Nie rozumiem osobiście dwóch rzeczy. Po pierwsze umkneło mi to, w jaki sposób Iron Man odebrał Thanosowi rękawicę. To ta nanotechnologia zsunęła mu same kamienie z ręki, czy w jakiś sposób podmienił dwie rękawice?
Druga rzecz to sam cel poświęcenia Starka. Czy to na pewno było konieczne? Po zdobyciu kamieni wystarczyło z nimi uciec, wyglądało na to, że i tak by pokonali Thanosa, zresztą sama Kapitan Marvel by pewnie rozbiła pół jego armii. Swoją drogą to postać Marvel wydaje mi się póki co bezsensu. Jest zdecydowania zbyt silna, więc żeby to zrównoważyć dają jej rolę kosmicznego szeryfa, który na Ziemii jest wiecznie nieobecny, bo lata pomagać innym po całym wszechświecie.
Co do starego zespołu Avengers. Ciekawi mnie, o czym będzie film z Czarną Wdową po jej śmierci. Powróci, czy raczej powrót do przeszłości, choć ta druga opcja wydaje mi się spudlowanym pomysłem, skoro postać już nie żyje. Nie zrobiliby na niej m.in. potencjału w sprzedaży gadżetów, bo cała jej przyszłość jest już znana, więc nie budziłaby takich emocji. Fajny pomysł z Thorem dołączajacym do Strażników, w zasadzie obstawiałem, że to się wydarzy po Infinity War. Pasuje tam idealnie. Nowy Kapitan Ameryka już mniej mi się podoba, sama postać była dla mnie nudna przez większość serii. Ostatecznie nawet szkoda było mi żegnać aktora, ale uważam, że lepiej byłoby już pożegnać też i bohatera, bez wcielania się w niego przez nową osobę (chociaż wiem, że tak było też w komiksach). Zgaduję, że Iron Man też wróci w postaci jego córki (bo aktorka grająca jego żonę też miała już chyba wygasający kontrakt). Ciekawi mnie jeszcze los Hulka, jego ręka jest już chyba martwa na dobre, ale też nie pamiętam, by go jakoś pożegnali w filmie (choć mogłem zapomnieć o takiej scenie).
Starka mi w sumie najbardziej szkoda, bo Downey bardzo mocno ciągnął całą serię swoją osobowością. Ale kto wie, czy nie powróci jeszcze kiedyś. Te podroże w czasie niestety otworzyło zbyt dużo drzwi. Np. Gamora z przeszłości najwyraźniej została w teraźniejszości. Czemu więc nie mogliby w ten sposób (w końcu mają dalej maszynę czasu i te cząstki Pima) przywrócić do życia dowolnej postaci w dowolnej chwili. Zgaduję, że Romanow też może własnie w ten sposób wrócić przed swoim filmem.
A no i jeszcze jedna nieścisłość, którą zauważyłem. Rzekomo zmieniona przeszłość miała nie wpływać na ich teraźniejszość. A jednak Kapitan Ameryka wpłynął, bo przeżył swoje życie i w ich teraźniejszości stał się stary. Pominąłem coś przy okazji tej sceny, czy faktycznie aż tak dziurawa jest koncepcja wpływania na czas w tym filmie?
EDIT: co do powyższego, to w takim razie co sądzicie o Lokim? Czy skoro Kapitan Ameryka zmienił przyszłość, to on też może, skoro ukradł Tesseract? No i w zasadzie w tamtej rzeczywistości nie ma już Thanos, gdyż ten zginął w 2023. Po przemyśleniu to jednak nie, bo to był 2012, a zginął Thanos z 2014.