Forum Tawerny Four Ways

Rozmowy Różne => Wasza twórczość, pasje, hobby, działania => Wątek zaczęty przez: Aldred w Lipca 06, 2011, 10:16:42

Tytuł: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Lipca 06, 2011, 10:16:42
Jak sama nazwa tematu pokazuje, zamieszczamy tu krótkie opowiadania, czemu założyłem taki temat? A no dla tego że powstało/powstaje wiele krótkich opowiadań i każdy zajmuje osobny temat, a nie lepiej zebrać to w całość? Łatwiej czytelnikowi znaleźć takie nie długie opowiadania w gąszczu wszelakich tematów. Ok, sprawa organizacyjna za nami. Na początek opowiadanie stworzone dawno przeze mnie a za krótkie by robić wokół tego szum. Musze na razie przełamać kryzys z pisaniem Calradii....


Warhammer-Zła Droga.

Kurt szczękał zębami z zimna, po raz kolejny przeklinał pomysł pyszałkowatego krasnoluda Imraka żeby właśnie teraz pokonać Przełęcz Czarnego Ognia. Nie dość że zapasy im się niemal skończyły to w dodatku zima była tu okrutnie groźna. Wiatr smagał okolice, śnieg leniwie padał tworząc coraz większe zaspy.
Bywali w gorszych miejscach i nie raz ledwie żywi wychodzili z takowych ale to miejsce przecież miało swoją historie, pełno kręciło  się tu zielonoskurego cholerstwa. I Sigmar jeden wie czy  wkrótce nie wpadną na przypadkową bandę. Zmówił krótką modlitwę do Ulryka aby przebłagał pogodę oraz do Sigmara aby pozwolił im szybko dotrzeć do Imperium.
-Kurt!-krzyknął Imrak-Ten szpiczasty Istalir ledwie zipie, trzeba gdzieś przeczekać zamieć.
-Jaką zamieć nic nie widzę by na to się zanosiło...
-Wy ludzie wielu rzeczy nie widzicie, po prostu zaufaj mi,  wkrótce jeszcze mi podziękujesz.
Cały urok krasnoludów ,przemądrzałe i aroganckie,jednak Kurt wiedział że rzadko się mylił i był nieocenionym wojownikiem. Niestety ich kompan elf Istalir nie był w dobrym stanie. Ostatnie starcie z orkami nie należało do łatwych.
Wpadli w zasadzkę kilku zielonych, Istalir nie był dobrym wojownikiem w końcu czarował więc jak mogło być inaczej? Rzadko się odzywał ale nieraz opowiadał o tym ile nauczył się o magii, czego to nie potrafił. Jednak na orkach nie zrobiło to wrażenia i postanowili uraczyć go zatrutą strzałą.
Na końcu szedł Magnus, od ostatniego wydarzenia milczał. Do tej pory wygadany i wesoły, teraz szedł milczący, jego wzrok błądził gdzieś myślami. Kurt nie dziwił mu się, stracił brata a jego kolegę. Nordar zginął jako pierwszy w tedy ,zawsze to on robił za zwiad, i za zwyczaj udawało mu się w porę ostrzec resztę kompanów. Tym razem Ranald chciał inaczej.
Faktycznie po godzinie wiatr zaczął się wzmagać, ich widoczność drastycznie zmalała. Owinął się szalem i pomógł Imrakowi podtrzymywać elfa. Magnus nałożył na głowę kaptur i przyspieszył by zrównać się z resztą.
-Kurt tu cholerny kłamco!
Magnus chwycił go za kołnierz i potrząsnął,tamten wiedział ze to w końcu musiało nadejść.
-O co ci chodzi? Przykro mi z powodu brata ale nie miałem na to wpływu!
-Miałeś! Twierdziłeś że lepiej iść szerszą ścieżką, że tam jest bezpieczniej. Gdybyś wraz z Imrakiem tak się nie napalili na złoto w Karak Azgal dawno grzali byśmy dupska w Wissenburgu!
Magnus uderzył błyskawicznie Kurta w twarz. Tamten padł w śnieg, nie zdążył się podnieść bo jego kompan przygniótł go swoim ciężarem i uderzył jeszcze raz. Z nosa zaczęła lecieć krew a przed oczyma zaczęło ciemnieć.
-Zostaw go na Grimnira! Albo ci w tym pomogę, to że trzymam chudzielca jedną ręką nie oznacza że drugą nic nie zrobię!
Młodzieniec wstał, wszyscy wiedzieli na co stać Imraka, czyż to nie on sam jeden zabił trolla pod Sreucher?
-Widzę jaskinie, tam się schronimy.-Po tych słowach krasnolud przyspieszył i wraz z resztą zaczęli się wspinać  w stronę upragnionej osłony.

Na zewnątrz było całkowicie ciemno, zamieć szalała na całego. Cała grupa siedziała przy niewielkim ognisku które dawało zdecydowanie za mało ciepła.
Sama jaskinia nie była duża, uważnie ja oglądnęli i zgodnie stwierdzili że nikt i nic tu nie mieszkało. Byli już nieraz w podobnej sytuacji gdy okazywało się że maja współlokatora, zazwyczaj nie cieszącego się na ich widok. Z rozmyślań wyrwał go głos Imraka.
-Umiera-stwierdził tak spokojnie jakby to było nic nadzwyczajnego-Wypaliłem ranę, oczyściłem, ale ten chodzący liść ma za słaby organizm. Jak każdy mag i...
-Oh przestań-odezwał się nagle Magnus tupiąc na zmianę nogami, zapewne odmrożenie stóp miał pewne-Tak o nim mówisz, przecież był naszym druhem? Wiele razem przeszliśmy...mój brat i teraz on...
Doskoczył do elfa i próbował go obudzić jednak bez rezultatu. Kurt doskonale wiedział o czym mówił młody. Dostrzegł także łzy spływające po jego policzkach. Bełkotał coś od rzeczy na zmianę potrząsając umierającym. Gruby Imrak dorzucił ostatnią znalezioną gałązkę do ognia i wpatrywał się w ogień. Oczy mimowolnie mu się przymykały, a ponoć stary lód to twarde istoty...
-Magnus, staniesz pierwszy na warcie, za dwie godziny mnie obudź.
Młodzian nic nie rzekną, ostatni raz coś powiedział do elfa i wyszedł na zewnątrz.
-Dobra, teraz Kurcie ci coś powiem puki tego chłystka nie ma. Te plugawe orki śledzą nas cały czas, nic nie mówiłem żeby nie było paniki. Albo wkrótce zaatakują albo poczekają nim zamarzniemy.
Kurtowi było to obojętne, chciał zasnąć, przy ognisku było ciepło, bardzo ciepło. Zdrzemnie się na chwilkę, na moment...

Obudził się, nadal było ciemno a ognisko dawno wygasło. Podziękował sobie że przed snem wypił ostatnie łyczki kislevickiej wódki. Wstał, było cholernie zimno, nie czuł palców u rąk, wytarł smarki o rękawice i kopnął delikatnie Imraka by go obudzić. Podszedł do elfa. Jego twarz wykrzywiał grymas bólu, cierpiał srogo zanim umarł. Leżał w takiej samej pozycji jak go położyli. Twarz miał siną, a chude palce wbite były w śnieg.
Sigmarze, pomyślał, dlaczego pozwoliłeś mu tak cierpieć, dlaczego nam nie chcesz pomóc. Jak się spodziewał nie uzyskał odpowiedzi. Czasami zaczynał we wszystko wątpić. Podszedł do Imraka, grubas nadal się nie obudził, zaraz...nawet troszkę pary nie unosiło się z jego ust. Leżał niemal nagi, gdyż jego płaszcz przykrywał elfa. A jednak staruszek posiadał serce, poczciwy Imrak. Szarpnął go raz, drugi, zaczął histerycznie krzyczeć. Krasnolud także nie żył, zamarzł na śmierć. Kurt wybiegł w panice na zewnątrz.
-Magnus! Magnus! Wszyscy nie...
Potknął się o coś i runął w śnieg. Szybko wstał i dostrzegł na wpół przysypanego młodziana. Z pleców sterczały dwie strzały. Nagle usłyszał świst i poczuł piekielny ból na skroni. Upadł nie mogąc się ruszyć, zanim ciemność całkowicie go ogarnęła zobaczył nad sobą szpetne mordy orków ,jeden z nich wykonał zamach toporem, ostrze  opadło w stronę jego głowy.
Obrazy przeszłości mijały szybko w jego umyśle, wspólne picie w karczmach z jego kompanami, przysmaki tworzone nieraz z niczego przez Istalira. Schadzki Magnusa z nowo poznanymi dziewczętami,  i ich późniejsze zadania, przygody...Co go czeka po drugiej stronie? Ogarnęła go ciemność i chłód...

Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Lipca 08, 2011, 18:14:47
Warhammer-Macki Przeznaczenia.

-No więc jeszcze raz kapłanie, ile za to dostanę i co mam zrobić?
-Jak mówiłem uprzednio...sto złotych koron, masz tylko pomóc mi wydobyć ta tabliczkę i ją dostarczyć do mojego domu.
Kurt nadal się zastanawiał nad tym wszystkim. Był najemnikiem i spędził w Bechafen sporo czasu, wręcz za dużo. Wraz z Johannem wrócili z długiej kampanii na północy, z kilkudziesięciu osobowego oddziału przeżyli tylko oni. Stary sierżant Grendar zmarł w drodze powrotnej  w wyniku odniesionych ran. Tak walka na północy to był istny koszmar....
Miał dwadzieścia osiem lat a już powoli siwiał na głowie, czy to wszystko przez te cholerne okropieństwa chaosu? W oddziale był uważany za jednego z najmocarniejszych i odważnych. Tak, zaiste ucieczka przed wrogiem przez bagna to iście heroiczny wyczyn. Teraz rozważał propozycje zarobku który oferował mu ten sigmarycki kapłan. Dobrze płacił, wręcz za dobrze jak na taką łatwą robotę, nie obchodziło go co to za tabliczka, zapewne relikt kultu sigmara czy coś.
-Dobrze, jutro o świcie przy północnej bramie, dziś już późno bracie.
Fakt tawerna pękała w szwach, gwar rozmów był ogłuszający. A on miał dziś jeszcze w planach zapoznać się z ta śliczną służką. Kapłan wstał bez słowa i szybko opuścił "Suchy Kufel". Sklerotyk jakiś czy co, nie dość że zostawił na stole jakiś kawałek papieru to nie wykonał zwyczajowego znaku sigmarytów. Ale nie można się mu było dziwić, ostatnie walki z tutejsza chordą zwierzoludzi każdego wprawiłyby w roztrzęsienie. Szybko osuszył kufel i podszedł do karczmareczki....

Johann przeklął po raz kolejny, ten burak Kurt ponoć miał na niego czekać w tawernie. Po rozmowie z barmanem okazało się to czego się domyślał. Bezwstydnik niejako kupił młodą kobietę na noc, zawsze tak robił, nie od parady miał przydomek "Duży bawidamek". Usiadł przy prawie pustym stoliku nie licząc śpiącego i śliniącego się pijaka. Jakiś skrawek papieru leżał na stoliku, miał go odrzucić precz ale chyba coś w środku było zawinięte. Upewniwszy się że nikt nie zwraca na niego uwagi odwinął zawiniątko. Jego oczom ukazał się mały pierścień na łańcuszku, nie był szczególnie piękny ale chyba ten mały czerwony kamień niewyraźnie migotał. Schował szybko znalezisko do kieszeni i ruszył poszukać innego noclegu. Rano poszuka Kurta, wszak bez niego nigdzie się nie wybierze prawda?

Mżawka od rana nadawała okolicy sennego wyglądu. Mgła unosząca się z pobliskiej rzeki zalewała portowe miasteczko.Nieliczni mijani ludzie to bez wątpienia dokerzy, i inni pracownicy.
Kurt czekał pod bramą stale prowadząc pojedynek wzrokowy z podchmielonym strażnikiem. Tamten ledwie stał wspierając się na włóczni, wydawało się że wystarczy lekki podmuch wiatru i włócznia jak i jej właściciel runą w kałuże.
Kapłan zjawił się pół godziny później wyraźnie był czymś zamyślony .
-Witaj ojczulku, coś cie trapi?
Tamten spojrzał na niego przekrwionymi z niewyspania oczami i cicho odpowiedział.
-Nie wyspałem się, nawet nie wiesz ile my w zakonie mamy roboty...ah ruszajmy.
Oboje minęli bramę i strażnika który jak przewidział Kurt spał teraz zwinięty w kłębek z głową w kałuży. Chwilę potem kilku chłopców zręcznie pozbawili go zbędnych pieniędzy. Drugi strażnik zdawał się nie zwracać na to uwagi. Dziwne jak tutejsi ludzie niczym się nie przejmują. Czyżby cała wojna aż takie odcisnęła piętno na mieszkańcach? Cieszył się że nie zabrał ze sobą Johanna, nie miał zamiaru się dzielić z nim zapłatą. Młody powinien pomyśleć o studiach czy coś, przecież przy każdej nadarzającej się okazji wymądrzał się wiedzą .I niejednokrotnie koledzy dawali mu swoje...korepetycje z użyciem pięści. Tak, niech siedzi w mieścinie, przecież całe to zadanko nie potrwa długo.

Młodzian na próżno szukał towarzysza. Pytał karczmarza o miejsce w które się udał ale tamten dziad nie miał o niczym pojęcia. Z zapamiętaniem szaleńca wycierał kufle które nie grzeszyły czystością. Tuż za barmanem mały kształt przemknął do spiżarni, szczury czuły się w tej norze jak w domu. Oparł się o kontuar i westchnął, nie miał pojęcia gdzie szukać. Ależ Johann, pomyślał, on cie tu zostawił, kampania się skończyła, odział nie istniał i każdy powinien iść w swoją stronę. Nie wydurniaj się, na prawdę potrzebujesz dalej towarzystwa tego osiłka? Masz swoje lata, czas pomyśleć o innym zajęciu, ustatecznić się.
Do tawerny wpadł jak strzała młody chłopak, jakiś tutejszy smark, pomyślał. Podszedł do grubego karczmarza i coś mu przekazał, jakąś sakiewkę, tamten dał młodemu kilka pensów. A więc burak jest tu paserem, nieźle to sobie wykombinował, ciekawe ile dostanie nagrody jeśli wyda go straży. Szybko skierował się do wyjścia gdy poczuł na ramieniu czyjąś dłoń.
-Nic nie widziałeś rozumiesz?-Johann odwrócił się i poczuł odór zjełczałego wina i tłuszczu jakim ten dryblas się smarował przed zimnem. Pewnie wykidajło na służbie u barmana. Miał już do czynienia z takimi jak on, w sumie byle grasant był o wiele groźniejszy od tego tu.
-Słuchaj-zaczął bez namysłu karczmarz-nie chcę wylecieć z interesu. To ciężkie czasy i dorabiam na boku, daje biedakom zarobić nieco. Szlachcic czy kupiec w dupie ma co z takimi jak my będzie. To źle że nie chcemy poumierać z głodu?
-Ale z drugiej strony tacy jak wy wprowadzacie anarchię i bezprawie.
Osiłek nadal stał naprzeciw Johanna gotowy w każdej chwili na skinienie barmana uderzyć.
-Owszem, imperator nadal ugania się za barbarzyńcami, nawet nie zainteresuje się swoim ludem. Jesteś najemnikiem do cholery, sam wiesz jak ciężko o pieniądze. Ile zarabiałeś? Pięć koron na miesiąc? Za nadztawianie karku?
Najemnik rzeczywiście nie raz zastanawiał się dlaczego ma taki a nie inny żywot. Profesja żołnierza była nie wdzięczna, ryzykowna i mało opłacalna. Jednak wychował się w rodzinie dla której honor był ponad wszystkie pieniądze. I jak skończyli? Siostra została dziwką w Nuln, ojciec umarł na koklusz a matka oszalała.
-Poza tym-ciągnął dalej-mam dla ciebie o wiele lepsze zajęcie. Twój los znacznie się odmieni, możemy chyba pogadać jak ludzie co?
-Pogadać tak, ale to nie oznacza że się na cokolwiek zgodzę.
-Oczywiście, zapraszam więc na górę, Ferdar dopilnuj do tego czasu baru.

Było późne popołudnie, wraz z kapłanem Kurt przedzierał się przez gęste krzaki, wielkie owady goniły kując i kąsając raz po raz. Było duszno, niesamowicie duszno, zapowiadało się na burzę. W końcu kapłan wyprowadził ich z zarośli, ich oczom ukazała się mała grota. Wejście do niej było częściowo zarośnięte.
-A teraz czas byś wykazał się i dał sobie zarobić.
Po tych słowach kapłan usiadł opierając się o drzewo ,miał blade oblicze. Cała ta magia i pieprzone ceremonie tylko wykańczają kleryków. Przecież równie dobrze mógłby go teraz zabić, zabrać pieniądze i ulotnić się, może do Midenheim?Coś mu mówiło że to było by najlepsze...
W sumie lepiej zabrać ową tabliczkę i nie narażać się, wiadomo do czego są zdolni sigmaryccy fanatycy?Nie ma co popadać w histerie.

Johann kolejny raz krzyknął z bólu. Związano go za nogi i przewieszono przez belkę. Po tym jak udał się na górę, barman dosypał mu jakiegoś narkotyku w trakcie rozmowy. Gdy się obudził ujrzał przed sobą obdartego karczmarza i dwóch obcych mu ludzi. Skrywali twarze pod kapturami. Jeden z nich miał księgę. Rozpoznał błyskawicznie symbol z okładki. Sigmarze,to wyznawcy Khorna!
-Nie potrzebnie się zjawiałeś w Bechafen-seplenił barman-my tu nie lubimy obcych. Mogą nam popsuć plan, a to nie podobało by się naszemu bogowi. Zostawiam cie z miłymi ludźmi...żegnam.
Wychodząc śmiał się jak szaleniec i trzasnął drzwiami. Johann wiedział że nic nie da wołanie o pomoc, byli w jakiejś piwnicy.
-Zabijcie mnie szybko-westchnął .
Pieprzony Kurt, gdyby nie chęć pogadania z nim może uniknął by swojej śmierci. Śmierci z rąk wyznawców chaosu z którymi przez rok walczył, wychodził z każdej bitwy bez szwanku. A załatwił go zwykły barman.
-Azrak ar nu'r khorne!-wycharczał jeden drugi mu zawtórował-wycierpisz śmiertelniku sporo nim zdechniesz. Widzisz my mamy swoje sposoby żeby zadawać bul wiele godzin nie zabijając ofiary zbyt szybko . To sprawia nam radość, przeklinaj swą samice że wydała cie na świat. Przez najbliższe godziny twe męki będą niewyobrażalne.
-Z twej skóry zrobię sobie płaszcz, twa czaszka przyozdobi sztandary oddziałów które wkrótce wyłonią się z lasu i zniszczą to miasto. A to tylko początek ponownej fali Wyznawców potężnych bogów chaosu.
Oprawcy wyciągnęli przed niego skrzynie w której roiło się od przeróżnych narzędzi tortur...

Kurt w końcu wracał uwalany w błocie, znalazł małą kamienną tabliczkę ale przypłacił to skręconą nogą w kostce .Na dodatek kilka goblinów zechciało z nim walczyć, po prawdzie uniknął śmierci gdy część małych kreatur ześlizgnęła się z skalnego występu i runęła w podziemną rzekę. Utykając i z tablicą pod pachą wychodził w stronę światła.
Na zewnątrz zaczynało coraz bardziej ciemnieć, a kapłana nie było. Miał tu czekać, a potem razem udać się do niego. Gdzie ten stary grzyb?
-Bracie! Gdzie jesteś? Mam tablicę, na Sigmara mam ją!
Brat wyszedł z wyraźnym lękiem wyrysowanym na twarzy gdy patrzył na grotę.
-Odejdźmy  stąd jak najprędzej, zaczyna zapadać zmrok a mi się bardzo śpieszy.
Kurt pokornie ruszył za nim. Kapłan wydawał się być pogrążony w zadumie, coś mamrotał pod nosem, nie mógł jednak nic z tego zrozumieć. To był Tileański czy kislevicki język?
-Daj mi ją, chcę w końcu obejrzeć to cudo.
-Najpierw zapłata.
Kurt nauczony przez życie wolał się o swoje ubiegać, i nie ufać nadto nawet kapłanom. Tamten wyciągnął sakiewkę jednak wypadła mu z artretycznych trzęsących się rąk .Cała zawartość wylądowała w trawie. Kurt szybko dał mu ten zakichany przedmiot i joł zbierać pieniądze.
Potem nastąpiło kilka rzeczy na raz, najpierw dziwna pieśń śpiewana przez kapłana. Potem poczuł zimno na ciele, następnie doznał całkowitego paraliżu. Leżał wśród trawy z nadzieją że kapłan mu pomoże, bogowie co się stało??
Kapłan przyklęknął nad nim i szyderczo się uśmiechnął.
-Jacy wy ludzie jesteście naiwni .Naprawdę myślałeś że jestem starym, niedołężnym kapłanem? Ja jestem wyznawcą Tego Który Zmienia Drogi. Właśnie pomogłeś mi odzyskać przedmiot niezbędny do przywołania demona. Tak tak,  wkrótce Bechafen a potem całe zasrane imperium pogrąży się w mroku. Nie mogłem tam wejść bo tutejszy kapłan...teraz martwy...poświęcił tą grotę ,wyznawcy mrocznych potęg nie mogli tam wejść.T y jednak mogłeś, skuszony nic nie wartymi pieniędzmi, potrafiłeś zostawić swojego przyjaciela dla złota. No cóż, twoja i jego czaszka bardzo dobrze się nam przysłużą.
Jak mogłem być tak ślepy, pomyślał, czemu nic nie zauważyłem podejrzanego, jakim byłe głupcem.
Mag chaosu uniósł siłą woli wielki pień niedawno przewróconego drzewa i opuścił na niego. Mrok i wizje demonów naprzemiennie miały gnębić go po drugiej stronie....

Nie wiem jak mi poszło ale chyba tak źle nie było;/ Czasem coś stworzę i szybko spisuję. Jeśli Ktoś ma jakieś opowiadania śmiało wrzucać, sam nie dam rady raz po raz wymyślać;)(głowa mi pęknie he he)



 




 
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Mortis w Lipca 11, 2011, 13:52:33
Eeem, jak dla mnie bardzo chybione pomysł.
Każdy autor powinien mieć swój temat z opowiadaniami, tak, aby każdy mógł je skomentowac i w razie czego aby mogła powstać dyskusja. A jak bedzie 10 opowiadań od dziesieci autorów to bedzie jeden wielki bajzel. Zmień nazwę na "Opowiadania Aldred'a" taka moja dobra rada :)
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Lipca 12, 2011, 09:40:22
Może i masz racje Mortis. Chodziło mi o to że czasem Ktoś da króciutki tekst i...tyle. Ale w sumie jakby w jednym temacie przyszło komentować kilku autorów zrobiłoby się niezłe zamieszanie. Teraz to się udupiłem....muszę coś zamieszczać żeby moderacja nie napisała że temat zbędny;/
A jak  ogólnie moje opowiastki, da się to przełknąć?;/
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Mortis w Lipca 12, 2011, 14:43:05
Teraz ci nie powiem, bo po prostu nie przeczytalem. Ale zajrze do nich na spokojnie wieczorem i wystawię stosowny komentarz.
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Sierpnia 27, 2011, 18:17:00
Jako ze niebawem zamieszczę kolejne opowiadanie chciałbym wiedzieć czy Ktokolwiek to czyta ,żeby się nie okazało że piszę sam dla siebie. Ocena także mile widziana.I bym zapomniał ,na dniach kolejny rozdział "Calradii..." Pozdrawiam.
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Jarsuss w Sierpnia 27, 2011, 18:29:41
Aldred, nie trać czasu na głupie pytania, my tu czekamy na kontynuacje ...... ;)
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Mortis w Sierpnia 30, 2011, 18:45:07
Ja bym ci przede wszystkim polecil przyjrzenie sie blizej poprawnej formie zapisu tekstu. No zeby to mialo rece i nogi. Jest mnostwo poradnikow w sieci, o, prosze jeden z nich:
http://literka.info/watek-Zapis-dialog%C3%B3w
Tu juz nie chodzi nawet o to, ze na przyklad kazdy dialog powinien sie zaczynac od myslnika, a po nim ma byc SPACJA i dopiero pozniej tekst wypowiadany. Estetyka to wazna sprawa, ale tu sa bledy techniczne.
Jesli chodzi o czesc merytoryczna to nie mam wiekszych zastrzezen, to twoj swiat, twoja historia, masz pomysl to go realizuj :)
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Października 26, 2011, 15:08:01
Oj Mortis,tak wiem że wiele u mnie jeszcze do nauki w pisaniu ale myślę że jeśli chodzi o resztę to zle nie jest.Cud ze moja opowieść Carladia Kraina Straconych Szans jest jeszcze czytana;)
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Stycznia 11, 2012, 11:49:11
Warhammer-"Szkolenie"
  -No więc gogusie, wszyscy są? Tak? To dobrze bo nie myślę powtarzać tego samego w kółko. Zebraliśmy się  w koszarach gdyż elektor nakazał zrobić oficerom i sierżantom stosowną zaprawę przed walka pod Middenheim. A ja jako generał wojsk Averlandu mam zamiar rozkaz wykonać...Ty tam, z tyłu! Śpisz?? Won z koszar, po ogłoszeniu wstawisz się u mnie i opowiesz o twoich przemyśleniach!
  -Dobrze...na czym skończyłem? Aha, no tak. Wiem że większość z was to młode smarki z bogatymi rodzicami, tatusiowie opłacili wszystko i teraz udajecie wielkich wodzów, zgadłem? To powiem wam że żadne pieniądze nie nauczą was tego dzięki czemu można przeżyć na froncie. Myślicie że armia chaosu to tylko banda bestii i grasantów,  że nie mają taktyki, że dyscyplina ich się nie ima. Myślcie tak dalej a stracicie swoje odziały, raz widziałem jak smark udający wielkiego generała ruszył zwartym szykiem strzelców na gobliny. Nim cherlawiec dopadł pozycji wroga stracił połowę ludzi, potem zdecydował się na odwrót...zginęli wszyscy wraz z tym geniuszem. A były to tylko małe gobosy!
   Więc wnerwia mnie okropnie że przyjdzie mi częściowo polegać na was, ale spokojnie ,utrę wam nosa. Nie raz zapewne dojdzie do sytuacji gdy wróg zostanie rozbity, ucieknie w głusze...nie gońcie ich na oślep. Jak znam życie ich zwiadowcy oraz odziały patrolowe momentalnie was wezmą w kleszcze, zniszczą. Niedawno zresztą gdzieś w Kislevie, jaka to wieś była? Tak, Zedenka, pewien małostkowy generał został pokonany, mimo przewagi jaka mu dawał palisada i działa. Potem przez tydzień goniono ocalałych po lasach jak zwierzynę. Powiadam wam, to było dla sług chaosu polowanie. Słyszałem opowieści o tym jak to maruderzy otaczają naszego, zacieśniają krąg powoli, dźgają, kopią  i plują. Potem obcinają mu głowę, i wrzucają do ogniska. Gdy w końcu zostanie sama czaszka, osypują wielkie kopce z czaszek, tak zwane kurgany. Stąd też ich nazwa, Kurganie.
  A to tylko mała część atrakcji jakie mogą wam zgotować plugawcy. Gdy przyjdzie wam bronic fortu,wsi,miasta, i jakimś cudem potraficie go otrzymać zadając ogromne straty to przygotujcie się na propozycje.Ich wódz zechce z wami paktować,zaoferuje wam przyłączenie się do armii chaosu,obieca wam wolność.Nic bardziej mylnego!Gdy tylko otworzycie wrota,wedrą się do środka dokonując rzezi. Część z was ma zapewne dzieci,kobiety.Wiecie co oni robią kobietą?? Wolicie nie wiedzieć, nim umrze kilkadziesiąt psów się do niej dobierze. Dzieci...przemilczę.
Wiecie za co walczycie, nie o korony od Imperatora, walczycie za Imperium, za kraj który Sigmar założył, za wasze rodziny. Czy chcecie przez słabość poświecić to wszystko? Jeśli tam na północy dacie dupy, uciekniecie. Wiedzcie że skazaliście bezbronnych na śmierć. Jesteśmy mieczem Imperium, to my walczymy o wolność, jesteśmy jak forteca.
Wróg niech się miota, niech atakuje, zabijesz kurgana, nadejdzie dziesięciu nowych...ale nie zrażaj się, uderzaj coraz mocniej!
To samo mówcie swoim ludziom, bo oprócz słów kapłanów, to wasze dają im pokrzepienie. Nigdy nie okazujcie przy podwładnych że sprawa jest przegrana, wiesz tylko ty o tym i to wystarczy. Niech żołnierze wieżą do końca, dajemy im ta nadzieję. Nie ma nic gorszego niż dowódca który głośno stwierdza przegraną.
Wiecie co to ucieczka z pola bitwy tak? Wiecie też że ludzie mają to do siebie ze prędzej rzucą się do ucieczki za swoimi niż ruszą do walki. I w tedy wkraczacie wy, macie być głośni i przekonujący. Okazy strachu, buntu czy dezercji, tłumic w zarodku. Czasem trzeba będzie się uciec do powieszenia podżegaczy. Macie prawo lecz z umiarem. Naszym obowiązkiem jest kierować tymi ludźmi. Ważna sprawa, walczcie w pierwszej linii! Co?? Nie tak sobie wyobrażaliście walkę?! Żołnierz gdy widzi oficera walczącego w pierwszym szeregu nabiera odwagi, walczy jeszcze lepiej, nikt nie lubi tchórzy, nie lubią jak dowódca chowa się za plecami swoich ludzi. Róbcie tak a stracicie uznanie i szacunek, i kto wie pewnie i życie!...
   Słyszycie dzwony i bębny? Koniec wykładu, każdy do swojego oddziału i zapamiętać co mówiłem. Na koniec powodzenia na północy! Chwała Sigmarowi!!
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Lutego 11, 2012, 11:36:11
Warhammer-"Powtórne szkolenie"

   -Witam ponownie wszystkich ...dowódców. Jesteśmy na froncie trzeci...nie, czwarty miesiąc. Tak, chyba dobrze rachuje, napawa mnie obrzydzeniem to co widziałem i usłyszałem. Pierwsza sprawa, oficer Stirlandzkich arkebuzerów, Hans Jaster. To co pan zrobił pod Bagenhals było delikatnie mówiąc idiotyczne. Dlaczego, pytam dlaczego pan zrejterował z pola walki zostawiając swoich ludzi na pastwę wroga? Było aż tak źle? Przeciw wam było tylko kilka grup maruderskich jeźdźców. Mieliście wsparcie kislevickiej jazdy do cholery. Kto dał Wam prawo do tego aby uciec jak królik z nory?! Bojar Ksahka okazał się sojusznikiem w pełni tego słowa znaczeniu. Uderzył mniej liczebnie odziałem dając czas aby twoi ludzie zajęli wzgórze. Wygrali ale ze stratami gdyż sierżant, twój podkomendny oberwał z wrażych strzał. Naraziłeś nas wszystkich na oflankowanie. A miałeś do jasnej cholery tylko pilnować kilku chat. Wróg nawet nie myślał aby rzucić na was więcej chaosników. Nic nie mówisz głupcze?? Z dniem dzisiejszym tracisz oficerski tytuł mocą prawa nadanego mi przez samego Imperatora. Wcielony zostaniesz do budowy szańców pod Zedenką!
    - Kolejny idiota tym razem potwierdziło się myślenie że oficer z Averlandu do goguś, mamy popychadło, cwaniak, i debil! Severak Von Naubrach. To co zrobiłeś kilka mil od Midencheimu, w obozie...to się w głowie nie mieści. Swoją drogą nawet z honorem nie potrafiłeś wsiąść na siebie winy. Uciekłeś w nocy, ale pech chciał że rycerze Ulryka odnaleźli cie, wszak nie wiedziałeś że patrolowali okolice i przepędzali bandy zwierzoludzi.
    Dlaczego nie ulokowałeś krasnoludów z przeciwnej strony niż elfi sojusznicy? Powiem więcej, bojkotowałeś ich oddanie, szczułeś i podżegałeś jednych przeciw drugim. Gdyby nie gwardia Wielkich Mieczy pozabijaliby się. Szczęście w nieszczęściu że spłonęło tylko kilka namiotów. Ale Yrvelu, wielki oficer elficki uniósł się dumą i rozbił obóz z dala od głównego. Krasnoludzki mistrz run także tylko z drugiej strony. Masz coś na swoja obronę??
   - Mam...chudzielce wywyższali się że lepiej strzelają. A podziemni kradli nam złoto...
   -Dość! Jak długo jeszcze będziecie podążać za zabobonami? Może mi jeszcze powiesz że spluwałeś za lewe ramię widząc elfa co?? Ty nieuku i ignorancie. Obie rasy są starsze od nas ,więcej wiedzą, ich pomoc jest nieoceniona. Finubar pierwszy posłał armie nam na pomoc. Ale co ciebie to interesuje, byle napchać kabzę i wio do domu .Co dziwki już nie mogą się doczekać twojego powrotu? Albo raczej twoich koron! I wiesz co? Mam rozwiązanie, zostajesz sierżantem, o tak, ale jak cię ktoś zobaczy w towarzystwie ciur obozowych...pierwszy w pierwszej linii będziesz odpierał wroga! Won mi  stąd, zmień mundur, na ten już nie zasługujesz.
    - Na Sigmara,każdy z was przechodził szkolenie,kazdy z was wiedział co robić.A tylko nieliczni okazali się kimś więcej niz oficer na pergaminie.Doszły mnie słuchy że po miesiącach oblężenia Wolfenburg ostatecznie padł.Varek Grom dotarł wraz z zastępami Khorna...uczcijmy cześć generała Alderbena Von Freubacha...mając tylko garstkę garnizonu utrzymywał mury do końca.Brać przykład,oto przykład człowieka Imperium,wiernego ideałom,wiernego do końca....

....Drzwi do koszar otwarły się z hukiem przerywając dalszą część wykładu. Pojawili się strażnicy i łowcy czarownic ,mieli pochodnie zapalone, święta księgę Sigmara wysoko uniesioną. Z jej stronic bił coraz mocniejszy blask w miarę jak przybliżali się do mównicy....
    -Generale Grebeden Von Haltran-głośno rzekł przywódca łowców wiedźm-Zostajesz oskarżony o konszachty z chaosem! Musisz wytłumaczyć jak to się stało ze armia pod sztandarom Slanesha zaniechała ataku na twój konwój....Grozi ci stos, sprzedałeś duszę bogom chaosu, znaleźliśmy liczne księgi traktujące o praktykach chaosu. Znaleźliśmy także twoją księgę w której opisywałeś czym jest chaos i jak z nim walczyć. Zapraszamy na...przesłuchanie.
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: ljuki@g w Lutego 19, 2012, 18:58:29
Takie jakieś krzykliwe To jeden krzyczy potem ,przychodza zabierają generała jakies to zagmatwane
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Lutego 20, 2012, 10:13:27
Może nie zauważyłeś ale to niejako rozprawa w koszarach. Całe krótkie opowiadanie polega właśnie na "pouczaniu" przez generała młodych dowódców. Szczątkowe odzewy innych. W tym urok warhammera. Całe dwa opowiadania poznajemy generała który zdawać by się mogło jest nieskazitelny,i połamał zęby na żołnierce. A tu cich...łowcy czarownic i oskarżenie. Ot taki stary świat w pigułce;)
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Mortis w Lutego 23, 2012, 20:09:11
Hmm... zdaję się, że obiecałem ci korektę twojego opwiadania. O kurczę, spory kawał czasu mineło. Wygląda, że człowiek ze mnie niesłowny. Hmm... przeczytałem tak od końca, byków mnóstwo, ale do poprawienia, zresztą postaram ci się to rozpisać jakoś.
Tymczasem mam takie pytanko... publikujesz swoje dzieła tylko na tym forum? Z doświadczenia wiem, że fachowej pomocy na takich forach się nie znajduje, komentarze przeważnie sprowadzają się do "podobało mi się" lub "nie podobało mi się". Tymczasem zapraszam więc na forum literackie, niedawno dostałem zaproszenie... więc przekazuje dalej. Teksty są na bieżąco poprawiane i komentowane, tak bardziej profesjonalnie :)
http://whispers-in-the-dark.pl/index.php
Jeśli jednak nie chcesz tam zamieszać swoich wypocin, daj znać, wypiszę poprawki tutaj.
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Lutego 24, 2012, 09:38:18
Nie będę kłamał,nie mam pojęcia co robię źle.Albo inaczej,nie jestem żadnym pisarzem,i na szybko piszę to co mam w głowie.Byłbym wdzięczny gdybyś napisał te błędy.
Na forum zajrzę które mi podałeś.Ale zanim tam cokolwiek wstawię......prędzej "Carladię...."Gdyż te powyżej teksty są krótkie i są traktowane przeze mnie jako krótkie "wycinki" warhammerowego świata.
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Mortis w Lutego 24, 2012, 16:35:57
Jak tam chcesz. Tylko nie wrzucaj wszystkie naraz, bo jak przed chwilą zajrzałem do tej "Carlandii" to zgroza mnie przeszyła, że miałbym to przeczytac i, o podwójna zgrozo, jeszcze poprawiać.
Generalnie brakuje ci umiejętności w zakresie poprawnego zapisu dialogów i interpunkcji... będę poprawiał fragmentami, bo na całość nie mam sił.
Więc lecimy po kolei:
Cytuj
Kurt szczękał zębami z zimna, po raz kolejny przeklinał pomysł pyszałkowatego krasnoluda Imraka(przecinek) żeby właśnie teraz pokonać Przełęcz Czarnego Ognia. Nie dość(przecinek) że zapasy im się niemal skończyły(przecinek) to w dodatku zima była tu okrutnie groźna. Wiatr smagał okolice, śnieg leniwie padał(przecinek) tworząc coraz większe zaspy.
Plus pierwsze zdanie przekszałciłbym na coś w rodzaju "Kurt szczękał zębami z zimna, po raz kolejny przeklinając...". Bo tak wygląda, jakby najpierw szczękał, a potem przeklinał.
Cytuj
Bywali w gorszych miejscach i nie raz ledwie żywi wychodzili z takowych(przecinek) ale to miejsce przecież miało swoją historie, pełno kręciło  się tu zielonoskurego(ZielonoskÓrego) cholerstwa. I Sigmar jeden wie(przecinek) czy (podwójna spacja) wkrótce nie wpadną na przypadkową bandę. Zmówił krótką modlitwę do Ulryka(przecinek) aby przebłagał pogodę oraz do Sigmara(przecinek) aby pozwolił im szybko dotrzeć do Imperium.
Cytuj
-Kurt!-krzyknął Imrak(kropka)-Ten szpiczasty Istalir ledwie zipie, trzeba gdzieś przeczekać zamieć.
zawsze PRZED i PO myślniku (tudzież pauzie lub półpauzie) następuje spacja. Zawsze.
Cytuj
-Jaką zamieć(przecinek) nic nie widzę by na to się zanosiło...
Nic nie widzi, by się na to zanosiło? Przeczytaj to zdanie na głos i powiedz, jaki w tym sens :) Bez "nic" byłoby ok.
Cytuj
Cały urok krasnoludów (przecinek bez spacji),przemądrzałe i aroganckie,jednak Kurt wiedział(przed "że" zawsze przecinek) że rzadko się mylił i był nieocenionym wojownikiem. Niestety(przecinek) ich kompan(przecinek) elf Istalir nie był w dobrym stanie. Ostatnie starcie z orkami nie należało do łatwych.
No i generalnie mógłbym tak cytowac po daniu i poprawiać, wszędzie te same, powtarzające się błędy.
Kilka porad:
- Przed "że" zawsze przecinek
- Spróbuj czytać zdania na głos i w tych miejscach, gdzie robisz przerwy, wstawiaj przecinki. To lepsze, niż wypisywanie ich niemalże na oślep, a chyba tak własnie robisz :)
- Zawsze przed i po pmyślniku (w dialogach) następuje spacja.
- Każdą nową myśl, tudzież kolejną wypowiedź w dialogu zaczynamy od nowego akapitu.
CO do zapisu dialogów... ogólnie tu masz wszystko łądnie i krótko wytłumaczone: http://literka.info/watek-Zapis-dialog%C3%B3w
To tyle jesli chodzi o część techniczną. Mógłbym oczywiście wyłapać większość błędów i je wypisać, ale nie wiem czy to coś pomoże, jesli nadal będziesz je popełniać. Spróbuj poczytać kilka poradników odnośnie interpunkcji i sam poprawić, później możesz np. mi dawać to do sprawdzenia. Choć ja pamiętam, że w szkole często dawałem moje opowiadania polonistce :)

Teraz odnośnie fabuły i części merytorycznej pierwszego fragmentu:
Pomysł nie jest zły, szczególnie podobała mi się końcówka. Jednakże na przykład przy ich sporze o brata nie wiedziałem, który z nich był nazwany "młodzianem", wypowiedź krasnoluda też jakoś była dla mnie nierzozumiała, musiałem to przeczytac kilka razy, by wiedzieć jako tako, co się stało. Proponowałbym to troszkę poprawić.
Warhammer to świat zły i okrutny, dobrze oddałeś jego klimat. Jesliby poprawić błędy i nieścisłości, wyszłoby z tego całkiem przyjemne opowiadanie. Więc pracuj nad sobą i się doskonalaj, a powiadam, nie będzie źle :)
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Lipca 18, 2012, 08:12:54
Warhammer-"Honor rozkradziony"  . Część 1.


   Grupka jeźdźców kluczyła leśnym duktem, skryci pod mocarnym uściskiem ciemności. Dziś oba księżyce były całkowicie zasłonięte przez chmury, które za dnia były jeszcze bardziej złowieszcze. Raz po raz na jakiś odgłos z głębi lasu grupa zatrzymywała się i nerwowo lustrowała otoczenie. Konie cały czas strzygły uszami, były chyba bardziej nerwowe niż ich panowie.
   Jadący na przedzie siwiejący mężczyzna poprawił u siodła raz po raz wyskakujący z olstra petrynał,w końcu zatrzymał się i gestem nakazał reszcie zrobic to samo.
   - Jorgen, powiedz mi czy ten trakt będzie się ciągnął aż do samego zadka Ulryka?? W końcu nas wytropią do jasnej cholery!
   tamten poprawiając rajtarski hełm zapalił lampę naftową i wyjął zużytą mapę,grymas jego ospowatej twarzy mówił reszcie ze nie za bardzo jest w stanie jednoznacznie odpowiedzieć.
   - No tak, on po prostu się zgubił - jęknął kolejny rajtar nachylając się nad młodym Jorgenem - Ciesz się że jako jedyny z nas potrafisz czytać. Inaczej robaki dawno by cie żarły!
    Dowódca spojrzał z ukosa na gadatliwego i najbardziej nerwowego Gilhora, miał trochę ponad trzydzieści lat a z roku na rok popadał w większą paniczną depresję. Z byle okazji wybuchał atakiem strachu. Ale można mu się było dziwić? Kilka lat temu był tylko pomocnikiem inżyniera. Jego kariera szybko jednak przybrała inny tor gdy podczas awarii działa zginęła cała załoga, oprócz niego, uratowało go lenistwo gdy przysnął za okopem, dziecko Ranalda jak mawiali, teraz Karl rozumiał dlaczego tak go nazywano.
   Zresztą jakim on był dowódcą? Na myśl o tym co mogło się niebawem wydarzyć miał ochotę poderznąć sobie gardło. To było by nad wyraz lepsze od ciągłego strachu i ucieczki. Sam fakt że zmierzali dalej na południe tylko częściowo go pocieszał. A co jeśli front już dawno się przeniósł pod Altdorf? Niechybnie wpadną w ręce ich zabójców, określenie ich katami nie przeszło mu nawet na myśl.
    - Schowaj to głupcze już, jedziemy jeszcze parę mil traktem, gdy nie zobaczymy żadnego kamienia milowego lub drogowskazu, wkraczamy w las. I tak za długo już jedziemy tak oczywistą trasą. Milles! - krzyknął do tileańskiego najemnika - Z nas wszystkich to ty pajacujesz na koniu najlepiej, jedź przodem i sprawdź czy jest czysto. Może bogowie nam zaczną sprzyjać i trafimy chociaż na ufortyfikowany zajazd.
    Człowiek z ciemną karnacją popatrzył przez moment na Kurta , jego oczy mówiły "chyba sobie jaja robisz". Jednak w końcu ruszył, każdy wiedział że kapitan jest wstanie zabić za niesubordynacje. Zresztą w ich obecnym położeniu jakiekolwiek prawa przestały istnieć. Została udawana wojskowa musztra i dyscyplina.
    Gdy najemnik zniknął w mroku Kurt próbował sobie przypomnieć ilu ich było na początku, wzdrygnął się na moment z dwudziestki ludzi został on, Jorgen, Milles, Gilhor i Gaval. Pamiętał jak zapewniał ich na początku że plan i droga ucieczki będzie bezpieczna, że każdy wyjdzie z tego bez szwanku. Prawie było łatwo, wilki, grasanci, zasadzka goblinów, banda rabusi, grupa poszukiwaczy przygód z cholernym magiem...Zdecydowanie za dużo złego ich spotkało, namacał na szyi medalion Sigmara w kształcie młota, zerwał go i popatrzył na przedmiot. Splunął nań i rzucił precz, jakim bogiem był Sigmar? Czy chodź raz im dopomógł? Wielki Teogonista Volkmar niech sobie wsadzi swoje kazania i zapewnienia że Sigmar przyszedł na świat w ciele jakiegoś młodego kowala. Czego to nie wymyślą byle tylko zachęcić do życia w armii. Mówili "zaciąg się do wojska, zasmakuj chwały, godnie zarabiaj korony, trzy posiłki dziennie"...Nie był buntownikiem i wrogiem swojej ojczyzny. Ale zaczynał powątpiewać powoli w te wszystkie wzniosłe i dumne obyczaje. Całą tą skorumpowaną władzą, z jeszcze większymi idiotami jakimi są książęta elektorzy. Z rozmyślań wyrwał go odgłos wracającego...samego kona Millesa. Zwierzę minęło ich w galopie, z boku wystawało kilka strzał.
    Ludzie wyciągnęli pistolety i zastygli w bezruchu.
   - To strzały zwierzoludzi - wyszeptał rudy Gaval - Za młodu z ojcem nie raz przeganialiśmy ich z tartaku, to ich strzały.
   - Gniew Sigmara- żachnął głośno Gilhor - Kapitan wyrzucił jego święty znak, do tej pory sama obecność świętego młota trzymała bestie z dala od nas...
    - Zamknij się ty zabobonny głupcze-wycedził przez zęby Kurt - to tylko przedmiot, bez żadnej nadprzyrodzonej mocy. Jak sobie to wyobrażasz co? Bestia przyjdzie i się zapyta czy mogę wyrzucić medalion bo zechciała by mnie zjeść na kolacje?. Nie bądź idiotą jak cie proszę.
    Nikt sie nie odezwał ale najwyraźniej takie słowa wstrząsnęły resztą, wtedy strzała trafiła Gavala w nogę, jego koń zaczął się wiercić ale nie zrzucił jeźdźca, koń bojowy nie był tak strachliwy jak konie lekkiej jazdy. Gaval jęknął głośno i mimowolnie wypalił w las z pistoletu.
    - Ty idioto!-Krzyknął Kurt - Teraz cały las wie gdzie jesteśmy! Naprzód!
   Wszyscy ruszyli w galopie przed siebie za sobą słyszeli potępieńcze ryki zwierzoludzi. Kurt doskonale zdawał sobie sprawy jak to się skończy. Albo któryś z koni złamie nogę pieczętując tym samym los jeźdźca. Albo odgonią jakimś cudem watache potworów....
CDN...
   
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Września 30, 2012, 09:33:15
Ok, chwilowa zmiana klimatu.ba, to nawet nie będzie opowiadanie. Postanowiłem już dawno tu zamieścić. Oto i ...uwaga... "Encyklpedia Warbanda" (błąd celowy).
Traktujcie to jako humorystyczny tekst,nie ma w nim nawet źdźbła prawdy;)
Ps.Admini,nie karajcie mnie za nadmiar przekleństw,chciałem niejako oddać "Klimat",zresztą "zagwiazdkowałem" je;)


- "Scyzoryki do ścinania winogron" - mieczyki kuszników swadiańskich i rhodockich są tak do dupy, że ilebyś nie naparzał wroga to i tak ciężko go zabić. Na domiar złego połowa z ciosów to otarcia.

--"Przeklęty Terminator" - Uwaga, to określenie gracza który nie wiadomo jak, nie wiadomo skąd/czasem nie wiadomo czym trafi cie i z końca mapy. Ewentualnie ściągnie jeźdźca w pełnym galopie hedem. Ewentualnie przebija tarcze, trafia w nogi(mimo pawęzy), trafia w głowę (mimo tego że trzymasz ją do góry). Tak więc strzeżcie się Przeklętych Terminatorów.

-"Makro-gracz" - Najlepiej darować sobie walkę z takim. Możesz blokować, spamować, atakować. Ale...on i tak cie zabije. Recepta? Ustrzelić dziada z daleka,gdy padnie dobić dwurakiem,głowę zakopać a resztę ciała spalić . Prochy rozrzucić kolejno na północ, wschód, zachód, południe. Uwaga! Nie pomylić kolejności.

- "Spam łuków" - Pod tym znanym raczej pojęciem kryje się ... a co mi tam. Po prostu gdziekolwiek na mapie nie pójdziesz i tak strzały/bełty/żucajki będą latały wokół. Zapomnij w tedy o dwuraku, zapomnij o graniu konnym, chamy jedne czerpią niebywałą radość z ubijania konia, a potem jeźdźca. Oczywiście mamy szczęście gdy to nasz team ma sporo strzelców, w tedy jest ok. Ale jeśli to wróg ma spam strzelców, no cóż, żadne przeklinanie nic nie da. A zwróć na ogólnym uwagę żeby nie przesadzali...Wezmą więcej amunicji, po dwie kusze ,i  za punkt honoru obiorą sobie zabicie właśnie ciebie.
Zdecydowanie nie poleca się granie na serwerze gdy takowy 'Armagedon" właśnie jest wdrażany. Nerwowy gracz prawdopodobnie weźmie po 1 śmierci strzelca, ale jeśli nawet jako i strzelec zginie to nie przestanie się ...denerwować. W skrajnych przypadkach znane są przypadki brawurowej ucieczki z serwera, rzutu monitorem w dal, strzaskaniem z pół obroty klawiatury, tudzież sięganie po alkohol aby na chwile zapomnieć jak to co rundę dostawało się po kilka strzał.
Na koniec mała porada od ludzi którzy jak twierdzą mają swego rodzaju traumę po spamie strzał.
Najlepiej kupić tarcze, tą najlepszą, albo kup ze dwie. Nie próbuj rzucać w takowych 'daleko-graczy", zasadzą ci heda. Nie próbuj się odwracać nawet na sekundę, zasadzą ci heda, Nie próbuj zmieniać broni w czasie nawały strzał, zasadzą ci heda.
Ale jest także dobra strona medalu, jaka? Wyobraź sobie że jakimś cudem twój team dociera w końcu do zastępu strzelców, wyobraź sobie jak się w panice rozpierzchają. Ah,piękne nie? Ale nie skończyłem. Wyobraź sobie że nie chodziło im o bezsensowna ucieczkę, oni po prostu tylko łapią kąty....


- "Znowu na hita!!!" - To pojęcie jest niemal koszmarem dla graczy. Zdarza się że nawet jeśli masz ''puche" to znajdzie się ktoś kto zabije cię jednym uderzeniem. Gdy biegasz w szmatkach to nie ma się co dziwić, ochrona głowy także ważna. Jak powiedział pewien "filozof "nawet biały czepek coś daje", tak więc należy/trzeba inwestować w ochronę głowy. Ale co to do cholery da jeśli i tak zabłąkana strzała zabije cie na miejscu gdy trafi w głowę.
Nie wiedzieć czemu, czasem aby zginąć musisz parę razy dostać, ale częściej nie trzeba tak długo czekać. Bo padasz "na hita''.
Gdy przeciętny gracz ginie czuje się źle. Jest poddenerwowany, klnie jak szewc. Nie może ogarnąć jak zginął po jednym uderzeniu. Ktoś powie(wyjadacze WB), że liczy się szybkość itp. Tych polecam spalić na stosie, gdyż do tej pory nikt nie rozwiązał zagadki zgonu po jednym ciosie. W świecie WB to zjawisko jest nagminne, część ludzi się przyzwyczaja,część nie....
"No k....a znowu na hita, jak do ch...a pytam sie!!!!??? Tym gównem? Byłem w pełnej puszce do cholery!!! Nie nie nie, wyj...e Wb z kompa, albo inaczej...nie GRAM W WARBANDA!!!         ......to który serwer?"

- "Servery Duelowe" - Ktoś mądry powiedział,chcesz dobrze walczyć, idź na duelowy serwer, zyskasz skilla, manual ci się polepszy. I temu mądremu cisnąłbym cegłą w twarz, dlaczego? Załóżmy że masz skilla miernego, z radością idziesz na duelowy serwer "Ach poćwiczę manuala". Jak szybko byłeś rozpromieniony tak szybko zaczynasz się denerwować. Na ogół jest kilka typów "duelowców". :
-  Cienias - bijesz go nawet pięściami.
- Normalny - czasem zablokuje, czasem cie zrani, czyli chyba najlepszy możliwy oponent.
- Dobry - wywija i macha, czasem go trafisz, na ogół jednak już przegrywasz.
- Pro/Cziter ? - Typ zagadka, albo gość jest no-lifem, i naparza w wb dzień i noc i potrafi cuda. Albo jakimś cudem(czyt.czituje), nadrabia to innym sposobem. Macha szybciej mieczem niż ty zdążysz akceptować duela. Blokuje, spamuje, chamberuje, w miedzy czasie nawet pisze na czacie.

Tak więc widać tu wyraźną różnice w rozumowaniu. Ktokolwiek odsyła cie na duelowy serwer abyś polepszył skilla...to chyba cie nie lubi. I wie że tam można tylko nauczyć się szybko ginąć.
Pod to można śmiało podpiąć opisywany przeze mnie problem, a mianowicie "Makro-gracz".
Zachodzą także czasem dziwne incydenty w trakcie walki 1vs1. Oto i znane przykłady z życia wzięte.
- "No k...a na hita?! (patrz."Znowu na hita")
- "Nie rozumie k...a tej gry, on mnie uderzył a ja tego nawet nie widziałem!"
- "Aaaaa nie widzę animacji...aaaa...zginąłem..."
- "No jak on mógł mnie zaspamować toporem jak walczę szablą??!"
- "Przecież dałem blok!!!!"-
- "No nie, blokuje a on i tak mnie zranił!"
- "Ja pi.....le, jak to w ogolę możliwe??!!"-
- "Zabił mnie, nieeeeeeeeeeeeeeeeee!!!!!"
Dochodzi także czasem do grupowego honoru. Co to jest? Przykład czasem można na własne oczy zobaczyć. Zostaje ostatni gość z przeciwnego teamu(bitwa server), dają mu duela. Ciacha jednego po drugim i tym sposobem wygrywa rundę. Chociaż normalnie w grupie by go zabili. Znani są także gracze udających pro, czyli prosi/błaga o duela nawet z początku bitwy, gdy dostanie potrafi bezczelnie zginąć w 2 sekundy.
Są przypadki, skrajne ale są że możesz trafić na gracza który potrafi cie zaspamować...młotem. Jest to o tyle niemożliwe co śmieszne, żałosne dla tego który dał się zaspamować.
Zdecydowanie największym grzechem jest przegrać duela z gościem o manualu-0 , tj. nie potrafi nic oprócz blokowania tarczą.
Wojownik - padaczka: przykład duelowca który macha bronią tak szybko że nie masz szans nawet sie domyślić skąd nastąpi atak.
Na koniec podsumowanie, jeśli nie widzi ci się mieć słabego manuala ćwicz na duelowym serwerze, ale pamiętaj. Staraj się zginąć chociaż 5 sekund od chwili rozpoczęcia duela. Ewentualnie pokaż wszystkim jaki z ciebie uber - pro - hiper gracz i zacznij...uciekać. Przedłuży to duela, a nawet jest szansa że twój przeciwnik się rozkojarzy. Ale znając WB, i tak będzie od ciebie szybszy, j....e  cie raz w plecy i po duelu.
Lepiej więc nie wchodzić na duel - serwer, ale jak do cholery polepszyć w tedy manuala??
To proste, nie musisz go w cale mieć, dlaczego? Patrz. punkt:" Makro - gracz".
Życzę udanych pojedynków, ah,i pamiętaj, nic nie da przeklinanie przed monitorem jak zginiesz, on tego nie słyszy. A nawet i jeśli by słyszał, zjedzie cie drugi raz słysząc że płaczesz;)

Mam nadzieję że się chociaż troszkę podobało. Pamiętajcie, to nie poradnik. To raczej karykatura Wb, tekst humorystyczny. Żeby mi się tu zaraz jakiś "Inkwizytor" nie wprosił z tekstem że czegoś takiego nie ma w Wb.;)

Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Aldred w Września 30, 2012, 12:59:59
Kolejne opowiadanie, tym razem nie w świecie warhammera.Ale w fikcyjnym świecie fantasy...


"Dream team??"


    Mag Ksaver spojrzał jeszcze raz na opasłe tomisko. Było w nim tyle wyrazów, z czego połowy w ogóle nie rozumiał. Jednak stojący nad nim olbrzymi  Fuu miał na twarzy wyryte "Czytaj bo kill". Po godzinie mozolnego czytania - co prawda nic z tego nie zrozumiał - odłożył księgę i wstał.
   - Nie ma tam nic o tym jak przyrządzić jajecznice, musimy zdać się na niziołka.
   Olbrzym najwyraźniej nie podzielał jego zdania, był głodny, a co za tym idzie agresywny. Zaczął właśnie swój pokaz furii i agresji. Usiadł w kącie chaty i zaczął beczeć, mamrocąc przy tym pod nosem jaki on to głodny.
   Ksaver poprawił swój kapelusz który cały czas opadał mu na oczy, wyjrzał przez okno. Kurdupla jeszcze nie było. Zapewne znowu pozbawiał mieszka kilku naiwniaków. W tedy rozległo się złowieszcze pukanie do drzwi. Nim zdołał do nich podejść drzwi z hukiem się otwarły. To ich kapitan i szef, Jalar Tępy Oszczep. Był cały w błocie, z nosa ciekły mu pokaźnych rozmiarów smarki.
   - Ha ha, mam kłesta, mam zadanie, tak epickie ze łapanie smoka to przy tym igraszka!
   Mag wiedział że ten znowu koloryzował, jak ostatnio gdy ich epicka misja polegała na pobiciu szajki dziesięcioletnich zbirów. Co prawda dostali wycisk, ale czyż nie ukradli im w tedy cukierków.
   - Głodny! - ryknął z kąta Fuu, po czym znowu zaczął beczeć.
   Tepy Oszczep zignorował słuszne wołanie o jedzenie po czym wyjął za pasa - swoją drogą to był zwykły sznur -  kawałek papieru. Ach, czyli tam mieli wytyczne misji, nie zapominajmy, epickiej.
   - Znalazłem ten kawałek papieru, gówniarze śmiecą nam coraz bardziej przed chatą.
   Mag znowu sie zawiódł, czy ten tępy idiota w końcu powie co maja robić? Tępy podszedł do stolika, usiadł na skrzynce - krzesła dawno sprzedali - odpalił fajkę - raczej zasuszone klonowe liście owinięte tymże papierem - i zaczął mówić.
   - No misja, wspominałem że jest epicka?
   - Mów w końcu!
**************Przerwa na reklamę*****************
Jesteś zapalonym poszukiwaczem przygód?. Zawsze natrafiałeś na zamknięte drzwi na które zaklęcia, kopniaki, uderzenia broni nie robiły wrażenia?. Chciałbyś być tam gdzie potrzebujesz odpowiedniego klucza? Nie musisz już umieć machać wytrychem, nie musisz czytać zaklęć ze zwojów. Zamów już dziś przenośny, samo - składany taran. Marki "Ork And Bum Company". Dzięki niemu każde drzwi/wrota staną dla ciebie otworem. Jedyne co potrzebujesz to kasy na niego, i szesnastu chętnych do obsługi. Dla pierwszych trzech zgłaszających się przewidziane upominki, klucz do uruchomienia taranu(drobnym druczkiem, "bez którego nie użyjecie taranu")
**************Koniec reklamy**********************



   Oszczep dalej się śmiał, lubił przeciągać takie momenty. Gdyby go nie znał mógłby pomyśleć że nie bez powodu nadano mu tak epicką ksywę....
   - Sam lord feudalny dał misje. Lazłem przez rynek, wtem opadły mnie dwie dziewczynki, pieniędzy chciały. To ja ten...uciekłem, a co się będę szarpał z bachorami. Wpadłem na najemnika. A ten jak mi nie przywalił, pewnie by mnie bił przez kolejne pięć minut gdybym nie uciekł. No i ten...gdy uciekłem, a zmylić chama chciałem. Porwałem jakiejś babie złotą tkaninę, owinąłem sie nią. Nic to najemnik ani na moment się nie zdezorientował, to ja w nogi. I ten...wpadłem do stajni, jak nie podwinęła mi sie noga, jak nie wylądowałem do obornika. Mówię wam, leciałem parę metrów. I w tedy złapali mnie strażnicy, spotkałem tedy tego lorda. I wiecie co? Ta szmata złota była prezentem ślubnym dla jego baby. I w tedy kazał mi wykonać misje.
   - Jaką?
   - Wyprać szmatę  w rzece Głupców...
   Mag wiedział dlaczego ta rzeka zawdzięczała tą nazwę, nikt nie wracał  stamtąd o własnych nogach.
   - To gdzie ta szmata?
   - No ten...tu problem. Najemnik mi ją wziął jak wychodziłem z miasta. A ten...wiem gdzie jest.
   - Gdzie? W fortecy górskiej? W ruinach jakiejś świątyni? W karczmie pije i leje kogo popadnie?
   Tępy najwyraźniej się obraził słysząc tak marne pomysły. Wskazał palcem za okno. Nawet Fuu podszedł - mimo głodu - do okna. Stał tam jeszcze większy facet niż ich Fuu. W dłoniach dzierżył ogromny topór. Swoją drogą, co za idiota walczy takim czymś?
   - Wezmę mój Ax! - ryknął Fuu.
   - To ten...on. Lazł tu za mną, powiedział że nie odejdzie puki mi nie wpieprzy. Użył gorszych słów, ale tych nie zrozumiałem.
   Po godzinie układania planu - swoją drogą dziękowali w myślach że najemnik łaskawie czekał - Tępy oznajmił plan. Zresztą każdy wiedział jaki on był. Był niezawodny. Zawsze tylko na nim opierali swoje ataki.
   - Mam maguje, Fuu axuje, ja zaczekam aż się odsłoni. W tedy mu liścia sprzedam.

******************Przerwa na reklamy******************
    Drogi awanturniku, często musisz uciekać przed przeważającym liczebnie wrogiem? Ile razy już musiałeś zaliczyć glebę i dostać zazwyczaj słuszny w*****l? Ile razy nawet jednonogi wojownik był od ciebie szybszy? Już dziś nie musisz sie martwić o to. Dzięki cudownym "chodajkom" marki niezbyt poważanej przez krasnoludki, "ElfisDasy"!!!Dzięki opływowym kształtom unikniesz oporu powietrza, dzięki licznym otworom unikniesz przykrego zapachu stóp. Ale co najważniejsze, poniosą cie z daleka od zagrożenia. Zalecamy kupić go jednak w komplecie z ciężką i grupą zbroją płytową. Gdyż efekt uniesienia trwa aż do kolizji z pierwszym lepszym obiektem. A więc jest to doskonały wybór dla tępych barbarzyńców! Kup już dziś i nie daj się złapać!!

****************Koniec reklamy**************************
Jak powiedział tak zrobili, wypadli z chaty z bojowym okrzykiem "AAaaaaaaaa!!!!". Najemnik stał w miejscu, jednocześnie dłubał w nosie.
   Ksaver wypowiedział słowo mocy "fajerbol!!!", i rzucił kulą w najemnika, niestety. Tym razem coś poszło nie tak gdyż kula trafił w drzewo. To z kolei zajęło sie ogniem. Musiał kolejny raz spróbować. Fuu z kolei już sie nie patyczkował, ruszył na najemnika z axem .A trzeba wiedzieć że przy nim ulegały nawet anioły. Nacisnął mały guzik i magiczny opar rozprysnął sie prosto...w twarz właściciela. Oślepiony i pozbawiony wzroku Fuu runął na ziemie krzycząc że umiera. Tępy natarł  z mieczem, niestety wpadł w prost w tor lotu "sczały zimna" - kolejny epicki czar Ksavera - pocisk ugrzązł głęboko tam  gdzie światło nie dochodzi.
    Najemnik nieco zbity z tropu - wszak ani raz nie zaatakował - ruszył w końcu na maga. Ten miał do wyboru kilka alternatyw. Ucieczka, ale doszedł do wniosku że przyduże buty nie ułatwią mu tego. B, podjąć walkę magicznym kijem - swoją drogą miał tyle wspólnego z miagią co majonez do grzybowej - jednak już dawno go sprzedał. A więc zostało ostateczne rozwiązanie. Jak pomyślał tak zrobił, rozpędził się i z całych sił rąbnął głową w chatę. Utrata przytomności gwarantowana lub zwrot pieniędzy.
    Mały niziołek siedząc w krzakach obserwował jak jego kamraci heroicznie zmagali sie z bydlakiem. Zrobili co w ich mocy ale przeciwnik był na wyższym levelu. W myślach małego kłębiło sie mnóstwo myśli - żadne nie było związane z choćby próbą podjęcia walki - które nic mu nie dawały. Miast myśleć przeszedł do meritum. Wyciągnął plecak i rozłożył obiad. Jabłka, kurczak, ziemniaki, frytki, cola, a wszystko świeże, dziś ukradzione. Niestety ni  stąd ni zowąd pojawił się nad nim olbrzym.
   - Podziel się posiłkiem!
   Nizioł  wiedział że musi być teraz rozważny. Więc gestem grubej dłoni zaprosił go do jedzenia. W tedy  najemnik wskazał na dwa kieliszki, w środku było bezalkocholowe winko(z pod winiarni KopnijGo).
   - Ah o to ci chodzi wielki człeku. Nie mogę cie poczęstować nim.
   - Bo??!! - niemal ryknął wielki przepłaszając tym samym pobliskich grzybiarzy.
  - Bo widzisz, zawsze jest tak że jak są dwa puchary z winem to jeden jest zatruty. Chyba byś nie chciał umrzeć? Nie mogę ci pozwolić, miałbym cie na sumieniu, a nie próbowałeś jeszcze kanapki z masłem - mojego specjału kuchni mexykańskiej - rozumiesz?
   - Mały! To mam pomysł, zrobimy tak, bo też coś na ten temat wiem. Chwyć oba w dłonie, jednym mnie poczęstuj, ja wezmę ten który mi dasz jako znak że ufam ci. A jak wezmę drugi jako znak że ci nie ufam i umrę. To cie zabije, proste nie?
  - Zgoda - podał mu ten bardziej brudny z prawej dłoni.


******************Przerwa na reklamy******************

    Masz niski level? Jesteś dopiero chłopem a już chciałbyś być rycerzem? Dostajesz solidny łomot od grupy "nołlajfów"? Nie masz gdzie expić bo zawsze jakiś random wybije przed tobą potwory a potem rzuca się na ciebie? Mamy na to sposób, wykup opcje Premium już dziś. Za jedyne 100 zeta miesięczne, co daje ta opcja? Dziesiątki nieprzydatnych opcji, kilka bajerów oczo...bijących po oczach które i tak tylko cie będą irytować. Opcja protekcji gracza (tylko w miejscach gdzie BG nie mogą się zabijać i tak bez tej opcji). Zniżki w sklepach i kuźni, teraz dostaniesz towary po podwójnej cenie! Dostęp innych graczy do twojego śmiesznego profilu gdzie mogą bezkarnie kraść ci pieniądze oraz itemki ,a nóż konta ci nie ukradną. Nie bądź noobem i frajerem, twój wróg już wykupił opcje premium i czeka aż zdobędzie twoje i tak nic nie warte itemy. Po co masz grać za darmo gdy możesz za to płacić? Usługa dostępna na stronie www. jestemprofrajeremifajniemiztym. com. Możliwość wykupienia kilku miesięcy od razu, w tedy każdy kolejny miesiąc jest raz droższy od poprzedniego miesiąca. Czy nie kusząca oferta? Bądź noobem, kup opcje Premium i lam ile popadnie na wysoko - pingowych serverach!

***********************Koniec Reklamy*********************
  Najemnik wpatrywał się jakby posiadał szósty zmysł i mógł zgadnąć który jest zatruty. Po kilku godzinach przekładania, rozmyślania, sprzeczania się doszli do porozumienia. Przelali wszystko do jednego kieliszka, po czym każdy wypił równo po połowie. Przynajmniej nie musieli się wysilać i myśleć. Teraz dotarło do niziołka, przecież właśnie sam wypił zatrute winko. Oboje padli na wznak jak rażeni kopem z buta.
    I tak oto kończy sie historia o dzielnych herosach. Baczcie więc poszukiwacze przygód na to z kim się kumplujecie. Jak plotka głosi niziołek jednak przeżył, spędza swe dni w hospicjum(psychiatryk?), gdzie cierpi na chroniczną biegunkę. Fuu wyruszył w świat szukając debila który sprzedał mu trefnego Axa. Tępy otworzył budkę z oszczepami, które jak i ich pan były tępe. Ksaver zgłębiał tajniki wiedzy, zaczął uczęszczać do wielkiego uniwersytetu o nazwie Gimbnazjum. Jak głosi inna plotka  w trakcie walki z najemnikiem spłoną cały las, zabito dwa króliki, rozsypano mnóstwo drzazg w okolicy, oraz zaczął ich ścigać wściekły do granic możliwości lord. Który poprzysiągł że jak ich złapie to im nogi z......Wiecie sami. Koniec bajki, a teraz każdy po miedziaku bo do tawerny ide!! Nie dacie?! Łaski bez, znajdę innych naiwniak...pfu...słuchaczy.



   Mam nadzieję że jest znośne, na poczekaniu to wymyśliłem dziś;)
Tytuł: Odp: Opowiadania/Shorty
Wiadomość wysłana przez: Rapodegustator w Września 30, 2012, 13:06:07
Więcej REKLAM!