Może przybliżę trochę mechanikę botów, bo zdaję się że co poniektórzy zupełnie nie ogarniają. Boty oczywiście nie są zaprogramowane na chodzenie do tyłu.
Na mapie jest kilkadziesiąt spawn pointów, wspólnych dla graczy i mieszczan (nie mylić z kowalami, kupcami i strażnikami). W tych spawn pointach pojawiać się będą nowe postaci, lecz nie tylko. Każdy townsman przemierza miasto, w pozornie losowym kierunku, w rzeczywistości jednak jego trasa jest z góry ustalona. Podążać on będzie ze swojego spawna do jakiegoś innego SP, potem z tamtego do kolejnego, losowo wybranego, i tak dalej, i tak dalej. Właśnie dlatego boty zbierają się w grupki w konkretnych punktach; otaczają spawnpointy. Jest to, moim skromnym zdaniem, świetne rozwiązanie, bo nie dość że tworzy bardziej realistyczny klimat miasta, to jeszcze grupki mieszczan stojące na sp'ach osłaniają nowych graczy, dzięki czemu tamci nie rzucają się w oczy przy spawnie. Podwójna korzyść, chyba że w tej grupce znajduje się jakiś asasyn. Też się zdarza, cóż, nieunikniony spawnkill. Radzę uważnie przyglądać się, gdzie konkretnie zbierają się boty, jeżeli gracie z doświadczonymi graczami, może to wam uratować życie. Gdy kiedyś grałem z Pattą, autorem moda, oraz większości map, facet mnie zlokalizował tylko po tym, że stałem w drugim rzędzie za botami, bo nie mogłem się wcisnąć do kółka. Prawdziwy bot by się też nie wcisnął, ale nadal by napierał na grupkę, żeby jakoś wejść. Innym razem zaś rozpoznał mnie, bo przystanąłem na chwilę w miejscu, gdzie nie ma spawn pointa; boty się nigdy same nie zatrzymują.
O samych botach. Wyjaśniłem już, czemu boty zbierają się w grupki, i co wyznacza ich marszrutę. A o co chodzi z łażeniem do tyłu? To też bardzo proste. Każdy mobilny bot, co każde piętnaście sekund lokalizuje najbliższego sobie townsmana lub gracza, i wgapia się w niego przez kolejne ćwierć minuty. Później znajduje kolejnego najbliższego delikwenta, itd. Dzięki temu boty, które idą tą samą marszrutą, często sprawiają wrażenie jakby ze sobą rozmawiały; są do siebie zwrócone twarzami, idąc obok siebie. Niestety, często się zdarza na zatłoczonych ulicach, że dany bocjasz przez moment znajdzie się obok innego, który idzie na drugi koniec miasta, akurat wtedy, gdy minęło 15 sekund i czas wybrać nowy obiekt. W takim wypadku, nadal będzie kontynuował marsz w kierunku swojego sp'a, ale, niestety, jego uwaga skupi się na tamtym. Dlatego boty często chodzą do tyłu, zwłaszcza w miejscach gdzie jest ich masa. I oto leci rada numer dwa: róbcie dokładnie tak samo. Co każde 15 sekund, namierzajcie najbliższego sobie botka, i gapcie się na niego, dopóki nie skręcicie za róg. Nie łaźcie bez sensu tyłem i nie wodźcie spojrzeniem po ścianach, łatwo wpadniecie.
Właściwie to powinienem zachować to dla siebie jako as w rękawie, ale wygrywanie z innymi tylko dlatego, że nie znają mechaniki gry, nie daje takiej satysfakcji. ;)
Informacje zdobyte na podstawie rozmów z Pattą oraz własnych obserwacji.