W przeciwieństwie do poprzednich, strasznie łatwych sesji, ostatnia poszła mi całkiem źle. Wyzwoliło mi się małe państewko- Norwegia. Niepotrzebnie zmieniłem religię, bo cesarza to wkurzyło, i moich ludzi też. Zbyt duża ilość buntów zahamowała mój rozb rozwój. W pewnym momencie mój sojusznik-Holender walczył z Brandenburgią, więc używając chytrych manewrów i tanich sztuczek zniszczyliśmy armię Brandenburga. Niewiele brakowało do przegranej, ale Brandenburczyk uciekł z pola bitwy zostawiając armię Turyńską przeciw połączonym siłom holendersko-skandynawskim. W latach pokoju, połowę mojej armii zabrało UFO (zniknęli przez desynchronizację), w tym czasie także wszystkim oprócz mnie na mapie pojawiła się Norwegia, która dzięki boskiej pomocy pana glitcha się wyzwoliła. Skandynawskie siły zbrojne liczą kilka niedźwiedzi polarnych, czołg i katiuszę. Nie jest to dużo w porównaniu do Związku Moskiewskiego (który swoją drogą skopał mi tyłek atakując podczas powstania narodowego), ale jest to siła która wypija więcej alkoholu niż wojsko Rzeplitej. Naczelny kartograf skandynawski zauważył, że Bengal oznaczany jest podobnym kolorem do Skandynawskiego i wyruszył na wyprawę w celu przemalowania Bengalu na lepszy (skandynawski) niebieski.