Forum Tawerny Four Ways
Mount&Blade => Rozmowy o M&B => Wątek zaczęty przez: Massai w Lutego 27, 2009, 09:16:13
-
Po paru tygodniach rozgrywki w M&B tak mnie naszło...
Słuchajcie, nie uważacie że ta gra jest ciut ponura?
Nie wiem czy tylko na mnie tak działa, ale jak odchodzę od gry mam takie specyficzne uczucie - taki trochę ponury nastrój, jakby rozgrywka była trochę dołująca.
Brakuje mi trochę radości w grze - to co się dzieje, to raczej wydarzenia "smutne" - a to się ktoś wnerwił na mnie, a to zaatakował, lordowie są generalnie wredni, taka swołocz że do domu za próg bym w realu nie wpuścił.
Te panny w grze też są nieciekawej prowiniencji, jak się poczyta co wyprawiają...
Królowie to banda drani którzy jakimiś ciemnymi sprawkami doszli do władzy.
Moi bohaterowie tez takie historyjki opowiadają, że nic tylko w kącie z brzytwą siąść i się pochlastać. A to złodziej i bandyta, a to morderca, a to rabuś... a to oszukany kupczyna...
Brakuje mi takiej trochę "bajkowej" scenerii i wydarzeń - "dzielny i uczciwy lord zostaje królem, i lud go kocha", wiecie, taki klimacik.
Wiem że w grze postawiono na realizm - ale bez przesady, w tamtych czasach ludzie tez potrafili się bawić i cieszyć życiem, i nie wszyscy byli aż tak wredni.
Miasta trochę ratują sytuację, ci szwędający sie mieszczanie trochę pomagają, ale brakuje mi na takim bazarze linoskoczków, teatrzyków, dzieciaków biegających, nawoływania handlarzy, całego tego stufu.
W dodatku, z czasem wpada się tylko do miasta i korzysta z ekranu "szybkich odwiedzin" , tawerna, rynek, ew. zamek lorda, i cześć.
Niechby ekran szybkich odwiedzin był animacją, rzut jakiś izometryczny, widok na miasto z góry, aktywne miejsca po kliknięciu, ale żeby się na tej animacji coś działo, ludzie chodzacy, niech te miasta tętnią życiem!
Handel z handlarzem - niech się ten handlarz pojawi na ekranie (np. zamiennie z naszym bohaterem na środku), niech ma jakieś swoje specyficzne teksty, niech to będą prawdziwi ludzie a nie automaty sprzedająco-kupujące. Jeden będzie mnie lubił, inny nie, ten który będzie mnie lubił zrealizuje jakieś specjalne zamówienie za atrakcyjną kwotę.
Niech czasem skomentuje to co mu sprzedaję "no ładne cacko, panie kolego!" ;-) , niech czasem odmówi "eeee, takiego gówna to nikt ode mnie nie odkupi, nie, dzięki".
I niech się targuje o najdroższe przedmioty! ;-)
Ograniczyć liczbę przedmiotów, szczególnie tych najlepszych (kurcze, byle kupczyna w mieście, szczególnie ten ze zbrojami, ma w towarze majątek taki, że wystarczyłby na wybudowanie wszystkich ulepszeń w zamku, nawet z modu SoD), niech handlarze bronią mają większą specjalizację - chcesz kupić dobry łuk, wybierz sie do khergitów... a jak nie możesz bo cie nie lubią, to zamówi przez innego handlarza z prowizją.
Ot, takie budowanie relacji.
Niech w takiej wiosce raz na tydzień będzie zabawa, ludziska sobie tańcują, piją, wchodzisz - "w wiosce odbywa się weselisko, państwo młodzi zapraszają cie na biesiadę" Drużyna się brata z wieśniakami, przynajmniej na czas balangi, przyśpiewki, ganianie za dziewuchami i wypady do stodoły na sianko...
Niechże do diaska w tych gospodach w mieście siedzą jacyś klienci ;-) a nie że gospoda to "punkt zborny" dla najemników, handlarzy niewolników...
W Wiedźminie było to fajnie zrobione - w gospodach siedziały całe tłumy... z wieloma można było pogadać, ale z tych rozmów nic dla fabuły nie wynikało... tylko budowały klimat.
Niech lordowie nie będą taką jednolitą bandą sukinsynów, niech się zdarzaja między nimi "paladyni na białym koniu", którzy wioski nie splądrują, a dobrze potraktowani niech się potrafią odwdzięczyć.
Miałem z Ragnarem ostatnio głupią sytuację - walczę ostro z nordami, relację z państwem mam na -40, ale chyba z każdym lordem mam relacje powyżej 20, bo za każdym razem wypuszczam... dojechałem do Ragnara, bo mnie gonił, myślę, no to się będzie działo. Gadka szmatka, patrzę a tu tylko normalne sekcje dialogowe, nie tak jak przy ataku. Myślę - nooo fajno, widać fakt że go 4 razy wypuściłem po złapaniu go w bitwie jakoś zadziałał. Tyle że odjechałem, a ten za mną, dojechał i "giń psie". Schizofrenik porąbany...
-
Czy ja wiem... klimat powinien być trochę ponury... Rozgrywka wydaje się drętwa.. bo jest drętwa... MI też brakuje ruchu na ulicach jaki był w Assasins Creed, wołania kupców itp. Ale to nie jest rozbudowana gra... no i chodzi w niej głównie o to żeby podbijać królestwa, a nie zwiedzać miasta :/
-
O kurde widze, że ktoś tu nam sie nadto rozmarzył :D Człowieku myślisz, że komuś chciałoby sie siedzieć nad takimi detalami? Jedyne co fajnie by było jakby w tawernach byli normalni ludzie, a nie tylko najemnicy, Ci "paladyni na białym koniu" - co Ty to to? Tylko taki komentarz mi przyszedł do głowy na to :D
Ja tam nie uważam żeby było ponuro, może dlatego że najczęściej olewam dialogi :P Możesz poszukać sobie jakiegoś moda, który mógłby Ci pomóc nie popaść w depresje :P
-
Taaa... A ja nie chce zeby Mount&Blade mial wymagania jak Wiedzmin i Assasin Creed. Bardzo mnie cieszy ze zawsze chodzi plynnie, niezaleznie, co mam wlaczone pod spodem.
-
Jak chcesz gadających i żyjących ludzi to pograj sobie w Gothic'a ;) Tam ludzie żyją, rozmawiają, piją, załatwiają się nawet czasem. A kiedy jest późno to idą spać. Twoje pomysły są dobre i by zmieniły te grę diametralnie. Ale to jednak były ponure czasy a nie rycerze w lśniących zbrojach na białych rumakach chroniący swoje damy. Wtedy faktycznie człowiek był "zUy" Na szczęście...Nie aż tak zły jak dziś...
-
Pewne opisane przez Massai rzeczy da się spokojnie zrobić. Dodać wieśniaków, bywalców tawerny, rozmowy.
Niestety pewnych już nie za bardzo.
Zwróćcie uwagę na mały szczegół tej gry. Otóż nie ma w niej w ogóle zaprojektowanego modelu siedzenia lub siadania postaci, no może poza wsiadaniem i zsiadaniem z koni.
Więc dość głupawo wyglądali by bywalcy tawerny, w której znajduje się masa ław i krzeseł, gdy wszyscy oni i tak będą stali jak kołki w płocie.
Kolejna kwestia (choć już do przeskoczenia, tylko kto to zrobi?!), to odgłosy.
Faktycznie w tawernach powinny być odgłosy "tawerniane", zaś w mieście w dzień jakiś sensowny zgiełk (choćby dochodzący gdzieś z dala).
Niestety obawiam się, że coś takiego jak wiejska zabawa, czy tańce w ogóle nie wchodzą w grę, bo należało by stworzyć całkiem nowe animacje. O ile nie problem stworzyć postać, o tyle już zanimowanie jej to najwyższy stopień wtajemniczenia w tworzenie engine gry.
Taaa... A ja nie chce zeby Mount&Blade mial wymagania jak Wiedzmin i Assasin Creed. Bardzo mnie cieszy ze zawsze chodzi plynnie, niezaleznie, co mam wlaczone pod spodem.
Avis dodanie nieco życia do tej gry nie zwiększyło by praktycznie w ogóle wymagań sprzętowych. Zwróć uwagę, że w czasie bitwy masz dużo więcej istot niż znajduje się ich na ulicach miast. Dodanie zaś nowych odgłosów, a szczególnie nowych rozmów, w ogóle nie będzie miało wpływu na zwiększenie jej wymagań.
Jedyny problem widzę w dodaniu nowych animacji, ale to nie od strony obciążenia systemu, lecz bardziej bardzo dużej pracy przy stworzeniu takich nowych animacji, by wyglądały naturalnie, a nie jak Pinokio na sznurkach.
No i nie jestem pewien czy engine Mount & Blade jest w ogóle na tyle elastyczny, by móc dodać takie nowe animacje np. w postaci siadania?!
-
Moim zdaniem to tylko gra... i klimat powinien być zbalansowany. Fragmenty ponure, draństwo, podłe zachowania - ale równoważone "miłymi".
Bo tak naprawdę w tej grze mamy tylko pojedyncze momenty przynoszące radochę - zwycięstwo w bitwie, zdobycie zamku czy miasta.
I to wszystko.
Trochę mało imho jest tych momentów "nagradzania" gracza.
co do "Czy komuś by sie chciało siedziec nad takimi detalami" - a czemu nie? one są równie ważne jak mechanika rozgrywki.
Pomyśl, czy ta gra by ci się podobała bez tych momentów kiedy twój bohater obniża kopię w pełnym pędzie, tupot bujającego się konika, wiatr we włosach, zbroja chrzęści, słońce odbija się w hełmie, i pędzisz na spotkanie wroga...
A to tez detale, które wzbogacają rozgrywkę. Jakby twój bohater był kwadratowym pikselem, to byś na grę nawet nie spojrzał.
Zdobywanie królestw? owszem ale to jednak trochę rpg. Wybory, decyzje, rozwój bohatera...
Wymagania? mnie się zacina niezależnie czy pod spodem mam cokolwiek właczone, czy "wygolony system". Ale już niedługo... ;-)
Zresztą - te dodatkowe elementy "życia" wcale aż tak bardzo by gry nie obciążyły - jeśli gra może zanimować bitwę 50 czy 100 wojaków, to dlaczego nie mogłaby zanimowac 30-40 ludzi na targu, czy 10-15 w gospodzie.
-
Massai, z Twoją ostatnią wypowiedzią zgadzam się w 100% Właśnie drobiazgi, które istnieją w grze, a których na pierwszy rzut oka się nie zauważa, bo dla nas są niby naturalne z realnego świata, stanowią o jej wielkości!
Ale tutaj dochodzimy do sedna - czy to co Ty chciałbyś by ta gra miała, powinno znaleźć się w wersji oryginalnej Native, czy też w jakimś super-duper modzie?!
W przypadku pierwszej odpowiedzi, powinieneś pisać o tym na forum producenta gry.
Zaś w drugim przypadku, powinieneś albo sam wziąć się za zmontowanie ekipy ludzi i stworzyć moda opartego na własnej koncepcji. Albo służyć poradami, pomysłami w trakcie realizacji projektu jakiejś już działającej w tej materii grupy moderów.
-
co do "Czy komuś by sie chciało siedziec nad takimi detalami" - a czemu nie? one są równie ważne jak mechanika rozgrywki.
Pomyśl, czy ta gra by ci się podobała bez tych momentów kiedy twój bohater obniża kopię w pełnym pędzie, tupot bujającego się konika, wiatr we włosach, zbroja chrzęści, słońce odbija się w hełmie, i pędzisz na spotkanie wroga...
A Ty pomyśl, ile pieniędzy musiałbyś zainwestować w komputer :)
Co do ludzi w tawernach zgadzam sie, tawerna to tak specyficzne miejsce, że powinien tam być charakterystyczny dla niej zgiełk.
-
Ostatnią moją pracą w poprzedniej mojej grze było stworzenie animacji do nowych modeli stworzeń. Konkretnie, ktoś na portalu NWN Vault rzucił hasło, że fajnie było by gdyby w grze znalazły się centaury czy pegazy lub jednorożce (Centaurs racialtypes system (beta v5b) (http://nwvault.ign.com/View.php?view=Models.Detail&id=433), Rideable Pegasi and Winged Unicorns (with script system) (http://nwvault.ign.com/View.php?view=Hakpaks.Detail&id=7606))
No i zrobiłem te animacje. Ale tam engine gry dawał możliwość dodania nowych animacji, choć zrobienie ujęć poklatkowych to naprawdę mrówcza praca (coś ok. 1500 klatek animacji).
Nie wiem czy engine M&B daje możliwość dodawania nowych animacji i z ilu klatek taka animacja np. siadania postaci musiała by się składać.
Nie mówiąc już o "drobiazgu" ile postaci należało by dorobić z animacją siadania?! Czy meshe krzeseł/ław dają możliwość siadania na nich, bo są obiektami nieprzenikalnymi i dającymi się oskryptować?!
Mnie w tej grze brakuje w ogóle animacji również obiektów martwych, jak n.p. drzwi, skrzyni, które moglibyśmy otwierać.
Bo co to za frajda, gdy dostajesz zamek z wieloma salami, lecz jedynie po sali głównej możesz chodzić, a widzisz krużganki innych sal, ale są one niedostępne, gdyż twórcy dali zamknięte drzwi lub po prostu w przejściu postawili beczkę, której przeskoczyć się nie da?
-
Nie wiem czy tak wiele. Bo to tylko byśmy widzieli poruszający się pancerz a ten jest jakby "przymocowany" do szkieletu postaci więc tyle animacji chyba by nie było.
-
Wiesz, jeśli już pytasz o co mi chodzi - to odpowiem tak - jakbym miał skonkretyzowane uwagi do modów, to bym pisał na forum o modach ;-) w wątkach RES czy SoD (te są moim zdaniem najbardziej obiecujące, no SoD JEST, ale v5 może być lepsza).
nie wiem - rzuciłerm temat, ciekawiło mnie czy to tylko moje odczucia, czy też ktoś inny też tak sądzi...
A co do reszty, po kolei:
Brak siadania postaci - to jest i nie jest problem. W przypadku postaci siedzących w knajpie, raczej nie byłoby problemu z zaimplementowaniem modeli już siedzących ;-) po prostu siedzą, nie wstają i wychodzą, tylko siedzą.
I tak te postacie które teraz sa w knajpach, stoja jak kołki. To jest do zrobienia imho dla moddera.
Wzbogacenie dialogów - do zrobienia dla moddera.
Modyfikacja kupców, zindywidualizowanie itd - to już autorzy gry raczej, ale nie znam się na moddingu - może i takie coś by dał rade modder zrobić. Patrząc na rzeczy które robią... jak chocby mapa strategiczna Daedalusa...
Dodatkowe animacje postaci... modujac można dokładac animki? Animowanie lowpoly jest jednocześnie trudne i łatwe zarazem. Trudne jak chcemy żeby było hiperrealistycznie, łatwe jak mamy nierozbudowany kościec, i nie animujemy każdego palca a tylko kończynę.
Ale owszem roboty z tym jest do wiwatu.
Tańcujacy wieśniacy - wiesz, oni wtedy fokstrota nie tańczyli... po wsiach to raczej bieganie to było;-)
Generalnie ja widzę pewien problem przy tym całym projekcie, modowaniu itd.
Za mało wyraźne jest rozgraniczenie pomiędzy źródłem danych do modów a samymi modami.
Chodzi mi o coś takiego jak baza, biblioteka skryptów, modeli - z których jak z klocków składamy moda.
Mamy fajny skrypt mapy strategicznej - i fajno. Autor go umieszcza w bibliotece, moderzy wykorzystują, autorzy wykorzystanych skryptów są w creditsach.
Z tego by się dało nawet zbudować kurcze model biznesowy... jestem w stanie sobie wyobrazić nawet wynagrodzenie dla takiego autora, a dokłądniej sposoby rozdzielania i źródła finansowania...
Bo wiecie, ja robie w biznesie, mam swoja firmę i wiem jedno na pewno - jak chcesz mieć coś naprawde dobrze zrobione, kompleksowe pełne i ukończone - zapłać za to.
Za moda który by ładnie rozwijał grę, znacznie rozszerzał, spełniał moje oczekiwania - byłbym gotów zapłacić. I nawet gdyby to były dwa czy 3 piwa, od każdego kto by taki mod ściągnął (czy odblokował po ściagnięciu, to detal), mogłoby się zrobić parę złotych, którymi by sie odpowiednio podzielili autorzy skryptów, modeli - i autorzy samych modów.
Pomyślcie - jakby 1000 osób zapłaciło po 10 pln za dobrego moda, czy nawet po 5 pln, czy po 3 złote - i np. Deadalus za RES by miał w perspektywie te 5-10k pln, jaki fajny by był modzik! I jak dopracowany! Wiadomo, nie są to pieniadze za które się rzuci pracę, i zajmie się człowiek tylko tym.
Tam złotówka, tam 2 złote i się zbierze jedna - dwie niezłe pensje.
Wiadomo, nad modem można siedzieć i pół roku - ale tu nie chodzi o normalna stale płatną pracę, tylko dodatkową motywację. "Zrobię moda i coś sobie zarobię, będe miał na wakacje".
Oczywiście, taki system musiałby wyjśc od autorów gry, zyskać ich akceptację - ale to jest znaczny boost dla firmy, sprzedazy samej podstawki, i niechby brali 10 procent od każdego...
-
Nie wiem czy tak wiele. Bo to tylko byśmy widzieli poruszający się pancerz a ten jest jakby "przymocowany" do szkieletu postaci więc tyle animacji chyba by nie było.
Nie do końca. Zwróć uwagę, że głupio wyglądało by gdybyś wchodził do tawerny i chciał usiąść przy kuflu piwa w hełmie rycerskim (podejrzewam, ze w tamtych czasach słomek do picia napojów zapewne nie znano, a i tak byś wyglądał śmiesznie sącząc piwo przez słomkę :D
Ale masz rację. Animuje się szkielet, zaś reszta w teorii powinna zanimować się sama. Ale najczęściej bywa tak, że jeśli twórcy pomyśleli o używaniu pancerza w wersji stojąco/biegającej lub siedzącej na koniu, to już wieśniak siadający mógłby mieć w miejscu kolan przerwy, gdyż nie pomyślano nad powiazaniem łydek i ud do wersji siadania. To niby drobiazgi, ale obawiam się, że w ogóle animacje w M&B zostały potraktowane przez twórców nieco po macoszemu, na co wskazywałby właśnie brak ruchomych przedmiotów, jak np. drzwi. I zapewne oskryptować ich się nie da, jak również krzeseł czy ław.
-
co do "Czy komuś by sie chciało siedziec nad takimi detalami" - a czemu nie? one są równie ważne jak mechanika rozgrywki.
Pomyśl, czy ta gra by ci się podobała bez tych momentów kiedy twój bohater obniża kopię w pełnym pędzie, tupot bujającego się konika, wiatr we włosach, zbroja chrzęści, słońce odbija się w hełmie, i pędzisz na spotkanie wroga...
A Ty pomyśl, ile pieniędzy musiałbyś zainwestować w komputer :)
Bez przesady.
Wiesz, gierkami komputerowymi się bawie od czasów niepamiętnych. Śmiem sądzić ze dłużej niż ktokolwiek z was - lub przynajmniej nikt z was nie bawi się dłużej...
W pierwszą gierkę na kompie grałem ... cholera... jaki ja dziadyga jestem... 28 lat temu! ;-) 1981 rok...
To była chyba pierwsza gra komputerowa w która można było w Polsce zagrać... komputerek ZX81... miało toto zdaje się półtora kilobajta ramu...
Współczesne komputery potrafią tak dużo, że to nie jest kwestia "ile byś musiał wydać", kupić teraz najtańszego kompa i już jest miodzio... może ciut lepsza niż podstawowa karta graficzna i jestesmy w domu.
A dzięki dobrym modom gra żyje znacznie dłużej. Działa dobrze na kompach kupionych w momencie premiery, działa super na ciut nowszych.
Ja gram w to na kompie który ma 4 lata - wtedy była to topowa maszyna.
A teraz? pierwszy lepszy komputer za 1500 pln jest dwa-trzy razy szybszy, pierwsza lepsza karta graficzna za 400 pln jest kilka razy szybsza od tej którą mam, a za którą zapłaciłem 2000 pln...
-
...
Pomyślcie - jakby 1000 osób zapłaciło po 10 pln za dobrego moda, czy nawet po 5 pln, czy po 3 złote - i np. Deadalus za RES by miał w perspektywie te 5-10k pln, jaki fajny by był modzik! I jak dopracowany! Wiadomo, nie są to pieniadze za które się rzuci pracę, i zajmie się człowiek tylko tym.
Tam złotówka, tam 2 złote i się zbierze jedna - dwie niezłe pensje.
Wiadomo, nad modem można siedzieć i pół roku - ale tu nie chodzi o normalna stale płatną pracę, tylko dodatkową motywację. "Zrobię moda i coś sobie zarobię, będe miał na wakacje".
Oczywiście, taki system musiałby wyjśc od autorów gry, zyskać ich akceptację - ale to jest znaczny boost dla firmy, sprzedazy samej podstawki, i niechby brali 10 procent od każdego...
Ależ ja bym chętnie zapłacił nawet więcej niż 10 PLN za porządny RES. Ale obawiam się, że twórcy gry zawarli w klauzuli gry preambułę, że dodatki fanowskie, które nie są zatwierdzone przez twórcó nie mają prawa być wykorzystywane w celach zarobkowych, więc zapewne to odpada.
Co do moderów Tak naprawdę to dość ogólnikowa nazwa techników od gry. Otóż, moderzy dzielą się na skrypterów, speców od dialogów, maperów, modelerów, speców od ekonomii.
I tak sie składa, że ktoś kto ma w jednym palcu skrypterkę zapewne zna się na tworzeniu modeli (a tym bardziej na ich animacji) jak wól na gwiazdach. Zaś modeler moze o skryptowaniu również nie mieć zielonego pojęcia (tutaj ukłon z mojej strony, bo o ile jestem modelerem i niby rozumiem działanie skryptów, to osobiście nie podjął bym się napisania jakiegoś choćby malutkiego, bo wiem, ze moja wiedza o nich jest żenująca).
Edit do postu powyżej:
No to faktycznie masz nieco większy staż ode mnie. Ja mogę się jedynie pochwalić trumienką o nazwie Commodere 64 ;)
...
A dzięki dobrym modom gra żyje znacznie dłużej. Działa dobrze na kompach kupionych w momencie premiery, działa super na ciut nowszych.
Oj trafiłeś w sedno.
Szkoda, ze tak niewielu producentów gier to rozumie. Na szczęście od czasu do czasu zdarzają się wyjątki (zerknij na społeczność NWN Vault, do którego dałem linka powyżej).
Ta gra już dawno powinna była odejść do lamusa, a jednak nadal żyje i ma się nawet lepiej niż jej następczyni czyli NWN2 :D
Ale to wyłącznie dzieki olbrzymiemu wsparciu fanów, którzy ciągle do niej robią nowe rzeczy.
-
Nie wiem czy tak wiele. Bo to tylko byśmy widzieli poruszający się pancerz a ten jest jakby "przymocowany" do szkieletu postaci więc tyle animacji chyba by nie było.
Nie do końca. Zwróć uwagę, że głupio wyglądało by gdybyś wchodził do tawerny i chciał usiąść przy kuflu piwa w hełmie rycerskim (podejrzewam, ze w tamtych czasach słomek do picia napojów zapewne nie znano, a i tak byś wyglądał śmiesznie sącząc piwo przez słomkę :D
Pikuś.
To jest już rozwiązane ;-)
Popatrz jak wygląda postać twojego bohatera jak wchodzisz do zamku... Kwestia tylko wywołania odpowiednio - głupie jest to ze do gospody jak wchodzi to tego nie uwzględnili.
-
Racja, nie pomyślałem o tym ;P. Tutaj propozycja byś może wspomniał o tym "drobiazgu" na wątku RES, może autor by dodał tą opcję do bohatera wchodzącego do tawerny?!
Dla niego zapewne to duperela, ale urealni troszkę zachowanie w grze.
-
...
Pomyślcie - jakby 1000 osób zapłaciło po 10 pln za dobrego moda, czy nawet po 5 pln, czy po 3 złote - i np. Deadalus za RES by miał w perspektywie te 5-10k pln, jaki fajny by był modzik! I jak dopracowany! Wiadomo, nie są to pieniadze za które się rzuci pracę, i zajmie się człowiek tylko tym.
Tam złotówka, tam 2 złote i się zbierze jedna - dwie niezłe pensje.
Wiadomo, nad modem można siedzieć i pół roku - ale tu nie chodzi o normalna stale płatną pracę, tylko dodatkową motywację. "Zrobię moda i coś sobie zarobię, będe miał na wakacje".
Oczywiście, taki system musiałby wyjśc od autorów gry, zyskać ich akceptację - ale to jest znaczny boost dla firmy, sprzedazy samej podstawki, i niechby brali 10 procent od każdego...
Ależ ja bym chętnie zapłacił nawet więcej niż 10 PLN za porządny RES. Ale obawiam się, że twórcy gry zawarli w klauzuli gry preambułę, że dodatki fanowskie, które nie są zatwierdzone przez twórcó nie mają prawa być wykorzystywane w celach zarobkowych, więc zapewne to odpada.
Wiesz, klauzule, ustalenia też można zmieniać. A poza tym... ale o tym potem.
To naprawdę nie jest skomplikowana sprawa - system dystrubucji nawet nie ma specjalnego znaczenia, wystarczyłoby ciut zmodyfikować loader, tak żeby mozna było "kupić" kod do aktywacji moda. I cześć. Nieważne skąd ściagniesz.
Kupujesz u nich kod, więc oni kontrolują sprzedaż. Niech będzie klauzula że zarobkowanie na modach może się odbywac tylko za pośrednictwem autorów gry.
I gotowe. Mod za 3-5 euro.
Podział odpowiedni kasy, pomiędzy autorów wykorzystanych bilbiotek skrytpów, modeli etc.
Pilnowanie przez autorów gry żeby wersje gry były wstecznie kompatybilne, a nie że mod na 0.96 nie działa na najnowszych. Opłacałoby się im to - bo mieliby dodatkowy zysk z modów starych, szkoda by im było się tego pozbywać.
A co do zarobkowania na modach...
Jakbym miał fantazję i gest żeby stworzyć moda super duper, zatrudniłbym 5 programistów, 10 modelelerów, to co, nie mógłbym im zapłacić?
A jakby tutaj nam odbiło, i byśmy się skrzyknęli - zrzutę robimy, chętni na RES-a żeby był szybciej - ile kto chce, i deponujemy kasę dla autora - to co, kto nam zabroni?
Kurcze, jakby się w modzie dało wstawić (w sensie żeby się nie czepiali autorzy gry) "mod sponsored by", to bym wyasygnował 5 paczek z budżetu żeby się pomiędzy 3-4 sponsorami znależć.
Regularnie sponsoruję grupkę dj-ejów, tylko po to żeby na plakatach się znaleźć między znaczkami wp i gazety wyboczej ;-) pewnie pies z kulawą nogą tego nie widzi, ale to grosze.
-
Kto nam zabroni? Prawo autorskie i sądy.
Niestety takie rzeczy są dość dokładnie opisane w prawie autorskim i nawet ci co płacą, choć nie są do tego zmuszani przez danego twórcę, mogą ponieść konsekwencje prawne (przykład niejakiego Jana Roberta Nowaka- nota bene "ulubieńca" o. Rydzyka i zrzuta na jego psychodeliczne fanaberie, za które dostał taki domiar od skarbówki, ze długo popamięta), jeśli jest to zabronione w klauzuli licencji gry.
Ale myślę, że to już całkiem inny temat niż ten, do którego nawiązuje tytuł wątku.
-
Mi brakuje w oknie handlu zeby mozna bylo sie przemieszczac miedzy NPCami.
-
Wiesz powiem Ci, ze bardzo wysiliłeś się z napisaniem tego postu. Teraz powinieneś odpocząć, żeby zawału nie dostać.
Wchodząc do miasta masz menu, w którym klikasz na Idź na rynek, czy coś w tym stylu. Tam zaś masz wybór do jakiego handlarza chcesz się udać - to właśnie jest to okno handlu, gdzie można przemieszczać się pomiędzy NPC'ami bez poruszania nogami przez Twoją postać. Potrzebne Ci jeszcze jedno takie okienko?!
Ja w swojej wrodzonej złośliwości i to istniejące bym wywalił. Przecież można perpedes wchodząc do miasta troszkę sobie po nim połazić i pooglądać stragany. Ty zaś proponujesz zdublowanie czegoś co już istnieje...
-
PC maniak, zobacz sobie wątek o "Jarmark mod" ;) To zapewne cię choć częściowo zadowoli :)
-
Mnie się wydaje, że Antoni miał raczej na myśli przełączanie się między ekwipunkiem naszych towarzyszy w oknie handlu, by kupowane towary od razu trafiały do danego towarzysza, gdyż obecnie trzeba je kupić dla siebie, opuścić miasto, wejść do okna oddziału, potem porozmawiać z danym towarzyszem... Sporo zachodu. No i nie zawsze pamiętamy jakie nasz towarzysz ma atrybuty i czy może używać konkretnego przedmiotu.
-
No jeśli faktycznie chodzi o okno wyposażenia NPCów, to ma całkowitą rację. Włażenie do miasta, kupowanie im czegoś, a potem specjelnie wychodzenie z miasta, by im tą rzecz podmienić jest beznadziejnie rozwiązane.
Mało tego, przypomina mi nieco taką grę w odsłaniane obrazki (na ćwiczenie pamięci), gdyż nie jesteśmy w stanie spamiętać wszystkich statsów itemów, które mają na sobie nasi NPCe.
Problem w tym, że Antoni (o ile Daedalus ma rację) nie napisał o jakich NPCów mu chodzi, a przecież handlarze to również NPCe, więc nasuwa się tutaj, że chodziło mu o menu poruszania się pomiędzy handlarzami.
A jak według mnie takie okno podglądu wyposażenia NPCów powinno wyglądać? Powinny być ponad wyposażeniem naszego bohatera zakładki, które po kliknięciu podmieniały by okno naszej postaci na okno naszego bohatera NPC.
-
Tak, chodzilo mi o to co napisal Daedalus. Zeby nie bylo męczącego przeskakiwania.
-
Tylko prosze nie piszcie o realizmie gry. Bo to jest niemożliwe niby mody graficzne są . Ale to nie to samo co w realu
-
Boromirze, spójrz jak wyglądały gry 20 lat temu, jak wyglądały 10 lat temu.
Nikt nie mówi, że są realistyczne, ale jednak kierunek rozwoju gier w kierunku urealnienia jednak zmierza.
Chyba nawet Massai podniósł kwestię takich smaczków w grze, jak opuszczanie/podnoszenie lancy. Masz zasłanianie się tarczą, wykorzystywanie konia do ataku, czy choćby manewry na nim, chyba jest to pierwsza gra dająca takie możliwości wykorzystywania broni do różnych sztychów, pchnięć, parad.
Więc niby coś bez czego tysiące gier się do tej pory obchodziło, w tej jednak się znalazlo i właśnie one stanowią o jej wielkości, czy choćby elementach wyróżniających ją spośród tylu innych.
Jeśli więc w danej grze można by znaleźć sposób na poprawienie jeszcze jednego drobiazgu, który umilił by grę lub chociaż ją upiększył, to czemu nie?!
-
pc_maniak, nie masz racji pisząc że to pierwsza gra o takich możliwościach wykorzystania broni...
Było jeszcze parę. Było np. Severance: Blade of darness, gdzie walka była nastawiona na nazwijmy to pracę nóg. Uniki, skoki, turlania... Równie dobry łuk jak w M&B. Ale miecz rozwinięty równie dobrze jak M&B, + kombosy, czyli kombinacje ciosów odpalane jak w mortal kombat.
Jednak i tak grą gdzie mechanika walki bronią białą była najbardziej rozwinięta - była Die by the Sword.
DBTS miał tak poprany system walki że nie przebił się ze względu na właśnie ten stopień skomplikowania...
W skrócie: w DBTS nie było nawet czegoś takiego jak atak, tak jak używamy LMB w M&B.
Po prostu - mamy w łapie miecz, przyciskami myszy tylko zmeniamy ustawienie nadgarstka, a ruchami myszy - sterujemy ruchem miecza, cały ramieniem.
Do tego klawisze AWSD do ruchu postacią, przy czym - bez strafowania, A i D tylko obracały postacią.
I jazda, biegamy, machamy mieczem myszą, usiłujemy trafić wroga. Po jakichś paru tygodniach ćwiczeń można było wygrac walkę z 3 goblinami...
Do tego system nagrywania sekwencji ruchów, można było sobie dziesięciosekundowe "kombo" zbindować pod przycisk. Tyle że to kombo musieliśmy sami wymyśleć, i samemu je "nagrać", tj. wykonać ruchy.
Podobnie jak w M&B rozwiązana fizyka ruchu obiekt-broń, tzn. jeśli uderzaliśmy w ruchu, w dodatku sie obracając - cios był silniejszy. A jak wielki troll w nas palnął maczugą to lecielismy parę metrów w bok...
Brak konia, ale za to - w walce można było wrogom odcinać kończyny ;-) I miało to wpływ na ich zachowanie ;-) Można było odciąć wrogowi rękę w której trzymał broń, potrafił jej szukac druga ręką po podłodze, ale nawet jak znalazł, trochę gorzej walczył. Jak nie znalazł, bo poleciała w lawę - walił druga z piąchy. Albo uciekał.
Można było mu uciąc nogę (twórcy sie na Monty Pythona zapatrzyli chyba)... wtedy tak śmiesznie skakał na jednej nodze, powoli się do nas zbliżając. Jak mu ucięlismy drugą - kiwał się tylko i się wykrwawiał, usiłujac nas ugryźć w jaja. Tyle że uciąć nogę to trzeba było trochę wprawy, albo fuks. Podobnie z ucięciem głowy...
No i - ta gra miała od początku multiplayer ;-) Ale były to walki na arenie, 1vs1, minidrużyny po 3-4 zawodników, coś jak turnieje w M&B. Ile klawiatur poleciało w drzazgi podczas lan parties...
Tylko że brakowało jej klimatu, brakowało story, single było bolesnie liniowe, ot taka łupanka.