Takie tryby wymierają bo to naturalna kolej rzeczy, że przeżywają te najbardziej grywalne. Swego czasu F&D był bardzo popularny, ale potem TW coś skopało, że obiekt można było niszczyć z broni zasięgowej przez co w kilka godzin tryb ten umarł śmiercią tragiczną, ponieważ atakujący ze spawna ostrzeliwali cel. Mało kto po naprawieniu tego buga powrócił do F&D. Pozostałe tryby od wczesnej bety były mało grywalne ze względu, na dość prosty schemat rozgrywki. W capture the flag, chodziło tylko o to by wkopać się do spawna przeciwnika i jak najszybciej uciec z flagą. Gdy to się udało, to tylko wprawny strzelec mógł uratować sytuację strącając uciekającego na koniu złodzieja i tak role się odwracały w kółko, najpierw ja kradnę flagę, potem on. Mała popularność TDM i DM wynika, z tego że jest to zwykła rzeź, która wywodzi się z przyjemnej rozgrywki na początku. Paru ludzi na piechotkę gra, balans zachowany paru łuczników, może konny. Potem wejdzie cieć z koniem, ubija piechotę, piechota bierze łuk i ubija ciecia, cieć bierze piechotkę i ubija łucznika, łucznik bierze piechotę i ubija ciecia, cieć bierze konia i ubija piechura, piechur bierze łucznika i ubija ciecia... I tak w koło, trudno się skupić na jednym, bo co minutę aktualna rozgrywka wymaga czego innego, aby przeżyć chwilę i zdobyć fraga, gra na DM/TDM przeradza się w rzeź konno-łuczniczą. Natomiast na zamkniętych mapach przeplata się deszcz strzał ze spamem dwuręcznych broni. Dlatego ostał się tylko Battle, Oblężenie i Pojedynek, jako te najbardziej grywalne ze względu na największą odporność na wprowadzany przez graczy chaos.