Widzę, że ta gra nie została na forum poruszona, a jest ona świetna.
O tym, że Rockstar to jedna z najbardziej nieszablonowych firm zajmujących się grami nie trzeba przypominać nikomu. Każdy, kto choć na chwilę przeniósł się do świata GTA - lub też nie - wie o czym teraz mówię.Przemoc na ulicach, kradzieże samochodów, czy zabijanie dla władzy to sprawy, które towarzyszą nam od zarania dziejów w grach tej firmy (co większości zaczyna się już powoli nudzić).Teraz przyszedł jednak czas, aby zająć się czymś innym, czymś co jest obecnie bardziej na czasie, a mianowicie problemami w szkołach. Panowie z Rockstar Games postanowili umożliwić Wam wcielenie się w początkującego "gangola", który - jak to często bywa - wręcz urodził się do tej roli.
W Canis Canem Edit przyjdzie nam sterować 15-sto letnim Jimmy'm Hopkins'em. Chłopak był już wywalany z wielu szkół.Za sprawą swojej matki, która żeni się n-ty raz oraz nowego ojczyma trafia on na cały rok szkolny do szkoły z internatem Bullworth Academy.Nie bierze on jednak tego do siebie i nie zamierza rozmyślać, a tym bardziej zmienić swojego postępowania.Już podczas pierwszej cut-scenki, w której widzimy całą rodzinkę jadącą właśnie do szkoły postanawia jeszcze jak najbardziej uprzykrzyć czas rodzicom wybierającym się na miesiąc miodowy.Bohaterowi nie zabraknie jaj także w szkole, gdzie często będzie męczył słabszych i silniejszych uczniów narażając się tym samym na gniew nauczycieli i policji.
Z reguły panowie z Rockstara serwują graczom solidną i bardzo wciągającą fabułę.Tak jest też w przypadku i tego tytułu.Historię młodego Hopkinsa śledzi się tutaj z zaciekawieniem i z czasem przestaje się myśleć, że w końcu to "tylko" dzieciak. Jest młodzieżowo. Chłop wyrywa laski, powoli zdobywa szacunek w szkole i ogólnie stara się przejąć władzę nad miastem.Częste zwroty akcji i masa śmiesznych dowcipów i sytuacji będą nas przyciągały do ekranu.
Ok, wiecie już, że podążając za śladami głównego "hiroła" Canis Canem Edit nie będziecie się nudzić, ale jak przedstawione zostały w tym tytule same misje, czyli jego esencja?Cóż....są one bardzo dobre.Mamy tu wiele zróżnicowanych przygód.Stworzenie gry w takim klimacie dało przecież developerom szansę na wykorzystanie swoich nowych i świeżych pomysłów. Jako że rok szkolny trwa dziesięć miesięcy, mogli oni wpleść tutaj sporo zadań odnoszących się do różnych corocznych świąt, czy imprez.
Przejdźmy teraz do kolejnej ważnej sprawy, czyli jak oklepać komuś "miskę" i znieważyć go na oczach innych.Otóż Jimmy może porozmawiać z każdym z NPC, których jest dość sporo i każdy jest inny.Ma on okazję obrazić daną osobę lub jej schlebić(później dochodzi przekupstwo i całowanie dziewczyn)Z ważnymi dla misji postaciami zamienia z reguły kilka zdań, ale to, że nie może tego zrobić ze wszystkimi w żaden sposób nie razi. Nieważne. Ważne jest to, że po tym jak kogoś obrazi będzie narażony na atak. Na szczęście Hopkins z choinki się nie urwał i umie się bronić. Swojego przeciwnika może chwycić i rzucić nim o ziemię, by tam go wykończyć. Jeśli taka opcja mu nie przypasi, to może wrzucić go do stojącego nieopodal kubła na śmieci, uderzyć nim o ścianę, czy - po swojsku - "potańczyć" z nim na stojąco sprzedając mu tym samym kilka serii mocnych lub lżejszych uderzeń pięścią, bądź nogą. Fajnym patentem są też "fatale", czyli zabawa z pokonanym już oponentem (oplucie twarzy, pokrzywka itp.)Nowych chwytów bohater uczy się w miarę upływu czasu od mieszkającego nieopodal bezdomnego weterana wojennego (w zamian za kilka przysług) oraz na lekcjach wychowania fizycznego. Pamiętajcie jednak, że Bullworth to nie raj dla huliganów. Za każdym rogiem czają się tutaj prefekci, którzy będą usiłowali ukarać Was niezależnie od tego, czy jakiś incydent był spowodowany przez Was, czy też nie. Ogólnie rzecz biorąc, system walki jest naprawdę udany.
Cała społeczność szkoły jest podzielona na kilka grup.Mamy tu kujonów, którzy cały dzień ślęczą przed książkami, bullies(nie wiem jak to napisać w j.polskim)znęcających się nad słabszymi, preppis(jakoś tak) czyli dzieci z bogatych rodzin, greasers(tu nie wiele napiszę, bo nie miałem z nimi wiele kontaktu) oraz jocks czyli sportowców będących najsilniejszymi z całej szkoły.
Nie.W tej grze nie rozwalicie nikomu głowy przy pomocy shotguna czy innej broni palnej.Owszem Jimmy swój arsenał broni ma, ale nie są to bronie tak brutalne.Znajdziemy tu między innymi: śmierdzące bomby, kartony z jajkami, petardy czy procę oraz pistolety(bynajmniej nie na standardową amunicję).
Czas opowiedzieć nieco o terenie działań Jimmy'ego. Jest nim przede wszystkim szkoła, ale nie tylko, bo w późniejszej fazie gry chłopak poterroryzuje ludzi w mieście podzielonym na kilka sektorów. Oczywiście świat w CCE nie jest tak duży jak np. w GTA: San Andreas, ale i tak jest gdzie się pobawić.Pełno tu ulic i pobocznych dróg, a zróżnicowana architektura miasteczka i samej placówki (należy wspomnieć, że też o całkiem dużym terenie) tylko zachęcają do ochoczego śmigania po kolejnych lokacjach.A śmigać jest na czym.... Wprawdzie nie da się w tej grze jeździć samochodami - co do tej pory było niemalże podstawą - ale i tak nie ma na co narzekać. Mamy do dyspozycji rowery, skuter kosiarki czy deskorolka(którą dostaniemy w jednej z pierwszych misji).Można też przejechać się z miasta do szkoły autobusem(jako pasażer). Nasz bohater umie pływać oraz dość szybko biegać.Fakt, brakuje nieco wożenia się autami, ale demolowanie miasta i rozjeżdżanie przechodniów czterośladami w tym tytule by nie przeszło.
Po co oprócz wypełniania kolejnych misji będziecie wyruszać na "łowy" do miasta, czy w szkolne okolice? Na pewno na zakupy, by zaopatrzyć bohatera w nowe ciuchy, zmienić nieco jego uczesanie u fryzjera, odnaleźć lokacje z mini-grami takimi jak choćby boks, ale panowie z R* nie zapomnieli też o uczniowskich obowiązkach Hopkinsa. Codziennie musi on uczęszczać na lekcje (bo przecież ta pozycja ociera się nieco o naukę:), gdzie czekają na niego różnego rodzaju zadania. Na angielskim np. będzie musiał z rozsypanki literowej ułożyć daną ilość słów - oczywiście "in inglisz". Na plastyce namalować kilka obrazków - z pomocą małej mini-gry. Są także inne lekcje tj. W-F, czy chemia, więc będzie czym się zająć. Dbajcie o to aby Jimmy zaliczał wszystkie sprawdziany, a nie ominą Was nagrody. Aha, byłbym zapomniał o tym, że oprócz egzaminów można "zaliczać" też dziewczyny ze szkoły (wszystko trzyma się oczywiście pewnych norm, więc pikanterii nie uświadczycie;). Bohater może umawiać się z niektórymi z nich na randki, by tam prowadzając je za rękę po parku rozrywki zdobywać powoli ich... hmm, majtki:). Dosłownie, bo w jego pokoju - gdzie można zapisywać stan gry i tworzyć różnego rodzaju chemikalia - z czasem zaczną pojawiać się trofea za walki wygrane w boksie, dobre wyniki w nauce, wykonanie poszczególnych misji, czy wyrywanie lasek właśnie (developerzy jak widać nie mogli sobie tego odmówić:).
Jeśli chodzi o same save-pointy to można mieć ich w sumie kilka. Na początku gry Jimmy dostaje pokój w dormitorium dla chłopców, ale z czasem przestaje mu to wystarczać, bo w końcu chłop ma dosyć szeroko zakrojone aspiracje i wygrywa starą chatę na plaży. Później może nabyć również kilka innych miejscówek, oczywiście za odpowiednią sumkę.
Canis Canem Edit to - systemowo - bardzo udany i nieprzeciętny "szpil", ale jak to wszystko wygląda na ekranie ekranie? Modele postaci są dopracowane i szczegółowe. Lokacje także zostały przez twórców wykonane z dbałością o wszelkie detale. Wszystko, co znajduje się nieco dalej od Jimmy'ego zostało fachowo rozmyte, a w miarę zbliżania się z powrotem zyskuje zwykłą ostrość. Realizmu oprawie dodaje też jej styl - jest szaro-buro, tak jak na starszych filmach, których akcja dzieje się w Anglii, czy okolicznych krajach. Owszem, jeżeli komuś z Was atmosfera tych państw nie leży, to będzie Was ona drażnić, ale co tam, nie bądźcie znowu tacy wybredni:). Przyczepić można się do nie wyrabiającej momentami animacji, jednak zdarza się jej to na tyle rzadko, że szkoda psuć ten akapit takimi słowami. Plus dla R*.
O dźwiękach będzie krótko, bo w zasadzie nie ma się tutaj o czym rozpisywać. Voice-acting został przez młodych aktorów świetnie wykonany. Słychać ekspresję w ich głosie, co podnosi wrażenia w czasie oglądanych cut-scenek. Odgłosy otoczenia to taki lepszy standard, ale muzyczny motyw przewodni, który leci przez niemal cały czas, po kilku chwilach zaczyna niestety drażnić. Nie wiem ile można słuchać w kółko tego samego...
Dobra, czas na małe podsumowanie. CCE to naprawdę świetny tytuł, który dla fanów gier Rockstar jest jak znalazł, dla reszty natomiast... także:). Wiadomo, ta firma przyzwyczaiła nas do nieszablonowych pomysłów, z których powstają później budzące sporo kontrowersji pozycje, jednak w tym przypadku jest nieco inaczej. Owszem, przemocy mamy tutaj sporo, jest pełno dwuznacznych scenek itd., ale mimo wszystko Bully zachowuje dystans jaki zachować powinien. Brak rozjeżdżania przechodniów samochodem, czy wyeliminowanie broni z amunicją ostrą okazało się nie takim znowu błędem. Miała być luźna opowieść o początkach młodego przestępcy i jest, a na dodatek dostaliśmy wspaniałą, nieco oryginalną, wciągającą i długą (spokojnie ponad 12 h) przygodówkę akcji. Kto nie jest wrogiem R*, niech uderza.
EDIT:Część tekstu skopiowana z innych stron, a część napisana na podstawie tego co widziałem podczas gry.
Parę screenów:
lekcja wychowania fizycznego
dobry BMX....to jest to
nie daj się złapać nauczycielom
cel....pal