Wczorajszy mecz był niesamowity. Szacunek dla graczy, którzy po naszej stronie wykazali się astronomicznym poziomem gry: Kamidas, Ghazi, Matijas no i Zahari, który pomimo ataku choroby i wysokiej gorączki przyszedł nie na odklepanie meczu, tylko po to, żeby dać z siebie wszystko i wyciągnąć wszystko, co najlepsze z innych. Ich gra to był siódmy krąg wtajemniczenia kawalerii i pełne oświecenie. Brawa również dla reszty drużyny. Prawie 3 godziny gry, come back z sytuacji 5:1 dla Francji, zacięta kłótnia kapitanów i arbitra o balans i ostatnie kilka rund zagrane 10v9 - tak to wyglądało i był to jeden z najlepszych, najbardziej angażujących meczy NW w jakich grałem kiedykolwiek.
Część (większość) z nas liczyła tylko na pożegnanie z turniejem we w miarę dobrym stylu, zamiast tego dokonaliśmy niesamowitej rzeczy, wyrzucając Francję - faworyta turnieju - z dalszego udziału w grze i dalej liczymy się w walce o zwycięstwo i podium. Co by się nie działo od teraz, dla mnie ta reprezentacja już dziś jest wielkim sukcesem.