Zgadzam się z przedmówcą - lepiej zrobić jedną armię składającą się tylko i wyłącznie z danej frakcji niżeli armię z 12 rodzajami wojaków z różnych sfer. Na własnym doświadczeniu powiem, że powinno się umieszczać w zamkach 75% lub 60% wojaków do walki wręcz a resztę na łuki i inne wynalazki strzeleckie czy miotane.
Co do armii, którą masz przy sobie. Nie polecam pakować dużo strzelców z własnego doświadczenia. Przy walce wręcz są beznadziejni a i na polu bitwy raz za jakiś czas kogoś odstrzelą. Lepiej pakować konnych czy piechotę, która wyrządzi więcej zysków niż strat.
***
Co do posiadanej broni. Jakoż, iż wolę ciskać na koniku to zazwyczaj pakuję się w coś ostrego, zadającego bardzo dużo obrażeń (berdysz, jakiś miecz dwuręczny i podręczny lub jakąś kosę). Przy oblężeniach berdysz czy kosa spisują się wyśmienicie (zazwyczaj 9 na 10 trupów pochodzi ode mnie a reszta od reszty). Nie lubię strzelać choć i czasem mi się przydarzyło skosić paru z kuszy. Miotanych sprawek nie za bardzo "kocham", choć w turniejach czasem trzeba się wysilić.
Co jeszcze... Te wszystkie ogłuszacze są dla mnie teoretycznie i praktycznie zbędne. Buławę kiedyś woziłem ze sobą i bardzo rzadko ją używałem. Wolę walkę krwawą niż walkę uderzającą :P
Co do mojej piekielnie mocnej i ostrej armii. 75 Swadiańskich Rycerzy i 20 Swadiańskich sierżantów powodują wielkie "halo" wśród wrogów. Wystarczy podczas bitwy popatrzeć na "czat" - co chwila ktoś zostaje zabity przez danego delikwenta. Rycerzy puszczam na przód, by pocięli jak najwięcej bydła a resztę dobijam sam albo piechotą, którą ustawiam w zależności od miejsca ucieczki.
Pozdr