-Szabla, którą z konia wyrzynałem czasem sam połowę oddziału przeciwnika niedopuszczając swoich do mięsa armatniego, aż do momentu jak wyraźnie potrzebowałem wsparcia:). Po odpowiednim rozwinięciu umiejętności większość jednostek pada po jednym cięciu.
-Pistolet z konia to najskuteczniejszy sposób, na zwalczanie wrogich jednostek konnych, z odpowiednim doświadczeniem przeładowanie trwa kilka sekund, a tylko najbardziej opancerzone i niezranione jeszcze jednostki nie padały po jednym strzale.
-Karabin z zamkiem skałkowym podczas oblężeń do ściągania z wielkiej odległości jednostek na murach.
Do tego zbroja rajtara i najszybszy koń rasowy
Jeśli chodzi o uzbrojenie moich jednostek to na początku wynajmowałem tylko konne jednostki strzeleckie (rajtar, karabinier itp) i delektowałem się jak pieszy wróg nie zdołał nawet podejść pod moją linię, bo padali wszyscy od gęstego ognia.
Potem zmieniłem taktykę i używałem tylko jednostek z lancami (husaria i polscy najemnicy konni odpowiednio wyposażeni). Skuteczność husarii była dużo większa zarówno przeciw kawalerii jak i piechocie niż używanych przeze mnie wcześniej rajtarów a bitwa od tego czasu trwała krócej.