Co do tolerancji, to przypomnij sobie Krzyżowców. Zdobywali miasta by mordować miliony, niewinnych ludzi.
Gdzie tu tolerancja chrześcijańska?
PS: I nie mówcie mi że to było "coś innego" czy "wyjątkowa sytuacja" bo to co oni robili jest oczywiste.
Tak jak mówiłem. Nie oszukujmy się, wyprawy Krzyżowe były wyprawami łupieżczymi i wątek religijny odgrywał tam niewielką rolę. Jaka jest wina religii w tym jak niesamowicie mogą zinterpretować ją różni ludzie, tak by pasowała do ich planów i ambicji...
Proszę zamknąć temat, bo będzie z tego jeszcze jakaś kłótnia.
Oh tak, najlepiej zamknijmy wszystkie co bardziej ambitne tematy. Chcecie uchodzić za inteligentnych ludzi a babracie się w tematach typu "X czy Y" i chcecie zamykać takie jak ten. Brawo (!)
Kościół jest instytucją nadającą jakiś sens życia milionom emerytów. Duża ilość księży jest patologiczna, ale system i tak działa nie najgorzej.
Nie kościół nadaje im sens życia, a religia w którą wierzą.
Cała edukacja leży i kwicz a ty przyczepiasz się do mundurków i przedmiotów dodatkowych. Rzuć najpierw okiem na "zmiany w podręcznikach", czy też porównaj czego uczą w np. Anglii, a czego u nas z XIX wiecznym systemem.
Widzisz ty przynajmniej wiesz gdzie leży taka Anglia...ci od niesamowitego systemu nauczania niekoniecznie.
Państwo ma być jak najbardziej laickie i w spraw religijnych w ogóle unikać, politycy także powinni nie powoływać się na religię, niezależnie od tego jak ważne miejsce zajmuje w ich życiu. W ten sposób, ludzie zamiast głosować na tego co tak ładnie mówi o porządku, honorze i wierze będą głosowali na tych, których program będzie najbardziej zbliżony do ich poglądów.
Ma to na celu zwalczenie populizmu w polityce, co głupim pomysłem nie jest.
Skoro ludzie chcą głosować na wierzących bo twierdzą że państwo pod ich władzą będzie się rozwijać - ich sprawa. Zabawnie się czyta gdy gimnazjaliści czy licealiści sprowadzają dorosłych wierzących ludzi (mówię o ogóle, nie o mnie) do miana idiotów, pachołków, zindoktrynowanych durni itd...very funny.
Jak dla mnie powinno to trochę inaczej wyglądać - samorządy powinny decydować(na podstawie oczekiwań populacji) czy i jakiej religii chcą w szkołach. Tak byłoby chyba najmądrzej.
Ale przecież są lekcje religii dla ludzi spoza kręgu wyznania katolickiego. Zresztą po co tracić kolejne pieniądze tylko po to żeby samorządy mogły zdecydować że na terenie ich działalności będzie nauczana religia katolicka (bo nie oszukujmy się, w całej Polsce tak by było).
Zakładam, że jesteś osobą wierzącą. Negujesz ateizm, i agnostycyzm, dedukując zostaje teizm i deizm.
Źle zakładasz.
Nie ma partii katolickich? Masz telewizor w domu? Może radio? Zakładam, że internet tak.
Wiele decyzji opiera się na etyce chrześcijaństwa, włącznie z kwestią np. homoseksualistów, czy edukacją.
Prawo do rządzenia może osiągnąć obywatel RP. Rządzić powinien człowiek inteligentny, tolerancyjny, moralny. Mówiąc ,,jawna'', mam na myśli fakt, że premier Tusk, czy prezydent Komorowski nie ukrywają tego, że religia odgrywa dużą role w ich działaniach politycznych.
Tak. Tak. Tak. Tak.
Edukacja oparta na etyce chrześcijańskiej? Ciekawe. Co do kwestii homoseksualistów, to większość ludzi opiera swe teorie na niezrozumieniu i obrzydzeniu którym darzą tych ludzi, nie na religii. Nie odgrywa ona tu większego znaczenia. Myślisz że gdyby religia akceptowała homoseksualizm, nagle wszyscy zaczęli by go popierać? Nie.
Spójrzmy na obecnych rządzących. Ludzie inteligentni - chyba tak. Tolerancyjni - jak najbardziej. Ja nie widzę żadnych przejawów nietolerancji i premiera Tuska. Co do jego moralności to to już jest temat na inną dyskusję. Skoro tego nie ukrywają to podaj jakiś przykładowy cytat, chętnie poczytam.
To problem. Jest to znak religijny. Równie dobrze można tam postawić muzułmański księżyc, czy Buddę, albo zachować neutralność, i nic nie wstawiać.
Odnośnie Kościoła, jest on nieopodatkowany. A dlaczego ekstremiści, działacze islamu, nie są również z tego zwolnieni? Jaka jest różnica między nimi, trzymająca się w granicach moralności, i równości społecznej?
Ale jaki problem? Wytłumacz mi jedno...w czym on ci przeszkadza? Obraża cię? Dajże spokój...panowie i panie z RPP czepili się tego krzyża z braku innych tematów. Dwa lata temu bynajmniej ci ten krzyż nie przeszkadzał, ba nawet nie zwracałeś uwagi na jego istnienie. Powinni wstawić księżyc czy Buddę? Warto zauważyć że katolicy stanowią przytłaczającą większość obywateli kraju a krzyż jest jak już pisałem wpisany w naszą historię. Dlatego niech sobie wisi. Co najciekawsze -nie przeszkadza on muzułmanom, wyznawcą Buddy czy wszelkich innych religii. Przeszkadza TYLKO I WYŁĄCZNIE ateistom. Ciekawe, nie?
Co do podatków to pozwolę sobie na cytat.
Opodatkowanie duchownych uzyskało swoją konkretną podstawę ustawową dopiero na mocy ustawy z dnia 20 listopada 1998 r. o zryczałtowanym podatku duchownych od niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne (Dz. U. z 1998 r., nr 144, poz. 930). Ustawa ta reguluje opodatkowanie zryczałtowanym podatkiem dochodowym niektórych przychodów osiąganych przez osoby fizyczne, które prowadzą pozarolniczą działalność gospodarczą, a także przez osoby duchowne. Dotyczy ona zatem zryczałtowanego podatku dochodowego w formie ryczałtu dochodowego od przychodów ewidencjonowanych, karty podatkowej i zryczałtowanego podatku dochodowego od przychodów osób duchownych. Wpływy z tych podatków, oprócz karty podatkowej, stanowią dochód budżetu państwa. Źródło dochodu zostało określone analogicznie jak we wcześniej obowiązujących rozporządzeniach – są to przychody z opłat otrzymywanych w związku z pełnionymi funkcjami o charakterze duszpasterskim. Kwartalne stawki ryczałtu zamieszczone są w załącznikach do ustawy (nr 5 i 6) i stosuje się je odpowiednio do osób duchownych innych wyznań, którzy sprawują porównywalne funkcje. Podobnie jak to miało miejsce w rozporządzeniach, przewidziano stawki ryczałtu dla duchownych kierujących parafią i wikariuszy, w zależności od wielkości parafii (liczy się ilość mieszkańców) i miejsca zamieszkania. Wysokość ryczałtu ustalana jest odrębnie na każdy rok podatkowy przez właściwy według miejsca wykonywania funkcji o charakterze duszpasterskim urząd skarbowy. Opłacanie ryczałtu pozostaje jedną z możliwości regulowania obowiązku podatkowego przez osoby duchowne. Mogą one zrzec się opodatkowania w tej formie i opłacać podatek dochodowy na ogólnych zasadach, prowadząc księgę przychodów i rozchodów.
Jak z powyższego wynika, zarówno Kościół, jak i osoby duchowne, płacą podatki i uczestniczą we wspomaganiu budżetu państwa, na miarę swoich dochodów. Tradycyjnie Kościół katolicki oraz inne kościoły i związki wyznaniowe, a także osoby duchowne, utrzymują się z ofiar składanych przez wiernych. Dzieje się to w sposób wymykający się uregulowaniom prawnym. Mimo tego opodatkowanie kościelnych instytucji i osób prawnych, jak i osób duchownych jest uregulowane prawnie w sposób czytelny i przejrzysty. Twierdzenie zaś, że Kościół i duchowni nie płacą podatków, a tylko korzystają z ulg i zwolnień podatkowych, w świetle przytoczonych wyżej przepisów prawa, nie wytrzymuje krytyki. Ulgi i zwolnienia podatkowe względem Kościoła i jego instytucji zamieszczone w regulacjach prawnych mają przede wszystkim na celu wspieranie Kościoła w prowadzeniu przez niego różnych dzieł religijnych, charytatywno-opiekuńczych, oświatowych i wychowawczych, które służą dobru człowieka.
Jak więc widzisz księża nie są całkowicie zwolnieni z podatków. Oczywiście większość dochodów generują z datków, ale to indywidualna sprawa ich i ich darczyńców i nie powinna cię interesować. Czy żony które są na utrzymaniu mężów, dzieci na utrzymaniu rodziców też stanowią dla ciebie problem? Jak już pisałem jest to sprawa indywidualna.
Widzę, że nie mogło się obyć bez oszczerstw i oskarżeń o arogancję. Cóż, zmieniam kierunek rozmowy - na czystą krytykę jakże świętych doktryn.
Agnostycyzm nie jest żadnym podrasowanym ateizmem. Agnostycyzm to postawa, która charakteryzuje się założeniem, że człowiek nie jest w stanie się pewnych rzeczy dowiedzieć podczas egzystencji na ziemi. Nie wyklucza on istnienia boga. Twierdzenie, że czegoś nie ma, bo tego nie widać jest wyrazem ograniczenia. Ateizm nie jest wyłącznym określeniem osoby, która wie, że Boga nie ma, to także osoba która nie wierzy w jego istnienie. Można być agnostykiem, i ateistą jednocześnie.
Widzę różnicę między ateizmem, wynikającym z rozumu, a ateizmem(wprawdzie, debilizmem), wynikającym z ignorancji, oportunizmu, pewnej formy fatalizmu - czy najzwyklej - z głupoty. Tak często spotykanym w środowiskach skorumpowanych nastolatków.
Nie twierdzę że angostycyzm to podrasowany ateizm. Nie musisz tego tłumaczyć. Rozumiem że ty przedstawiasz środowisko inteligentnych nastolatków? Znowu zadziwia mnie, jak łatwo przychodzi ci ocena ludzi o których nie masz zielonego pojęcia.
Religia twierdzi, że nie możemy żyć moralnie bez Boga, że nie możemy być dla siebie dobrzy. Twierdzi, że musimy kochać kogoś, przed kim czujemy lęk. Jest to istota sadomasochizmu. Istota relacji pan i jego niewolnik.
Jasne że możemy, w religii występuje masa osób z poza kręgu chrześcijańskiego których czyny są dobre. I nie twierdzi że trzeba czuć lęk przed Bogiem. Wręcz przeciwnie. Lęk jest wymysłem ludzi, którzy stworzyli coś na czym mogli opierać swoją władzę. W tym przypadku hierarchów kościelnych. A i szeroko naciągniętym jest porównanie relacji dwóch ludzi do relacji człowieka z Bogiem.
Nie boję się Ciebie nazwać ofiarą. Ofiarą indoktrynacji. Wierzenia, idee wpajane w Twój dziecięcy mózg, pozwoliły rozwinąć je niemalże do poziomu instynktu. Na tych fundamentach zbudowałeś swój porządek otoczenia. I na tym etapie pozwolę sobie poruszyć kwestie moralności, samego Boga. Sądzisz, że na Twoją wiarę nie miał wpływu system socjalny? Spytam inaczej - sam sobie tego boga wymyśliłeś, czy ktoś Ci o nim opowiedział? Urodziłeś się Tu, w środkowej Europie. Zostałeś zmuszony, skazany na lokalną religię. Gdybyś urodził się w Indiach, wierzyłbyś w Krisznę. Gdybyś urodził się w starożytnej Grecji, czy Rzymie, wierzyłbyś Zeusa, czy Saturna. Gdybyś urodził się w Danii za czasów wikingów, wierzyłbyś w Thora, czy Odyna. Gdybyś urodził się w zacofanych cywilizacjach, gdzieś w Ameryce Północnej, wierzyłbyś w wielkiego Mam-Budżu. Jesteś niczym innym jak reinkarnacją wiary własnych rodziców. Obecny papież, pan Ratzinger twierdzi, że tyko chrześcijanie dostąpią aktu zbawienia. W Indiach żyje ok. 1 mld ludzi, nie mówiąc już o muzułmanach czy żydach. W świetle kościoła, nie ważne jakimi dobrymi ludźmi byli, ich los jest wszystkich przesądzony. To nie ich wina, że urodzili się w złej kulturze, gdzie poznali złą teologie i nie doznali objawienia. Jeżeli wierzysz w boga Krisznę, czy boga małpy Hanumana - jesteś skazany na potępienie. Zatem Bóg odizolował kulturowo wyznawców innych religii, tak by nie poznali tajemnicy objawienia, a następnie wymyślił za tę niewiedzę karę, w postaci wiecznych mękach. Hm?
No i tu się zbłaźniłeś. Jakim prawem twierdzisz że jestem chrześcijaninem? Że w dzieciństwie wpajano we mnie wierzenia? Że zbudowałem mój fundament otoczenia na podstawie religii? Powiem ci tylko - nie trafiłeś. Nie trafiłeś z żadnym twierdzeniem. Nie rozmawiamy o mnie tylko o religii. A dla mnie w tym momencie zachowałeś się śmiesznie. No nic...
To co twierdzi obecny papież to jego interpretacja religii, nie muszę myśleć tak samo. Papież mówi swoje, ale to Bóg decyduje.
Zajmę się teraz negacją tezy istnienia boga starego testamentu. Czytałeś może? Wydaję mi się, ze nie.
Znowu to samo - błazenada. Co do cytatów to tu odwołam się do opinii innych jako że sam jestem laikiem w tych kwestiach.
Księga Powtórzonego prawa 10:19
A ujrzysz między jeńcami kobietę o pięknym wyglądzie i pokochasz ją - możesz ją sobie wziąć za żone [..] i wprowadzić do swojego domu. Ona ogoli swą głowę, obetnie paznokcie i zdejmie z siebie odzież branki.
Żeby zrozumieć sens tej wypowiedzi trzeba użyć jej całej, a nie wyrywać z kontekstu.
10 Jeśli wyruszysz na wojnę z wrogami, a wyda ich Pan, Bóg twój, w twoje ręce i weźmiesz jeńców, 11 a ujrzysz między jeńcami kobietę o pięknym wyglądzie i pokochasz ją - możesz ją sobie wziąć za żonę 12 i wprowadzić do swego domu. Ona ogoli swą głowę, obetnie paznokcie 13 i zdejmie z siebie odzież branki. Zamieszkawszy w twym domu opłakiwać będzie swego ojca i matkę przez miesiąc. Potem pójdziesz do niej, zostaniesz jej mężem, a ona twoją żoną. 14 Jeśli ci się przestanie podobać, odeślesz ją, gdzie zechce, nie sprzedasz jej za srebro ani nie obejdziesz się z nią jak z niewolnicą, ponieważ obcowałeś z nią wbrew jej woli.
Jest więc wojna, pokonani i zakaz traktowania jej jak niewolnicy.
Po pierwsze, według Talmudu, wszyscy żołnierze wyruszający na wojnę byli cadykami, żołnierzowi u którego znaleziono jakąś wadę nie pozwolono wyruszyć na wojnę, tak napisano w Talmudzie.
Ten, kto rozmawia między jedną modlitwą a drugą popełnił wykroczenie i powraca do domu zgodnie z przepisami wojny (Sota 44b)
To znaczy, że nawet za najmniejsze przewinienie jak rozmawianie między założeniem filakterii na rękę a założeniem filakterii na głowę żołnierz zostawał wydalony z armii. Dlaczego więc Tora pozwoliła na związek z „kobietą o pięknym wyglądzie” tym żołnierzom – cadykom, przecież tacy ludzie mogą poradzić sobie ze swoimi żądzami
Po drugie, ton zdania „Zamieszkawszy w twym domu opłakiwać będzie swego ojca i matkę przez miesiąc.” jest dziwny, jak można nakazać komuś by płakał, a jeśli nie martwi się i nie ma ochoty płakać po rodzicach?
Po trzecie, pod koniec Tora nakazuje: „Jeśli ci się przestanie podobać, odeślesz ją” a co jeśli nie będzie chciała wrócić do domu? Może dobrze jej będzie tam gdzie jest?
R. Klonimus Kalman jak zwykle pragnie “wyjaśnić to co zostało napisane poprzez służbę Bogu niech jego imię będzie błogosławione”
Chasidut naucza, że w każdym pragnieniu, każdej żądzy, każdej skłonności jest iskra świętości. Nawet jeśli jest to pożądanie najgorszego rodzaju, nawet jeśli jest to najniższa skłonność – ma podstawę świętości.
Takiej skłonności trzeba na początku posłuchać, ale nie wolno dać jej zapanować, lecz należy ją przezwyciężyć i działać według nakazu świętości
Negatywna skłonność lub żądza ma z założenia nakierować człowieka w odpowiednim kierunku, ale później mają pojawić się pragnienia wyższe i zająć miejsce pragnień negatywnych. Tak więc na początku człowiek ma działać według swych naturalnych prymitywnych instynktów, a później zmienić je w duchowe pragnienia.
Księga Liczb 31:17
Zabijecie więc spośród dzieci wszystkich chłopców, a spośród kobiet te, które już obcowały z mężczyzną.
Odpowiadający pisał to już wiele razy. Ostatnio też. Ale jeszcze raz. Po pierwsze trzeba wiedzieć, ze Bóg Izraela był Bogiem plemiennym. Co to znaczy? On zaangażował się w ludzie losy tak, że stanął po stronie jednego wcale nie najlepszego czy najsilniejszego narodu. Chodziło o to, żeby pokazać, ze Bóg prawdziwy nie jest jak inni bogowie, którzy nic nie mogą. Że ten Bóg naprawdę może wpływać na ludzkie losy. Gdyby wybrał naród silny, mówiono by, ze sami z siebie pokonali swoich wrogów. Gdyby wybrał naród mądry, mówiliby, ze dzięki swojej mądrości osiągnęli co osiągnęli. Bóg wybrał naród słaby i często grzeszny, żeby pokazać swoja moc.
Ale Bóg nie przychodzi zaraz z pełnią wymagań. On przychodzi jako obrońca.
Nie mógł od razu postawić temu narodowi wysokich wymagań moralnych? Musiał pozwalać, a wręcz nakazywać zabijanie? Wszystkich 11 pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju przenika myśl, ze tak się nie da. Że od zepsutej grzechem ludzkości nie wydobędzie się wierności Bożemu prawu. Widać to choćby w historii o potopie. Dlatego Bóg wybiera inną drogę. Wchodzi w dzieje ludzkości jako partner człowieka. Niejako brudzi swoja świętość, by przez solidarność z takim małym, słabym narodem pokazać całemu światu swoja moc. A dopiero potem, gdy nadeszła pełnia objawienia (bo Stary Testament tylko przygotowuje Nowy) stawia owe wysokie moralne wymagania...
I jeszcze jedno. Proszę nie zapominać, że przykazania obowiązują człowieka, nie Boga. Wszyscy z Jego woli musimy kiedyś umrzeć. To, czy śmierć przyjdzie tak czy inaczej, ma znaczenie drugorzędne...
Księga Powtórzonego Prawa 13:1
Tych wszystkich rzeczy, przeze mnie nakazanych, pilnie będziesz przestrzegał, by je wykonać: niczego nie dodasz i niczego nie ujmiesz
Tak, niżej w tej księdze mamy rzeczy nakazane przez Boga.
Co do historyczności Jezusa. Wiem że to ubieganie się do najprostrzych rzeczy ale kończy mi się czas. Poniżej link do wikipedii. Jest tam rozdział dotyczący historyczności tej postaci.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Jezus_Chrystus
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Jezus_Chrystus)
Głupota. Religia jest wielkim tematem tabu, choć na pewno nie w dyskusjach między wyznawcami tej samej wiary, doktryny. Byłeś świadkiem kulturalnej rozmowy między fundamentalistycznym teistą, a ateistą? Bo ja nigdy(No może teraz :P). A co do regularnego demonstrowania kłótni na tle religijnym w sejmie, tudzież w mediach - pierwsze słyszę.
Tak byłem i to nie raz. Zazwyczaj się kończyło tym że pseudo ateiście brakło argumentów i chciał dowodów. Nuda...
Co do regularności kłótni na tle religijnym. To raczej nie jest temat do regularnej debaty i będzie on powracał co jakiś czas.
Pozdrawiam i życzę miłego (?) czytania.