Forum Tawerny Four Ways

Mount&Blade => Rozmowy o M&B => Wątek zaczęty przez: parim w Października 08, 2006, 19:05:18

Tytuł: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: parim w Października 08, 2006, 19:05:18
moja najwiękasza poraszka

KO gondorskiego kapitana lucznik zabilł go żaloba narodowa cham na smierć zaszlurzyl
(wlucznia w glowe zostal)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Tom w Października 08, 2006, 19:22:30
Moja najwieksza porazka zdarzyla sie kiedy zmierzalem do Minas Tirith z 60 chlopkami i zaatakowal mnie grear host of mordor. Zmlucilem okolo 100 urukow ale niestety zwalili mnie z konia i dostalem lomot.

Ps. parim, czy wiesz co to jest sladnia zdania ? :)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: zarost22 w Października 08, 2006, 20:43:01
Moja najwieksza porażka to jak na poczatku starcia dostalem z toporka miedzy oczy i nastapil moj zgon, a walczylem z odzialem 40 orkow z mordoru. 
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Misiumen w Października 13, 2006, 19:00:28
Ja zginęłem najgłupiej w modzie Dukes&Mercenaries gdy jechałem z moim 40 osobowym oddziałem przeciwko jakiejś karawanie. Gdy do nich się dowlokłem (mój koń to lame warhorse. Zresztą stąd moja ksywka:D) jakiś przypał strzelił mi między oczy a na hełm poskąpiłem no i farewell my friend :D
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Haldir w Grudnia 09, 2006, 16:24:32
Moja największa porażka to:

Stoje na ziemi z łukiem i celuje w orka... gdy strzała wyleciała z łuku ork zrobił krok a za nim stał "High captain of gondor" który też w tego orka celował. Efekt?? Ja go zabiłem on mnie...a ork poszedł dalej.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Cwany_Rycerz w Grudnia 11, 2006, 22:08:34
Moja największa porażka - Walcze w D&M z wrogiem, strzelam w arkebuzera, trafiam ale go niezabijam. Kilka sekund później ten sam arkebuzer jednym strzałem mnie zabił co mnie zdziwiło bo byłem lepiej opancerzony od tego arkebuzera.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Tom w Grudnia 11, 2006, 23:54:44
Moja największa porażka - Walcze w D&M z wrogiem, strzelam w arkebuzera, trafiam ale go niezabijam. Kilka sekund później ten sam arkebuzer jednym strzałem mnie zabił co mnie zdziwiło bo byłem lepiej opancerzony od tego arkebuzera.
I dlatego srednio lubie mody w ktorych 90% kolesi pomyka z jakimis gunami, osobiscie lubie sobie postrzelac, ale nie moge tego zniesc gdy jadac w the best pancerzu jakis wiechur zwala mnie gluchym wystrzalem z lufki :). Wole walke bezposrednia, ale jakby ktos zrobil do ktoregos moda miniguna albo chociarz jakas 50 calowke to bym sie nie obrazil :D.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: XarDiego w Lutego 01, 2007, 18:12:38
Moja największa porażka: headshot z kamienia od River Pirat... Miałem resztkę życia po poprzedniej walce zapomniałem o tym i zaatakowałem River Piratów. A byłem dobrze opancerzony i uzbrojony.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Dark w Lutego 09, 2007, 22:03:44
Zaatakowało mnie 57 Dark Knightów.
Kazałem moim 14 strzelcom walczyć samemu.
Zmasakrowali ich.
Później musiałem walczyć sam z 56 DK.
Przegrałem - utrzymałem się 5 min.
Zabiłem i tylko 1 konia!
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Beowulf w Lutego 12, 2007, 17:35:18
Moja największa porażka polegała na walce ze swadianami;
poziom porażki: WIĘKSZEJ HAŃBY NIE MA!!!
zabitych: 0
jak zabito mnie: Rycerz z lancą dziabną mojego konika w tyłek i ja pała z konia. Za mną jechała chyba prawie cała kawaleria tych zapuszkowanych debilków i jak mnie rozjechali tymi kóniami, poprostu gały wypadają. Jednym słowem : HAAAAAAAAAAAAŃBAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!

bEoWuLf :(
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: mielonka w Lutego 13, 2007, 17:25:27
W Storymodzie musiałem walczyć z bandą Dark Knightów wspomaganych przez Dark Raidersów. Ponad 60 tego było.
Ja tam złej drużyny nie miałem, ale daleko im było do panów w czerni. Ponieważ mam limit jednostek ustawiony na 40, to walka była podzielona. W pierwszym starciu źle nie było, ale dość dużo moich padło. Plus konia mi zabili. Jednak jakoś sobie poradziłem.
W drugim starciu niestety roznieśli drużyne i zostałem sam. Zabili znowu konia, ale jakimś cudem obok był charger od zabitego Dark Knighta, na który wskoczyłem. Niestety po jakimś czasie znów dostał z lancy i sie poskładał. Pieszo z konnicą już nie miałem większych szans (zwłaszcza, ze dużo jej było) i tak straciłem dość dobrą ekipe.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Cwany_Rycerz w Marca 07, 2007, 21:52:03
Moja największa porażka polegała na walce ze swadianami;
poziom porażki: WIĘKSZEJ HAŃBY NIE MA!!!
zabitych: 0
jak zabito mnie: Rycerz z lancą dziabną mojego konika w tyłek i ja pała z konia. Za mną jechała chyba prawie cała kawaleria tych zapuszkowanych debilków i jak mnie rozjechali tymi kóniami, poprostu gały wypadają. Jednym słowem : HAAAAAAAAAAAAŃBAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!

bEoWuLf :(

Ja mam sposób na takie coś (możesz to uważać za cheatowanie ale przynajmniej sie zemścisz :)) Wyeksportuj postać, zmień ją w mutanta podkręcając staty, zaimportuj i odszukaj ten sam lub podobny oddział i zniszcz go... Przynajmniej będzie po hańbie ;p... Jak oni są takimi cheap-arsami to czego gracze niemają być? heh... Przynajmniej się ZEMŚCISZ
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Beowulf w Marca 14, 2007, 19:05:09
THX za radę. Muszę teraz się tylko do nich DOBRAĆ!
Buahahahahahahahahahaha!!!

Beo
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Anonymous w Marca 22, 2007, 22:13:22
Dzisiaj przydarzyła mi się dosyć ciekawa przygoda :>

Samotnie zaatakowałem oddział Swadian Deserters (coś ponad 10 kuszników + 6 Sharpshoterów + 3 infantry). Będąc na 28 poziomie większych problemów nie miałem. Kilka centralnych szarż na kuszników i został 1 sharpshoter i 2 infantry. Straciłem jednak sporo życia, zostało mi coś koło 10 hp. (całkiem celnie strzelają na Good AI)  Infantry zabiłem bez trudu, a z panem sharpshoterem postanowiłem urządzić pojedynek strzelecki. Stoję z łukiem w garści i celuję prosto w głowię rywala. *szczęk cięciwy* strzała poleciała centralnie w przeciwnika, kiedy ten...uniknął strzały schylając się i ładując kuszę. Po tym tylko patrzyłem oniemiały jak gostek zgrabnie napiął kuszę, strzelił we mnie i zadał 14 obrażeń. No i farewell my friend :/ Padłem i zostałem wzięty do niewoli przez 1 typka ^_^ A tyle dobrego sprzętu pozostało po reszcie zabitych (a z kasą po zakupie nowego Heavy Chargera [poprzedni został okulawiony >.<] było krucho). T_T  Myślę, że spokojnie mogę to uznać za moją największą porażkę :P Ale nauczkę dostałem...Nigdy nie atakować kuszników z 2 broniami dwuręcznymi (zweihander + topór) i łukiem z kołczanem Bodkinów...Tak...byłem bez tarczy (testowałem nowe zestawy broni, myślałem, że pancerz spokojnie wystarczy...myliłem się ^_^).
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Cwany_Rycerz w Kwietnia 05, 2007, 13:31:19
Dostałem w głowę z kamienia od River Pirata :)

Yyyyy? Człowieku naprawde niemiałeś większej? Jak chcesz mieć to poszukaj dark hunterów i z nimi zawalcz :P.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Gruda w Kwietnia 05, 2007, 13:43:30
Moja największa porażka to jak musiałem na chwile odejść od kompa i nie zapauzowałem i mnie river pirat zabił :P
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: mielonka w Kwietnia 05, 2007, 15:37:26
Cwany - nie rozumie Twojego zdziwienia. Dla niektórych zostanie powalonym przez najgorzej uzbrojoną jednostke w grze, jednocześnie będącą też nasłabiej opancerzoną i najłatwiejszą do pokonania naprawde może być problemem i największą porażką.
Przegrana w boju z podobnie uzbrojonym wojskiem tak bardzo nie boli.

Gruda - "a to peszek" :/

Swoją drogą - w TLD kilka razy zdarzyło mi się, że posiłki wroga pojawiały się już za mapą - na górzystych terenach. generalnie chodziło o to, ze nie mogłem sie do nich dostać, a ponieważ prawie nigdy nie mam ze sobą broni miotające, musiałem użyć "retreat", co uszczupłało moją drużynę.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Beowulf w Kwietnia 06, 2007, 17:25:43
Nie wiem czemu ale ja jakos  nigdy nie puszczam swoich ludzi samych.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Gruda w Kwietnia 07, 2007, 17:44:25
Ja ich raz puściłem...20 swadian knight vs. 25 river pirate...biedni knighci...połowa padła.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: FoG w Kwietnia 08, 2007, 01:39:44
ja sie wkurzyłem ostatnio

biegne sobie po mapie, i patrze 15 swadian crossbowmanow, puscilem moich watchmanow i peasantow naprzod (oczywiscie mi 3/4 wycieli w pien jednym szczalem), a ja tam z tylu ich pykalem jak byli zajeciem strzelaniem do wiesniakow. No i sie ucieszylem bo wygralem ta bitwe (mialem dopiero 5 poziom), duzo sprzetu zebralem, ale troche bylem poturbowany bo kilka razy dostalem z belta w klate.
Wychodze z bitwy z 3 wiesniakami, az tu nagle wybiegaja mi 18 dark hunterow, zdecydowalem sie na walke, myslalem, ze wygram. Biegalem koniem w kolko i tak raz po razie hukalem im po lbach tak z 10-15dmg, niestety zanim spadlem z konia zdazylem zrzucic z ich koni 3 hunterow, potem na gorze do mnie dopadli i zaciukali jak młodego, a tak sie cieszylem z lupow, wzieli mnie do niewoli i sie obudzilem z niczym
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Gruda w Kwietnia 08, 2007, 13:42:59
Hehe...na 5 poziomie walczyć z dark hunterami to nie lada wyczyn.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Beowulf w Kwietnia 09, 2007, 12:03:42
ja sie wkurzyłem ostatnio

biegne sobie po mapie, i patrze 15 swadian crossbowmanow, puscilem moich watchmanow i peasantow naprzod (oczywiscie mi 3/4 wycieli w pien jednym szczalem), a ja tam z tylu ich pykalem jak byli zajeciem strzelaniem do wiesniakow. No i sie ucieszylem bo wygralem ta bitwe (mialem dopiero 5 poziom), duzo sprzetu zebralem, ale troche bylem poturbowany bo kilka razy dostalem z belta w klate.
Wychodze z bitwy z 3 wiesniakami, az tu nagle wybiegaja mi 18 dark hunterow, zdecydowalem sie na walke, myslalem, ze wygram. Biegalem koniem w kolko i tak raz po razie hukalem im po lbach tak z 10-15dmg, niestety zanim spadlem z konia zdazylem zrzucic z ich koni 3 hunterow, potem na gorze do mnie dopadli i zaciukali jak młodego, a tak sie cieszylem z lupow, wzieli mnie do niewoli i sie obudzilem z niczym
Ja raz bawiłem się z dark hunterami:
Robie z nich Dark Infantry!
Ścinam z koni jeden po drugim! Było ich 48! Gdyby nie jeden ćwok z lancą dziabną mnie w konia
i spadłem a potem mnie dark infantry zrzucili się na mnie kupą i po mnie!
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: FoG w Kwietnia 09, 2007, 16:24:06
jak jestem na koniu to mnie nikt nie pokona, ale jak już zejdę to wystarczy, że doleci do mnie z 4-5 i gine
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Gruda w Kwietnia 09, 2007, 19:08:03
A u mnie to właśnie na odwrót :P
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: FoG w Kwietnia 09, 2007, 23:10:06
A u mnie to właśnie na odwrót :P

przeciez jak cie 5 kolesi otoczy to nie mozna nawet ciosu zadac to jakim cudem tobie sie to udaje? Kolesie hukaja jeden za drugim i nie idzie ciosu wyprowadzic a z konia mozna ich pojedynczo zabijac
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Cwany_Rycerz w Kwietnia 10, 2007, 08:59:06
A u mnie to właśnie na odwrót :P

przeciez jak cie 5 kolesi otoczy to nie mozna nawet ciosu zadac to jakim cudem tobie sie to udaje? Kolesie hukaja jeden za drugim i nie idzie ciosu wyprowadzic a z konia mozna ich pojedynczo zabijac

Wystarczy odpowiednia taktyka. Ja na kupy wrogów używam chodzenia do tyłu i jednoczesnego walenia wrogów ;p.

Cwany - nie rozumie Twojego zdziwienia. Dla niektórych zostanie powalonym przez najgorzej uzbrojoną jednostke w grze, jednocześnie będącą też nasłabiej opancerzoną i najłatwiejszą do pokonania naprawde może być problemem i największą porażką.
Przegrana w boju z podobnie uzbrojonym wojskiem tak bardzo nie boli.

Mnie chodziło o porażkę materialną tzn. że jak weźmiesz sobie trochę woja i zaatakujesz dark hunterów to stracisz więcej żołnierzy niż przy walce z rzecznymi piratami bo piraci używają głównie broni obuchowej. Poza tym porażka hańbiąca mogła by być większa gdyby przegrał z jednym river piratem, albo z nowicujszem u trenera. River piraci niesą najgorzej opancerzeni bo nowicjusze u trenera są gorsi.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: mielonka w Kwietnia 10, 2007, 11:56:24
Tja Cwany, tylko dodam, ze niezawsze to skutkuje.
Np w takim modzie 1066, to większośc przeciwników ma "Athletics" na wysokim poziomie. Co w połączeniu z długością ich broni drzewcowej i niezbyt dobrych zbrojach tam występujących może powodować problemy.
A najlepsze tarcze mają wytrzymałośc na poziomie 280 ptk, co nie czyni ich zbyt wytrzymałymi.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Gruda w Kwietnia 10, 2007, 15:22:24

[/quote]

przeciez jak cie 5 kolesi otoczy to nie mozna nawet ciosu zadac to jakim cudem tobie sie to udaje? Kolesie hukaja jeden za drugim i nie idzie ciosu wyprowadzic a z konia mozna ich pojedynczo zabijac
[/quote]

Ja robie tak jak Cwany-rycerz...ja zawsze mam atletyka na 10 :P
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Beowulf w Kwietnia 16, 2007, 17:11:19
A u mnie to właśnie na odwrót :P

przeciez jak cie 5 kolesi otoczy to nie mozna nawet ciosu zadac to jakim cudem tobie sie to udaje? Kolesie hukaja jeden za drugim i nie idzie ciosu wyprowadzic a z konia mozna ich pojedynczo zabijac

Wystarczy odpowiednia taktyka. Ja na kupy wrogów używam chodzenia do tyłu i jednoczesnego walenia wrogów ;p.
Mi to nie zawsze wychodzi.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Error w Kwietnia 16, 2007, 19:27:12
Bo trzeba mieć wysokie Agility i Acrobatic. Wtedy jesteś szybki.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Dragonit w Kwietnia 18, 2007, 20:59:26
A gdzie ty acrobatics widzisz? :P

Ja miałem największą porażkę chyba w native 0.808 :P Jest bitwa w lesie, miałem na 6 czy 7 lvl ponad 20 watchmanów (Fajnie to wyglądało, cały oddział w skórzanych zbrojach w lesie jak jakaś ekipa specjalna :D) i paru innych jeszcze, nie pamiętam czy silnych i jak silnych ;p. Walczyłem z oddziałem Dezerterów Swiadiansów (chyba :D) i bitwa była po dwóch stronach jakiejś rzeki. Wszyscy byli rozproszeni i zabiłem kilku, trochę mnie poturbowali (Z połowa hp ;D) i idę w stronę kuszników. Zasłoniłem się tarczą przed jednym strzałem i widząc moich ludzi walczących po lewej ruszyłem dalej na kuszników. Na chwilę, by mieć lepszą widoczność, odsłoniłem tarczę i dostałem bełta prawdopodobnie prosto w łeb ;p Śmierć natychmiastowa, cały oddział straciłem prawie a z loota z wrogów nici  ;D
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Szwejk w Kwietnia 21, 2007, 22:48:22
Ostatnio strasznie się wkurzyłem :P Mam już 40 lvl, sporą ekipe, a na mapie spotkałem swadians war party, w końcu jakaś większa batalia więc na nich :D (Parenaście trupów później) okazało się, że przeliczyłęm troche swoje siły, jakość to nie wszystko, mimo że miałem lepszych ludzi ich było prawie 2 razy więcej i zostałem ja i z 20 swadiansów. Więc zabrałem się do roboty i zacząłem ich wyżynać (znowu parę trupów później) zostałem ja i 2 kuszników. Zasłoniłem się tarczą i galopem pędze ich stratować, a tam o dziwo tylko jeden stoi, drugi wbiegl gdzieś w las, ale jeden kusznik, co tam później się nim zajme (w kocu jestem silny:D) Tamten załadował kusze, ja nagle z boku dostałęm bełtem od drugiego, wtedy automatycznie odsłoniłem się tarczą i head shot od drugiego kusznika xD
 Wzieli mnie do niewoli, a takie piękne łupy by były :P
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: 2ndsoul w Kwietnia 24, 2007, 21:07:55
No ja miałem wtope straszną. Tne bandę knightów (klasycznie jeżdżąc w koło), jeden za drógim, aż tu nagle wybiegła baba z widłami i mi konia zatrzymała, a że hp mało było to mnie dobili.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Cwany_Rycerz w Kwietnia 24, 2007, 22:08:21
No ja miałem wtope straszną. Tne bandę knightów (klasycznie jeżdżąc w koło), jeden za drógim, aż tu nagle wybiegła baba z widłami i mi konia zatrzymała, a że hp mało było to mnie dobili.

Hmmm to właściwie co to był za oddział? Chłopka & 40 Rycerzy Corp. :P ? A tak na poważnie to powinieneś nosić żołnierzy jak najblirzej siebie. Pozatym mogłeś ją przeskoczyć.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Dragonit w Kwietnia 24, 2007, 22:12:33
Może to teściowa była? XD Kogoś z jej rodziny biłeś to cię zaraz ustawiła :D
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: 2ndsoul w Kwietnia 25, 2007, 10:20:36
Gdybym ją zauważył to bym ją po prostu ścioł. Co więcej, na polu bitwy były te małe wnerwiające drzewka i z nich wybiegła starucha :P. Przy dużych bitwach oddziały są czasem BARDZO mieszane. Małe kółka nie zawsze można kręcić, tym bardziej jak jest kilku wrogów z lancami.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Emil w Kwietnia 25, 2007, 22:21:10
Jak już ginąć, to chociaż przez godnego przeciwnika...;)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Beowulf w Kwietnia 26, 2007, 13:21:04
Większość największych oddziałów to chłopy. tak już jest. ja zawsze walcze z kawalerią daleko od chłopów, ponieważ nas nie dogonią. Kmiotami zajmują się moi koledzy. A wiecie że ja jeszcze żadnej chłopki nie zabiłem? zawsze walcze z kawalerią.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Emil w Kwietnia 26, 2007, 13:43:24
Heh, dżentelmen... Ale z drugiej strony to fajnie sie takich chłopów w walce wyżyna, normalnie jak pod "Białym Miastem" orków z Władcy.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: 2ndsoul w Kwietnia 26, 2007, 23:18:03
Staruchy fajnie kwiczą pod ostrzem :D. Jak mam wene to przelece przez stado i 2-3 fragi zrobie.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: inus w Maja 09, 2007, 09:40:14
Tak z ciekawości pisze, może komuś zdarzyło się coś podobnego?

Strasznie sie wkurzyłem... po nie udanej potyczce chciałem sie zrewanżować z vaegir patrol, naszczęście spotkałem ten sam z którym przegrałem, wyglądało to tak, że ich było 5 + 40 więźniów i ja jeden. Walka w lesie. Gram w moda call to arms, więc róznie bywa z hp jeśli przeciwnicy mają muszkiety... po kilku minutach zostałem ja, z bardzo małym hp i jeden konny z kuszą. Biegamy wokół siebie, strzelamy, ja z muszkietu, on z kuszy, nagle on wpadł na jakieś drzewo, czyli stał w bezruchu, ja odrazu sie zatrzymałem, żeby przycelować i zakończyć walke... i co? Przycelowałem, trafiłem, i vaegir spadł z konia. Wszystko pięknie gdyby nie to, że przed śmiercią on też wycelował i zdążył wypuścić bolt. W rezultacie zabiliśmy się nawzajem. I jaki wynik walki? Zostałem wzięty do niewoli przez... 2 nieprzytomnych ludzi :> (pewnie gra poczekała kilka godzin i oni "obudzili" się pierwsi...)

Ciekawe co by się stało, gdyby w przeciwnej drużynie wszyscy byliby martwi i nie byłoby nieprzytomnych? Remis? Czy może wygrywa ten który pierwszy zginął? Czyli ułamek sekundy... ciekawe ^^
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Beowulf w Maja 09, 2007, 18:56:48
Ostatnio też się nad tym zastanawiałem. To bez sensu: po mapie chodzi pięciu nieprzytomnych manhunterów. W ogóle wiele zmieniłbym w tej grze.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Boleczki w Czerwca 14, 2007, 16:26:04
oją najwię kszą poraszką było to ,że jak pomagałem karawanie w walce z bandytami to mnie wygonili i tak potem karawana upadła
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: mercanery w Lipca 04, 2007, 18:26:22
Meine porażka to:
 Jadę se na ok. 4lvl a tu nagle DK. Wyniki: 0 zabitych + zabity mój koń, cała ekipa poszła won, zeszło 50 denarów (chociaż to nieduża kasa). Jeszcze później jechałem do miasta zakupić wojsko i oczywiście ci sami dowalili mi mocniej niż wcześniej. :(
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: S@M w Lipca 08, 2007, 15:52:06
"Dostałem w głowę z kamienia od River Pirata :)"

LOL HEADSHOT n00b :<

Najbardziej irytujacy sa miotacze toporów,lub gdy nagly skret w celu zwiekszenia szybkosci "speed dmg" sprawia ze to przeciwnik zada ci spory dmg ktorego nie moglby zadac NEVER, a twoja armia bez ciebie dostaje baty.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Sir Tommy I w Sierpnia 21, 2007, 00:32:32
Moich 32 ludków + ja zostaliśmy pokonani przez... uwaga... 15 mountain bandits! :D Miałem chyba coś koło 6 lv ;]
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Sir Luke w Sierpnia 23, 2007, 00:41:00
Byłem po walce z Dark Knight (oczywiście przegrałem)byłem bez konia miałem bardzo mało życia i byłem sam i nagle i zaatakowali mnie   
River Pirate.Było ich z 19-25 nie pamiętam dokładnie.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Vapour w Września 15, 2007, 09:30:30
moja najwieksza porazka to jak dolaczylem sie do War Party Veagir i walczylismy na War Party Swadian i Swadian Scouts czy jakos tak i na koncu chyba u mnie zostalo z 3 a u nich 5 i moj lucznik mnie zabil headshotem xD
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Drayon w Listopada 02, 2007, 14:23:03
największa porażka to jak walczyłem z małym odziałem Vegir Deserters

było coś jak 12 moich na 8 Deserterów
rozwalili mi ich i zostało  2 na 4
ja miałem dużo życia bo nie podchodziłem za blisko.
jade jade już chce ze sworda zabić a tu...

You've Recived Critical(albo Couched) Lance Damage...
98 dmg.
i byłem dead.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: mercanery w Listopada 12, 2007, 11:22:41
jeszcze jedna porażka
Napisze to w opowiadaniu. Więc
Pewnego dnia gralem w Mount & Blade jade po mapie strategicznej, aż tu nagle battle(swadian deserts vs farmer, 12 na 6). Postanowilem pomóc farmerom i ruszylem w bój. W pewnym czasie jade na swym koniu z kuszą no i mialem wystrzelic kiedy nagle z tyłu wróg strzelił w konia i wierzchowiec padł martwy na ziemię. Zostalem giermek piechór który zginął od miecza dowódc
W jednej chwili zabiłem wroga, a wróg mnie.
K O N I E C

Posty edytujemy a nie piszemy jeden pod drugim
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Arcylisz w Listopada 19, 2007, 10:42:40
Ja dostałem raz przez łeb od trolla w TLD. Padłem na miejscu, mimo, że przed ciosem miałem pełno życia (ok.60)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Agarwaen w Listopada 20, 2007, 00:07:07
Trzy razy pod rząd zaczynając walkę z tym samym wasalem swadian, dostałem head shota(od swadian crossbowman'a, ale nie wiem czy tego samego :P ) szarżując na zastępy wroga, trzy razy. Mimo uniesionej tarczy i jechania zygzakiem. To trzeba mieć farta.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Beowulf w Listopada 23, 2007, 18:10:09
Ale się wkurzyłem ostatnio! Prowadziłem swadyjską 20-osobową drużynę strzelecką. Napadliśmy na river piratsów. Połowa ludzi mi zginęła. Zgadnijcie co się stało.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Misiumen w Listopada 23, 2007, 18:11:55
Zabili ci polowe ludzi jezuu nie pisz w ten sposob, bylo od razu napisac o co be a nie jakies zgadywanki.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Gregorius w Grudnia 24, 2007, 16:32:26
Moja porażka to:


Zaatakowali mnie mongołowie czyli moja ulubiona grupa kturą lubię scigac
no i tak moja grupa nawala a tu stszałka z head shsota dla konika a akurat szarżowałem na grupe mongołow i konik sie wyglebał a ja wleciałem prsoto na mongołow oni z ciupagami mnie naparzaja ja sie zaslaniam tarcza a ich było 8 a nagle tarcza trzask i uciekam potem sie brana zaslaniam i naparzam spokojnie jak gdyby nigdy nic wtedy zabilem z miecza z 3 mongołow ale potem mi naparzali pare hitow zdenerwowałem sie i walilem jak opentany i zabiłem 1 mongoła
UFFFF zaczeli mnie wspierac moi crossbowmani było ich 6 no i został ostatni mongoł
ja go zadziobałem a w tym samym momecie ja sie owruciłem a mój kusznik wypuscił stszałe i sami wiecie co sie stało

Stszałka łup między oczka i bye bye
a po walce wywalilem jednego crossbowmana z party i zatrudniłem skirmisha
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: ARGAIL w Stycznia 13, 2009, 14:11:30
Co wy wiecie o porażkach !!! TO JEST PRAWDZIWA KLĘSKA !!!
Miałem zamek Ryadin bodajże (nigdy nie mogę zapamiętać nazwy) a w nim więziłem 15 lordów Swadii przez miesiąc ich zbierałem i przyjechali JE..NI Vaegirowie i odbili mi ten zamek choć miałem tam 150 chłopa ale ich na początku 500 chyba było.
A najgorsze że w ostatnim ataku na zamek ich było 35 a moich 9 i gdybym wtedy był jeszcze na chodzie to pewnie bym dał radę (nieźle strzelam z łuku)
Ech........przegrałem i aż mi się grać odechciało :( Tyle pracy na marne.

NIECH KTOŚ ZROBI MODA ŻEBY MOŻNA BYŁO LORDÓW WYŁAPYWAĆ I WIESZAĆ NA SUCHYCH GAŁĘZIACH.

ŚMIERĆ VAEGIRSKIM NAJEŹDZCOM !!!
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Jorik w Stycznia 14, 2009, 07:24:16
@up hahahahahhahahahahahhahahahahhaaaafa wieszac? nie nie! palic na stosie!

 moja porazka byla czyms co sie zapamietuje i powino sie tracic 10000000000000000000000 renomy!

moj piekny oddzial. 26 swadian knightów, zostalo wybitych w pien w starciu z rhodockim szmatlawcem. komp  zgenerowal fajną mapke. rzeke gleboka jak fose, gory takie ze nawet zdobywca mount everesta by nie wszedl i zaskoczyli mnie rhodoccy kusznicy. pierwsze 16 swadianów padlo jeszcze w rzece. nakazalem odwrot (jaki ja jestem głuuuuuuuuuuuuuuuupi) i za pozno sie zczailem ze oni beda wracac przez rzeke! przezyl 1 swadian i ja. ten swadian padl w czasie odwrotu

A ja daję ci ostatnie ostrzeżenie za olewanie zasad ortograficznych. Radzę się pilnować, bo wtrącę cię do lochu razem z panem "Zagłową" i "Bochunem".

kolba, ja uzywam radzieckiej klawiatury z roku 1978 wiec nie ma tu polskich znakow. czasem jestem u kumpla to napisze zgodnie z ortografia
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: BeziK Knigh 14 w Stycznia 29, 2009, 16:55:12
Oto moja największa porażka:

Wojna z Vaegirami. Dzień 372. Oblężenie Curav. Jako marszałek Swadii pociągnołem za sobą 8-miu lordów.
Po 16 próbach oblężenia nie udało nam się zdobyć ostatniego bastionu Vaegirczyków [lub też Vaegirów :-) ].

JA WCALE NIE KŁAMIĘ!!!

To była największa porażka Swadii od czasu (jak ja to nazywam) Bitwy pod Praven. My 89:497(coś koło tego) Rhodokowie

TU TEŻ NIE KŁAMIĘ!!!
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: zue dazy w Stycznia 29, 2009, 17:22:55
Ormeli(Ci dobrzy-ja) vs Imperial(Brzydale-oni)
W okolicach Ober Castle 2 szajki imperialistów dopadły jednego z Beyów, ich ponad 130 porządnie wyszkolonych. on resztki jakiejś armii, z 12-14 ludzi może. Dzielny generał Dazeusz postanowił ruszyć z odsieczą, lecz w chwili gdy dotarł na miejsce, wraz ze swymi 60 świeżo upieczonymi rekrutami, okolicę spowiła mgła. Pal to licho, odwrotu już nie było, więc po omacku przemierzaliśmy złowieszczą okolicę, aż nagle rozległy się krzyki. Jedyne co było widać to rozbłyski wystrzałów.  Przywalili w nas z zaskoczenia z, jak się potem okazało, wzgórza. Pierwsze salwy ściągnęły ponad 30 moich. Bitwa zakończyła się nim się na dobre rozpoczęła-.-'.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Kuroi w Stycznia 29, 2009, 18:29:25
Może nie była to jakaś tragiczna przegrana ale to jest coś co pamiętam do dziś pomimo upływu czasu...
To był mój pierwszy raz jak miałem oryginał M&B(wcześniej grałem na demku) więc miałem okazję zwerbować jakichś ludzi do swojego oddziału,trafiłem na vaegirów, no to z wesołą gromadką 10 rekrutów wyruszyłem na tereny nordów..Wtedy nie znałem się na rodzajach bandytów to nie wiedziałem że korsarze są tacy mocni..Zaatakowałem, ich 15 na moich 10, myślałem że sobie poradzę skoro sam pokonałem 10 rabusiów xD Potem..Potem był już tylko płacz i zgrzytanie zębów.... przy spotkaniu się obu grup nie wiedziałem co się dzieję nagle lewa strona ekranu rozbłysła czerwonymi i pomarańczowymi wiadomościami,i jedną czy dwoma zielonymi..spanikowałem! Zacząłem się wycofywać(już sam) i myślałem że dam radę ich jakoś powystrzelać z łuku..i nagle trach! Spadłem z konia z toporkiem w czole...THE END
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Kazuna w Stycznia 30, 2009, 12:18:25
to ja opowiem swoją ;P. Raz (tak tak znów potyczka) walczyłem z vaegirami (lub z girami ;P) ja jako lord graindweld czy jakoś tak zostało mi 2-4 rycerzy na koniu i gościu przeciwnika którego tłukliśmy. A ja miałem mało życia bo zawsze pakuje się w big sh*t i on mnie akurat trzepną i zostałem ogłuszony.


PS pewne uznacie mnie za nooba że takie durnoty piszę ale ta gra mnie tak fascynuje że pisze jak neo kid ;).
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Archimonde w Stycznia 30, 2009, 21:17:40
Jak czytam wasze porażki...To pękam za śmiechu!!!A oto moja Największa porażka:Ja miałem 52 lvl i 200 swadian knightów a wróg miał 20 rodockich rekrutów i 2 rodock crossbowmen!!!My na nich szarżą a oni mi wszystkich wojaków wytłukli zanim ich zobaczyliśmy (nie znoszę rodocków...A najbardziej kuszników) więc się wkurzyłem jak nigdy dotąd i szarżą na nich i BUM.Miałem 150 hp a na chwilę odsłoniłem tarczę i nie zgadniecie co się stało...Bełt CENTRALNIE między oczy i zegnaj okrutny świecie.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Alkhadias w Stycznia 30, 2009, 21:21:23
Nie chcę zbytnio podważać Twojej porażki, ale nie ma żadnego sposobu, aby 20 rekrutów zabiło 200 rycerzy. Poza tym czy w M&B można mieć aż 150hp bez użycia kodów lub zmian w plikach?
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Dzumol w Stycznia 30, 2009, 21:32:41
Można... ok. 85 hp ma się na 10 ironflesh i 30 siły. Jeżeli miał 75 siły to i miał 150 hp. jednak liczba 75 zaprzecza 52 lvlowi
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Archimonde w Stycznia 30, 2009, 22:00:55
To nie rekruci moich zabili tylko kusznicy a poza tym zapomniałem że był jeszcze jeden sharpshoter u  wrogów a ja się pomyliłem bo miałem 100 hp i to ten sharpshoter mi chyba przystrzelił między oczy a poza tym poziom trudności był na 165 % (da się tak jeśli batlle sizera się ustawi na 200)a w hełm nie zainwestowałem i do tego była tam rzeka i górki o których zapomniałem.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Dzumol w Stycznia 31, 2009, 07:02:35
a posiadasz program battle size changer? bo mi sie wydawało, że max. poziom trudności to 101%?
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Archimonde w Stycznia 31, 2009, 09:22:04
Tak mam battle sizera ale jak wszystko na najtrudniejszy ustawisz to można mieć 165% trudności.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: raven18 w Stycznia 31, 2009, 09:43:53
Atakuje lorda Veagirów, stosunek sił 1:1 (60v60 mniej-więcej), Mam z 15 swadiańskich rycerzy, ze 20 najemnych, 10 npc i jeszcze jakaś tam kawaleria, wróg - głównie rekrut, kilku jeźdźców. Komenda za mną, nabijam pierwszego jeźdźca na lancę i lecę dalej a tu ciach i ginę, jednym ciosem ubił mnie wrogi lord. Drugi atak, Vaegirowie nie mają już kawalerii, tym razem trzymam się nieco z boku, już mam wbić się w pozycje wroga a tu znów ciach, w pierwszych dwóch atakach nawet nie zauważyłem jak mnie ten lord zabił. Kolejny atak, tym razem trzymam się z tyłu, moja kawaleria przeszła przez niedobitki, i patrze, a to ten sam lord na mnie jedzie, wyminęliśmy się i chcę zrobić nawrót, ale nie, obracam się patrze jak ten lord X mnie goni, za nim cała moja kawaleria, udało mi się zadać jeden cios ale cokolwiek mu nie zaszkodził, mi wystarczyło lekkie muśnięcie (życia prawie wcale w tedy już nie miałem). W czwartym ataku w siodle był już tylko ten lord i moja kawaleria bez problemu sobie z nim poradziła, ja tym razem nie atakowałem.   
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: brisingr23 w Lutego 01, 2009, 19:01:40
Ja kiedyś podbijałem zamek i zostało mi już kilku żołnierzy do pokonania by go zająć i przez przypadek nacisnąłem, sobie TABa i opuściłem pole bitwy i jeszcze raz musiałem podbijać zamek buu:(
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: SirArthaS w Lutego 07, 2009, 17:12:41
Ja i pięciu moich Wartowników plądrujemy wiochę Slezkh, zostało 3 wieśniaków ,Wartowników niema, ja niemal na skraju ogłuszenia, myślałem, że sobie poradzę ,podchodzę do jednego, a drugi z tyłu mnie z kamienia załatwił
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Kasparus w Lutego 07, 2009, 17:56:55
To niby nie porażka, ale błąd który ją sprawił: No więc jeżdżę po mapie i nagle komunikat, że atakują mój zamek. Myślę, podejdę zrobię "bum' i pouciekają ja porozganiam i po wszystkim. Podjeżdżam a tam 1010 żołnierzy z Chanatu już atakuje zamek. No to myślę: chociaż bohatersko spróbuję uratować mój zamek, choć bez nadziei. No więc wjechałem i się bronimy, u mnie 5 rycerzy, u nich cała kompanija, ale jak to boty, po jednym walczą na drabince jeszcze z lekkimi zbrojami to zaczęliśmy tłuc, tłukę tłukę, już euforia bo z 300 padło, (moich może pięciu), już 8 stów i nagle, tak gra się wywaliła.....
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: przybor w Lutego 07, 2009, 18:37:23
Bez obrazy ale.... hahahahahahahahahahahaha!
Ja jakoś nie miałem żadnej ciekawej porażki więc się nie pochwalę.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Amoresso w Lutego 08, 2009, 09:03:06
Takich ciekawszych to nie było... Ale raz jak sobie kupiłem trochę sprzętu za zgarniętą kasę(kupiłem zbroje płytową i myślałem, że fajny jestem ;] ), to postanowiłem pokozaczyć i sam napadłem wioskę.
Wieśniacy oczywiście chwycili za broń, a ja myśląc, że jestem twardy ( koło 20lv) wpakowałem się w stado wieśniaków i tak mnie powoli utłukli...

Oczywiście potem wróciłem z oddziałem 100 luda i się odwdzięczyłem :D
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: dzikuss94 w Lutego 08, 2009, 15:59:37
Ja dostałem podczas turniej 3 strzały naraz:

1.W dłoń ( na boki dźgałbym strzałą )

2.I dwa hedszoty naraz!!!
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Grzesiek w Lutego 17, 2009, 08:43:31
Atakowałem zamek Nordów, w którym było 160 ludzi. Nie przeczytałem niestety jakie to jednostki. Sami husklarzy. Straciłem 80 rycerzy vaegirskich i swadiańskich pół na pół. Wzięli mnie do niewoli i kiedy siedziałem w lochu pozbawili mnie zamku.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Kuroi w Lutego 17, 2009, 11:11:23
Ostatnio miałem w pewnym sensie porażkę pomimo że bitwę wygrałem. W modzie Age of Machinery postanowiłem sam rozprawić się z królem Rhodoków..Ja miałem około 140 a On ponad 300 luda...Gdyby nie fakt ze postanowiłem sobie dla odmiany zrobić oddział piechoty to poszłoby gładko ale nie tym razem....On stracił wszystkich 300 ludzi ale uciekł a ja zostałem z około 10 martwymi i ponad 100-ma rannymi(chwała Jeremus'owi i chirurgii na 10 :D)  To była straszna porażka bo następną bitwę mogłem rozegrać dopiero dwa dni później :/
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Tobias w Lutego 17, 2009, 21:34:43
Dopiero zaczynałem grac może jakieś 2 dni grałem zebrałem armie 60 kolesi zaatakował mnie król Ragnar on miał chyba 110 zmuciłem mu 50 pojawiła sie 2 czesc bitwy on miał 60 a ja 30 gdy podjechaliśmy bliżej okazało sie ze wieksza polowa tej rami to rekruci chyba ich było ze 50 a reszta to byli zwykli piechurzy wiec wziąłem sie za piechurów straciłem sporo życia niemówiąca o końu a miałem wtedy wierzchowca!!! xD od razu po rozwaleniu piechurów wziąłem sie za chłopów któryś  mi konia podciął spadłem i chyba w 30 sie na mnie rzucili!!! oczywiscie mnie zabili a reszta mojej armi tez poległa!!! od tej pory niecierpie króla RAGNARA!!!
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: MaTiiii w Lutego 18, 2009, 15:28:54
Ja kiedyś mając jakiś 30 husarklów zaatakował mnie wypad swadian gdzieś 200 ludu już kiedy został jeden wróg spadłem z stromej góry i przegrałem bitwe xD A już w wieśniaka leciała strzała ;/
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Murzyn w Marca 03, 2009, 16:10:29
Moja największa porażka była gdy toczyłem bitwę z Vaegirami. Zostałem tylko ja i 3 wrogich rekrutów. Pędze na nich na koniu i wtem jeden z nich ubił mego wierzchowca widłami, reszta mnie dopadła i utłukła ;)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Nave731 w Marca 03, 2009, 16:32:11
I właśnie w takich sytuacjach przydaje się koń do szarży. Mojego kupiłem na początku wojny z Nordami i przetrwał nawet otoczony przez 3 huskarlów (może to i mało ,ale jedno uderzenia tej jednostki może powalić konia razem z jeźdźcem).
 Apropo tematu to moją największą porażką była walka z Rhodokami. Właściwie bitwa się zakończyła moim sukcesem ,ale i również moim bolesnym ogłuszeniem. U wrogów zostało tylko 8 kuszników (zwykłych!) ,u mnie ok. 10 rycerzy i paru nordów (nieistotne w dalszej części). Patrzyłem się jak moi zawodowcy tną przeciwników. Wkońcu został tylko jeden . Tutaj zrobiłem jeden z najgorszych ruchów jakie mogłem zrobić mając końcówkę paska życia - ruszyłem na rhodoka ,choć widziałem ,że za nim jedzie jeden z moich rycerzy. Kusznik zdążył wypuścić bełt tuż przed tym kiedy jego szyja spotkała się z mieczem rycerza. Niestety ,ale tym razem rhodok trafił i to prosto w klatkę piersiową. Osunąłem się z konia i zauważyłem jeszcze ,że moi zołnierze się cieszą ,jestem ciekaw czy z tego ,że wróg został pokonany czy z tego ,że dostałem bełtem?
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Amoresso w Marca 05, 2009, 19:34:35
Moja największa porażka była dzisiaj... Wygrałem niezłą bitwę z Swadianami, a potem napadli mnie bandyci z gór w liczbie ponad 60...
Moja armia liczyła sobie 100 jednostek i jakieś 300 od lordów, paru rannych itp. Oczywiście myśle: a bandyci to na hura! i kłusem do pierwszej lini... Jade, jade... gdy nagle pomyślałem o tym ile mi zdrowia zostało po tamtej bitwie ze swadianami... zonk około 20%, zamuliłem i mnie jakiś bandyta ogłuszył... Przez to miałem znacznie większe straty w ludziach. i byłem złyyy...
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Dzumol w Marca 05, 2009, 19:42:08
Tak??Ja przegrałem z wiesniakami! imoral jest to taki że mr. wieśniok ubił mnie, w heraldyce.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Iceman22 w Marca 05, 2009, 19:45:47
Tak??Ja przegrałem z wiesniakami! imoral jest to taki że mr. wieśniok ubił mnie, w heraldyce.

Same.... Postanowiłem: nie będę ubierał hełmu bo kiczowato wyglądam.... i co?? sam poszedłem na 10 bandytów czy tam wieśniaków(w dobrym armie i equ) ubiłem dziewięciu a dziesiąty mi headshota kamieniem..... ogłuszył mnie :<
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Sansebstian w Czerwca 26, 2009, 23:57:44
 A ja się normalnie  rozpłakałem przy monitorze ;D Mój najlepszy bohater..... 41 LVL!!!!!!!! Ganiałem se tak dla zwały stepowych
bandytów (miałem 120 armia) Nagle RahCiach "Otrzymałeś uderzenie lancą z przysiadu" tak z trzy  razy !!!! No to się wkurzyłem
żołnierze musieli atakować już bez Swojego dowódcy ! Lecz niestety przez przypadek kliknąłem na poddaj się (bo byłem w szale)
i co?? i co?   No i jeden wielki H**! Wypuścili mnie bez "Lordowski przedmiot Zbroja Płytowa"i całego ekwipunku ale te..te ekhem
"Szczęściarze" gdzieś uciekli.Płakałem...Ale kiedy ich znalazłem było za późno...Jakiś lord ich  porąbał  i  wziął se MOJE WOJO!!!!!!
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: NIFN w Czerwca 27, 2009, 01:11:51
Również ostatnio zaznałem lekcji pokory... podrasowałem sobie Nativa, by było więcej do roboty (zwiększyłem limit party bandyckich, dezerterów, ustawiłem, by grupy bandyckie łączyły się w bitwie - na wzór lordów, itp) spotkałem dezerterską drużynę 40 vaegir-skich ciężkich piechurów więc postanowiłem nakopać im nieco (miałem ok 20 ludzi), podjeżdżam do nich, zaczepiam ich a tu napis "kampania dezerterów dołącza po stronie wroga", myślałem, że to jacyś rekruci, bo pamiętam kręcili się w okolicy, a tu ciach! 20 vaegirskich konnych... trudno hardcore będzie - pomyślałem. Wszystko było pęknie - rozgromiłem konnicę i ponad połowę pieszych, gdy mi konia powalili. Niby nic nadzwyczajnego, ale wylądowałem prosto u gromadkę dezerterów, którzy wiadomo co ze mną zrobili... Nawet nie wiem, kiedy wybili mój oddział, po ogłuszeniu trafiłem do niewoli... ciekawe na tym levelu co miałem nie zdarzyło mi się przegrywać, ale jednak, zabrali mi część żarła i konia.
Jak wiadomo jak najdzie człowieka pech, to trzyma go się przez jakiś czas. Los sprawił, że dezerterzy wypuścili mnie w środek gromadki z mountain bandits, którzy od razu na mnie się rzucili. Jak ja ujrzałem napis "Masz 5 ludzi przeciwko 226 wroga" to aż się skrzywiłem... Opcja przekupienia odpadła, bo jak to twierdzili "wycinam ich w pień", pozostała albo walka albo poddanie się.  Szansa na ucieczkę, była znikoma. Po wstępnej bitwie i zmierzeniu się solo ze 100 bandytami (bohaterowie byli jeszcze nieprzytomni.) udało mi się kilku pokonać... niby mountain bandit, ale połowa (ok 50 osób) z nich na koniach była, a jak wiadomo konia "gwizdnęli" mi dezerterzy... wiadomo jaki był wynik.
Po wypuszczeniu mnie z niewoli postanowiłem odegrać się dezerterom, którzy pojmali moich ludzi i konia... złożyłem szybką armię:  obleciałem kilka miast, nająłem najemników, z pobliskich wiosek rekrutów (tzw "przeszkadzajki") oraz ubiłem grupę dezerterów z łucznikami, których nająłem przez menu obozu... (wysoka reputacja, wskaźnik honoru wystarczyły by przyłączyli się wszyscy - 25 łuczników vaegirów, którzy jeszcze po drodze awansowali na mistrzów - kilku z nich) Po krótkich poszukiwaniach odnalazłem drani i rozpocząłem kontrę... miałem powtórkę z pierwszej walki. Nawet nie wiem, kiedy wygrzmocili mi cały oddział i grupka (dosłownie 6) mnie pokonała... kolejne godziny w niewoli dały mi do zrozumienia, że tak jak na samym początku (level 1-5) przegrałem 4 walki, tak przez ponad 400 dni byłem nie do pokonania, a jak już przegrałem raz... przegrałem i kolejny i kolejny...
Odjechałem na spokojnie składać swoją armię... mam już 40kuszników rhodockich (z czego połowa to już strzelcy), pouzupełniałem zapasy odpracowałem stratę ponad 100000denarów i czekam na tych drani, którzy już dwukrotnie mnie skopali...tym razem im się nie uda muahahaha... <diabelski śmiech>

Pozdrawiam!
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Alladrix w Czerwca 27, 2009, 16:03:16
Grajac w moda z bronia palna najwieksza porazke mialem podczas rebelii(wojna ze wszystkimi :D). Zostawilem all woja w miescie (zeby mi go nie zdobyli) kiedy ja latalem po wioskach szukajac rekrutow. Uzbieralem ponad 70 imperialnych rekrutow i okolo 30 swiadianskich rekrutow kiedy napadlo na mnie war party... Nie bylo co zbierac po mnie ii moim woju :/
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: przybor w Czerwca 29, 2009, 09:52:38
Ja miałem gorzej...
Gram w mod TEATRC, oblegam zamek Cesarstwa Swadiańskiego (na tytuł święty sobie nie zasłużyli) a tu nagle patrze 19 lordów + królowa Królestwa Laureańskiego. Na szczęście też byli w wojnie ze Swadianami, nie ze mną. Poszli, podbili jakiś zamek i wracają, a ty nagle komunikat "Carat Vaegirski i Królestwo Laureańskie wypowiadają sobie wojnę!" i sru na mnie 19 gości średnio po 150 ludu + królowa 250... Ponad 3000 żołnierzy (tego nie pojmie nawet battlesizer)... na mnie z moimi skromnymi 80 ludźmi... dodam tylko, że jak oblegam zamek biorę piechotę, która jest do niczego w polu... moi żołnierze fruwali nad polem bitwy, sam z tromblonu zabiłem ze 100, reszta mnie zalała jak morze...
pozdro
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Eddy w Czerwca 29, 2009, 12:29:27
jakiś tam mod... oblegałem zamek ok 100 chłopa... kiedy spotkałem war party :) ucieczki już nie było...
100 vs 1400 - nie stawałem nawet do walki... byłby to tylko stracony czas ;]
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Zieluch w Czerwca 29, 2009, 15:51:56
Moja największa porażka była chyba z party króla. 70 moich na 350?(coś w tych okolicach). Spokojnie, miałem rycerzy od swadianów, Vaegirów, lansjerów i trochę sierżantów. Wszystko ładnie pięknie w bitwie, wykosiłem z połowę ze stratą swoich ok. 10 i nagle pod koniec jednej z potyczek zarobiłem headshota od myśliwego. Pięknie z konika sobie spadłem i policzyłem gwiazdy :) . Trzeba było swoich wysłać samych :/ . Rozgromieni w pył i patrze, masz 1 człowieka zdolnego do walki (ja uzdrowiony?) przeciwko 50-70 (coś w tych okolicach) ludziom wroga. Co tam sieczka jak nic będzie. Czułem się jak Aragorn, gdy pod koniec drużyny pierścienia stanął przeciwko Uruk-hai, by Frodo spier... Zresztą moja postać też się nazywa Aragorn :) . Miałem chyba wtedy 25 poziom, to wykaszałem uważając na latające toporki xD. Jakoś poszło, że mam battle sizer na 70 ustawiony to wszyscy byli. Gdy było już tylko z 5, miałem życie na wyczerpaniu. Szarżuje na piechura, a tu nagle koń jedzie dalej, a ja znowu liczę gwiazdy. Czytam komunikat.  Aragorn ogłuszony przez nordycki myśliwy. Mogę przysiądź, że to był ten sam :)

A się rozpisałem :)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Eddy w Czerwca 29, 2009, 16:03:41
Zieluch - battle sizer ustawiony na 70 ? spytam... po co ? skoro w grze można do 100 osób ustawić, a i tak pojawia się czasami po 110 ? :)
a tak poza tym jaki poziom trudności ?
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Danveld w Czerwca 29, 2009, 18:27:15
Ja to kiedyś jak rozmawiałem z dziewczyną... ( ups chyba nie o to chodzi ).

Piękne południe, słońce jasno świeci ale nie dla mnie gdyż przy Praven walczyłem z karawaną, pokonałem ją bez trudu lecz.... Zauważyłem że ze stolicy Swadii wyjeżdża król a za nim 5 lordów o łącznej wartości wojska 780, moich wojsk było raptem 80 Huskarli.
Rozpoczęła się bitwa juz na samym początku ustawiłem swoich Huskarli przy drzewach by mieli osłonę. Na horyzoncie zauważyłem Króla Harlusa oraz 20 Rycerzy i 50 Zbrojnych wbili się w mur tarcz stworzonych przez moich wojaków, to był cud że zginęło podczas tej szarzy tylko 15 Huskarli ale to była tylko pierwsza fala, zdążyłem ledwie odsapnąć, gdyż po chwili usłyszałem świst bełtów przelatujących obok mnie Huskarl który obok mnie stał otrzymał 2 bełty w głowę co zakończyło jego żywot. Nie wytrzymałem kazałem moim Huskarlom iść na przód po drodze bełty dalej świstały obok mej głowy. Doszło do krwawej walki w zwarciu podczas której moi dzielni Ludzie z Północy walczyli jak nigdy przedtem. Liczebność wroga stanowiła jednak barierę nie do przejścia dla mnie i moich towarzyszy ja sam pokonałem około 40 ludzi, samych Swadian zostało 500. Była to piękna lecz przegrana bitwa, ostateczne Huskarli zostało 5, razem ze mną trafili do niewoli.

Ustawienia na których gram:
Obrażenia własne 100%
Obrażenia sojuszników 100%
Szybkosc walki Normalna
BattleSizer 350
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Kradus w Czerwca 29, 2009, 21:23:40
Więc tak, podczas gdy prowadziłem moich veagirskich rycerzy na południe w celu odbicia zamku Ismirala napotkaliśmy [98 moich] oddział króla Chanatu [210], który gonił jakiegoś z lordów Veagirskich, lecz na szczęście w nieszczęściu zdołał uciec do Knudan [chodzi mi o to niżej xd] ale król zaczął mnie gonić. Po ciężkiej bitwie [straciłem 94 ludzi / ja, bunduk, jeremus, deshavi byliśmy ranni]... ale napotkaliśmy... Liczny oddział... rabusi [heh :D], było ich 37 a ja miałem 13hp. Chyba dostałem 2 razy z kamulca i 1 raz z miecza i cóz... wygrali. To byli chyba najbogatsi rabusie gdyż straciłem 8900 ;/.

Ps. Aha, mój główny cel tej wyprawy odzyskał [po 12 dniach] Król i ten lord przez którego straciłem całe wojsko.
Także pozdro ;d
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Zieluch w Czerwca 29, 2009, 21:52:47
Poziom trudności miałem chyba na 78%? W każdym razie obr. na max. i AI na dobre, a prędkość na normalną. Battle sizer mam mało, dlatego, że na wyższych się wiesza jak bym w gothica 3 grał (słabe to coś, co komputerem nazywam) I tak musze zmiejszyć.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Mortis w Czerwca 30, 2009, 17:55:10
Dzisiaj mialem najwiekszego epic faila od kiedy gram w Mount and Blade. Otoz zdobylem zamek i jakims cudem go dostalem, wiec postanowilem posiedziec w nim 2-3 dni. Pod koniec pierwszego dnia pod moja warownie nadciagnela armia zlozona z krola Nordow i pieciu jego wasali, razem gdzies 700 luda siedzialo w obozie przed zamkiem. Ja mialem przy sobie jakis 60 ludzi, wiekszosc Rycerze i troche pieszych. Przegralem, lecz moi ludzie zabrali na tamten swiat ze soba jakis 400 wrogow. Wzieli mnie do niewoli, z ktorej jeszcze tego samego dnia ucieklem i pech chcial, ze natrafilem na hulajpartie Sea Raider'ow skladajaca sie z ponad 50 zahartowanych wilkow morskich...ja bylem sam, nie liczac Ymiry i Artimmera. Liczylem na to, ze zasiecze ich jak psy na moim koniu, co najwyzej troche mnie porysuja...zabilem ich okolo 1/3 kiedy padl moj ukochany kon. Durne zwierze, tratowalo pod swoimi kopytami bataliony najlepszych oddzialow w krolestwie a dalo sie zabic paru bandytow. W kazdym razie, kawalek przejechalem na tylku i wyladowalem (dzieki bogu) nie w srodku wrogow. Liczylem, ze sam, majac przeciw sobie gdzies 20 przeciwnikow i pozbawiony konia szybko padne...lecz cofajac sie, blokujac ciosy tarcza i odpowiadajac strasznymi ripostami udalo mi sie cala bande pozabijac..zostal mi ulamek hp kiedy padl ostatni z nich...juz sie usmiecham, udalo sie, uff. Kiedy slysze swist...wiedzialem, ze trafi (dziwnym trafem w takich sytuacjach zawsze trafiaja :D ). Trafil i nakrylem sie nogami...life is brutal :D
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: HiddenLord w Lipca 07, 2009, 13:03:53
A moja największa porażka to -
Byłem świeżo upieczonym , vaegirskim lordem.
Brałem udział w swoim pierwszym oblężeniu.
Przebiłem się przez tłum rhodockich sierżantów.
Biegłem do 3 pozostałych i :
Mój król rzucił toporkiem - nie trafił.....
Drugi topór przeciął powietrze - trafił mnie.....

Nie wiem co się stało że jego toporek zadał mi : 2378 obrażeń.....
Totalna Porażka....
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Cirmius w Lipca 07, 2009, 17:30:05
Moja przydarzyła się wczoraj. Miałem 100 żołnierzy, chciałem mieć w końcu jakiś zamek, by poczuć jak to jest. Więc oblegałem zamek tak długo, aż miałem 0 wojska ( :( ) a wtedy jeszcze dodatkowo przyjechał pomóc im Lord Sebolo, który mnie wziął do niewoli.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: PBaran w Lipca 09, 2009, 00:02:55
moja najgorsza porażka to jak miałem 30 huskarlów i zaatakowało mnie 43 bandytów tych co w khanacie są a ja niechcący sie poddałem i do niewoli ( Potem i tak ich zabiłem gdy wyszedłem z niewoli ale dwa razy próbowałem i straciłem mój piękny toporek który zadawał 43 dmg ale huskarlów odzyskałem)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: kuuubbbbaaa w Sierpnia 10, 2009, 15:54:49
Na początku gry (miałem jakiś 6 level) krążyłem po chanacie i zabijalem bandytów stepowych zaatakowałem grupę 45 mając 47 ludzi wygrałem nie ponosząc dużych strat. Rozbiłem oboz żeby przeczekać noc kiedy nagle zaatakowała mnie grupa 52 bandytów stepowych. Miałem malo życia słaby pancerz i była noc (czgo nie lubie) wiec rozgromili mnie i moją armie.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Massai w Sierpnia 13, 2009, 10:33:54
Czy największa, to trudno powiedzieć, ale niedawna...
SoD, poziom trudności około 70.
Nadciągnęła inwazja i się ten Gaius szwęda po mapie z z drobną przyboczną gwardią 15 tysiecy wojaków.
Moi lordowie ganiają dookoła odciągając co jakiś czas pojedynczych centrionów (czyli jakieś 200 woja).
Ja tez ganiam dookoła z małą grupą 400 paladynów i 50 czempionów. Na maksa czyli aktualnie 700 nie mogę dopełniać oddziału, bo staję się wolniejszy od wroga.
Jak przyuważę gdzieś że katuja mojego lorda, to się włączam do akcji i wybijam wroga.
No i akcja właściwa... widze dwie bitwy... jedna 3000 wroga na mojego lorda, druga 800 na dwóch moich. Gaius z resztą oblega jakiś zamek.
3000 to za dużo, ale 800 - w sam raz.
No to lu go... włączam się do bitwy... i nie zauważyłem że przez ekran przetacza się seria komunikatów czerwonych że do walki włącza się centurion.

Okazało się że mój lord który walczył z tymi 300 tysiącami, po prostu zwiał. A oni się przyłączyli do "mojej" bitwy.
No i mam 700 woja (razem z lordami moimi) przeciwko prawie 4 tysiącom.

Nie używam battle sizera, więc battle size 100.
Moich do bitwy wyskoczyło może 25... i tylko 15 paladynów, reszta jakaś marna piechota. Wrogów - 45...

Pierwszą falę rozbiłem w pył paroma szarżami paladynów.
Drugą falę wyciąłem z trudem przy pomocy piechoty która nadbiegła, i przy wsparciu posiłkowych 8 paladynów.
Trzecia fala... szło nieźle do czasu gdy pozostałych paru paladynów uwięzło w tłumie triarii... przy próbie ich uwolnienia utłukli mi konia...
Zostało około 20 wrogów i ja sam.
Ale wróg durnie usiłował trzymac linię, więc ja się wycofywałem w kierunku lasku gdzie stały osierocone koniki... co się który wyrwał z szeregu, to dostawał moim bastardem i po 1-2 ciosach padał.
W ten sposób zabiłem może 7-8, i dotarłem do koni. Dosiadłem jakiegoś chargera i dawaj kopią...
Życie już mi sie kończyło, ale ubiłem tę bandę triarii... Tyllko zapomniałem sprawdzić na ekranie rozkazów czemu to mi nie wypisuje "battle won". Się dowiedziałem jak dojechałem do skrzynki żeby na nastepną ture zmienić konia z coursera na warhorsa... stał sobie tam zapomniany konny łucznik wroga. Jak mnie zobaczył to wypuścił JEDNĄ strzałę. Drugiej nie musiał...
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: werbull w Sierpnia 19, 2009, 22:17:56
Ja i moi dzielni :) rycerze wędrowaliśmy przez lasek aby oblegać zamek swadii :/ nagle z tych zarośli wyskoczyło niebawem 60 Leśnych bandytów i 20 górski oraz 10 black khergit horeman przy okazji :/ byłem bez hełmu i nawet nie zdążyłem machnąć mieczem :/ a ryczerze utknęli w zapadni skalistej :/
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Balian w Sierpnia 20, 2009, 01:25:49
Moja największa porażka?
W modzie TEATRC w czasie bitwy z lwim tronem. Miałem 10 Vaegirskich Chorążych, 20 Arystokratycznych Kawalerzystów i 50 Vaegirskich Kozaków. Czyli w sumie 80 woja + Ja, Lezalit i Bunduk. Wróg posiadał około 120 udzi (Rougle Męczennik chyba), Bitwa była już wygrana, wrogowi został 1 Kawalerzysta Promiennego Księżyca, mi zostało jakieś 20 ludzi, więc spiąłem konia i ruszyłem ku niemu z Pistoletem skałkowym, przeciwnik mnie zauważył i ruszył na mnie z 3 metrową lancą, wiedziałem że jeżeli chybię to po mnie, miałem 1\3 życia, wiedziałem że wróg ma mało żyć bo zauważyłem że cały był zachlapany krwią moich dzielnych kompanów. Już był blisko, bliziutko, 5 metrów ode mnie i gdy miałem wystrzelić jakiś mój żołnierz przejechał przede mną zatrzymując mego konia i przeciwnik wszedł we mnie ze swoją lancą jak nuż w masło, poległem.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Marqzz w Sierpnia 26, 2009, 13:44:02
witam

Moja najwieksza porazka to coz....zdobylem zamek reindi (jupi) niby fajnie niby pieknie jest moj bajera ale.....mialem tam slabo w garnizonie....bo raptem 160 chlopa tak srednio wyszkolonego.....no i wyruszlem sam na pole zbierac chlopow jak grzyby po deszczu by zrobic z nich kosiarzy cial.....mialem sporo herosow ze soba 8 wiec ze mna panem tej krainy;p 9....no i zwerbowalem chyba 40 trenowalem ich i takie tam pladrowalem grabilem i nagle przyszla wiadomosc ze zauwazono wrogie jednosti przy moim zamku ( nie odbilem do swadianom tylko kreglitom czy jak im tam) wiec ruszlem na zamek i jak dojezdzalem na swym rumaku zaskoczylo mnie kilku swiadanskich lordow czy tam swidanskich...wkroczylem do zamku zostawilem reszte w nim i  odpoczywalem w nim az nadle okazalo sie ze jest 800 przeciwko 200....Oo z krolem swadii na czele no i stracilem zamek bo cos moi kusznicy dali ciala a ja sam nie dalem rady wszystkim moi najemne ostrza kawaleria jezdzcy sierzanci cos nie dali sobie rady i stracilem zamek.... ale do rzeczy....po wyjsciu z niewoli dostalem 2 zamek zamek Kerledan i jechalem w jego strone az dojezdzajac do niego okazalo sie ze ten zamek nalezy do Nordow a ja jestem w rodokach.....zdziwilem sie i zobaczylem  w dzienniku co sie dzialo...i otoz poidczas oblezenia zamku kerledam krol postanowil mi go dac:/:/:/ a ja glupi nie zauwazylem ze jest oblegami bo szczesliwy bieglem z lopata na wierzchu na zamek...po drodze zniewolilem lorda swadian xD bo mial tylko 2 woja po bitwie hehehe....i to uwazam za  moja najwieksza porazke dostanie zamku pod swoje wladania podczas jego oblezenia przez 6 lordow:/ kij takiemu krolowi w zad.....teraz odbilem zamek rendi mam 2 wioski i juz wyszkolonych wojow w nim wiec teraz im tak latwo nie pojdzie tymbardziej ze powylapywalem nordow kazdego po kolej majac tylko 80 ludzi (obecnie moj max) i dopiero buduja wojsko a ja juz je wyszkolilem.....to tyle;p narka;p
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: 1remik w Sierpnia 27, 2009, 13:05:06
Ja miałem tak: 50 paru ludzi król wezwał mnie na kampanie wojenną. Wszystko idzie po mojej myśli i jade do Chanatu na spotkanie z królem Nordów... Jadę, jadę nic się nie dzieje aż tu z za góry wyskakuje król Chanatu z jakimś lordem około 300 ludzi... Oczywiście zaatakowali mnie. Ja biedny resztka życia jeden khergicki jeździec im został. Ja sam jade za nim na koniu bojowym i z 30minut go ganiałem aż w końcu wyjął łuk i headshot... 2 ludzi wzieło mnie do niewoli:/
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Margoth w Września 04, 2009, 19:51:14
Mod - The Peloponnesian War.
No więc tak, jechałem na koniu wraz z armią tysięczną przeciwko 15 żołnierzom NIEWYSZKOLONYM i dostałem headshota...
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Pawello w Września 04, 2009, 22:44:41
Moja największa hańba? Hmm, w modzie Sword of Damocles jadąc na przodzie 50 osobowej kawalerii dostałem z ok. 100 metrów od łucznika (nie pamiętam z jakiej był nacji, ale pamiętam że nie był on dobrze rozwinięty :P)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Xasan w Września 05, 2009, 21:59:41
Ostatnio się śmiałem, jak na 15 lvlu mnie paru lootersów zabiło, i 25 wojaków poszło w p... w niewolę  :]. Miałem pełne życie, ale jak chciałem uderzyć to dostawałem z kamienia i parę ciosów, i tak w kółko ;) obrażenia normalne SI dobre i szybkość szybka. Normalnie śmiałem się przez 10 minut :)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Kąbiner w Września 05, 2009, 23:10:46
Tiaaa moją największą porażkę pamiętam tak dobrze jakby zdarzyła się z godzinę temu co jest raczej dziwne, bo poniosłem ją dość dawno no, ale do rzeczy.Był to mój pierwszy dzień gry w M&B któremu towarzyszyła podnieta i radość jak u 5 latka, który właśnie dostał wymarzonego Transformens'a.Stworzyłem sobie ubogiego szlachcica z sumiastymi wąsiskami jak to na szlachcica przystało,wybrałem odpowiednio atrybuty(głównie waliłem w Siłę i Zwinność czego już dziś prawie nigdy nie robię) i ruszyłem na podbój Calradi.Po obeznaniu się z niezbyt skomplikowaną klawiszologią (jak to w każdym Hack & Slash'u) postanowiłem poszukać swojej pierwszej ofiary którą była grupka 10 looters'ów szwędająca się w okolicach posępnego i wspaniałego Zamku Hrus(jeden z moich ulubionych tuż po zamku Knudar i Grunwalden).Dotrzeć do "wesołej kompani" nie było trudno, więc od razu zaczęła się walka, w której spostrzegłem, że jedyną bronią jaką dysponuje jest drewniany kij i jakaś czarna chabeta,no, ale wycofać się nie mogłem, więc rzekłem "mówi się trudno" i zacząłem jechać.Jadąc już od dłuższego czasu postanowiłem wspiąć się na małe wzgórze po lewej, z którego bendę mógł dojrzeć nadchodzącego przeciwnika, lecz naglę zza pagórka wyskoczył jakiś wydzierający się jaskiniowiec z maczugłą w ręku!"Fred Flinston i ekipa" pomyślałem (tłumiąc śmiech) widząc jak zza wzgórza wyłania się jeszcze 9 komicznie wyglądających gości z kamieniami i nożami w łapach, lecz radość nie trwała zbyt długo, gdy pierwszy kamień trafił mnie w głowę zmieniając twarz mojej postaci w "kebab z dodatkami".Bez większego namysłu ruszyłem moim nieszczęsnym koniem w przeciwną stronę z myślą, że "jakoś, im ucieknę", lecz było już za pózno, bo dostałem w głowę po raz drugi i walka skończyła się gorzką porażką z mojej strony.Po ucieczce z rąk moich oprawców poprzysiągłem, że gdy stanę się wpływową i silną postacią nie odpuszczę żadnemu lootersowi i bendę go ścigał, choćby i po skraj wszechświata(i robię to do dziś)!  
 
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Margoth w Września 05, 2009, 23:27:56
Dobra, moja największa porażka odbyła się pięć minut temu ^^ Wziąłem nową postać, bez zebrania armii pojechałem pewien za looter'sów, zaatakowałem ich i wszystko ok. Zabiłem 9/10 i miałem full HP, potem szukam dziesiątego bo gdzieś uciekł ^^ Dobra, znudzony patrolem właczym Backspace by zobaczyć mapkę gdzie ten skurczybyk jest i był... ZA MNĄ ! Sledził mnie szajbus jeden ^^ Odwracam się i go nie ma... No to patrzę na Backspace gdzie jest i znowu za mną, tym razem był za mną ale... Jak mnie zaczął obrzucać kamieniami to ciągle upadałem ^^ I tak samo jak kolega @UP przegrałem ^^
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Kąbiner w Września 05, 2009, 23:53:18
To ty nie wiesz, że looters z kamieniem w ręku, to postrach każdego wojaka?! 
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Margoth w Września 06, 2009, 10:03:09
Wiem ! Oczywiście, że wiem ! Dlatego dzisiaj mój kolega da mi gotowy mod 'Zabić lootersów !' :D Na mapce będą sami lootersi, ja będę miał itemki najlepsze xD ! I w końcu się odpłace !
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Atlor w Września 09, 2009, 22:08:51
Ja mialem taka srednia porazke jakis zas temu...wraz z moja armia spotkalem lorda przeciwnej frakcji wiec zaczela sie bitwa.wszstko bylo wporzadku dopoki moja decyzja na temat pozycji okazala sie zal....gdyz gdy tylko wlazlem na wzgorze zeby miec lepszy widoczek odrazu dalem by wojsko utrymalo pozycje..poczekalem chwile na nich, ok ustawili sie no i dobra patrze gdzie sa wrogowi....wychylam sie a tu O.O wrogowie sa juz pod wzgorze...no coz rozgorzala bitwa, po chwli zostale sana grupe koo 20 osob...po dosc dziwnym meczeniu sie z nimi zostalem sa na lorda przeciwnika....a ze mialem akurat malo hp zostalem zabity...Ale nie zostalem wziety w niewole b sie okazalo ze ten lor uciek a bitwe wygralem ja :D
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: slimak78 w Września 10, 2009, 17:02:11
Porażka przez moją własną głupotę. Gram na dosyć niskim poziomie trudności. Posłałem konnych, żeby ganiali gdzieś tam a sam ruszyłem prosto na Rhodoków (Tribal Warrior Outfit + Nasal Helmet + Warhammer). Kilku słabych + sierżant szło prosto na mnie, więc próbowałem się z nimi uporać. Dopiero gdy zabiłem sierżanta zauważyłem kusznika, który stał za nim.

Wypalił mi prosto w głowę.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Buzz w Października 05, 2009, 09:13:35
Ja vs 30 looters - Przegrałem. Jak dla mnie to jest duuuża porażka.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Nobody w Października 05, 2009, 13:25:29
Bywają gorsze porażki:
np. sytuacja w której oblegasz zamek, ty i twoje wojska zostają rozniesione w pył, tracisz morale, reputaję, odchodzą towarzysze. Chcesz wczytać grę ale przez głupotę wybierasz save zamiast load po czym nadpisujesz stary, dobry stan rozgrywki tym nowym - tragicznym. Zrozumiałem że zrobiłem coś nie tak dopiero po naciśnięciu buttona
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Pifcio w Października 05, 2009, 13:58:08
Ja vs 30 looters - Przegrałem. Jak dla mnie to jest duuuża porażka.

Żartujesz??? No tak, chyba to był dobry żart.... masz poczucie humoru chłopie xD

Nobody...fajna sytuacja, zawsze na takie coś czekałem i dla mnie coś takiego to jak zaczynanie gry od nowa... wtedy jest trudniej, trudniej znaczy lepiej:P
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Atto w Października 25, 2009, 13:53:47
Było idealnie stu Swadiańskich rycerze. Hartowałem ich baaardzo długo. Gdy nagle... Krucjata Rhodoków :P Sześciu Lordów i to bardzo dobrze wykształconych. Czasami konie padały od pierwszego uderzenia włócznią. :( Bitwę wygrałem, ale zostało mi 16 rycerzy :P
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Grievous w Października 25, 2009, 16:03:03
Było idealnie stu Swadiańskich rycerze. Hartowałem ich baaardzo długo. Gdy nagle... Krucjata Rhodoków :P Sześciu Lordów i to bardzo dobrze wykształconych. Czasami konie padały od pierwszego uderzenia włócznią. :( Bitwę wygrałem, ale zostało mi 16 rycerzy :P
I gdzie tu porażka?! A wykształceni lordowie jak załatwili twoich wojaków-wiedzą czy erudycją?
Ja maiłem straszna porażkę gdy z 10 khergickimi współplemieńcami poległem w walce z 15 leśnymi bandytami-po prostu mnie rozstrzelali.   
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Cocher w Października 25, 2009, 16:36:36
Moja największa porażka to była jak mnie ubił 1 looter(kamienie to jednak niebezpieczna broń)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: wojownik22312 w Października 26, 2009, 16:06:15
No...moja największa porażka to:miałem 43 jednostki (dość mocno ulepszone,a ja sam bylem na 32 lvl)i 53 looterow nas ubiło XD
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Atto w Października 26, 2009, 16:26:10
Było idealnie stu Swadiańskich rycerze. Hartowałem ich baaardzo długo. Gdy nagle... Krucjata Rhodoków :P Sześciu Lordów i to bardzo dobrze wykształconych. Czasami konie padały od pierwszego uderzenia włócznią. :( Bitwę wygrałem, ale zostało mi 16 rycerzy :P
I gdzie tu porażka?! A wykształceni lordowie jak załatwili twoich wojaków-wiedzą czy erudycją?
Ja maiłem straszna porażkę gdy z 10 khergickimi współplemieńcami poległem w walce z 15 leśnymi bandytami-po prostu mnie rozstrzelali.    


Wykształceni pod względem sił militarnych. Niektórzy po prostu potrafią patrzeć na przenośnie, nie brać wszystkiego dosłownie i nie używać dwóch prawie synonimów rozdzielonych spójnikiem, tylko po to by dodać bezsens, który jakiś przygłup zrozumie za coś mądrego.  Właśnie do takich ludzi były skierowane moje słowa :) Czas przeczytać wierszyk, interpretować go na własne sposoby, a nie siedzieć w matmie, albo co gorsza grać tylko w Mount Blade. Zauważyłem że wszyscy się tutaj czegoś czepiają:P Czemu?


A żeby nie było offtopa. to jest porażka... Straciłem ludzi na których długo pracowałem :( To że mam 4 lordów w niewoli nic mi nie daje. Mieli jakiś gruby pancerzyk i co mi z tego? I tak noszę heraldyki :P
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Grievous w Października 26, 2009, 18:27:52
Uhuhu jaki nerwowy, zaśmiej się z takiego to zabije wzrokiem. "Wykształcony" to zbyt trudna metafora, błagam cię żebyś na przyszłość używał łatwiejszych zwrotów
BTW: Żeby nie było offtopa-Do dziś boli mnie przegrana z 20 umarlakami w Expanded Gameplay III, rzuciłem się na nich mając 80 najemników. Straciłem wszystkich, a nie zabiłem nawet 5 wrogów.     
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Pablo1989 w Października 26, 2009, 18:52:50
Miałem złapanych po wielkich bitwach 5 Lordów :D, tak się napawałem aby pojawił się komunikat z okupem :), gdy nagle mnie dogoniły Black Knighty wrogiej frakcji :P i mnie rozwaliły, nie dość że odbili mi 4 lordów :D, to ja DOOOOOŚĆ Długo byłem uwięziony w jednym z zamków :), chyba z 7 dni może więcej.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Dziwiedz w Października 26, 2009, 19:26:50
Mając 80 ludzi w oddziale przegrałem z lordem który miał coś 120 ,nawet nie wiem jak to się stało ,ustawiłem piechote i łuczników w szeregu ,z konnicą przyczaiłem się na flance i jak byli dostatecznie blisko to hajda ich zaatakowałem ,moje wojsko w dość szybkim tempie umierało ,mnie samego znienacka Lord dziabnął lancą :P Nikogo nie zabiłem ,a bilans to 50ludzi zabitych reszta to na jeńców poszła .A przeciwnikowi zabiłem w sumie 29 ludzi + 8 rannyh xD Winę za to zrzucam na słabe wyszkolenie mojego oddziału ;]
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Nevader w Listopada 08, 2009, 03:14:32
Największa porażka? Oj, haniebna klęska bym powiedział. Zdarzyło się to wtedy, gdy chciałem zebrać podatki. Aby szybciej się przemieszczać, zostawiłem wszystkie wojska w zamku. Akurat noc nastała kiedy przeprawiałem się mostem, więc nie dostrzegłem w porę grupy jeźdźców i zostałem napadnięty. Było ich dużo, a do tego ciemno wokoło. Tanio skóry jednak nie sprzedałem. Broniłem się zaciekle, lecz w końcu mnie przemogli. A jakie wnioski z tej historii wyciągnąłem? Ano takie, że chciwość nie popłaca, a jak się chce żeby popłacała, to trzeba zabierać ze sobą eskortę... :D
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Plopp w Listopada 08, 2009, 09:17:56
Moja największa klęska... Grałem w moda "radiant cross". Moim 120 osobowym oddziałem Imperialnych... zaatakowałem grupę 30 dezerterów(imperialnych ułanów)... Podczas bitwy wygalopowałem na przód z kawalerią... i gdy się zetknąłem z wrogiem dostałem nachyloną lancą i po zabawie...

Bitwę wygrałem ale zginęło 30 szybkostrzelców i kanonierów...
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Najemnik_001 w Grudnia 28, 2009, 14:37:34
Moja największa porażka to w modzie Koszulka 1.2 oblegałem 1400 nordów zamek 110 Rohodoków szturm się nie udał a oni podczas bitwy zabijali ok 13 moich na stratę 1 ich żenada ale to chyba przez mod i nawet chyba trafiłem do niewoli. 
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Duen w Grudnia 30, 2009, 13:50:19
Moja naaaaajgorsza bitwa odbyła się w modzie PoP akurat było coś 250 Fierdsvanu kontra 300 Ravensternu + 50 jazdy (mojej).
Bitewka odbyła się na mapce którą dzieliła rzeka. Akurat zawsze jednostki moich sojuszników zderzały się w rzece czyli tam gdzie szarża to g*wno. Po potyczce w rzece wygranej przez przeciwnika (Fierdvain - huskarle, toporonicy :/ ) rzuciłem się na nich z całą kawalerią, było ich coś około 35 (zaś Fierdsvanu około 20) chłopa. Wpadliśmy do rzeczki i dostałem w dupe! :D Połowa padła ze mną. Reszcie nakazałem odwrót...

Tyle dobrej jaaaazdy padło...
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Alladrix w Stycznia 02, 2010, 04:59:24
Właśnie doznałem druzgocącej porażki w modzie The Eagle And The Radiant Cross. Ja wraz z 200 ekipą ruszyłem na odsiecz Carowi (królowi Vaegirów), który wraz z ekipą składającej się z 20 (!) ludzi wojował z armia Swietego Cesarstwa Swadianskiego, która liczyła 1000 ludzi, wiekszosc to ciezka kawaleria i kusznicy. Zdążyłem wraz z moim oddziałem ubić około 600 swiadian, lecz i tak przegrałem i niestety trafiłem do niewoli :/
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Liveon w Stycznia 03, 2010, 20:18:12
To było w native, po jakimś wyczerpującym oblężeniu, udałem się na rekrutację,  wypoczynek i obiadek do którejś z najbliższych wioch.
Z tego 'głodu i zmęczenia', zapomniałem zmienić broń(miałem tylko łuk i trzy kołczany) i  że mam tylko kreskę"życia". 'Wchodzę' w rekrutację, a tu bęc-zasadzka.
No i wsiowe zbiry utłukły mnie kijami w pierwszym zwarciu.
Tu elitarna armia 300 chłopa  pod wsią czeka-a tu Pan i Władca nieomal już całej (rebelianckiej) Calaradii dostaję omłot od wsiowych zakapiorków z gołymi klatam.
Kompromitacja:)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Nolfi w Stycznia 05, 2010, 19:25:06
Jak zaczynałem grać, dostałem misję od chłopa z gospody. W owej misji miałem odbić wioske z rąk bandytów. Stosunek sił 20 chłopa + ja vs 28 leśnych bandytów. Chłopi zanim zginęli ubili może z 12 bandytów, ja w tym czasie ustrzeliłem z łuku 6-8 (dodam, że fuksem prawie same HSy się trafiały). Objechałem wioche dookoła, i zacząłem ich wybijać po jednym, dwóch (przy 27 bandycie zostałem pozbawiony konia). Tak zabijałem aż został ostatni. Równa walka - ja ~10% hp, wrogi łucznik był cały czerwony (czyli był na hita). Podchodze do gościa z mieczem i tarczą. Zanim byłem w zasięgu ciosu, ten wystrzelił we mnie 3 strzały, myślę sobie "uffff... teraz jeden cios i wygrana". Pchnięcie... 0 dmg, no to block, znowu pchnięcie... 0 dmg, myślę sobie "Co jest?!". No i oczywiście ktoś napisał do mnie na Xfire czego oznaką było dość wnerwiające zacięcie... no i tak po 3 sekundowym zacięciu dostałem całkiem ładnym toporkiem po głowie.
Ahhhh te komunikatory. Od tamtej pory postanowiłem sobie przejść grę najpierw na normalnym zapisie, potem dopiero zacznę się pocić z realistycznym.
:]
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: strykul w Stycznia 07, 2010, 22:46:38
A moja największa wtopa?

Zrównoważone wojsko, wpadam na czele husarii w Imperial State i nagle ja i mój rączy rumak dostajemy w czapę od Kaiserlich Kanonier z Hand Cannon. Coś koło 70 obrażeń, zgon na miejscu...
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Ajmar-Chan w Stycznia 22, 2010, 19:36:30
Ech, aż płakać mi się chce jak pomyślę o mojej dzisiejszej porażce. Porwałem się w 50 ludzi na ponad 600, niestety przegrałem, zostałem sam, zabrali mi najdroższe części uzbrojenia, chwilę potem zdobyli zamek z wsią, a drugą wieś splądrowali :( Chyba wystąpię ze służby u Sanjar Chana i zostanę roninem. Wprowadzę też na tron Dustum Chana, może nie będzie takim oszołomem i nie będzie prowadził wojen ze wszystkimi państwami na raz.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Axel w Stycznia 22, 2010, 21:29:30
Jak sobie przypomnę moją porażkę przy rabusiach , to aż żal mnie ściska ... Zadowolony atakuję bandę rabusi , gdzieś tak z 5-10 ich było , armi każe stać , a sam jadę zabawić się z tymi słabiznami , pełny radości szarżuje na wroga , a tu nagle bum ... dostałem kamieniem w łeb i padłem. Z tyłu armia 100 ludzi , a ja się musiałem wycofać. Morał? Zawsze doceniaj przeciwnika ...
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: DarkenRahl w Stycznia 23, 2010, 17:20:50
Ja pamiętam to była moja dokładnie pierwsza bitwa . Jadę sobie sam do miasta Praven . Bo na początku chciałem do Swadii należeć i tak jadę, aż tu nagle 11 dezerterów mnie atakuje na koniach . Ja byłem sam a ich 11 i przegrałem bo mnie zwalili lancą :D Potem byłem wkurzony bo mnie wywieźli na drugi koniec mapy :P
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Radtrak w Stycznia 24, 2010, 14:27:43
dzisiaj sobie gralem,zatakowałem jednegolorda z Nordów
ja miałem 105 żołnierzy dobrze wyszkolonych(około 15 rycerzy ze Swadii i 20 strzelców Veagierów,20 piechoty veagierskiej,z 10 kawalerzystó
                                                                4-6 rycerzy veagierów i reszta to hracownicy i veterani veagierscy)
on miał jakieś 100 żołnierzy i zero Huskarlów!
opis bitwy:
jak w każdej poważniejszej bitwie zatrzymóje łuczników
i piechote na górce aby strzelali,gdy ja bede w drodze do wroga.
jade z konnicą i szarża!
16 konnych(chyba 3ze swadii 8 veteranów i kawalerzystów 5) na dzieńdobry straciłem(niewiem jakim cudem)
reszta walczyła i zabiła około 28-32
ja sam zabiłem 7-9w czasie kilku najazdów
straciłem prawie calą konnicę więc się wycofałem do piechoty na wzgórze
wysłałem całą konnicę na śmierć za pana :D i sam zabijałem tych po bokach(najeżdżałem zabiłem jednego i sie wracałem zabijając jeszcze jednego i tak w kółko)
zrobiłem 6-7 takich rundek a moi łucznicy zabili  8-9(nie wiem dokładnie)
moja piechota strasznie schrzaniła zabiła tylko kilku...i powybijali wszystkich moich żołnnierzy łącznie ze mną...
to było okropne
ps.moge załóżyć temat,pt.
Raporty z bitew?
bo w tym temacie można by było pisać o wielkich zwycięstwach
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Arto w Stycznia 24, 2010, 16:07:35
Moją największą porażką była pozornie łatwa walka z leśnymi bandytami. Nas było ok 40. Wziąłem ze sobą tylko 5 kawalerzystów. Pierwsza szarża... zaraz w nich wjedziemy... bełty śmigają koła naszych głów... i nagle head prosto w oko. Po niecałej minucie walki kawalerii już nie było a piechota stała sobie z tyłu ;/
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: piotrmasteror w Stycznia 25, 2010, 11:51:10
moją jedną z największych porażek było rekrutowanie 200 imperialnych kanonierów. co prawda ich "salwa śmierci" (tylko doświadczony dowódca to umie rozkazać) rozwala sporo wrogów, ale przez nich przegrałem !!!7!!! bitw pod rząd w tym obronę wsi. powód? mała celność. ja ich zawsze ustawiam w szeregu a sam jadę na wroga, a tutaj mi wyskakuje jakiś tturbodymomeński pikinier i mi jebut w konia. ja spada, a akurat salwa śmierci gotowa. pikinier dokładnie przede mną. jest jedynym w kogo teraz mogą celować...... nagroda dla tego kto jako 5 zgadnie co się stało :D
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Radtrak w Stycznia 25, 2010, 18:06:14
oberwałeś SCHOTA!!!
:D
często sie tak zdarza,ja bym nie ryzykował,ponieważ bronie palne nie są celne(a szczególnie ta co podałeś)
ja bym na twoim miejcsu bardziej uważał na pikinieów,bo to nie jest takie chop siup...(też wiele razy przegralem przez niech)
żeby nie było że spamuje
przypomniała mi sie bitwa:
ja grałem tymi niebieskimi w takim modzie gdzie są husarze(nie wiek smuty,ten nowy,tylko starszy nie pamiętam jak sie nazywa)
ja robie szarże na pikinierów...(wiem to było głupie,ale zaczynałem grę:D )
trace konia i 3/5 kawalerii
szybko staram się uciec do piechoty
jakoś sie udało,moi muszkieterzy strzelają i diesiątkują ich ale jak przyszło co do czego
przebrneła piechota za którą stali pikinierzy i po bitwie...
nauczyłem się że na pikinierów sie nie szarżuje...
pzdr Radtrak
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: piotrmasteror w Stycznia 26, 2010, 20:53:53
kolejna porażka: robiłem screeny "DAJ KAMIENIA!" i zapomniałem zmienić ekwipunek przed walką.... nie przyszło mi do głowy żeby zabrać trupom....
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Gacek3000 w Lutego 01, 2010, 16:33:49
Moją największą porażką było oblężenie Zamku Grunwalder.

Przejeżdżając w pobliżu Zamku Unuzdaq ukazał mi się komunikat: "Królestwo Rhodoków i Królestwo Vaegirów wypowiedziały sobie wojnę!" Więc pomyślałem sobie odpuszczę Khergitów i powalczę z Rhodokami, a w dodatku Grunwalder było w pobliżu, zaplanowałem Kampanię mającą na celu zdobycie kolejno: Zamków Grunwalder, Tevarin i Unuzdaq oraz miasto Uxkhal. Zebrałem armię posiadającą ok. 291 wojaków (w tym 118 moich żołnierzy, 98 żołnierzy Lorda Druliego i 75 żołnierzy Lorda Taisy). Dotarliśmy na miejsce szybko (Lord Druli i Lorda Taisa przebywali w Praven), od razu przeszliśmy do roboty. Po zbudowaniu drabiny dałem sygnał do szturmu. Zamek Grunwalder zbudowano na wzniesieniu, więc było całkiem stromo. Nim żołnierze dotarli na mury Rhodoccy kusznicy raniąc lub zabijając kilkunastu żołnierzy uniemożliwiając im dalszą walkę. Gdy już doszliśmy na mury rozpoczęła się rzeź. Zabiliśmy obstawę muru i straciliśmy kolejne kilkunastu ludzi (w tym Lordów Taisę i Druliego oraz Marnida i Bunduka). Nakazałem ludziom by podążali za mną, w ten sposób ponosząc kolejne straty zdobyliśmy dwie mające strategiczne znaczenie wieże. Na jednej z nich pozostawiłem łuczników, co miało znaczący wpływ na przebieg dalszej bitwy. Piechocie nakazałem ustawienie się na szczycie schodów. Pierwsza fala Rhodoków została wybita pozostałem ja i 4 ludzi. Postanowiłem poczekać ze wznowieniem szturmu aż przybędzie wsparcie. Dotarło kilkunastu żołnierzy. Dałem sygnał do ataku. Rozpoczęła się bitwa, w której obie strony  poniosły dotkliwe straty. Na placu boju zostałem tylko ja i chmara Rhodoków. Wziąłem do rąk leżący na ziemi berdysz (w tej fazie gry miałem miecz i słaby topór wojenny) i rozpocząłem nie równą walkę. Gdy wiedziałem, że nie uda mi się samemu wygrać, wezwałem łuczników by zaatakowali wroga, sam zaś udałem się na schody by wypatrzeć wsparcie. Żołnierzy wspinali się po stromych schodach co znacznie ich spowolniło. Gdy piechota doszła, łucznicy cofnęli się na wzgórze i ostrzelali wroga. Na czele piechoty ruszyłem do boju. W końcu ukazał się napis: "Bitwa wygrana! Wciśnij..." Okazało się, że w zamku pozostało kilku ludzi. Poprowadziłem dwóch ludzi do ostatecznego zwycięstwa. Wrogowie mieli przewagę (było ich pięciu). Gdy padli moi ludzie zostałem sam i dwóch pawężników wroga. Gdy uporałem się z pierwszym, drug zadał mi cios glewią. Straciłem przytomność i szturm został odparty. Życie straciło 174 ludzi, ok. 30 odniosło rany (w tym dwóch moich żołnierzy, ok. 20 odniosło rany). Przyczynami klęski były na pewno: ukształtowanie terenu, przewaga wroga, niski stan życia i pech. Kampania zakończyła się jednak częściowym sukcesem: zdobyłem Tevarin, Unuzdaq i Uxkhal.                         
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: PosejdoX w Lutego 14, 2010, 01:31:23
Moją najbardziej śmieszną poraszką było najechanie Korsarzy mój oddział liczył 21 osób chyba cały oddział składał się z Veagierskich Weteranów oczywiście padłem pierwszy zostało mi 14 ludzi na 10 i dostałem jeszcze w dupe i straciłem wiele wartościowych przedmiotów a zginełem od headshota z toporku xD
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Matey w Lutego 14, 2010, 09:39:59
Oj to była długa walka:d Jako że grałem rhodokami, moji lordowie często dostawali w d*pe. A więc zmartwiony tą myślą pomyślałem, że sam wybije troche Nordów, Swadianów i Vaegirów. W armi miałem z 45 rhodockich sierżantów, 60 rhodockich strzelców, reszta to plemiency. Myślałem żeby zabić kilku lordów. Więc podróżowałem po swadii, nagle natknąłem się na Vaegirs War Party, wśród nich lord, który był sam, nie miał armi. Podniecony tą myślą ruszył na mnie, wiedział żę ma za sobą pełno swoich. I zaczęła się bitwa. Battlesizer na 1000:D Najpierw on, ruszyłem z moimi sierżantami, ale w połowie drogi pokazał sie komunikat: Nowi wrogowie przybyli. Nacisnąłem BackSpace, i co? Było ich 800, w tym połowa jeźdzców. A ja z mooją armią 130 luda. Walka była zacięta, nikt nie popełniał błedów, każdy dowódca był silny, więc poczekałem jak się roztrzygnie na bitwa. Jako że udało mi się zdobyć pozycje Marszałka, wycofałem się z walki, mając 60 ludzi, oni mieli zaś 400-500. Poszedłem po paru lordów, dałem rozkaz podążaj za mną. Podczas bitwy było widać, że wygrywamy, ale w końcu podleciał do mnie Vaegirski Harcownik, z oszczepami, stanął 10 metrów przed głową mojego konika, rzucił oszczep i mój koń dostał prosto między oczy. Spadłem z konia, i zaraz jakięs 15 jeźdzców mnie otoczyło i chyba wiadomo co się stało. Bitwa była wygrana, ale gdyby nie Harcownik, pewnie nie padł bym. Ja uważam to za moją największą porażke:D
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Demonican w Lutego 14, 2010, 19:54:54
Moja najwieksz aprzegrana byla walka moich 4 ludzi rekrutow veagirskich przeciwko dezerterom (lucznicy veagirscy).Z poczatku nie wiedzialem co mnie atakowalo gdyz nie przeczytalem z czym walcze tylko od razu najechalem na nich dodam jeszcze ze zaczynalem wtedy gre i byla to moja 3 bitwa.Czekalem az lucnzicy podejda do mnie ale po ok 1 min zaczela sie salwa strzal wszyscy moi zolnierze padli na hitsa a ja zostalem sam gdy dobieglem do nich mialem jakies 20 pkt zycia.Zaczolem zawzieta walke>Gdy zostalo tylko 2 i juz ten 1 nie mial pkt zycia 2 lucznik zawalil mi kryta i padlem:/.Jeszcze jedna porazka w Western 1866 zostal 1 zolnierz confederacji stal na gorce i gdy pod nia wchodzilem dostalem od niego strzala 70 obr i padlem.3 i ostatnia porazka byla w modzie Native Fantasty nie polecam tego moda czasami bywa zbyt trudny.Wparzylem na oddzial 27 wilkolakow ktory bez problemow rozniosl mnie w pyl hitami po 20 gdy ja bilem po 1-4 gdyz myslalem ze to przeciwnicy rangi grabiezcow jak na moda.Pozniej gdy gralem po raz 2 zaszlem na ogr camp gdzie ogrowie zrobili z emnie i z paru gothicowych zolnierzy salceson.Pozatym jest pewien bug zwiazany z ogrami czemu oni wala stuna mnie nie bijac?? wywracam sie na ziemi a nawet nie dostaje animacja ciosu ani zadnych obrazen.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: warlordPL w Lutego 25, 2010, 01:04:28
Moja najwiękasza porażka to jak podczas oblężenia na Praven zostalem sam 1vs1 i dostalem head shota od kogoś (jusz nie pamientam kto to był) i farewell my freind :( game over.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Arcylisz w Lutego 25, 2010, 16:32:50
warlordPL, już byłeś upominany o pisanie w sposób bardziej zrozumiały. Narazie nie widać poprawy, więc dostajesz pierwsze ostrzeżenie.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Brontes w Lutego 27, 2010, 23:40:09
Ja miałem takie porażki jedna na turnieju kiedy zostałem 1v1 i..........chwila nieuwagi headshot między oczy......A 2 to jak w BaW leciałem sobie do miasta z nowymi ludźmi tam ok.200 rekrutów czy milicjantów i zakatował mnie odział 50 Anglików ja,jadę sobie na koniu na nich piechota trochę za mną i byłem pewny że moja nachylona lanca pierwsza rozwali anglika a tu boom....i trafienie nachyloną lancą koń nie żyje mi zostało gdzieś 10%hp i następni jeźdźcy mnie porostu roztratowali.....
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: kuuubbbbaaa w Marca 12, 2010, 18:03:17
W modzie The eagle and the radiant cross walcząc z 260 osobową armią Nordów mając ok100 woja po pewnym czasie zostałem sam z jakimiś 5 veteran aurian aqersbuzer. zchowałem się za drzewem i co chwilę się wychylając ztrącałem jednego z mojej dwulufówki. Kiedy został jeden wychyliłem się na dłużej żeby przycelować lepiej i zakończyć tą walkę. Niestety wychyliłem się na zbyt długo...
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: elder w Marca 13, 2010, 21:47:01
Moja największa porażka to dostanie heda od assassina:/ było to tak:było nas 100 vs 89(przewaga nie najgorsza)po pewnym czasie podjechałem do assassyna a on mi nie spodziewanie strzelił w głowę...ale wycofałem się i dokopałem assassynom:)
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Domin w Marca 15, 2010, 16:13:19
Moją największą porażką była walka z Rhodokami nas było 50 a ich 40 w Rhodokach wszyscy kusznicy walczymy a po kilku minutach zostało mi 10 łuczników a im 25 kuszników.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: ][_, ([]) ][_, w Marca 22, 2010, 15:06:36
Może to nie była porażka w bitwie ale przed nią:


Mam ok. 75 ludzi, patrze, widzę 30 bandytów mówię co mi tam, dogoniłem ich i pisało ,że mogę się poddać albo atakować (innymi słowami) oczywiście pewny siebie klikam atak i gdy kliknąłem moja siostra (straszny urwis jak na 2 latka) bawiąc się przewróciła, i mnie popchneła, ręka  mi się "obślizgneła" i kliknołem żeby się poddać i tak to straciłem wszystkich ludzi (było tam gdzieś 10 swadia knight, 15 najemne ostrze i dużo rozwiniętych dobrze jednostek) i towar. :/
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: okidv w Stycznia 16, 2011, 18:55:14
to kiedy grałem w Mound and Blade stepowy bandyta miał kopie dostałem w brzuch i dedłem
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: matilon w Stycznia 17, 2011, 11:45:03
Może to nie była porażka w bitwie ale przed nią:


Mam ok. 75 ludzi, patrze, widzę 30 bandytów mówię co mi tam, dogoniłem ich i pisało ,że mogę się poddać albo atakować (innymi słowami) oczywiście pewny siebie klikam atak i gdy kliknąłem moja siostra (straszny urwis jak na 2 latka) bawiąc się przewróciła, i mnie popchneła, ręka  mi się "obślizgneła" i kliknołem żeby się poddać i tak to straciłem wszystkich ludzi (było tam gdzieś 10 swadia knight, 15 najemne ostrze i dużo rozwiniętych dobrze jednostek) i towar. :/
Przecież mogłeś w każdej chwili ich odbić.
Tytuł: Odp: najwiękasza porażka
Wiadomość wysłana przez: Lord Dawo w Lutego 05, 2011, 18:09:40
Ja tylko raz przegrałem to było chyba jak stepowi bandyci mnie zaatakowali i wjechał we mnie jeden z włócznią opuszczoną i wszystkich ludzi mi wycięli.