Kingdom oF Heaven 9 : 5 Moravian Warriors
Pierwszy spawn i jeszcze początkowe problemy z ludźmi, dwie rundy graliśmy w 5, jednakże udało nam się sprostać zadaniu i ugraliśmy jedną rundę przeciwnikowi, pod koniec dotarło wsparcie i postaraliśmy się jakoś to ogarnąć jednak nic nie wyszło - brak "rozgrzewki" zrobił swoje.
Tutaj już pojawił się całkiem przyzwoity rozkaz brzmiący: "Kupą", i jak kupą poszliśmy tak kupą im wpraliśmy. Przegrana runda przez nazywaną przeze mnie "kolejką po śmierć". Po prostu nikt nie patrzał czy towarzysze są za nim tylko po prostu wbiegaliśmy w nich pojedynczo - chwalebna śmierć.
Brak rozkazów, po prostu wiedza, że posiadamy lepsza uzbrojenie dodała nam otuchy i ruszyliśmy w bój siejąc postrach w szeregach wrogów.
"Ugrajmy jedną rundę, żeby ładnie wyglądało" - jak powiedzieliśmy tak zrobiliśmy, całkiem zabawna runda. JuRi latał bez broni (zabił jednego!), exetes biegał nago, ot czysta i przyjemna zabawa.
Dziękujemy przeciwnikowi za mecz, grało się naprawdę przyjemnie :)