Bo Dio był metalowym papieżem(no bez przesady z tym bogiem). I to całkiem zasadnie, facet był genialny.
Choć Mingus też super, ale nie grał na gitarze, od razu negatywny handikap :D
Frusciante... 8/10, lubię go, to taki typ, co to sobie coś brzdąka, a to jest zawsze fajne do słuchania, a bez wyrażania siebie się zaćpa i tyle. Niestety grał w RHCP i tylko dlatego tacy są sławni :P
Była przystawka, jest pierwsze danie:
Entropia