Fighting Fantasy - jeśli nic wam ten zwrot nie mówi, to może być ciężko załapać myśl która wierci mi dziurę w czaszce.
Moi drodzy, dawno, dawno temu był pan John Blanche.
Projektował figurki, malował obrazy, pisał opowiadania do magazynu White Dwarf. Jego twórczość określano jak gotycką odmianę punka - to znaczy malował bardzo wyraziście ale prosto. Figurki w owym czasie były cholernie proste.
Jednak jego pomysłowość sprawiała, że światy które kreował kipiały klimatem. To co stworzył razem z drugim rysownikiem - Ian Millerem to fundamenty tego co dzisiaj jest Warhammerem. Późniejsi twórcy tacy jak Karl Kopinski rozwijali już bardziej warsztat artystyczny niż sam świat, który od czasów Johna Blanche niewiele się zmienił.
Panowie, prosto nie znaczy drętwo. Wyrazistość świata, który otwiera przed nami John Blanche bierze się z angielskiej tradycji literatury przygodowej, która tworzy dynamiczne postacie i pozostaje anty-katolicka, przypomina o okrucieństwach kościoła katolickiego - pozostaje więc mroczna. Dynamicznie, mrocznie - prosto! GOTHIC PUNK!
W rysunkach Johna Blanche i Iana Millera szczegóły, malutkie ale dopracowane detale budują niesamowity nastrój. Spójrzcie na drzewa które rysuje Ian Miller:
Spójrzcie na postacie kreowane przez Johna Blanche:
Tu nic nie jest przypadkowe! NIC! Mógłbym przez całe posty pisać tylko o tych dwóch rysunkach. Krytykowana gra Mark of Chaos miała dużo z tych pomysłów, uważam że całkiem nieźle udało się uchwycić ten nastój.
No i mamy ten nieszczęsny dodatek do MiB. Uważam, że podejście do tak mocno nasyconego pomysłami tematu na zasadzie jak do moda o Wikingach, czy innych Krzyżakach jest totalnym błędem. Trzeba było zrobić jedną planszę, chociaż jedną planszę, ale z klimatem jak cholera. Tu nie chodzi o jakość grafiki, broń Panie Boże! Pomysły Johna Blanche są z gruntu nastawione na prostotę, trzeba było to wykorzystać i walnąć miasto jak z snu Iana Millera posadzić te niesamowite drzewa z gałęziami, z których wyłaniają się twarze, stworzyć te wszystkie postacie, a nie dorzucić rycerzy Chaosu do już gotowych map.
Słowem podsumowania - uważam, że powinny pojawić się mody idące w małe plansze, ale dopracowane jak jasna cholera.
Twórczość Johna Blanche jest doskonałym przykładem tego, że przemyślane szczegóły tworzą gęsty nastój, potencjał zmarnowany przez War Sword na rzecz wierności przedstawionego świata, ale w sensie rozumianym jako "literacki"-ogólnym.