Przed wczoraj zamówiłem tą grę na xboxa 360, gry jeszcze nie dostałem, ale chciałbym ją wam zaprezentować.Beowulf (gra) spodobał mi się ze względu na czasy oraz miejsce w jakich się rozgrywa. Oglądałem video-recenzje, gdzie mówione jest, że gra jest lipna. Jednak bardzo mi zależy aby ją przetestować. A więc, się zobaczy... :)
Może ktoś z was grał?
Dynamiczna gra akcji, w której wcielamy się w postać tytułowego skandynawskiego wojownika. Bierzemy udział w dużej ilości pojedynków, dowodząc jednocześnie drużyną składającą się z maksimum 12 postaci.
Beowulf to rozgrywana w trójwymiarowym środowisku gra akcji oparta na filmie pod tym samym tytułem. Produkcja została opracowana i wydana przez firmę Ubisoft i ukazała się w wersji na różne platformy sprzętowe.
Wydarzenia ukazane w grze wzorowane są na jednym z pierwszych poematów napisanych w języku anglosaksońskim. Akcja osadzona została w VI wieku naszej ery i opowiada historię obdarzonego niebywałą siłą skandynawskiego wojownika Beowulfa, który wyrusza do Danii planując doprowadzić do unicestwienia Grendela, bestii zagrażającej bezpieczeństwu tamtejszych wiosek. Nie jest jednak przykładem typowego, działającego bezinteresownie bohatera. Doprowadza bowiem do koronowania siebie na króla Danii. W rezultacie musi obronić swoje nowe królestwo, mając na uwadze widmo nadciągającej wojny. Ponadto musi być przygotowany na zemstę ze strony matki Grendela.
Twórcy zadbali o rozbudowanie gry względem filmowego oryginału o wiele zupełnie nowych wątków. Całość rozgrywa się na przestrzeni około trzydziestu lat, ukazując różne wydarzenia z życia tytułowego wojownika. W trakcie rozgrywki bierzemy udział w bardzo dużej ilości walk, wyprowadzając rozmaite ciosy i łącząc je w bardzo skuteczne combosy. Kolejne typy ataków w miarę zdobywania punktów doświadczenia są sukcesywnie odblokowywane.
Protagonista potrafi wykorzystać znajdujące się w otoczeniu obiekty. Może na przykład wspinać się na wyżej położone platformy. Istotną rolę odgrywa także dowodzenie znajdującymi się na polu walki sojusznikami. Na naszej drodze stają zarówno ludzie, jak i potężne, trudne do pokonania bestie. Oprawa wizualna gry prezentuje bardzo wysoki poziom wykonania. Twórcy wykorzystali bowiem te same technologie, których użyto do wyprodukowania obu części Ghost Recon: Advanced Warfighter.
Recenzja:
Każdy bohater musi stawić czoła demonom". Tym oto optymistycznym zdaniem, rozpoczynam recenzje gry Beowulf, za której produkcję odpowiedzialne jest studio Ubisoft'u. Program jest kolejnym przeniesieniem fabuły ze srebrnego ekranu na nasze blaszaki. Na pierwszy rzut oka jest to zwykła siepania. Trochę biegania, skakania i walki z kim popadnie. Po kilku godzinach gra pokazuje swoje prawdziwe oblicze. Jakie? Przekonacie sie za chwile.
Beowulf, bohater poematu zapomnianego autora, wojownik, który za wszelką cenę chce zyskać rozgłos i władzę. Ekranizacji tego heroicznego dzieła podjęło sie wielu reżyserów, wielu dorzucało swoje trzy grosze do fabuly, ale... ale żaden z nich nie stworzył tak klimatycznego i pełnego mroku filmu jak Rober Zemeckis. Nic więc dziwnego, że film doczekał sie przeniesienia na ekrany naszych komputerów. Dość już owijania w bawełnę. Zaczynamy.
Fabuła gry opowiada o niestudzonym poszukiwaczu chwały i władzy, który w zamian może poświęcić wszystko i wszystkich. Beowulf, nordycki wiking wygnany przez swych pobratyńców ucieka wraz z grupą wiernych mu ludzi na wyspę zwana Dania. Tam oto zaczyna sie nasza przygoda. Zaraz po przybiciu na piaszczysty grunt przyjdzie nam rozprawić się z kilkoma przerośniętymi krabami i bandą zbirów... no problem :). Po kilku takich spotkaniach przebijemy sie na dwór króla Danii - Hrothgara. "Królewiec" opowie nam o potworze meczącym jego lud od wielu lat. Grendal, bo o nim mowa, to przerośnięta bestia o sile dziecięciu mężów. Nasz wiking postanawia zabić bydle w zamian za najcenniejszy skarb króla, magiczny róg. Po dłuższej wymianie ciosów, ciężko zraniony potwór ucieka do swojej jaskini poskarżyć sie mamusi (naprawdę :)). Wraz z kompanami wybieramy się, by złożyć wizytę w M4 bestii. Tam omotani przez jego matkę, poddajemy się jej woli w zamian, za co zdobywamy władzę i bogactwo. Dość już może o samej fabule, bo to w końcu recenzja, a nie solucja :)
Teraz słów kilka o grywalności. Beowulf jest po prostu siepaniną TPP. Jak tylko zacząłem w nią grać, nie wymagałem od niej więcej niż od innych produkcji tego typu. Miło się zaskoczyłem, gdy zauważyłem, że każde starcie z wrogiem wygląda inaczej, bohater stosuje inne zestawy ciosów czy uników. Jeżeli chodzi o sama walkę, to od razu nasuwa mi się skojarzenie z God of War. Większość combosów wykonujemy poprzez naciskanie LPM, dobijanie wygląda podobnie. To, o co mi chodzi z GoW? Już tłumaczę. Jako bóg wojny, każdego bosa załatwialiśmy poprzez naciśnięcie odpowiedniej kombinacji przycisków na padzie, tutaj sprawa wygląda bardzo podobnie. Nawet najmniejszego z bosików pokonujemy „wyciskając” kombinacje na klawiaturze. Niby fajna aluzja, ale mi to już podchodzi pod powtarzanie pomysłów. Jak już walczymy to chyba nie gołymi rękami. Do pogromu hord wroga możemy użyć miecza, włóczni bądź miecza i tarczy - dość mały wybór jak na grę tego typu. Do tego każde z oręży ma swoją klasę. Od niej właśnie zależy poziom zadawanych obrażeń i wytrzymałość przedmiotu. Ciekawostką jest, że w trakcie walki możemy zabrać przeciwnikowi broń, (jeżeli nieposiadany własnej), tylko wtedy, gdy on jeszcze stoi – trupom nic zabrać się nie da (bezczeszczenie zwłok czy co ? :P ). Ciekawie prezentuje się również walka z oponentem z tarcza. W takim przypadku my również wyciągamy własną (częściej zdarza się walczyć tylko mieczem – szybciej machamy stalą) i zaczynamy krążyć wokół wroga, czekając aż się odsłoni. Łatwiej jest włączyć szał bitewny i rozwalić wszystko co tylko znajdzie się w zasięgu miecza i nie zdąży uciec. Szał bitewny, bo o nim teraz slow kilka, to stan w który wpadamy sami, bądź poprzez przytrzymanie kilku klawiszy. Wkurzeni stajemy się dużo silniejsi i praktycznie niewrażliwi na obrażenia. Wadą tego stylu jest szybsze zużycie broni i możliwość zabicia własnych kompanów.
Od kilku już linijek wspominam o tym, że Beowulf nie podróżuje sam. Ekipa pobratyńców nieraz uratuje nam skórę… szkoda, że tylko na początku zabawy. Po kilku godzinach rozgrywki zaczną nam tylko podchodzić pod miecz i tarasować pole walki w trakcie szału. Jedyną funkcję, którą sojusznicy wykonują najlepiej jest usuwanie przeszkód z drogi czy otwieranie drzwi. Najlepiej nie oznacza jeszcze, że perfekcyjnie. Pracują bardzo powoli i trzeba ich wspomagać „śpiewem” nadającym rytm ich pracy.
Powoli kończąc swoje wypociny wspomnę jeszcze o oprawie audio-wideo. Silnik graficzny napędzający wikinga to ten sam, który mieliśmy okazję podziwiać w Ghost Recon Advanced Warfighter 2. Choć w Danii nie strzelamy do talibów, pustyni też nie zobaczymy, grafika wypada naprawdę nieźle. Wszystkie efekty walki z potworami czy lejącej się juchy są na dobrym poziomie. Jednym z większych niedopatrzeń jest zapadanie się denatów pod ziemie i wspinanie się po niewidzialnych skałach. Pochwała należy się jednak za wstawki pseudo-filmowe w trakcie udanego combosa – wyglądają wprost bajecznie. Jeżeli chodzi o audio w grze, to szczerze powiem, że chłopaki z Ubisoftu tym razem się nie popisali. Muzyka jest, bo jest, ale nic szczególnego do gry nie wnosi, klimatu nie buduje… po prostu jest, bo musi być. Oczywiście nie są to jakieś brzdęki, tylko normalny soundtrack trzymający jakiś poziom. Nie wiem tylko, jaki :(
Podsumowując grę Beowulf wspomnę jeszcze raz o wielu podobieństwach do God of War. Jako przeniesienie filmu na PC-ty, program wyszedł dość słabo. Jeżeli uznać ją za rasową siepaninę w stylu GoW, których na komputery brakuje jest to tytuł udany, nie idealny, ale udany.
http://www.youtube.com/watch?v=k_uK7YRXqMo <- wideo recenzja