U Tolkiena jedynym wyznacznikiem fantasy były magiczne rasy; magii praktycznie nie było wcale. Co jak co, ale najmniej fantasy w literaturze fantasy było właśnie u Tolkiena (magia ogranicza się do działań Majarów). To prawda, jeśli mamy rozpatrywać ulubioną rasę, powinniśmy wyszczególnić autora (zawsze możemy pójść po stereotypach, czyli elfy, bo dobrze strzelają, są piękne itp); inni są elfowie u Tolkiena, inni u Sapka, jeszcze inni w np legendach celtyckich(germańskich?) - małę wróżki ze skrzydełkami, latające w trawie. Lekki off-top się zrobił, wiec powiem, że... ogólnie wolę ludzi. Dlaczemu? Ano dlatemu (:D), że są najbardziej normalni - nie są to przysadziści górnicy/rolnicy z niedowzrostem (sorki, jeśli kogoś uraziłem, miałem na myśli krasnoludy i hobbitów, chociaż ci drudzy są bardziej ludzcy... pewnei dlatego ,że są tacy wyluzowani) czy Szpaki (superpiekni elfowie ostatnio tylko z nim mi się kojarzą:D).