(http://www.muno.pl/static/obrazy/text2011_1/vinyl-record-400.jpg)
Otóż Drodzy Tawernowicze,
Tak się składa, że mam zamiar wkroczyć w świat muzyki winylowej. Podczas pobytu w Angli udało mi się zakupić kilka naprawdę zacnych płyt na tzw. "car bootach" (wyprzedaże z bagażnika) za śmieszne pieniądze. Wraz z nieużywaną kolekcją ojca w której skład wchodzą kultowe zespołu pokroju SBB, Exodus i Mech zrobiło się już naście porządnych winyli. Jako, że nie posiadam gramofonu teraz zajmę się tym całym bajzlem. W temacie opiszę własne wrażenia i męki podczas odkrywania arkan winyli. Interesuje mnie też czy są jacyś znawcy, którzy byli by w stanie się podzielić wrażeniami lub doradzić w paru sprawach. W tej chwili będę kupował cały pakiet od gramafonu, poprzez wzmacniacz, kończąc na kolumnach. Wszystko mam zamiar kupić używane może poza wzmacniaczem.
Narysowałem Ci w paincie, tymi czinczami ze zdjecia połącz gramofon ze wzmacniaczem, do głośników musisz mieć jeszcze jakieś dwa kable dwużyłowe (większego przekroju niż ten co tam próbowałeś wsadzać;]), zdejmujesz izolację na końcówkach, skręcasz i wsadzasz do zacisku, potem we wzmacniaczu ustaw sygnał z phono i zestaw głośników A.
(http://i.imgur.com/TrAe71K.jpg)
A to teraz coś ode mnie. Jedna z ciekawszych zdobyczy ostatnio.
Mayhem- Apokalyptik War
Tracklist:
A1 Chainsaw Gutsfuck
A2 Necrolust
A3 Deathcrush
A4 Into The Crypt Of Rays
Wydanie:
Album został wydany w formacie epki, na 7 calowej płycie w 2003 roku i jest wydawnictwem nieoficjalnym. Zawiera w sobie materiał pochodzący z próby zespołu z roku 1986, dokładnie tą samą zawartość otrzymujemy chociażby z innym bootlegiem wydanym na pełnym 12 calowym winylu pod tytułem "Vomit From Helvete".
W każdym razie, wydanie Apokalyptik War prezentuje się nad wyraz dobrze. Solidny cover sleeve, z białą solidną kopertą w środku oraz ciężkim, grubym, białym/ przeźroczystym winylu. Rzadko zdarza się aby winyl mniejszej wielkości były wydawane na tak porządnych płytach.
Całość limitowana i ręcznie numerowana do 300 sztuk. Moja kopia ma numer 99/300.
Materiał:
Materiał na płycie ledwo da się słuchać. Znajdziemy tam 4 surowe do granic możliwości utwory, nagrane w starym domu gdzieś po środku norweskiego lasu. Jako że materiał pochodzi z próby zespołu, utwory nie posiadają wokalu, a między samymi utworami doświadczymy tony rozgrzewek i sprawdzania sprzętu. Jako ciekawostkę dodam, że jest to chyba jedyna okazja (poza innymi wydawnictwami zawierającymi ten materiał), aby usłyszeć cover utworu Into The Cryts Of Rays grupy Celtic Frost w wykonaniu Mayhem.
Z pewnością nie jest to materiał dla audiofilii, dedykowany bardziej dla kolekcjonerów i maniaków zespołu. Nie jest on również łatwy do zdobycia, gdyż 300 wyprodukowanych sztuk rozeszło się dosyć szybko i aktualnie stanowi całkiem miłe trofeum na półce Mayhem.
Tym samym liczba wydawnictw tego zespołu w mojej kolekcji przekroczyła 70.
(http://i.imgur.com/AkDYs9V.jpg?1)
(http://i.imgur.com/wO7T37R.jpg?1)
(http://i.imgur.com/ru0sIM8.jpg?1)
Dzień dobry.
Od mojej ostatniej wypowiedzi nie słuchałem jeszcze muzyki z winyla ale podzielę się pewnymi przemyśleniami i faktami.
Poczyniłem pewien postęp i przyniosłem do domu kobylasty gramofon i stertę płyt, już pierwsze co mnie wku.. to ciężar jaki mają te wszystkie płyty, jakoś się przemęczyłem.
Gdzie to trzymać? Nie wiem, nie ma gdzie.
Oj tak... Najlepszą odpowiedzią na to pytanie jest: Trzymaj gdzie się da. Jak trzeba zwolnij im swoje łóżko.
Swoją drogą, szukając kilku fantów dla IvE, o które mnie wcześniej poprosił... oczywiście w rozpędzie zakupiłem parę rzeczy dla siebie. Sorry IvE.
Oto owoce moich ostatnich zbiorów:
1) Po pierwsze coś, co z początku chciałem wziąć dla IvE, ale że nie chciał to... jego strata.
Black Sabbath- The Singles 1970-1978
Tracklist:
A Evil Woman
B Wicked World
C Paranoid
D The Wizard
E Tomorrows Dream
F Laguna Sunrise
G Sabbath Bloody Sabbath
H Changes
I Never Say Die
J She’s Gone
K Hard Road
L Symptom Of The Universe
Opis wydania:
Jest to coś, co osobiście lubię najbardziej, czyli wydanie boxowe. W moje posiadanie weszło bardzo rzadkie włosko- japońskie wydanie, które charakteryzuje się przede wszystkim nieco skromniejszą grafiką na opakowaniu, ale także unikalnymi cover sleevami płyt, które z jednej strony posiadają swoje własne oryginalne okładki, a po drugiej możemy rzucić okiem na okładki z wydań japońskich. Całość została wydana w 2004 roku jako reedycja, nakładem Earmark. Wydawnictwo jest limitowane do 500 sztuk, więc to niezły rarytas. Chociaż w przeciwieństwie do pierwszego wydania z 2000 roku nie jest ona ręcznie ani w żaden inny sposób numerowana, a trochę szkoda.
Niewielkie, skromnie aczkolwiek pięknie oprawione pudło zawiera w sobie sześć 7 calowych winyli z sześcioma wybranymi singlami Black Sabbath. Każda płyta posiada swój własny cover sleeve z okładkami albumów o których wspomniałem już wcześniej. W pudle nie znajduje się nic więcej, mimo iż z początku liczyłem na jakąś ksiażeczkę, bądź większy booklet. Tak czy inaczej może to i lepiej, gdyż nie wprowadza to zbędnego bałaganu w opakowaniu.
Materiał:
Nie wiem czy jest jakikolwiek sens opisywania materiałów kapeli takiej jak Black Sabbath. W każdym razie mogę wspomnieć, iż materiał został wytłoczony perfekcyjnie, dźwięk jest czysty i wyraźny, więc rozmawiając o tym wydawnictwie nie ma się absolutnie czego przyczepić. Najwięcej kontrowersji dla niektórych może powodować tracklista sama w sobie, gdyż materiał został dodany wybiórczo i pytam się, czemu do cholery na singlach z 70-78 nie ma Iron Man?! Pomijając ten przykry fakt i w zasadzie jedyny minus wydawnictwa, pudło zawiera w sobie nagrania jednego z najlepszych okresów kapeli z udziałem Ozziego. Stanowi tym samym świetny sposób poznania wczesnej twórczości Black Sabbath, wiec jeżeli ktoś ma w tym jakieś braki, to nic tylko brać jedno z pozostałych 499 wydań. Z drugiej strony, jeżeli jesteś zagorzałym zwolennikiem Dio lub Martina (tak jak ja w przypadku tego pierwszego), a Ozzy działa Ci czasem na nerwy, to nie masz tu czego szukać. Tak, mimo że utwory zostały w zasadzie dobrane świetnie i przyjemnie się ich słucha, tym bardziej w tej wspaniałej jakości, to jednak nie mogę oprzeć się wrażeniu, że powinienem raczej dołączyć do kolekcji Box z okresu Dio. Nie chcąc wykraczać poza opisywane wydawnictwo, zakończę krótko podsumowując. Dla fanów starego Black Sabbath jak również samego Ozziego, wydawnictwo oraz wybrane utwory są niemalże perfekcyjne i dla tych osób kierowałbym głównie The Singles.
Fotki:
(http://i.imgur.com/nmuRtL8.jpg?1)
(http://i.imgur.com/aiTfqrk.jpg?1)
(http://i.imgur.com/aPbUc9m.jpg?3)
(http://i.imgur.com/NXJucWc.jpg?1)
2) Split Mayhem/ Emperor
Tracklist:
Emperor- A Fine Day To Die (cover Bathory)
Emperor- Massacra (cover Hellhammer)
Emperor- Funeral Fog (cover Mayhem)
Emperor- The Ancient Queen
Mayhem- The Vortex Void Of Inhumanity / I Am Thy Labyrinth
Mayhem- Fall Of Seraphs
Mayhem- Ancient Skin
Mayhem- Symbols Of Bloodswords
Opis wydania:
Oto i kolejne wydawnictwo Mayhem w mojej kolekcji, również kolejne wydawnictwo tego splitu! 12 calowy winyl wydany nakładem nieznanej mi wytwórni/ osoby, co za tym idzie wydawca jest jednym z tych prawdziwie undergroundowych maniaków. Rok wydania jest również nieznany, chociaż korzystając z mojej wiedzy i wyczucia obstawiam 2005 rok. Jest to już 3 winylowe wydawnictwo tego splitu w mojej kolekcji, pochodzi z pierwszej serii, czyli posiada czarno białą okładkę i zostało wydane na kolorowych winylach, z czego największą ciekawostką jest to, że każdy kolor był inaczej limitowany. Wersja którą teraz opisuję została wytłoczona na niebieskim winylu i jest ona limitowana jedynie do 205 numerowanych stemplem sztuk. Mój egzemplarz posiada numer 32/205.
Materiał:
Kompletne zniszczenie! Materiał został dobrany świetnie ze strony obu zespołów, chociaż z małą uwagą na temat Emperor, o czym napiszę zaraz. Utwory Mayhem są dosyć nietypowe dla bootlegów, splitów, czy nawet składanek tego zespołu. Z reguły wydawcy sięgają w ich wypadku po stare dema, mini i pełne albumy. W tym wypadku całość materiału Mayhem pochodzi z mini albumu z 1997 zatytułowanego Wolf's Lair Abyss, który stanowił kompletny powiew świeżości dla kapeli, z delikatną nutką oldschoolowej ciemności i brudu. Materiał jest agresywny, ciężki i szybki, przesiąknięty wojną totalną. Bez wątpienia jest to materiał z jednej z najlepszych i najbrutalniejszych epek nie tylko Mayhem, ale też całego głównego nurtu Black metalu w tamtym okresie. Inaczej nie da się teog opisać, trzeba to poczuć.
Strona Emperor jest już dobrana nieco inaczej i chociaż materiał w ich wykonaniu jest zagrany świetnie, to jednak mam pewne osobiste obiekcje. Mianowicie 3 z 4 utworów wykonywanych tutaj przez Emperor to covery. A Fine Day to Die to cover Bathory, Massacre to cover Hellhammer, z kolei Funeral Fog to na ironię cover Mayhem. Jedynie ostatni utwór na ich stronie jest ich własną kompozycją, ale za to jaką! Jest to jeden z najpotężniejszych, najlepszych i najbardziej rozpoznawalnych utworów Emperor. Tak czy owak, wszystkie cztery utwory są zachowane w innej konwencji niż strona Mayhem. Tutaj dominuje całkowity oldschool i jakby to brzydko powiedzieć, standard tej muzyki. Mniej brutalne, za to o wiele mroczniejsze i brudniejsze (również jakościowo!) granie. Samej myśli przewodniej nie jesteśmy w stanie wyciągnąc, ponieważ każdy utwór jest inny i traktuje o czymś innym. Nieco losowe zestawienie kawałków, w połączeniu z brakiem jako takiej twórczości samego Emperor powoduje że ciężko jest mi się odnaleźć w sensie tego zestawienia. Chociaż oczywiście materiał sam w sobie jest świetny, brzmi niesamowicie (ach te garażowe szumy) i z pewnością jest warto przesłuchania.
Fotki:
(http://i.imgur.com/ve6HAhg.jpg?1)
(http://i.imgur.com/g83KWKQ.jpg?1)
(http://i.imgur.com/BJrc4Du.jpg?1)
Tutaj zestawienie wszystkich wydawnictw tego splitu, które posiadam. Od lewej do prawej: Wersja z roku 2005- kolor brązowy- ręcznie numerowany limit 160/300. Wersja z roku 2005?- kolor niebieski- numerowany stemplem limit 032/205. Wersja z roku 2007- kolor transparentny granat- limitowany bez numerów , prawdopodobnie 400 wytłoczonych sztuk
(http://i.imgur.com/T02QY8M.jpg?1)
(http://i.imgur.com/Gi30kYs.jpg?1)
Inne zdobycze:
Hate Forest- Scythia
Rzadkie, winylowe wydanie polskie z 2004 roku. Wydane na solidnej, ciężkiej, czarnej płycie. Limitowane do 400 sztuk, nienumerowane.
(http://i.imgur.com/rpcDbrY.jpg?1)
(http://i.imgur.com/OBq2ceq.jpg?1)
split Leichengott/ Todesweihe
7 calowyu winyl limitowany do 333 ręcznie numerowanych kopii. 175/333
(http://i.imgur.com/gxhj4qT.jpg?1)
(http://i.imgur.com/fGWm8lg.jpg?1)
Oraz cała mniej ważna reszta:
(http://i.imgur.com/ChUz7yn.jpg?1)
Ładny post Alkhadias!
Już wszystko podłączone, uruchomienie wymagało nieco więcej pracy niż się spodziewałem ponieważ okazało się, że w gramofonach ze starym wtykiem DIN ekrany sygnału prawego i lewego łączą się na jednym pinie razem z masą z gramofonu co skutkowało buczeniem przy podłączeniu przez zwykłą przelotkę na rca, pomajstrowałem trochę i wyprowadziłem sobie nowe przewody z ramienia gramofonu i jest ok. Teraz wystarczy słuchać:)
Fotki:
(http://i.imgur.com/5lhArzwh.jpg)
(http://i.imgur.com/XiKU1nPh.jpg)
Ostatnie dni spędzam na porządkowaniu swoich zbiorów muzycznych. Nie jest to łatwe zadanie, ale dosyć przyjemne i zajmujące.
Przy okazji układania i sortowania wydawnictw, udało mi się uchwycić część mojej kolekcji wydawnictw Mayhem, w tym trochę winyli.
(http://i.imgur.com/AzZOBl5.jpg?1)
Pierwszy miesiąc nowego roku mamy już za sobą, lista styczniowych zakupów oraz zdobyczy ostatecznie zamknięta, styczeń bez szału i rewelacji. Przeminął pod sztandarem nowego, starego, lepszego i gorszego, ale w znacznej mierze polskiego Black Metalu.
Luty zaplanowałem z kolei pod hasłem brutalnej, brudnej i surowej muzyki. Czy to stary szwedzki Death metal, czy pre norweski Black- nie ma znaczenia! Celowałem w rejony Azji oraz Ameryki południowej, chociaż przyznam, że troszeczkę cel mi się omsknął, trafiając aż do Francji i reszty Europy. Minął niecały jeden dzień Lutego, a ja już praktycznie zamknąłem listę zakupów... Stety lub niestety, często różne pomysły mi przychodzą do głowy (z myślą przewodnią czasami trzeba spróbować i dać szansę), nie obyło się bez małych "skoków w bok" oraz kilku ciekawych fantów i rarytasów nie związanych z hasłem na Luty, takich jak ostatni album Darzamat, czy świetne wydanie Old Man's Child pod postacią solidnego pudła skrywającego 5 winyli w solidnych rozkładanych gatefoldach. Praktycznie każde wydawnictwo limitowane do 200, czasem do +/-500 sztuk, vinyl box OMC limitowany do 2000 sztuk, chociaż nakład od lat jest wyprzedany. Czas brać się za przesłuchiwanie!
Co prawda nie wszystko to winyle, ale te również się tu znajdują! A jak tam Twoje zbiory Ive?
(http://i.imgur.com/gGlHLor.jpg?1)
(http://i.imgur.com/iN2mJeK.jpg?1)
(http://i.imgur.com/bbdPVFG.jpg?1)
Korzystając z wolnego czasu, porządkując ołtarze muzyczne robię sobie dzień starego dobrego heavy metalu i rocka. Z winyli na dziś wygrzebałem te oto klasyki. Z całego heavy metalu, Dio zawsze będzie stał u mnie na pierwszym miejscu. Niesamowite teksty, których sens oraz przesłanie jest uniwersalne i ponadczasowe, można je kontemplować godzinami, odpłynąć z tego świata, zastanowić się nad wszystkim wkoło, a genialna aranżacja muzyczna załatwi całą resztę. Laski z Girlschool również wniosły sporo do muzyki tamtego okresu, więc dziś też znalazły drogę do mojej głowy.
(http://i.imgur.com/ycUH4GS.jpg)
A jednak dziś warunki nie sprzyjają słuchaniu winyli, więc całą resztę będę musiał dokończyć z kompaktów. Jeżeli znajdę czas, odkopię jeszcze winylowe wydanie genialnej, genialnej, genialnej płyty Rainbow- Rising.