Też zawsze byłem zdania, że na myszkę nie warto wydawać więcej niż 50zł. Do czasu. Zwykłe A4techy i inne szajsy starczały mi na jakiś rok, góra dwa pracy, po czym coś w nich siadało. Jakieś pięć czy sześć lat temu, podczas zmiany kompa uznałem, że zaszaleję i kupiłem mysz za około 200zł - Logitech G500. Gdy pierwszy raz wziąłem ją w łapę, to od razu wiedziałem, że nigdy więcej nie będę w stanie komfortowo korzystać z myszek niskiej klasy. Po prostu skok komfortu użytkowania jest zbyt duży i nie chodzi tu tylko o gry, ale też i (głównie) zwykłe korzystanie z koma, jak np. przeglądanie stron www czy edycja tekstu, zwłaszcza bardzo długiego (wprost genialna rolka).
Na tej myszce pracuję do dziś, zachowuje się i wygląda jak nowa, nigdy nie miałem z nią problemów. Bracia się ze mnie śmiali, że kasę w błoto wywalam, a przez te kilka lat już po parę razy wymieniali swoje "cudowne" A4techy na nowe, bo a to kabelek odpadł, a to przyciski nie działają, a to rolka nie reaguje... jeden z tych wspaniałych wynalazków siadł w tak spektakularny sposób, że gdy tylko się go podpięło, to w ogóle nie dało się włączyć kopa (nie uwierzyłbym, gdybym na własne oczy nie widział).
No ale to już kwestia gustu i osobistych upodobań - jedni uważają np. że dźwięk ze zintegrowanej karty i na słuchawkach za 20zł brzmi super, inni takie połączenie uznają za zwykłe tortury. ;)