Z jednej strony jestem za aborcją bo zabija się z dzieci, ale z drugiej strony daje kobietom wybór co jest słabe. Tak więc sam nie wiem co o tym sądzić.
A teraz troszeczkę brutalniej, gdyż wchodzą do gry pieniądze, więc wyłączamy gadanie o moralności. Wiecie może na czym polega turystyka medyczna? Polega na podróżowaniu z miejsca zamieszkania do innego miasta, bądź kraju w celu wykonania zabiegu. I właśnie dlatego aborcja powinna być dla mnie w 100% legalna bez względu na okoliczności. Pieniądze... I nie jest to spowodowane tym, że mam takie a nie inne poglądy, tylko dlatego, że to się po prostu opłaca.
Zalegalizujmy zabijanie ludzi na zlecenie i dajmy monopol państwu. Też będziemy zbierać pieniądze my, a nie mafie.
Bojar dotknął kolejnego problemu. W projekcie Ordo Iuris czytamy -„§ 24. Dzieckiem poczętym jest człowiek w prenatalnym okresie rozwoju, od chwili połączenia się żeńskiej i męskiej komórki rozrodczej.”o rany, jakie to jest piękne w stosowaniu myślenia doktrynalnego, ortodoksyjnego w sprawach niedotyczących teologii, filozofii i ogólnie humanistyki. To takie smutne, że całą resztę zagarnęły nauki szczegółowe i znacznie lepiej te sprawy dają przedstawić i zrozumieć.
Tymczasem w medycynie połączenie męskiego i żeńskiego zarodka wcale nie jest początkiem ciąży. Co więcej - takie połączenie najczęściej nie kończy się ciążą (60-75% zarodków po prostu obumiera). Czyli co teraz? Uznamy te zarodki za pełnoprawnych ludzi i po każdym obumarciu wypłacimy zasiłek pogrzebowy i przyznamy urlop macierzyński przewidziany też dla kobiet po poronieniu?
Nie tylko feministki brały w tym udział. Również setki zwykłych kobiet i dziewczyn, których nie bawi stanie się inkubatorami. To co, jak ktoś mnie zgwałci to mam urodzić to dziecko? Już sam fakt zrycia psychiki przez coś, co zostanie mi brutalnie zabrane to jeszcze co? Wtedy usunęłabym ciążę, chrzanić wszystkich stawiam wtedy tylko na siebie. Czemu? Bo gwałciciel dostanie zawiasy - tak działa nasze beznadziejne prawo.
Powodzenia dalej w takim myśleniu.
Dziecko zawsze można oddać do okna życia. Poza tym, z tego co słyszałem, to statystyki jednoznacznie mówią, że aborcji ofiar gwałtów jest śladowa ilość w porównaniu z zabiegami zabijającymi nienarodzone dzieci z zespołem downa. Wiem, że to nie są dokładne dane, bo wiele takich zabiegów robi się nielegalnie.
Przede wszystkim w #tenkraj należałoby zająć się ważniejszymi sprawami niż aborcja, o której de facto obowiązywała ustawa dosyć kompromisowa. Po co i komu było to ruszać? Wygląda trochę na zasłonę dymną rządu przed CETA. Szkoda, że ludzie nie patrzą na problemy gospodarcze i dali się kupić za 500+.
Wszystko chyba opiera się na rozległości horyzontu i głębszym odczuwaniu świata, wyższej ideologii.
Moim zdaniem, widząc takie bezsensowne protesty, jak "czarny protest", władze powinny wyjść na ulice i nabić na pal co dziesiątą feministkę. Tak jak to książę Wiśniowiecki uczył. Od razu by się im odechciało protestować.
Polityka i religia - od początku świata najbardziej sporne tematy, gdzie do zmiany podejścia potrzeba naprawdę silnego, emocjonalnego przeżycia.
Za kogo się uważacie, by podejmować decyzje o prawie do życia?Inaczej to sfomułuję. Za kogo ty się uważasz, by podejmować decyzje za innych?
mimo wszystko poszli po rozum do głowy i podjęli się próby wychowania.Nie wszyscy są gotowi na taka próbę. Wielu zbyt wcześniej, przez durny wypadek, zostali wystawieni na taka próbę.
Albo podejść do chorego dziecka (lub jakiegokolwiek człowieka), dajmy na to z zespołem downa i powiedzieć mu, że nie zasługuje na to, by żyć, że nie powinno było się urodzić.Rozumiem ze dla ciebie są ważne emocje, ale jak chcesz dyskutować, to nie powinieneś dawać argumentów wypełnionymi emocjami. Czy powiedziałbym takie cos do dziecka/dorosłego z downem? Nie, bo nie jestem gnojem. Czy TY podszedłbyś do zgwałconej nastolatki i powiedział ze dobrze ze była zgwałcona, bo ciąża to cud zżycia? Mam nadzieje ze nie.
@AdamKur - Na pewno. Też mnie ciekawi. Nie mówię, że dałbym radę na 100%, że ktokolwiek by dał. Ale jedno jest pewne - taka osoba potrzebuje wsparcia i nie może zostać sama.Same mile słówka niż nie znaczą o ile nie poprzesz tego czynem. To nie jest trauma na skale balonik mi uciekł mamo pociesz. To jest ogromne poczucie winy, odrazy (do siebie i do dziecka) i niesprawiedliwości. I przez 9 miesięcy jest zmuszona nosić owoc gwałtu, a później i tak go nie odda, bo instynkt macierzyński jest już zbyt silny. Nie zmieni to jednak faktu ze do końca będzie nienawidzić swoje własne dziecko, zżycie będzie miała zrypane, faceta już raczej nie znajdzie. Ale przynajmniej nie będzie miała grzecha.
Dobrze wiem, jak traktować pojęcie wojny. Nikt z nas nie może w 100% pewności powiedzieć, że chwyciłby za broń i poszedł w pierwszej linii frontu na bój czy chować się po okopach, robiąc partyzantkę. Dopóki nie chwycimy broni, nie oddamy strzału w kierunku człowieka, nie zatopimy stali w jego ciele, nie zobaczymy realiów wojny i pola bitwy na własne oczy, nie możemy zapewniać, że rzucimy się w bój mimo wszystkoWalka o jakikolwiek kraj i jakikolwiek naród to głupota. Twoje życie jest ważniejsze od flagi, hymnu i terytorium. Ludzie nie powinni rozpatrywać czy pójdą walczyć za ojczyznę tylko jak spieprzyć w razie wojny jak najdalej razem z całą rodziną i uniknąć poboru. Ginięcie za chore ambicje polityków i ideologiczne brednie niech zostanie cymbałom z ONR.
Tak czy siak - chodziło mi o to, że żałuję, ponieważ drzewiej prawa i zwyczaje były inne, ludzie mieli inną mentalność i postrzegania świata, bliższe mojemu. Dzisiaj jest zupełnie inaczej i mało kto widzi życie tak jak ja.Przeceniasz te prawa, zwyczaje i wartości. Nie żyłeś wtedy i nie wiesz jak było. Świat przed końcem II Wojny Światowej był dość patologicznym miejscem. To właśnie drzewiej za czasów tych super "starych zwyczajów" Europa była kotłem w którym co chwila wybuchały wojny.
Walka o jakikolwiek kraj i jakikolwiek naród to głupota. Twoje życie jest ważniejsze od flagi, hymnu i terytorium. Ludzie nie powinni rozpatrywać czy pójdą walczyć za ojczyznę tylko jak spieprzyć w razie wojny jak najdalej razem z całą rodziną i uniknąć poboru. Ginięcie za chore ambicje polityków i ideologiczne brednie niech zostanie cymbałom z ONR.
Wszystko chyba opiera się na rozległości horyzontu i głębszym odczuwaniu świata, wyższej ideologii.Brzmi to jak jakieś puste słowa. Co to jest wyższa ideologia, a co niższa?
Spierać się można w nieskończoność, ja mam tylko nadzieję, że nasze władze ustawy tej nie zmienią. Ciekawy jestem, jakbyście się czuli, gdyby Wasi rodzice powiedzieli Wam, że chcieli Was abortować, że byliście niechciani, ale jednak mimo wszystko poszli po rozum do głowy i podjęli się próby wychowania.Podoba mi sie takie rozumowanie w takich kwestiach. Celuje tylko w jeden punkt, reszta nie istnieje. Zero kontekstu, typu: jak się było wychowywanym, czy w sposób 'niechciane dziecko'(to by było małe zdziwienie po takiej nowinie) czy jednak nie, w takim razie to byłaby wręcz dobra informacja. Dobra do sedna. Bedąc czyimś dzieckiem, jest się generalnie na łasce rodziców we wszystkim przez wiele lat. Mogą dziecko zgnoić lub wychować na ogarniętego człowieka. Nie ma się na to wpływu. Ale skoro się JEST, to można mieć żal albo wdzięczność do rodziców za coś. Skoro się NIE JEST, bo była aborcja, to ... nie ma niczego. Więc przedstawiając bardziej świadomemu dziecku taką informację właściwie może wzruszyć ramionami co do samego faktu decyzji, natomiast może mieć wiele do powiedzienia w kontekście życia, w kwestiach, gdzie decyzja mogła spowodować różne efekty, i te różne efekty by się odczuwało, bo się JEST. Więc właściwie to nic nie zmienia, czy ktoś rozważał aborcję czy nie, bo zdecydował się w końcu na dziecko i w obydwu przypadkach punkt wyjścia jest ten sam, dopiero nastawienie i wychowanie dalsze jest do poddania ocenie.
Lub czy potrafilibyście powiedzieć własnemu dziecku, że mieliście ochotę się go pozbyć, bo dopóki nie zostało narodzone, nie uważaliście go za żywy twór (lub gdyby Wam tak powiedziano).Ale jak nie uważać za zywy twór? No przecież jest żywe, organiczne, rośnie, ale to kłębek komórek. Chyba coś innego chciałeś niż ten "żywy twór". Jak sądzisz - czy naukowiec, kobieta zajmująca się medycyną, która jest w ciąży, nie potrafi oddzielić sfery emocji od nauki. Jasne, że mówi o kilkutygodniowym zarodku "dziecko", a jednocześnie ma pełną świadomość, że to minimalnie ukształtowany ludzki osobnik, na pierwszy rzut oka nieodróżnialny od zarodków innych ssaków.
Albo podejść do chorego dziecka (lub jakiegokolwiek człowieka), dajmy na to z zespołem downa i powiedzieć mu, że nie zasługuje na to, by żyć, że nie powinno było się urodzić.To jest dobre, to mi się podoba bardzo. Ty uważasz, że zwolennicy prawa do aborcji są od razu piewcami eugeniki i że sobie chodzą i wytykają palcami nieszczęśliwie chorych ludzi? Czyżbyś był demonicznym demagogiem?
Oczywiście, dopóki Was to nie będzie bezpośrednio dotyczyć, będziecie mogli sobie myśleć: "co mnie to obchodzi, nie moja sprawa, nie dotyczy mnie to, niech sobie przeprowadzają aborcję". Więcej empatii ludzie. Za kogo się uważacie, by podejmować decyzje o prawie do życia?Mistrzostwo! Tak, chcemy podejmować decyzje o prawie do życia! Niesłychane! Ludzie robię to od tysięcy lat. Widocznie jakoś kobietom się nie podoba, że ktoś chce za nie podejmować decyzję. Zasłaniając się prawem do życia, tylko że to nie jest aż tak czarno-białe. No i że dotyka to tak emocjonalnej sfery.
PS. Radzę zamknąć ten temat, chyba, że lubicie sobie tak dyskutować i nabijać posty.No to jest bezczelność. Po co ten cały post twój, skoro takie coś potem piszesz. W ogóle przecież to oczywiste, że lubimy tak dyskutować i nabijać posty. Niby skąd tyle ich mam. Warcholstwo strasznie, panie, dasz klawiaturę, a całe pole tekstowe ukradną.
Zadziwię wszystkich.nie no, wychodzisz na lewaka leminga
Nie mam zdania.
Najgorzej jest nie mieć zdania, albo wstrzymać się od głosu. Oznacza to że nie wiesz po co żyjesz i jakie masz rozumienie o świecie. Po którejś ze strona trzeba stanąć.Nie zawsze trzeba miec zdanie na kazdy temat. Byc moze nie interesuje go ten temat, albo nie wyrobil sobie jeszcze opinii.
Najgorzej jest nie mieć zdania, albo wstrzymać się od głosu. Oznacza to że nie wiesz po co żyjesz i jakie masz rozumienie o świecie. Po którejś ze strona trzeba stanąć.Ale doj.. No jak Ive to zleje, to wiedz, że coś się dzieje.
Bo państwo jest świeckie, a aborcja nie jest religią. Refundowanie aborcji nie jest więc budowaniem świątyń czy fundowaniem religijnych festynówW polskiej konstytucji NIE MA zapisu o świeckości państwa, wbrew temu, co chętnie i często głoszą działacze antyklerykalni. Jest jedynie zapis o rozdziale państwa od Kościoła, co oznacza tylko rozdzielność organizacyjną i nie wyklucza wspólpracy pomiędzy tymi dwiema oddzielnymi organizacjami - ba, Konstytucja wręcz nakazuje taką współpracę.
Lewicowe twierdzenie, że państwo nie może kierowac się normami religijnymi, ale już normami zgodnymi z lewicową moralnością, tak, jest w świetle konstytucji nieuprawnione.
Lewicowe twierdzenie, że państwo nie może kierowac się normami religijnymi, ale już normami zgodnymi z lewicową moralnością, tak, jest w świetle konstytucji nieuprawnione.
Poza tym - właściwie DLACZEGO państwo powinni różnicować stosunek wobec światopoglądów religijnych, a niereligijnych? Przecież i tak każdy system wartości jest subiektywny i irracjonalny i przyjęcie takiego, a nie innego, jest kwestią arbitralnego narzucenia. Twierdzisz, że nie ma naukowych dowodów na istnienie Boga? Zgoda.
Przecież i tak każdy system wartości jest subiektywny i irracjonalny i przyjęcie takiego, a nie innego, jest kwestią arbitralnego narzucenia.
Każde zdanie zawierające twierdzenie o dobru lub źle jest z punktu widzenia naukowego nieudowadnialnego, w ogóle nie jest zdaniem logicznym (nauka może stwierdzić "taka a tak grupa wyznaje, że X jest złe", ale nie "X jest złe"). Dlaczego "X jest złe, bo tak uważał Jezus/Mojżesz/Mahomet" jest si, a "X jest złe, bo tak uważał Marks/Monteskiusz/Kant" cacy?
Problem w tym, że każde państwo kieruje się jakimś światopoglądem inaczej się nie da, dlatego neutralność światopoglądowa jest pojęciem pustym, używanym do walenia po głowie wyznawców poglądów innych, niż mówca.
W polskiej konstytucji NIE MA zapisu o świeckości państwa, wbrew temu, co chętnie i często głoszą działacze antyklerykalni. Jest jedynie zapis o rozdziale państwa od Kościoła, co oznacza tylko rozdzielność organizacyjną i nie wyklucza wspólpracy pomiędzy tymi dwiema oddzielnymi organizacjami - ba, Konstytucja wręcz nakazuje taką współpracę.Niech szanowny kolega przytoczy źródło tej
Lewicowe twierdzenie, że państwo nie może kierowac się normami religijnymi, ale już normami zgodnymi z lewicową moralnościąPorównujesz w tym kontekście nurt polityczny do religii? Czemu miałbyś w ogóle...nieważne. Jak jest okazja do wyklęcia TFU, LEWACTWA to trzeba ją wykorzystać, nie?
Ale jeśli jest napisane, że Władze muszą zachować bezstronność, czyli nie mogą też wspierać jakiś przekonań religijnych, gdyż wtedy nie jest to zachowanie bezstronne. A zakaz aborcji oparty na stwierdzeniu, że istnieje coś takiego jak "dziecko poczęte" co nie jest w żadnych środowiskach naukowych wspierane ani zatwierdzone. Jest określenie płód, ale ono jakoś tak nie pasowało środowiskom katolickim... Czyli ewidentnie jest podchodzi to pod religię, bo żadne renomowane środowisko naukowe nigdy nie zatwierdziło, że dziecko zaczyna się od poczęcia. Jest to wymysł tych środowisk i tyle...Jak sam zacytowałeś: 2.Władze publiczne w Rzeczypospolitej Polskiej zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym.
Państwo ma się zajmować faktami a nie wyobrażeniami czy przesłankami. Inaczej nie jest obiektywne i odnosi się do przekonań religijnych. A fakty są takie jakie są i tak jak nie ma udowodnionego istnienia duszy i tak jak większość się zgadza, że płód to nie jest jeszcze człowiek tak państwo powinno brać pod uwagę to a nie opowiastki, które obecnie traktowane są jako metafory dlatego, że jakby traktować to dosłownie to wyszłoby, że to patologia a nie "moralność".O właśnie i sam widzisz "większość się zgadza, że płód nie jest jeszcze człowiek i państwo powinno brać to pod uwagę" - tym samym odchodzisz od bezstronności światopoglądowej i stwierdzasz, że państwo powinno przyjmować światopogląd wyznawany przez większość obywateli.
Prawda jest taka, że do kościoła chodzi (czyli tyle % mniej więcej wierzy) od 28% w zach pomorskim po 100% na zadupiu w podlaskim. Jak jesteś religijny to popatrz sobie na to ile osób jest w święta w kościele (tradycja) a ile w normalną niedzielę (wiara). Tak z dwa/trzy razy więcej a i tak część nie pójdzie. Żeby zostać Katolikiem wystarczy chrzest, a rodzice zazwyczaj robią to, żeby mieć pretekst do uroczystości rodzinnej i móc pokazać swoją "piękną Anitkę" wszystkim krewnym.Wszystko pięknie, ale co z tego wynika? Nawet jeśli będzie istniał choć jeden "prawdziwy katolik", czy nawet ateista-przeciwnik aborcji, legalizacja aborcji i refundowanie jej z jego podatków, będzie złamaniem zasady bezstronności swiatopoglądowej, bo jeden z istniejących światopoglądów zostanie pogwałcony. I w drugą stronę - jeśli w Polsce będzie choć jeden zwolennik aborcji, zakaz aborcji będzie złamaniem jego wolności i pogwałceniem zasady bezstronności światopoglądowej.
Tak każdy system wartości jest subiektywny, ale właśnie system wartości ma być racjonalny. Obecne systemy wartości są racjonalne, ponieważ w takich systemach czujemy się najpewniej i najlepiej (jako społeczeństwo) się rozwijamy. Np. Mordowanie na ulicy nie wpływałoby dobrze na rozwój społeczeństwa, ale nie przez pierdoły typu "grzech ciężki" i 10 zdrowasiek, tylko po prostu czulibyśmy się mniej pewnie. Dlatego system ma być racjonalny, a zakazywanie aborcji nie jest w żadnym stopniu racjonalne, bo nie jest poparte, żadnymi faktami oprócz zysków utraconych (jeden obywatel mniej) i w praktyce nic na tym nie tracimy.Problem w tym, że to, co mówisz, jest w dalszym ciągu subiektywne i irracjonalne. Mówisz, że mordowanie na ulicy jest czymś złym, bo sprawia, że ludzie czują się mniej pewnie... Ale dlaczego czucie się pewnie jest czymś dobrym? Dla Ciebie jest czymś dobrym. Na przykład dla jakiegoś skrajnego "darwinisty" poczucie niepewności i ciągła walka pomagają wyłonić silnych zwycięzców - dla niego nie jest wartością rozwój społeczeństwa jako całości, wręcz za niemoralne uznaje społeczeństwo, w którym słabi mogą - niezasłużenie - czuć się dobrze. Ten system jest dobry z punktu widzenia większości - no i większość NARZUCA mniejszości ten korzystny dla niej system. Ale nic wspólnego z "bezstronnością" to nie ma.
Nie ma dobra i zła, jest tylko interpretacja. My jako społeczeństwo powinniśmy się starać, żeby to co wyznajemy (wartości) było optymalne dla rozwoju społeczeństwa.Ale co to znaczy "optymalne dla rozwoju społeczeństwa"? Z punktu widzenia liberała to optimum jest inne, inne jest z punktu widzenia socjalisty, inne z punktu widzenia katolika, inne z punktu widzenia antyklerykała... Na przykład, powiedzmy, że dla Ciebie optymalne jest społeczeństwo z cechą X i wyliczyłeś sobie, że aby to osiągnąć, trzeba usunąć religię. I Twoje wyliczenia są bezbłędne, tyle, że dla mnie takie społeczeństwo nie będzie z definicji optymalne, bo ja uważam religię za dobrą, mam taki kaprys. I patrząc na Twoje wyliczenia, dojdę do kompletnie innego wniosku "Dla mnie optymalne jest społeczeństwo religijne, a ponieważ cecha X jest sprzeczna z religią - jak to bezspornie udowodnił Bojar - optymalne społeczeństwo musi być pozbawione cechy X". Z naukowego punktu widzenia stwierdzenie, że społeczeństwo powinno być bogate, dostatnie, religijne, praworządne, krwiożercze, niebieskie, jest pozbawione sensu. Nauka daje odpowiedzi na pytania "Jak jest", ewentualnie "Jaka zmiana czynników doprowadzi do tego, że będzie inaczej", ale w ogóle nie zajmuje się odpowiadaniem na pytanie "Jak powinno być", "W jakim kierunku powinnyśmy dokonywać zmian".
Skąd ty wziąłeś tą neutralność światopoglądową??? Nie ma w Konstytucji nawet takiego stwierdzenia. Nikt nie wymaga neutralności Rządu czy Władzy... Jedyne czego oczekuję to to, że Władza będzie rządziła na podstawie faktów i potrzeb obywateli a nie bajek sprzed 2 tysięcy lat.No więc część obywateli ma potrzebę, żeby władza rządziła na podstawie właśnie tych bajek i będzie nieszczęśliwa, będzie cierpiała, jeśli władza tego nie uwzględni. Czemu Twoje potrzeby mają górować nad naszymi?
Niech szanowny kolega przytoczy źródło tej bzdury ciekawostki, najlepiej powołując się na konkretne artykuły które opisał a których nie przytoczył. Jestem ciekaw który artykuł nakazuje "taką współpracę" :DAleż zrobił to za mnie Bojar. Powtórzę za nim:
Porównujesz w tym kontekście nurt polityczny do religii? Czemu miałbyś w ogóle...nieważne. Jak jest okazja do wyklęcia TFU, LEWACTWA to trzeba ją wykorzystać, nie?Przecież właśnie całym celem moich wywodów jest pokazanie, że nie ma istotnej różnicy pomiędzy religiami, nurtami politycznymi i innymi światopoglądami. I nie chodzi tu o wyklinanie lewactwa - to jest po prostu przykład, mamy kwestię aborcji, w której przepychają się wyznawcy różnych swiatopoglądów, z czego jedna z tych grup (tak się składa o charakterze lewicowym) żyje w przekonaniu, że jej wymysły są racjonalniejsze od wymysłów drugiej, tylko dlatego, że "Boga" zastąpili w swoich kazaniach innymi abstraktami.
Najgorzej jest nie mieć zdania, albo wstrzymać się od głosu. Oznacza to że nie wiesz po co żyjesz i jakie masz rozumienie o świecie. Po którejś ze strona trzeba stanąć.IvE idź się zabij, twoje życie jest nic niewarte xD
Dzień dobry,Dziewczynie okres się spóźnia ?
Za tydzień się dowiem czy jestem za aborcją.
Życie, życie jest nobelon
Co wciąga jak rzeka
Chciałbyś dziś znać przyszłość
Lecz musisz poczekać
Dziewczynie okres się spóźnia ?
Najgorsza sytuacja... Przez kilka dni zastanawiasz się czy zostawać w kraju, czy też emigrować i uciekać przed alimentami(w każdym razie ja się zastanawiałem)....(click to show/hide)
Wedlug mnie aborcja powinna byc wolna decyzja kazdego czlowieka, na przyklad kiedy ja za to płacę to nie wiem jakim prawem ktos moze krytykowac moj wybor.
Najgorsza sytuacja... Przez kilka dni zastanawiasz się czy zostawać w kraju, czy też emigrować i uciekać przed alimentami(w każdym razie ja się zastanawiałem)....(click to show/hide)
Wedlug mnie aborcja powinna byc wolna decyzja kazdego czlowieka, na przyklad kiedy ja za to płacę to nie wiem jakim prawem ktos moze krytykowac moj wybor.
Na darkwebie znalazłem ogłoszenie gangstera z Rosji. Opłaciłem go, by cię zabił, więc nie stawiaj proszę oporu, gdy przyjdzie - w końcu ja za to płacę, więc jakim prawem mógłbyś krytykować mój wybór.
Jeżeli za tydzień okaże się, że będę za aborcją, to dam mu na imię Maciej, po wielkim administratorze Tawerny.Jedyny wielki (pod względem ogarnięcia i działania) administrator tawerny jakiego znam ma na imię Sebastian.... nie wiem skąd tego Macieja wyczarowałeś ?
"Jeśli będziesz cierpiał w życiu doczesnym, przetrwaj to, nie poddawaj się, bo czeka Cie zbawienie w życiu wiecznym".