Czas na ten temat. Zachęciła mnie do założenia do tego pozytywne stanowisko Kradusa nt. II RP. Sam byłem zwolennikiem II RP i cudownie łykałem wszelką podręcznikową papkę bez pokrycia w źródłach - rozwodziłem się na Luxtorpedą i CoPem. Notabene ani CoP ani Luxtorpeda wcale takie pozytywne nie były. I ogólnie mit komendanta Ziuka z wąsem to takie swojskie i nasze. Niestety gdy zagłębiłem się w temat i siegnąłem dalej niż wycinki z podręczników okazało się, że nie jest kolorowo. Oczywiście były gorsze państwa jak ZSRS czy III Rzesza. Jednak II RP jest tuż za nimi.
Życie w II RP było ciężkie i naszpikowane trudnościami i niesamowitymi absurdami. A II RP była jednym z najbardziej zacofanych państw w Europie nawet za nowo powstałymi biednymi państwami na bałkanach. I o ile teraz ja narzekam na socjalizm to II RP to był socjalizm pełnej krasie. II RP niestety jest godna najwyższej pogardy, państwo, które skazywało swoich bohaterów na więzienne katusze - Korfantego czy Rozwadowskiego. A wszyscy, którzy nie byli związani z sanacją byli tępieni i eksterminowani.
Śmiejemy się z unijnej krzywości banana. Tymczasem nasz własny rząd prowadził monopole i wciskał ludziom kit aby tylko kupowali ich produkty.
Jeden ze słynniejszych to był monopol cukrowy i słynne hasło "cukier krzepi" Wańkowicza. Co ciekawe to nadal funkcjonuje gdzieś z tyłu głowy w świadomości społecznej. Jednak za bardzo ludzie nie wiedzą o co chodzi. Wydaję mi się, że mylą to z prześmiewczymi propogandowymi hasłami za komuny. Jednak takie coś było w II RP. Tutaj zgrabny artykuł i kilka socrealistycznych popularnych grafik w II RP:
(http://abrakadabra.dentonet.pl/site_media/uploads/2015/01/08/0009.jpg)
(http://abrakadabra.dentonet.pl/site_media/uploads/2015/01/08/cukier2.jpg)
https://dentonet.pl/jedno-z-najwiekszych-klamstw-przedwojennej-polski/ (https://dentonet.pl/jedno-z-najwiekszych-klamstw-przedwojennej-polski/)
Oczywiście skończyło się to tragicznie, dla zainteresowanych szerszy opis:
Kartel, akcyza i regulacje
Związek głupoty i absurdu z cukrem to w Polsce nic nowego. Kiedy po I wojnie światowej Rzeczpospolita odzyskała niepodległość, rządy konsekwentnie wspierały rozwój cukrownictwa. „Cukier jest jednym z tych nielicznych w naszym eksporcie towarów wykończonych, nie uszczuplających naszego bogactwa narodowego, lecz powstających przez działanie słońca i powietrza – bez stosowania zagranicznych materiałów fabrykacyjnych” – uzasadniał takie postępowanie Jan Iwasiewicz, dyrektor Związku Zawodowego Cukrowni b. Królestwa Polskiego, Wołynia, Małopolski i Śląska.
Dlatego też państwo nie zamierzało przeciwdziałać kartelizacji tej gałęzi gospodarki. Większość z istniejących na terenie Polski 71 zakładów zrzeszyła się w kartelu SHC (Spółka Handlowa Cukrowni). W 1924 roku SHC powierzyła obrót swoim produktem na terenie kraju, a także eksport poznańskiemu Bankowi Cukrowniczemu. Bank skupował cukier od producentów, lokował w dwudziestu wielkich magazynach, a potem dbał, żeby zbyt duża ilość towaru nie pojawiła się na rynku, trzymając dzięki temu wysokie ceny.
Dzierżąc jednak w rękach monopol, trudno się oprzeć pokusie, by cen nie podnosić ponad miarę. Dlatego pod naciskiem opinii publicznej w lipcu 1925 roku rząd Władysława Grabskiego przeforsował w Sejmie ustawę dającą ministrowi skarbu prawo regulowania cen cukru. Na każdą zmianę musiał on wyrazić zgodę, co na kilka lat zapewniło w kraju stan równowagi. Aż świat ogarnął Wielki Kryzys. Nie dość, że konsumpcja cukru wszędzie wówczas spadała, to jeszcze na dodatek rząd dla ratowania budżetu obłożył ten produkt podatkiem akcyzowym. W efekcie siedem cukrowni ogłosiło bankructwo, inne ledwie wiązały koniec z końcem, a produkcja zmalała o 40 proc.
Szatański plan przeciw władcom bekonu
Jedyną szansą na przetrwanie wydawał się eksport. Niestety, na dokładnie ten sam pomysł wpadli wytwórcy w innych krajach. Ale polski kartel, wspierany przez Bank Cukrownictwa, nie zamierzał się łatwo poddać. W walce o rynki zbytu sięgnięto po dumping. W końcu 1931 roku kilogram cukru eksportowany z Polski do Wielkiej Brytanii sprzedawano tam po zaledwie 17 gr. Koszt tej operacji w całości pokryli krajowi konsumenci. Za przyzwoleniem rządu cena wzrosła na rynku wewnętrznym ponaddwukrotnie i kilogram cukru w polskim sklepie kosztował ponad 1,50 zł. Przy przeciętnych zarobkach, wynoszących niecałe 300 zł miesięcznie, czyniło to z niego towar luksusowy. Obywateli nie pocieszało, że sprzedano go w tamtym roku za granicę na kwotę 33 mln zł, skoro – jak obliczył rządowy ekonomista Kazimierz Sokołowski – do każdej zarobionej złotówki wszyscy miłośnicy słodyczy w Polsce dopłacili z własnej kieszeni 20 gr. Zaś doniesienia prasy o tym, że angielscy farmerzy zachwyceni ceną polskiego cukru masowo karmią nim świnie, doprowadzały czytelników do białej gorączki. Pragmatyzm Anglików poważnie utrudnił zresztą życie polskiemu kartelowi bekonowemu, eksportującemu do Wielkiej Brytanii mięso. Dzięki dostępowi do taniej paszy angielscy farmerzy mogli bowiem poważnie obniżyć ceny wieprzowiny.
Dalej, funkcjonowały podatki od bycia kawalerem, podatki od nieużywanych izb. Ogromne akcyzy na paliwo co spowodowało, iż Polska była jednym z najmniej zmotoryzowanych państw w Europie. Zasiłki dla bezrobotnych, szereg innych monopoli. Komoterstwo, nepotyzm. Ułatwienia podatkowe dla spółek skarbu państwa. Absurdalne podatki dla przedsiębiorców. I wiele, wiele innych. Z kryminalnymi rozgrywkami i mordowaniem przeciwników politycznych włącznie. Jestem przygotowany na dyskusję.
Ps. Dla zainteresowanych polecam kupić sobie "Najwyższy Czas" tam co 2 tygodnie jest nowy artykuł opisujący życie w II RP i różne wydarzenia z nią związane.
Co wy tacy niezadowoleni? Ja czuję się jakbym w innej Polszy mieszkał niż wy. Andrzej Du_a sobie rządzi tą swoją "IV RP", ale koniec końców problemów z mojej perspektywy jakiś gigantycznych nie ma, "Komendant Najwyższy" sobie nieżyje od dobrych "paru" lat i raczej nie zanosi się żeby wstał, no i mam kilkunastu znajomych z Ukrainy i żaden (jeszcze) nie zamordował mojej rodziny.
Wszystkie RP były i jak na razie są do dupy. Jedynie za Mieszka I i za Królestwa Polskiego, kiedy twarda łapa trzymała to wszystko w ryzach było dobrze na tej nizinie.
Also PRL > II RP
Ja osobiście bym postawił tu "=", bo i jedno socjal i drugie socjal, bo typowego komunizmu to my (Polska) nie doświadczyliśmy. A teraz łeb do góry, bo obecnie masz dość dużą swobodę, możesz robić właściwie co chcesz...
Służby inwigilują cie tylko trochę, ale nie wybierają ci jaki film porno masz oglądać.
(http://www.docinek.com/upload/images/medium/2016/02/znowu-ogladal-pornosy-w-internecie_2129537354.jpg)
Jak chcesz to możesz wyjechać praktycznie wszędzie, robić praktycznie wszystko co chcesz. Nic tylko brać i nie narzekać.
Pracować możesz wszędzie w UE a dostać wizę do USA jest też coraz łatwiej. Zarobki rosną, w Wawie średnie przekroczyły już średnie w Wiedniu, nie twierdzę, że przeciętna jakość życia przeciętnego obywatela wzrosła jakoś znacznie, ale jak się chce to można naprawdę dużo.
A spór o Ukraińców czy też Niemców i o to co "oni nam robili" jest głupi...
Primo obwinianie całego narodu jest głupie...
Secundo obwinianie o to prawnuków czy też praprawnuków jest jeszcze głupsze... Ja mam w domu Rycerski Krzyż Żelazny III Rzeszy i nie czuję się w związku z tym Hitlerowcem.
Tertio to było trochę temu i większość rozsądnych ludzi, którzy nie zostali bezpośrednio skrzywdzeni ma ten konflikt w "poważaniu". Oczywiście są wyjątki, ale w perspektywie globalnych problemów i obecnych konfliktów ten problem staje się tak trywialny jak... Np. małe ciśnienie w kranie, bo wszyscy sąsiedzi podlewają działki....
Oczywiście wiem, że odbiegłem od tematu, ale tak strasznie smęciliście jak to było źle (II RP), następnie jak to było później źle (PRL), a potem, że właściwie Ukraińcy nadal to są źli... więc musiałem napisac taki post :P