Nie mogę, po prostu nie mogę przeboleć braku Total Annihilation! Jest co prawda Supreme Commander, ale syn to nie to samo co ojciec. Cóż jednak... jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. I teraz mam zagwozdkę: C&C, StarCraft czy też może Age of Empires? Nawet nie biorę pod uwagę średniowiecznego SimCity z maluteńkim elementem wojennym (gość z włócznią zasypujący sofę, albo kruszący mury wariat z cepem - litości!). Warcraft jest genialny, ale jednak z dzieł Blizzarda to SC ma zaszczytne miejsce w mym sercu. Age of Empires to mój pierwszy RTS, to on na dobrą sprawę zaraził mnie miłością do nich, ale to jednak w Red Alert zagrywałem się do rana, to o Tiberian Sun śniłem po nocach. Więc oddaje mój głos na serię genialnych dzieł Westwood.