Nie wiem po co ta dyskusja. Nie trzeba być ekspertem, by zauważyć, że team Adamka awansował skillem i zgraniem, podczas gdy KoH miał zwyczajnie farta. I widać to po wyniku, że znowu przyfarcili mecz.
Powiem wam w tajemnicy, że Kamillo mi pisał w trakcie meczu na fb, że obawia się, że wyczerpali już limit szczęścia, bo preciwnik stawia twardy opór i każdą rundę musieli z trudem wyszarpywać.
Niestety KoH swoją postawą ustawił wynik turnieju, bo SRC już wygrało (i teraz mamy problem, bo sponsor już sypnął groszem za przegraną Saracenów). A gdyby nie oszukali w ćwierćfinale przeznaczenia, to dzielni wojowie Adamka bez problemu zmiażdzyliby skorpionowi łeb poprzez siłę swojego teamplayu.
Wszystko by się udało, gdyby nie ci wścibscy łucznicy!