Przepadam za zwierzętami, ale prawa ludzi zawsze stały, stoją i stać będą na 1 miejscu. Nie jestem zwolennikiem zabijanie, ale bądźmy szczerzy...
No to zadziwiasz mnie po prostu, że jako osoba uwielbiająca zwierzęta, piszesz o uboju rytualnym jako o "prawie ludzi", które "stoi i stać będzie na 1 miejscu". Masz bardzo tolerancyjne podejście nawet do tych "bardziej krwawych" mięsożerców, nie powiem. Chyba że to cynizm...
Nie wyprodukują w Polsce, to wyprodukują w innym kraju, a my znowu będziemy biedniejsi...
I dlatego nie masz nic przeciwko zarzynaniu zwierząt dla obcych wyznawców w twoim kraju(do tego jako wegetarianin), bo nasz kraj będzie trochę biedniejszy(co nie idzie tak wprost zresztą).
W takim razie co sądzisz o wolnym w święta narodowe i religijne? Czy może świecisz tu przykładem i pracujesz dla państwa każdego dnia w roku?
Za to rynek mięsny w znacznej części przejęty jest już przez obcy kapitał, więc sorry Amigo...
To dlatego nie jesz mięsa, żeby nie wspierać obcego kapitału? :P
Co do podkreślonej:
Mam jedno podstawowe pytanie...Czy to Ty zabijasz te zwierzęta?
Po raz któryś już powtarzam...Zwierzęta ubijane rytualnie w Niemczech czy Francji będą cierpiały mniej niż w Polsce?
Nie zabijam tych zwierząt, ale co to ma do rzeczy, nikt z nas tych zwierząt nie zabiłby.
Zwierzęta zarzynane gdzie indziej nie będą cierpiały mniej, ale nie będą zarzynane przynajmniej w moim kraju.
Miałeś kiedyś do czynienia z handlem i wolnym rynkiem? Nie ma problemu w przerzuceniu się, ale trza znaleźć sieć dystrybucji i nisze na rynku...
Jeżeli już uda się jakiejś firmie zmienić asortyment, to wejdą na rynek jako "nowi" producenci, a obecni stracą część dochodów, co za tym idzie będą redukcje zatrudnienia i cięcia pensji...
Zdaję sobie sprawę, że to jest problem. Tyle że wcześniejsza produkcja z moralnego punktu widzenia była niewłaściwa. Dlaczego nie produkujemy broni na eksport do np. Iranu? To by zapewniło wiele miejsc pracy...
Oni dają nam ropę, my możemy dawać im jedzenie...a no tak...już nie możemy, bo ""nasz" rząd" znowu daje prym obcym gospodarkom.
Z tego co się orientuję, to rząd koniec końców chciał uboju rytualnego...
Jaka skrajność? Przecież energia z węgla to przeżytek I połowy XX wieku...
W żadnym wypadku to nie jest przeżytek, ponieważ technologia otrzymywania energii z niego ciągle idzie do przodu i to już nie jest brudny przemysł.
Oczywiście, że doczytałem, ale słowa bym nie powiedział, gdyby na posesji zamiast Opla i Forda stała Syrenka i Warszawa
Znaczy się... byłoby ok gdyby nasz kraj był bogaty i wtedy nie musimy zezwalać na ubój, ale jak jest biedny, to trzeba wykorzystywać nawet takie sprzeczne z naszymi przekonaniami sposoby. No i akurat ten sposób dotyczy zwierząt, więc właściwie to w ogóle nie ma problemu, nawet jeśli się jest wegetarianinem. No... to jest naprawdę rozumowanie oparte na desperacji lub takiej wczesnokapitalistycznej bezwzględności.
Poza tym sprawa rozsprzedania/rozkradzenia prl'owskiego kapitału po '89(dlatego tych syrenek nie ma), a ten problem uboju mają niewiele wspólnego... Chyba że widzisz to tak, że "okradają ten kraj przez zakaz produkcji, to spisek"(i nieważne że chodzi o zarzynanie zwierząt), no ale to jest już przesada...
Czyli tutaj popierasz Donalda T.(Już zaczynam się przyzwyczajać, żeby mi się w przyszłości nazwisko nie wysmyknęło^^) w twierdzeniach, że nie zamierza budować elektrowni atomowej, bo górnicy stracą pracę i będzie mniejsze zatrudnienie przy obsłudze tejże elektrowni?
Eh, nie? Elektrownia atomowa w Polsce powinna być już dawno wybudowana. W ogóle to nie mam pojęcia, że coś takiego Tusk powiedział, w każdym razie ciekawe jest to, że jak kopalnie były państwowe to je zamykano, a jak trafiły w prywatne ręce, to jakoś się trzymają. Na węgiel jest popyt i będzie aż wszystko wykopią.
A mój ulubiony cytat, to ten:
Nie zwalczymy czegoś co jest złe, ale możemy przynajmniej nie przykładać do tego ręki. I to jest dobre.