Ja tam do walki (czy to oblężenie, czy bitwa w polu) używam zawsze tej samej kombinacji. Miecz jednoręczny typu europejskiego (żadne sejmitary, bułaty czy inne barbarzyńskie naleciałości), ciężka tarcza (najlepiej o wysokiej wytrzymałości i oporze) a do tego łuk długi i kołczan strzał. W szturmach na twierdze biorę do ręki łuk, wybijam strzelców wroga (ilu się da do wyczerpania amunicji, ważne, żeby nie postrzelali), a potem prowadzę atak na mury. Jak już dobiegnę, biorę tyle strzał, ile tylko mogę mieć, a następnie znowu biorę łuk i kontynuuję rzeź (blanki już wroga nie osłaniają). Tymczasem moja piechota powinna w spokoju wybijać wrogów, którzy próbują odbić obszar szturmowy murów (stacjonują na tym obszarze tak, by piechota blokowała prowadzące doń schody). W praktyce tak wygląda mój szturm. W obronie zaś blokuję strefę szturmową murów piechotą, a sam na czele łuczników ostrzeliwuję nacierających wrogów. Główna moja broń to długi łuk, miecza i tarczy używam zaś zawsze jako broni pomocniczej.