Wiecie, co mnie jeszcze boli, jeśli chodzi o husarię? Konie.
Konie husarii były naprawdę wyjątkowe. Stanowiły idealne połączenie szybkiego wierzchowca i potężnego rumaka. A tymczasem my dostajemy jakieś huntery, na których nasi ludzie nie są w stanie przejechać nawet po bandzie ubranych w skóry rzezimieszków! Hańba! Gdyby były chociaż masywnej budowy... Skrzydła nie zrobią z jeźdźca husara, trzeba czegoś więcej.
Brak drugiej broni także jest uciążliwy. Odebrali nam husarskie szable, najlepszy model tej broni, jaki kiedykolwiek powstał! Mogli dorzucić chociaż pistolety...
No niestety, nasza polska chluba została potraktowana bardzo po macoszemu. Ale i tak mam (czy raczej miałem) ich ze stu. Kocham oglądać ich szarżę. Coś niesamowitego. Ale potem jest już gorzej... Chociaż jeśli trafi się dobry, płaski teren... Czasem wbijają się we wroga kopiami tak potężnie, że cała lewa strona ekranu jest zielona (no ale tu trzeba Battle Sizera).