W istocie, to
Nosferatu, eine Symphonie des Grauens z 1922 roku Murnaua, najstarszy zachowany film o Drakuli. Węgrzy zrobili inny film rok wcześniej, ale nie pozostała żadna kopia do dnia dzisiejszego.
A jak przy Węgrach jesteśmy, to można płynnie przejść do tego co napisał Kradus - nie, to nie jest
Dracula z 1931 roku, choć przyznam, że prywatnie to jest właśnie moja ulubiona adaptacja tej postaci, przede wszystkim właśnie dzięki pewnemu Węgrowi, Beli Lugosiemu, bez którego cóż... Drakula to nie Drakula. Miał świetną prezencję, specyficzny akcent też sporo mu pomagał w roztaczaniu atmosfery:
(klik!).
Tak czy inaczej, Laalaa zadaje.