...Proponuję, żeby ludzie, którzy nie są jeszcze nawet w klasie maturalnej i do tego nigdy nie skazili się pracą, nie wypowiadali się na temat studiów i jakie ma się po nich szanse na rynku pracy.
Zarządzanie spoko jako drugi kierunek lub w trakcie pracy. Jak zaczniesz studiować zarządzanie i nic nie będziesz robił oprócz tego to kariery ci nie wróżę.Dokładnie, dałbym za to piwo, ale mi się już na dzisiaj skończyły. Zarządzanie nadaje się jako uzupełnienie twojej edukacji, samo z siebie nie zapewni ci dobrej pracy. Do tego jako były już student zarządzania na Uniwersytecie Warszawskim, mogę powiedzieć, że - ku mojemu zaskoczeniu - z rozmów jakie miałem z innymi studentami wynika, że praktycznie wszyscy idą na to z zamiarem zostania kolejnym Kulczykiem, Billem Gatesem czy innym bogaczem, którego biografię sobie ostatnio przeczytali i widzą siebie niemalże już po studiach na stanowisku prezesa, większość była zaskoczona jak zapytałem na jaki drugi kierunek studiów mają zamiar iść. No a prawda jest taka, że zarządzanie to bardzo popularny kierunek i tylu jest rocznie absolwentów tego kierunku, że stanowisk prezesowskich w naszym kraju dla wszystkich nie starczy... nawet przy założeniu, że w ogóle brano by na nie ludzi świeżo po studiach bez doświadczenia zawodowego.
PS LEW EKONOMIA według ostatnich trendów (np. nobel) jest dziedziną coraz bardziej humanistyczną :)Też tak słyszałem, wychodzi na to, że jestem takim samym humanistą jak Kradus i IvE :D
Brzmi łatwo:p. Pewnie nie każdemu proponują zostanie na uczelni nie ? I czy tytul doktora nie upoważnia już do prowadzenia wykładów?Nie każdemu. Tytuł magistra też daje możliwość prowadzenia wykładów, ale to zależy już od stanowiska i doświadczenia.
jedyne studia inżynierskie , które mogłyby mnie zainteresować to logistyczneUniwersytet Ekonomiczny Katosy Patusy Logistyka inżynierska pozdrawia :p
Brzmi łatwo:p. Pewnie nie każdemu proponują zostanie na uczelni nie ? I czy tytul doktora nie upoważnia już do prowadzenia wykładów?
Nie każdemu. Tytuł magistra też daje możliwość prowadzenia wykładów, ale to zależy już od stanowiska i doświadczenia.
Potwierdzam, mam ćwiczenia z Panią Magister ^^. Z resztą wszystkie babki co języków uczą to są zazwyczaj magistry nie doktory ;pMagister pewnie tańszy dla uczelni niż doktor ;P
Uniwersytet Ekonomiczny Katosy Patusy Logistyka inżynierska pozdrawia :pCo możesz powiedzieć o studiach logistycznych ? Jak na razie to rozmawiałem o nich tylko z ludźmi , którzy z logistyką nie mają nic wspólnego jedynie coś słyszeli.Miło by było dowiedzieć się o opinii studenta ;).
3. Wykładowcy u mnie na uczelni są bardzo przyzwoici, za to moja grupa archiwalna wręcz przeciwnie.Tylko nie zdziw się jak spotkasz tych "nie ambitnych" kolegów na magisterce. Sam byłem mocno zdziwiony faktem, że ludzie bez zainteresowania i chęci nauki potrafią kontynuować studia, które bez odpowiedniej determinacji mogą im co najwyżej zapewnić w przyszłości stanowisko kierownika w jakiejś handlowej sieciówce.
Tylko nie zdziw się jak spotkasz tych "nie ambitnych" kolegów na magisterce. Sam byłem mocno zdziwiony faktem, że ludzie bez zainteresowania i chęci nauki potrafią kontynuować studia, które bez odpowiedniej determinacji mogą im co najwyżej zapewnić w przyszłości stanowisko kierownika w jakiejś handlowej sieciówce.Z tego, co udało mi się wywiedzieć wśród tej części grupy, którą lubię, na magisterce stawią się już tylko ci, którym zależy na nauce, a wszelkie nieroby nawet zapowiadały, że nie idą na nią.
Z tego, co udało mi się wywiedzieć wśród tej części grupy, którą lubię, na magisterce stawią się już tylko ci, którym zależy na nauce, a wszelkie nieroby nawet zapowiadały, że nie idą na nią.
Tylko nie zdziw się jak spotkasz tych "nie ambitnych" kolegów na magisterce. Sam byłem mocno zdziwiony faktem, że ludzie bez zainteresowania i chęci nauki potrafią kontynuować studia, które bez odpowiedniej determinacji mogą im co najwyżej zapewnić w przyszłości stanowisko kierownika w jakiejś handlowej sieciówce.Same papiery nie gwarantują nawet tego :D
* Wszystko jest napisane na serio. Przez określenie niedzielny student rozumiem tu takiego studenta, który zamiast integrować się z grupą [alkoholików], pić alkohol i szlajać się po imprezach woli siedzieć nad książkami, uczyć się, być ambitnym i ciężko na ambicje pracować, zyskując szacunek wykładowców.A to jest największa głupota :). Bo właśnie ten studencki alkoholizm jest jedną z metod poznawania ludzi.
Kariera naukowa jest jedną z najbardziej upierdliwych rzeczy jaką można sobie wymarzyć. Długie godziny, dużo pracy, niskie zarobki, a po za tym jak już wejdziesz i będziesz siedział na uczelni przez 10 lat to trudno z tego wyjść. Szanse na znalezienie dobrej pracy po tym jak przebimba się ileś tam lat bez efektywnie na uczelni są nikłe. Więc ja nie wiem czy to są "nieroby" czy też po prostu przekalkulowali, że im się to nie opłaca.1. Kariera naukowa jest dla tych którzy są pasjonatami. Nieroby z pomyłki nic do niej nie wnoszą.
Prawda jest taka, że na uczelni przede wszystkim robi się znajomości, tworzy się pewną bazę kontaktów, którą w trakcie kariery rozwijasz itd. Widziałeś jak mało jest ogłoszeń na CEO, CFO, COO itd.? Ludzi na te stanowiska szuka Headhunt, a takie ogłoszenia rozchodzą się po prostu pocztą pantoflową. Nikogo w przyszłości nie będzie obchodzić, że na przykład miałeś 3 z ang w pierwszym semestrze.
A z papierów, które naprawdę warto zrobić po magisterce wyróżniłbym dwa: MBA i ACCA.
Same papiery nie gwarantują nawet tego :D
A to jest największa głupota :). Bo właśnie ten studencki alkoholizm jest jedną z metod poznawania ludzi.
Jestem ciekaw na której archiwistyce jesteś adriankowaty. Na archiwistyce to przede wszystkim znajomości :DUniwersystet Śląski w Katowicach, Wydział Nauk Społecznych, Instytut Historii. Plus ci, którzy potencjalnie by mnie zatrudnili (pracownicy APa w Katowicach) byli ze mnie dostatecznie zadowoleni, by za praktyki wystawić mi świadectwo z wyróżnieniem, a po wolontariacie, który w tym samym obiekcie pełniłem, jeszcze bardziej nabrali do mnie szacunku (i ja do nich też).
Uniwersystet Śląski w Katowicach, Wydział Nauk Społecznych, Instytut Historii. Plus ci, którzy potencjalnie by mnie zatrudnili (pracownicy APa w Katowicach) byli ze mnie dostatecznie zadowoleni, by za praktyki wystawić mi świadectwo z wyróżnieniem, a po wolontariacie, który w tym samym obiekcie pełniłem, jeszcze bardziej nabrali do mnie szacunku (i ja do nich też).
Adriankowaty czy Ty masz wielkiego drągala na stale w pupie?1. To nie jest kwestia obrażania się. Ja po prostu nie lubię cwaniactwa, lenistwa i kombinatorstwa. Jeśli chodzi o kwestię znajomości, to w poprzednim poście wyznaczyłem kogo uznaję za sobę z którą warto się zaznajomić a kogo nie.
Ja sam alkoholu praktycznie nie piję, czasami zamówię jednego drinka i go sączę cały wieczór. Sam alkohol to nie jest zło wcielone wystarczy się nie upijać w trupa. A grono naukowe akurat lubi dać w palnik. Nikt nikogo do niczego nie zmusza ważne aby wszystko robić z klasą. A znajomości tak jak Bojar napisał są bardzo cenne. W sumie jednak nie wiem czy warto zaczynać z Tobą dyskusje i tak zawsze wiesz lepiej a na końcu się obrażasz, że niby Cię ktoś wyzywa. A więc jak coś to z góry uprzedzam z tym drągalem to tylko taka metafora żebyś wyluzował bo życie nie takie straszne a i wypić można i nie trzeba być od razu degeneratem.
Masz wyjątkowo szczęście to chyba najlepsze Archiwum w Polsce w jakim byłem a widziałem ich dziesiątki. Grono pasjonatów i naprawdę zacne ekipa. Jeśli rzeczywiście celujesz w archiwistykę to rzeczywiście tam warto. W innych częściach Polski pod względem wypada to słabo. Oczywiście bierz pod uwagę to, że nie ma etatów dla archiwistów bo budżet jest jaki jest na archiwa i o etat będzie Ci bardzo ciężko. Życzę jednak wszystkiego najlepszego akurat tam warto się starać. Co nie zmienia faktu, że warto wziąć pod uwagę to co pisałem wyżej i to o czym pisał Bojar:)
1. Kariera naukowa jest dla tych którzy są pasjonatami. Nieroby z pomyłki nic do niej nie wnoszą.
2. Jak kto woli. Ja mam dobrą opinię wśród wykładowców i tej części studentów, która wykazuje choć minimalny poziom zainteresowania tematem. Jak ci zainteresowani powiedzieli, oni w gruncie są zadowoleni, że tą bezproduktywną "elitę", staram się trzymać pod kontrolą.
3. Na uczelnię nie chodzi się dla papierka a dla wiedzy i rozwoju intelektualnego. Ja rozumiem, że 90% studentów może myśleć inaczej, ale ja jestem zdecydowanym zwolennikiem nauki dla samej nauki.
4. Bynajmniej. Alkohol - co było za moich czasów nauczane konsekwentnie w szkołach powszechnych od podstawówki wzwyż - zabija komórki mózgowe, prowadzi do zachowań kwalifikowanych jako patologiczne i skraca życie poprzez osłabienie wydajności mózgu i organów odpowiedzialnych za trawienie. Plus, jeśli mam wybierać między zdobywaniem szacunku u ludzi, którzy najpewniej nie osiągną więcej w życiu niż rolę pijaczka pod sklepowego z byle papierkiem, a u ludzi, od których można się czegoś ciekawego dowiedzieć i stanowią bardziej intelektualnie rozwinięty element społeczny, zdecydowanie wolę tych drugich.
1. Spoko, ale mówię ci z tego co zaobserwowałem. Jak mam sobie wypruwać żyły to wolę to robić w miejscu gdzie mi będą za to dobrze płacić. Porównajmy średnie stanowiska w firmie z najwyższymi na uczelni. Stawka minimalna dla PROFESORA to coś między 5-6 koła z tego co pamiętam. Średnie zarobki specjalisty z kilkuletnim doświadczeniem w kontrolingu finansowym w dużej korporacji (przychody powyżej 500 mln zł) to około 10 koła. Zarobki doktora zaczynają się od 3,5 koła.1. Każdy ma takie priorytety jakie sobie wyznacza. Dla Ciebie 2100 złotych to grosze, dla mnie bardzo przyzwoite pieniądze, za które można w miarę godziwie żyć tam, gdzie mieszkam.
2. Dobra opinia nie gwarantuje sukcesu... Ciężka praca też nie gwarantuje sukcesu...
3. Większość pracodawców ma za przeproszeniem w d**ie ten rozwój intelektualny.
4. Mówię o spędzaniu towarzysko czasu. Ja nie piję od jakiegoś czasu, ponieważ spada mi forma od alkoholu. Nie musisz chlać na imprezach, chodzi mi po prostu o miłe spędzanie czasu z innymi ludźmi. Takie znajomości też się przydają, a zakładam, że troszeczkę nie doceniasz ludzi, którzy cię otaczają. I jeśli myślisz, że biznes nie chla to jesteś w dużym błędzie :D
Same papiery nie gwarantują nawet tego :D
2. Dobra opinia nie gwarantuje sukcesu... Ciężka praca też nie gwarantuje sukcesu...
4. Wiesz co jest niepożądaną cechą w karierze? Bycie miłym, empatycznym itd. Lekka bezczelność (ale nie mylmy tutaj bezczelności z głupotą) pomaga w karierze. Praca dla wielu osób jest grą, rywalizacją, wyzwaniem żeby dostać się na szczyt, a żeby to zrobić po drodze musisz parę osób zepchnąć. Bezczelność, bezkompromisowość właśnie w tym pomaga.Nie ma przepisu na sukces i zapewne sam o tym wiesz. Są za to cechy oraz umiejętności miękkie i twarde, które szanse na sukces zwiększają. Bezczelność i bezkompromisowość nie da się do każdego zawodu/branży.
Nie ma przepisu na sukces i zapewne sam o tym wiesz. Są za to cechy oraz umiejętności miękkie i twarde, które szanse na sukces zwiększają. Bezczelność i bezkompromisowość nie da się do każdego zawodu/branży.Jasne nie ma przepisu na sukces. Chodziło mi tutaj bardziej o zbiór cech, które przeszkadzają. Na przykład empatia czy współczucie. To nie są cechy traktowane jako cechy przywódcze. Nikt nie pomyśli o tobie jako o liderze jeśli jak lider nie będziesz się zachowywał. Np. osoby bezkompromisowe i asertywne przeciętnie zarabiają więcej, ponieważ mają większą odwagę negocjować swoje pensje.
Ta dyskusja sprowadza się do tego, co jest istotniejsze - lepsze pieniądze czy praca z pasją. A więc nie ma sensu, bo sprowadza się do subiektywnych hierarchii wartości różnych ludzi. Jak adriankowaty koniecznie chce być archiwistą, bo jest po prostu pasjonatem i nie przejmuje się niską pensją, to nijak nie przekonacie go do tego, że ważna jest też dobra pensja - i na odwrót.
Co do państwówki - jest to opcja spoko, pod względem ciągłości finansowej i nie aż tak dużej obawy jak w przypadku prywaciarzy - złodziei (kto ogląda Nosaczy Polskości ten wie o czym piszę :P ) o szybką stratę pracy bo kolega szefa wejdzie w moje miejsce kiedy już jestem pracownikiem. Jednak widoczne jest silne upolitycznianie się kilku instytucji i to staje się może nie tyle przerażające, jak niepokojące. Jednak perspektywy awansu (i co za tym idzie podnoszenia swoich kwalifikacji oraz zarobków) są możliwe i nie są jakieś mega trudne do osiągnięcia. Oczywiście wymagają poznania kilku bardziej wpływowych osób, zrobienia dodatkowej szkoły (podyplomówki FTW), jednak nie oznacza to jakiegoś chorego wyścigu szczurów i tarasowania sobie do góry zawodowego łańcucha pokarmowego jak to mówię. ;)
1. Spoko, ale mówię ci z tego co zaobserwowałem. Jak mam sobie wypruwać żyły to wolę to robić w miejscu gdzie mi będą za to dobrze płacić. Porównajmy średnie stanowiska w firmie z najwyższymi na uczelni. Stawka minimalna dla PROFESORA to coś między 5-6 koła z tego co pamiętam. Średnie zarobki specjalisty z kilkuletnim doświadczeniem w kontrolingu finansowym w dużej korporacji (przychody powyżej 500 mln zł) to około 10 koła. Zarobki doktora zaczynają się od 3,5 koła.1. I tak, i nie. Kadra naukowa na uczelni ma to do siebie, ze dostaje pieniadze osobno za wiele rzeczy (praca naukowa, dydaktyka, granty/projekty, dodatki za funkcje, ekspertyzy dla zewnetrznych firm itp.). To prawda, ze pensja minimalna dla asystenta/adiunkta na uczelni jest stosunkowo niska (asystent ma kolo 2,5k, a doktor kolo 3,8k), ale jak sam zauwazyles - to podstawa, ktora zawsze dostaniesz, nawet nie srednie zarobki :P Nie wiem, jak jest na wydzialach humanistycznych, ale wielu doktorow z wydzialow technicznych pracuje tylko czesc etatu na uczelni, a reszte czasu spedzaja na prowadzeniu wlasnych firm/pracy u kogos, z czego ma sie niezle pieniadze nawet za pol etatu :) Nie wspomne o grantach na badania, z ktorych czesc kasy biora jako swoje pensje, lub ekspertyzach - wbrew pozorom przemysl bardzo czesto potrzebuje pomocy naukowcow, zwlaszcza specjalistow w waskich dziedzinach. I wtedy placi im dobrze :P Prawda jest taka, ze jak ktos jest dobry i obrotny, to o pieniadze nie musi sie martwic.
2. Dobra opinia nie gwarantuje sukcesu... Ciężka praca też nie gwarantuje sukcesu...
3. Większość pracodawców ma za przeproszeniem w d**ie ten rozwój intelektualny.
4. Mówię o spędzaniu towarzysko czasu. Ja nie piję od jakiegoś czasu, ponieważ spada mi forma od alkoholu. Nie musisz chlać na imprezach, chodzi mi po prostu o miłe spędzanie czasu z innymi ludźmi. Takie znajomości też się przydają, a zakładam, że troszeczkę nie doceniasz ludzi, którzy cię otaczają. I jeśli myślisz, że biznes nie chla to jesteś w dużym błędzie :D
1. I tak, i nie. Kadra naukowa na uczelni ma to do siebie, ze dostaje pieniadze osobno za wiele rzeczy (praca naukowa, dydaktyka, granty/projekty, dodatki za funkcje, ekspertyzy dla zewnetrznych firm itp.). To prawda, ze pensja minimalna dla asystenta/adiunkta na uczelni jest stosunkowo niska (asystent ma kolo 2,5k, a doktor kolo 3,8k), ale jak sam zauwazyles - to podstawa, ktora zawsze dostaniesz, nawet nie srednie zarobki :P Nie wiem, jak jest na wydzialach humanistycznych, ale wielu doktorow z wydzialow technicznych pracuje tylko czesc etatu na uczelni, a reszte czasu spedzaja na prowadzeniu wlasnych firm/pracy u kogos, z czego ma sie niezle pieniadze nawet za pol etatu :) Nie wspomne o grantach na badania, z ktorych czesc kasy biora jako swoje pensje, lub ekspertyzach - wbrew pozorom przemysl bardzo czesto potrzebuje pomocy naukowcow, zwlaszcza specjalistow w waskich dziedzinach. I wtedy placi im dobrze :P Prawda jest taka, ze jak ktos jest dobry i obrotny, to o pieniadze nie musi sie martwic.