Czy WB jest martwy, czy nie, to już osobny temat, który rozpędził by kolejną karuzelę postów, a dla mnie jest bez sensu. Kilka lat siedziałem na scenie UT2k4 i IGI Project 2 i o ile ta druga gierka była pod względem multiplayera i sceny niszowa jak Warband, tak jednak UT 2k4 miał ogromny potencjał na e-sport, tyle, że wydany został kilka lat za wcześnie. Ale pisanie, że "gra jest martwa, nie ma sensu opisywać co się wygrało" to tak jakby zabronić pisać cokolwiek o lwie workowatym, bo wyginął kilkadziesiąt lat temu.
Szczerze gratuluję - zarówno Trebronowi i Einarowi - ich osiągnięć, bo one zawsze cieszą i motywują do dalszej gry (u mnie to zadziałało tak, że motywację straciłem na kilka lat :P ), jednak wykłócacie się nimi, jakby temat postawiła kobieta, załóżmy Aela i szukała swojego czempiona. Myślę, że to indywidualna kwestia kto co osiągnął - dla jednych wygranie turnieju piątek jest nie lada osiągnięciem, bo poświęcił dużo czasu w ten sukces, dla innego WNL. Nie ma w WB jak np. w lekkoatletyce określenia, który turniej miał największą rangę. Chyba, że wyznacznikiem są nagrody. W większości były to bannerki, podziękowania, gratulacje, dwa razy (raz na pewno) T-shirty - tak obciachowe, że wstyd było w nich nawet węgiel wrzucać czy kosić trawę latem. Dlatego zadam pytanie - do czego zmierza ta dyskusja ? Podniesienia sobie internetowego ego i wydłużenia e-penisa ?