Chciałbym od razu przeprosić, że tak znikałem ale cóż, siła wyższa.
A gra była wspaniała ;) Szczególnie ten drugi tryb. Była świetna zabawa i jakie emocje :D Tak długo szukałem okazji by zabić kapitana a tu nic. Niestety musiałem już iść i dlatego zabiłem go (to był Samowar, tak?) w niezbyt korzystnym momencie. Ale cóż, udało mi się uciec, choć z kulą w prawym ramieniu.
Mogę tylko powiedzieć osobom, które nie były o około 22.00, żeby żałowały ;)