników odprowadziło ich na miejsce spotkania ze Sanjar Khanem, gdy już tam dotarli zobaczyli Sanjara w ślniących szatach z mieczem w ręku.Sanjar przyglądał się swojemu mieczu, gdy Cristofer i Bunduk weszli do jego komnaty, Sanjar Khan gwałtownie upuścił miecz i zawołał donośnym głosem
-Ty żyjesz..-Z niedowierzaniem powiedział Sanjar Khan-
-Tak panie, Jestem cały zdrów i pomagam Cristoferowi w odnalezieniu Dustuma, Cristofer to dzielny człowiek dobrze wybrałeś.-odpowowiedział Bunduk
-Ale..Ale..widziałem jak umierasz, w bitwie pod Shariz.Niewierze własnym oczom.
-Pewien człowiek mnie uzdrowił, i teraz w końcu moge stanąć przed tobą.-Po tych słowach Bunduk uklęknął.
Ich rozmowa trwała bardzo długo, rozmawiali przez ponad 3 godziny.Cristofer i Bunduk opowiedzieli jak obronili Sarimish, Sanjar ich za to pochwalił i dał sakiewkę w której było 1000 denarów.Potem rozmyślali jak dopaść Dustum Khana.Aż w końcu, doszli do tego że pojadą do Sułtanatu Sarranidzkiego i bedą służyć Sułtanu Hakimowi, aż w końcu wyciągną od niego potrzebne informacje.Sanjar Khan zgodził się na to.2 dni później, Cristofer i Bunduk wyruszyli do Shariz.

25 dni później

-Widzę Shariz!-Zawołał Bunduk
-Pustynia, nie cierpie jej.-Zaczął narzekać Cristofer
Gdy dotarli na miejsce strażnicy zaczęli gadać w nieznanym języku lecz na szczęścię Sanjar Khan wysłał za Cristoferem i Bundukiem tłumacza, Gdy już przeszli bramy udali się do gospody aby wynająć pokój na miesiąc, i tam zrobili sobie centrum dowodzenia.Bunduk miał za zadanie zaciągnąć kilka osób to ich poszukiwań, bo we dwóch nie dali by sobie rady a Cristofer udał się na spotkanie z Thorem, był on dowódcą straży.
-Witaj-Zawołał Cristofer-
-Czego tu szukasz, nie chcesz mieć chyba kłopotów co?-Thor zagroził Cristoferowi-
-Nie nie, ja chciałbym wstąpić do straży, wiem że muszę wykonać kilka zadań aby przejść do straży, mój przyjaciel mi o tym powiedział-Cristofer grzecznie odpowiedział
-tak lecz, jeśli chcesz wstąpić do straży będziesz musiał przekonać kilka ważnych osób, takich jak: Veron,Harold,Rui i ja.Wykonaj dla nich kilka zadań, to może cie poprą.A teraz zmykaj!-Podpowiedział Thor-
Cristoferowi nie chciało się wykonywać tych głupich zadań, ale musiał dla dobra sprawy.Jak skończył rozmowę z Thorem wrócił do Gospody tam już na niego czekał Bunduk, Bundukowi nie udało się znaleść odpowiednich osób.A Cristofer, od jutra musiał zacząć robić zadania.Cristofer i Bunduk wymyślili sobie hasło, było ono potrzebne aby wejść do ich kryjówki, A brzmiało ono: Śmierć.Cristofer uznał że takie będzie najlepsze, po wymyśleniu hasła poszli spać.

Kolejny dzień, rano

Gdy Cristofer wstał, Bunduka już nie było w ich kryjówce.A więc, Cristofer zabrał się do pracy i zaczął szukać Verona, znalazł go na arenie, gdy Cristofer wszedł na arene zobaczył Verona który pokonuje 2 przeciwników na raz szybkim i silnym ciosem z ostrza.Cristofer zobaczył, jakiś herb na zbroji Verona.Po chwili zauważył że to herb Sanjar Khana.Po walce, Cristofer zaciągnął Verona do kąta i powiedział.
-Szukam Dustum Khana muszę go zabić, zauważyłem twój herb, czy ty też go szukasz?.-zapytał Cristofer
-Tak-odpowiedział Veron
-Gospoda w centrum miasta, pokój 242, hasło śmierć-Te informację podał Veronowi Cristofer, po czym zniknął z jego oczu-


ps. Teraz staram się stawiać przecinki żeby było to czytelne pokazujcie mi jeszcze gdzie mam błędy a ja je będe starał się je poprawiać.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Hofiko w Kwietnia 25, 2011, 18:48:39
Gdy kurz po bitwie już opadł, w oddali dało się zauważyć oddziały Księcia Matheasa.Po chwili, wszystkie jego wojska znalazły się w Sarimish.

Po chwili to troszkę dziwne sformułowanie - armie nie przemieszczają się w ciągu chwil. ,,Wkrótce'', ,,wkróce później'', ,,niedługo'', bardziej by pasowały.

Cytuj
Starszy Wioski podziękował Cristoferowi, oraz wręczył jemu

Mu. A zapasów nie można wręczyć, bo są niepoliczalne. Wręczyć można klejnot, kwiaty, prezent, kij, kamień, ale nie zapasy.

Cytuj
zapas żywności na jakieś 3 dni

Słowa ,,jakieś'' w takich sytuacjach używa się tylko i wyłącznie w języku mówionym.

Cytuj
oraz zapas picia.

Kolokwializm.

Cytuj
Cristofer miał zamiar pogadać jeszcze z księciem,


Rażący kolokwializm, zwłaszcza zestawiając go ze słowem książę.

Cytuj
lecz jego strażnicy którzy go chronili nie dopuścili Cristofera do Księcia.

Dlaczego strażnicy Christofera nie dopuścili swojego pana do księcia?

Cytuj
Bunduk powiedział Cristoferowi że jeszcze kiedyś się z nim spotka ponieważ, może sięprzydać w poszukiwaniach Dustuma.


Przecinki.

Wstawka o karawanie jadącej do Veluci jest zupełnie niepotrzebna.

Cytuj
Podczas ich podróży do Tulgi, Cristofer i Bunduk bardzo się poznali i zostali przyjaciółmi.

Dlaczego nie poświeciłeś nawet jednego zdania czemuś tak ważnemu jak przyjaźń dwóch głównych bohaterów? Dlaczego się zaprzyjaźnili? Mogli mieć wredne charaktery, a mogli ze sobą nie gadać. Czemu sprawy potoczyły się tak, jak się potoczyły? Oddajesz dwa zdania nic nie znaczącej karawanie a pomijasz coś tak kluczowego?

Cytuj
Gdy dotarli na miejsce kilku Khegerickich strażników odprowadziło ich na miejsce spotkania ze Sanjar Khanem, gdy już tam dotarli zobaczyli Sanjara w ślniących szatach z mieczem w ręku.Sanjar przyglądał się swojemu mieczu, gdy Cristofer i Bunduk weszli do jego komnaty, Sanjar Khan gwałtownie upuścił miecz i zawołał donośnym głosem
[...]
-Tak panie, Jestem cały zdrów i pomagam Cristoferowi w odnalezieniu Dustuma, Cristofer to dzielny człowiek dobrze wybrałeś.-odpowowiedział Bunduk
-Ale..Ale..widziałem jak umierasz, w bitwie pod Shariz.Niewierze własnym oczom.

Natłok błędów ortograficznych, począwszy od obślinionych szat, a skończywszy na jego mieczu(???). Plus kulejąca interpunkcja.

W tym momencie jest dobrze, ale Sułtanowi, a nie Sułtanu. Służyć Sułtanu?

Cytuj
-Widzę Shariz!-Zawołał Bunduk
-Pustynia, nie cierpie jej.-Zaczął narzekać Cristofer

Dlaczego uciąłeś w tym punkcie? Bohater nabiera jakiś ludzkich cech, nareszcie czegoś się o nim dowiadujemy, a tu *ciach* i nie ma wątku.

Cytuj
Gdy dotarli na miejsce strażnicy zaczęli gadać w nieznanym języku lecz na szczęścię Sanjar Khan wysłał za Cristoferem i Bundukiem tłumacza,

Strażnicy po przyjeździe Cristofera zrobili kurs języków dziwnych? Nie, mówili tak od urodzenia, więc nie zaczęli gadać. ,,Po przyjeździe, Cristofer miał problemy ze zrozumieniem tutejszej mowy. Pamiętał coś jeszcze z tego narzecza, jednak wciąż nie mógł dojść do porozumienia ze strażnikami.'' <--- Informacja o bohaterze plus wytłumaczenie sytuacji.

Poprawiłeś interpunkcję, ale nadal miejscami brak sensu w tych wypowiedziach, nie zniknęły też błędy ortograficzne.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 25, 2011, 18:54:18
kolejny rozdział napisze dzisiaj oraz poprawie błedy.Aż w końcu będzie dobrze ale narazie musze spadać.Zamieszcze wam krótki wiersz ale nawet nie  wiem czy wiersz oceńcie sami:

Gdy rhodocka strzała niebo przemierza
mnie wielka radość chwyta, ponieważ
śmierć zawita u Khegerita, gdy na
polu bitwy pełno Khegeritów jest
oddziały rhodockie rządzą! każdy
to wie, gdy wszyscy khegerici
padną, Król Graveth ogłosi
zwycięstwo, wszyscy tego
pragną! ale ja kończe te
brednie, ponieważ kraj
wzywa do walki o nasze
miejsce..
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 25, 2011, 20:05:03
A może jeszcze jeden wiersz:

Do walki o kraj! bo khegerici zawadzają nam
Do walki o kraj! bo Sanjar Khan zawadza nam.
Rhodocy Strzelcy ruszcie swoje kusze!
bo Khegericki Lansjer lancą przeszyje wasze duszę.
a wy Rhodocy Sierżanci zmobilizujcie swoje wojska
bo Khegeritom zwycięstwo się marzy.
ale nic z tego my jesteśmy panami Carladii
a wy Khegerici możecie jedynie tylko...pomarzyć...
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 25, 2011, 20:56:18
Rozdział 4

Gdy Veron zawitał w progach gospody zawołał.
-Śmierć!-
Wtedy Cristofer wraz z Bundukiem otworzyli mu drzwi, Veron wszedł do domu i usiadł na krześle.
-A więc co chcecie panowie?.-Zapytał Veron-
-Chcemy abyś pomógł szukać nam Dustum Khana.-Odpowiedzieli równocześnie-
-Chętnie wam pomogę, też go szukam.A więc, kiedy wyruszamy?-
-Możemy wyruszyć dzisiaj, gdy wybije północ.-Zaproponował Bunduk
-To świetny pomysł, będe czekał przy bramie.-Odpowiedział Veron
Gdy nastała północ Cristofer,Bunduk i Veron spotkali sie przy bramię, aby wyruszyć w dalszą wędrówke.Gdy zmierzali w stronę bramy zobaczyli żebraka który prosił o troche jedzenia.Bunduk zatrzymał się, i podarował żebrakowi kromke chleba.Bunduk się wzruszył, lecz Cristofer ani drgnął.Bunduk zdziwił się że Cristofer jest taki bezuczuciowy, ale musieli ruszać dalej.Po wędrówce przez pustynie staneli na ziemi Vaegirskiej skutej lodem, zimnej krainie.
-Veronie gdzie nas prowadzisz?-Zapytał Bunduk-
-Jak tam dojdziemy, to sie dowiesz.-
Gdy drużyna, znajdowała się w pobliżu wsi Ayike została zaatakowana poprzez korsarzy, najpierw Cristofer,Bunduk i Veron rzucili się do walki, przeciwko 10 korsarzą.Bunduk jako pierwszy, zadał 2 ciosy lecz korsarz uniknął trafienia, Bunduk w końcu przełamał obrone korsarza, i zadał brutalne cięcie które go zabiło.Veronowi już się tak nie poszczęściło podczas próby łamania bloku, korsarz wykradł bełt Bundukowi i wbił go prosto w środek Verona, Veron krzyknął głośno ranił jeszcze 2 przeciwników i runął na ziemie, Gdy Cristofer zobaczył całe zdarzenie z furią rzucił sie na korsarzy, i zabijał każdego po kolei.Gdy bitwia się skończyła Bunduk i Cristofer podeszli do Verona, opatrzyli i zabrali do pobliskiej wsi, tam położyli go w gospodzie i czekali do jutra.

Nazajutrz rano

Gdy Cristofer i Bunduk się obudzili zobaczyli Verona leżacego na stole i obok niego, uzdrowiciela który oznajmił Cristoferowi i Bundukowi
-Nie udało się-Oznajmił ze smutkiem uzdrowiciel
W tym czasie Cristofer poczuł coś niespotykanego, poczuł się winny że to jego wina a wcale tak nie było, Cristofer nigdy nie czuł się winny ale taki dzień nastał, Bunduk rzekł do niego
-Szkoda Verona, był świetnym wojownikiem, nie zawsze się udaje ale musimy iśc dalej Cristoferze choćmy musimy ruszać dalej.
Po tych słowach wyruszyli dalej.Cristofer i Bunduk obrali sobie nowy cel.Musieli znaleść sobie, wyszkolonych wojów do walki.Ponieważ niepokoiły ich częste napady bandytów, Cristofer i Bunduk wyruszyli do miasta Reyvadin, bedą tam szukać wsparcia u pobliskich wieśniaków

3 dni później

Cristoferowi i Bundukowi zostały 2 dni wędrówki do Reyvadin.Podczas wędrówki napotkali posłańca który przekazał im list.

Drogi Cristoferze!

Ja Sanjar Khan nakazuję ci szybkiego wyruszenia pod Reyvadin, ostatnio gdy Cię nie było miało miejsce okropne zdarzenie, rozpoczeliśmy wojne z Veagirami, nakazuję ci wyruszenia pod Zamek Dramug, pomożesz nam wraz z Bundukiem w szturmowaniu go.
                                                                                                                        Z poważaniem Sanjar Khan
Po przeczytaniu listu wyruszyli do Zamka Dramug.Mineło 10 dni od ich podróży aż w końcu, dotarli na miejsce, gdy tam przybyli zauważyli wiele namiotów i machin oblężniczych obok namiotów, stało pełno wojsk a na czele armii stał Sanjar Khan,Nojon Belir,Nojon Sebula oraz Nojon Tanasugai Cristofer wraz z Bundukiem, przywitał się ze wszystkimi,
-Mieliśmy zaczynać szturm bez was, ale jak już jesteście to zacznijmy walkę!-
Po tych słowach wszyscy ruszyli do szturmu...

...Ciąg dalszy nastąpi...



Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: wesch96 w Kwietnia 26, 2011, 00:48:27
Ja zagłosowałem na opcję "Kicha", a teraz to uzasadnię.
Pełno błędów interpunkcyjnych, ortograficznych, powinieneś wystrzegać się używania liczb w opowiadaniu gdyż nie przyjemnie się je czyta, radzę również między kropką na końcu zdania, a nowym zdaniu wcisnąć spację, to znacznie umili czytanie.
Sens opowiadania... ehhh po pierwszym rozdziale odpuściłem lekturę.
Co mnie zraziło prócz powyższych straszna sztywność i liniowość dialogów np.
Cytuj
-Gadaj!gdzie Dustum Khan!nasi zwiadowcy donieśli że z nim gadałeś!
-Zaczął wykrzykiwać na wszystkie strony Sanjar Khan-
-Nie!Nie! nie wiem kto to jest widziałem tylko że miał purpurową szate! Nie chciał zdradzić mi swojego imienia!-Wystraszony Cristofer tłumaczył się
-Hmm...dobra...Zabierzcie go do mojej komnaty!-Wydał rozkaz Sanjar Khan
Denerwuje mnie również, że nadużywasz imienia głównego bohatera, mógłbyś użyć: on, mężczyzna itp.
Piszę to nie po to aby się wyżyć na tobie, lecz abyś wiedział co naprawić :)
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: proud w Kwietnia 26, 2011, 07:23:15
Nie ma to jak satysfakcja z zaznaczenia opcji "Nawet Nawet" (pomijając, że powinno być "Nawet, nawet") przez samego autora tych "opowiadań". xD Nikt oprócz niego nie rzucił się na inną opcję niż dwie od końca.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Tyraxor w Kwietnia 26, 2011, 07:39:25
Opowiadanie katastrofalne, poza tym wy na tyle jesteście uzależnieni że piszecie wiersze i opowiadania o M&B?
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 26, 2011, 10:20:31
Nawet jeśli jest tak źle, nie będe się poddawał i będe pisał tak długo aż będzie dobrze, i chciałbym podziękować Hofikowi który poprawia moje błędy i mi pomaga.Pozdro
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 26, 2011, 10:52:20
Rozdział 5

Gdy wszyscy rzucili się do szturmu Cristofer wraz z Bundukiem pozostali z tyłu, ponieważ bali się nadchodzącej wojny aż na taką skalę. Gdy podeszli pod mury, drabiniarze postawili drabiny. Jako pierwsza wchodziła piechota, zaraz po niej lordowie i strzelcy, jednak Cristofer i Bunduk nie weszli. Jak już wszyscy znaleźli się w środku zauważyli że jest za cicho, ani jednej żywej duszy w środku, wszyscy zaczęli się cieszyć ze zwycięstwa, Sanjar Khan krzyknął.
-Wróg! Wróg uciekł!.-
Nagle na wrogich mórach pojawiło się ponad 200 Vaegirskich łuczników, Sanjar Khan natychmiastowo zarządził odwrót, jednak nic z tego ponad 200 Vaegirskich ostrych jak igła strzał poleciało w strone Khegerickiej armii, Na oczach Cristofera i Bunduka powoli umierało ok.  1000 Khegeritów, Gdy Lordowie mieli uciekać drogę zagrodziła im piechota, 5 minut później było już po wszystkim, Wszyscy umarli wraz ze Sanjar Khanem, Tylko Cristoferowi i Bundukowi udało się uciec. Udali się więc do wsi zwanej Bhulaban, tam odpoczeli i wyruszyli dalej w strone miasta Khudan, postanowili się tam zatrzymać na dłuższy czas, wynajęli pokój w gospodzie i poszli spać, nazajutrz rano Bunduk powiedział do Cristofera:
-Co teraz robimy?.-zapytał Bunduk
-Nie wiem-.Odpowiedział Cristofer
-Khanat nie ma króla a zawsze chciałem nim zostać.-
-Myślisz o tym by przejąć Khanat?.-Zapytał z zaciekawieniem Cristofer
-możemy spróbować ale to będzie krwawa wojna bracie, powiadam krwawa.-
-ja w to wchodze, ale potrzebujemy armii, z kąd ją weźmiemy?.-Zadał kolejne pytanie Cristofer Bundukowi-
-Wyruszę w świat, zbiorę armie i wróce tutaj. Spotkamy się przy mieście Tulga.-Zaproponował Bunduk
-dobrzę, wyszkol naszą armie-
Gdy skończyli rozmowę Bunduk wyszedł a zanim Cristofer, Cristofer zauważył że ulicę spustoszały, tylko z oddali było słychać jakieś odgłosy. Cristofer podszedł tam i ku swojemu zdziwieniu, zobaczył silnego męszczyznę,wysokiego,szczupłego z mieczem w ręku. Miał on na sobie purpurową szatę, wiedział kto to jest, nijaki Dustum Khan. Gwałtownym ruchem zaczął za nim biec, i wykrzykiwał.
-Dustum Khan! Dustum Khan!-
Gdy męszczyzna to zauważył zaczął uciekać.Cristofer gonił chłopa w szacie ale był on za szybki, raz Cristofer go doganiał a raz uciekinier się oddalał, po 20 minutowej gonitwie męszczyzna się przewrócił a zaraz na niego wskoczył Cristofer i odsłonił mu twarz, myślał że zobaczy Dustum Khana ale tak nie było, zobaczył piękną kobietę z bond włosami oraz pięknymi niebieskimi oczami a zarazem chłodnym temperamentem i brakiem uczuć, kobieta gotowa zabić, nosiła piękne szaty a w pochwie trzymała srebrny dwuręczny miecz, Cristofer odrazu się zakochał podał jej ręke i podniósł a potem zapytał:
-Jak masz na imie?.-Zapytał grzecznie cristofer.
Ale kobieta nie chciała odpowiadać uderzyła Cristofera i powaliła na ziemię po czym przyłożyłą miecz do jego gardła.
-Dlaczego mnie goniłes?.-Zapytała kobieta-
-Wziąłem cię za kogoś innego, przepraszam bardzo, nic ci nie zrobie.-Zapewnił kobietę Cristofer
po tych słowach kobieta uwolniła Cristofera z uścisku i podniosła po czym razem poszli do gospody.
-Jak masz na imie?.-zapytał Cristofer-
-Mam na imie Katrin, jestem wojowniczką, szukam Sanjar Khana aby go wypatroszyć jak rybę, zabił mi rodzinę!-Zaczęła się żalić kobieta-
-Sanjar nie żyje zginął w szturmie na zamek, widziałęm na własne oczy droga pani.-zaczął się przystawiać Cristofer
-naprawdę? wielkie szczęście mnie spotkało. A możę szukasz wybitnych wojowników?.-Zapytała Katrin-
-Tak, możesz się do mnie przyłączyć, a tak przy okazji mam na imie Cristofer-Odpowiedział męszczyzna-
Gdy skończyli swoją krótką rozmowęposzli spać, Katrin zajęła łóżko Bunduka, następnego ranka Cristofer i Katrin wyruszyli w podróż bez celu tylko przed siebie, Cristofer nie mówiąc o swoich planach Katrin odliczał dni do powrotu Bunduka, Cristofer i Katrin bardzo się poznali, Katrin zakochała się w Cristoferze ale bała się to okazać, Cristofer liczył i liczył dni aż powiedział 3 dni, pomyślał sobie, 3 dni do przyjazdu Bunduka, co ja zrobie z Katrin?, aż w końcu powiedział pewnego dnia:
-Katrin, może..hmmm.. masz męża?.. -zapytał niepewnie Cristofer-
-nie...-Odpowiedziała Katrin
Cristofer nie żeby nie ciągnąć tej rozmowy pocałował Katrin, wtedy między nimi coś zaiskrzyło, Cristofer zakochał się pierwszy raz w życiu, aż w końcu nastąpił dzień przyjazdu Bunduka, Cristofer i Katrin czekali pod Tulgą, po 1 godz patrzenia w oddal zobaczyli sztandar i Bunduka, a za nim 300 żołnierzy maszerujących w zbrojach płytowych, na herbie widniał ptak na zielonym tle, oznaczał on wolność, Gdy Bunduk dotarł pod Tulgę powiedział,
-Minęły 3 lata, witaj-Powiedział Bunduk
Przez 3 lata wszyscy się zmienili, nagle odezwał się Bunduk.
-Te wojska są twoje, ty jesteś teraz naszym panem.-po tych słowach Wszyscy uklękneli przed Cristoferem-
-Nastała nowa Era! Era naszego panowania!-po tych słowach Cristofer poczuł się jak król-
Wszyscy zaczęli wiwatować.

...Ciąg dalszy nastąpi...



Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Grievous w Kwietnia 26, 2011, 12:42:50
Widzę grafomanie że na bakier u Ciebie z przestrzeganiem zasad. Otóż nie pisze się posta pod postem, multiposting jest zakazany, zamiast tego używaj opcji "Edytuj".

Opowiadania czytać nie będę bo:
a.) Nie jesteś Horn
b.) Patrz punkt a.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Aljonam w Kwietnia 26, 2011, 18:02:45
Dam Ci radę. Daj sobie spokój z pisaniem bo Ci to nie wychodzi. Nie masz do tego drygu i już. Zrobisz przysługę i nam i sobie.

P.S Z wierszami też daj sobie spokój (a ten twój ostatni to jest "obraza" dla chrześcijan). Spójrzmy prawdzie w oczy jesteś do bani !
P.P.S To jest moje własne zdanie.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Kwietnia 27, 2011, 08:38:46
Oj ludzie...opinia opinią ale mimo tego jak autor pisze dajmy mu wolną rękę. Niech chłopak pisze i się uczy jak robić to coraz lepiej. Jak komuś opowiadanie się nie podoba nie musi czytać;) Tak na moje oko, chyba lepiej jak chłopak pisze opowiadanie, a to u młodego pokolenia wymarłe zajęcie. Lepiej niech pisze nisz pije pod blokiem wino z "ziomami" i wykrzykuje hasła JP...
A do autora napiszę tyle, nie poddawaj się i wyciągaj wnioski z opinii forumowiczów, uwierz mi...oni wiedzą o czym mówią;)
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Sancho_Pancha w Kwietnia 28, 2011, 12:33:52
Dajmy mu wolną rękę , i inne forum od pisania wierszy =.= .
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Żelek w Kwietnia 29, 2011, 18:16:20
Dzięki Aldred ale nie zamierzam tego dalej prowadzić jeśli nikomu to się niepodoba, zniechęciłem się prez te komentarze.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Kwietnia 30, 2011, 09:19:15
Nie rób tego, nie zniechęcaj się. Jak Towarzystwu nie podoba się nie muszą czytać, wszyscy się mądrzą ale jakoś już nie każdy potrafi coś napisać(mam tu na myśli opowiadanie), a innych oceniają. Najlepiej niech wypowiadają się Ci co piszą, pisali. Ciekawe jak by zareagowali jak napisałbyś że pijesz, ćpasz co dzień, a ty starasz się pisać i tego jakoś nie mogą zaakceptować.
Panowie "recenzenci", niech chłopak pisze jak chce, jak Wam się nie podoba to nie strofujcie Go tak, bardziej na miejscu byłoby żeby Mu doradzić i pomóc. Ja nie mam co doradzać bo moje opowiadanie też zebrało kilka niepochlebnych opinii. Pozdrawiam Aldred.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Grievous w Kwietnia 30, 2011, 13:20:50
Nie rób tego, nie zniechęcaj się. Jak Towarzystwu nie podoba się nie muszą czytać, wszyscy się mądrzą ale jakoś już nie każdy potrafi coś napisać(mam tu na myśli opowiadanie), a innych oceniają. Najlepiej niech wypowiadają się Ci co piszą, pisali. Ciekawe jak by zareagowali jak napisałbyś że pijesz, ćpasz co dzień, a ty starasz się pisać i tego jakoś nie mogą zaakceptować.
Panowie "recenzenci", niech chłopak pisze jak chce, jak Wam się nie podoba to nie strofujcie Go tak, bardziej na miejscu byłoby żeby Mu doradzić i pomóc. Ja nie mam co doradzać bo moje opowiadanie też zebrało kilka niepochlebnych opinii. Pozdrawiam Aldred.
Ejże! To jak nam się nie podoba to nie mamy żadnych praw? A może mi przeszkadza zaśmiecanie forum taką grafomanią?
Ale ja nie mam prawa tego krytykować bo sam nic nie piszę? A znajdź mi krytyka filmowego, który jest zawodowym scenarzystą i reżyserem... A jakoś krytycy nie tworzący filmów je spokojnie oceniają, gier nie recenzują programiści, a gwiazdki Michelina przyznają smakosze, a nie kucharze.
Jak tak odgórnie można komuś odbierać prawo do krytykowania? Jeżeli ktoś nie chce krytyki to niech nie publikuje swoich prac publicznie, wówczas z pewnością głosów malkontentów nie usłyszy.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: wesch96 w Kwietnia 30, 2011, 13:32:50
Nie rób tego, nie zniechęcaj się. Jak Towarzystwu nie podoba się nie muszą czytać, wszyscy się mądrzą ale jakoś już nie każdy potrafi coś napisać(mam tu na myśli opowiadanie), a innych oceniają. Najlepiej niech wypowiadają się Ci co piszą, pisali. Ciekawe jak by zareagowali jak napisałbyś że pijesz, ćpasz co dzień, a ty starasz się pisać i tego jakoś nie mogą zaakceptować.
Panowie "recenzenci", niech chłopak pisze jak chce, jak Wam się nie podoba to nie strofujcie Go tak, bardziej na miejscu byłoby żeby Mu doradzić i pomóc. Ja nie mam co doradzać bo moje opowiadanie też zebrało kilka niepochlebnych opinii. Pozdrawiam Aldred.

Nie ma to jak demokracja czyż nie... Po to te fora są publiczne i posty, abyśmy mogli je czytać i oceniać. Więcej nie chcę pisać, bo byłaby to wypowiedź bardzo podobna do posta Grievous'a.
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Kwietnia 30, 2011, 14:32:14
No i poszła lawina odpowiedzi....
Panowie może nie wyraziłem się odpowiednio, fakt. Chodziło mi głównie o to żeby nie dołować chłopaka tekstami typu"nie pisz" ,komentować jak najbardziej można, kim jestem by Wam tego zabraniać?
Ma ochotę niech pisze, Wy krytykujcie , wytykajcie błędy. Nie jesteśmy w zerówce że o wszystko będziemy się kłócić, szukać dziury w całym, więc jak ktoś nadal nie zrozumiał mojego toku myślenia pisać na prw. Nie myślę ciągnąć kłótni bo nie ma to sensu , przez źle sformułowane zdanie(lub cały mój post)chcecie się kłócić o przysłowiową 'Czapkę gruszek"? Nie śmiećmy już tu, jak ktoś nadal ma swoje "ale" pisać do mnie. I na litość nie kłóćmy się;)
Tytuł: Odp: Opowiadanie: Cristofer
Wiadomość wysłana przez: Vodka w Kwietnia 30, 2011, 15:43:49
Nie znam się na wierszach, więc nie będę Cię poprawiał, ale z tego co mi wiadomo to Rhodocy nie mają strzał, tylko bełty. Chodzi mi o Twój pierwszy wiersz.