Aha, to ja jeszcze w temacie ruchome twierdze. Powiedzmy tak - początkowo myślałem właśnie o tych pancernikach z wojny secesyjnej. Nie sądziłem, że ktokolwiek tą ideą będzie podważał ze względu na sukces jaki odniósł pomysł na pancernik. Czyli upatrywałem w tym jakąś wstępną ideę czołgu. Ale myliłem się bo to, że pancerniki stanowią dla nas synonim okrętu, nikogo nie obeszło i dowiedziałem się, że żołnierze będą ginąć w straszliwych męczarniach - w chorobach, otoczenie, zaszczuci... No dobrze. Stąd wzięła się myśl o pasie przesłaniania - starałem się wysłać krótki sygnał, który budowałby pewne skojarzenia - bo widzę, że zamykacie mój pomysł w wygodnych schemat, rola takiego umocnienia sprowadza się do wymuszenia tych manewrów,do których możesz się przygotować. Tym niemniej to co zrobiliście też jest ciekawe - bo koncepcja chodzących maszyn, ruchomych twierdz dała ciekawy steampunkowy efekt. Oto przed moimi oczami odmalowaliście obraz wielkich AT-AT walczących z armią Sherman - brawo. Iście natchniona wizja, będę jej bronił. Tym niemniej mi o to nie chodziło. Przemyślałem, że taką rolę, może spokojnie odegrać okopany moździerz - a w zasadzie takie stanowisko - podkreślam - w celu wymuszenia pewnych działań - DO KTÓRYCH JESTEŚ JUŻ PRZYGOTOWANY. Jak to tak szybciutko - zapytacie, jak to szybciutko? - no szybciutko, bo od tego są pociągi, kawaleria a przede wszystkim organizacja. I te wniosek pchnął mnie w innym kierunku.
Otóż - nawet gdybyśmy mieli do dyspozycji maszyny kroczące, ruchome twierdze, a nawet działa laserowe to nie byłoby to tak dokuczliwe dla przeciwnika jak system centralnego dowodzenia stworzony przez Hugh Dowding'a.
Nie nie prawda, że nie ma rzeczy niezniszczalnych. Wiadomo, że odwołuje się do potocznego, praktycznego myślenia. W filozoficznym aspekcie wszystko ulega biodegradacji. No nie mówcie mi, że Niemieckie umocnienia z II wojny nie stanowiły problemu dla lotnictwa i artylerii, albo, że wspomniane pancerniki w wojnie secesyjnej nie były wkurzające dla normalnych statków. Oczywiście, że możesz je ominąć. Ale wbrew temu co sugerujecie,
zostawianie sobie wrogiej armii na dupsku nie jest aż tak genialnym posunięciem, jak sugerujecie, zresztą obleganie twierdz to jest piękna tradycja. Olej, smoła, wrzątek, kłody głazy to wspaniałe rekwizyty emocjonującego teatru emocjonalnej szczerości. A więc, ostatecznie kluczowe jest tu, by pojawić się w dogodnym punkcie bitwy, nie ważne z czym. Zamiast AT-AT zupełnie starczy pociąg pancerny. W czasie wojny secesyjnej były już pancerniki i telefon. Dzielna kawaleria, dowodzona przez dowódców, z cygarami w zębach nie mogla by szaleć po kraju, bo trafiałaby przypadkowo albo na, kroczące maszyny, albo na pociągi pancerne, albo na ..... DREZYNY z karabinami Gatlinaga - efekt byłby ten sam. Dzięki paniom, które przesuwają na mapie modele, telefonom, lub po prostu gołębią i kilkoma punktami obserwacyjnymi. To byłaby rewolucja, bo w czasie wojny secesyjnej informacje zdobywano np. pytając mieszkańców, którzy o ile sympatyzowali z Jankesami pomagali nakierować wojsko. O przekazywaniu informacji po poszczególnych szczeblach nawet mi się nie chce mówić, ale powiedzmy sobie szczerze XIX, podobnie jak średniowiecze - to nie był szczyt logistyki i zarządzania informacjami - z naszego punktu widzenia. Hugh Dowding nie tylko wpadł na pomysł z uroczymi paniami i modelami, był też zwolennikiem zabudowania kabiny pilotów pancernym szkłem. To był bardzo zły pomysł według dowództwa, atakowano to w taki sposób jak wy atakujecie koncepcje na wojsko pancerne - manewry ponad wszystko, koszty nad logiką! A jednak pilotom się pomysł spodobał i zaczął się sprawdzać. Nasz wizjoner podpatrzył ten pomysł od gangsterów, którzy wstawiali kuloodporne szkło do swoich aut.
Nie sądzę, że powiedzmy 200, ludzi w zbrojach, jeżdżący na koniach mogliby kogokolwiek spowalniać, ale w kluczowym punkcie mogliby mieć niebagatelny wpływ. Ale tak bardziej w ramach - czemu nie zasłaniać się przed atakiem na kartacze chociaż trupem? O trupy na prawdę nie jest ciężko w czasie bitwy!
No nie można rzucić 2 tonowym głazem, no chyba że przy pomocy napędzanej na parę maszyny miotającej, ale magnes dynamometryczny można przyczepić do kłody owiniętej łańcuchem i buch w rycerza w lśniącej zbroi. :)
Czy za czasów Kserksesa i 300 była już artyleria?