Wybacz Ive, ale dopiero teraz odkryłem ten temat, a to i tak niesamodzielnie.
Oczywiście wspieram Twoją inicjatywę, ale prawdę mówiąc mogłeś mnie w tym wszystkim pominąć i całkowicie wykluczyć. Jestem człowiekiem, który nie lubi jak coś mu nie wychodzi, a cały klan TFW, następnie SZ/SB uważam za osobistą porażkę.
Co mogę od siebie dodać... prawdę mówiąc niewiele poza tym, że wtedy jeszcze wiedziałem za który koniec trzymać miecz. Tamte czasy pamiętam tylko pod postacią przebłysków we mgle, ponieważ multiplayer Warbanda nigdy mnie do siebie nie przekonał. Ale pamiętam, że w gruncie rzeczy był to bardzo przyjemny dla mnie okres ze względu na ludzi, którzy wtedy grali w WB. Pamiętam starą gwardię i początki tej sceny, nie było wtedy tyle dramatu, a nawet jeżeli był, to zachowywał on resztki jakiegoś porządku, a koniec końców po nawrzeszczeniu na kogoś i sprowadzeniu do porządku zawsze udawało się na spokojnie rozwiązać wiele problemów, dzięku temu każdy nawet najgorętszy problem był ostatecznie rozwiązywany i nie przeciągał się potem miesiącami przez forum.
Co zapadło mi w pamięć, to nasze wspólne mecze z 22nd oraz wspólne treningi oraz sparringi z Einherjariem i w tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że ten drugi klan zawsze uwielbiałem. Po wielu rozmowach z ich dowództwem, a także szeregowymi graczami pokazali się przed nami z jak najlepszej strony. Niektórzy z nich nawet zadziwili mnie znajomością historii naszego kraju, a także ogólnej wiedzy i otwartości umysłu. Zawsze mogliśmy na nich liczyć, zawsze starali się unikać kłótni i problemów, w tym nieraz pomagając nam w wielu sprawach związanych z własnym serwerem. Miło wspominam też naszych nie grzeszących wtedy umiejętnościami ale prawie zawsze miłych i pokojowo nastawionych towarzyszy z polskiej sceny, mianowicie drugi polski klan pod dowództwem Arona- klan IPL. Nasz niemały wtedy konflikt i niechęć do nich, od samego ich pojawienia się na scenie w rezultacie przekształciła się w bardzo przyjemną współpracę.
A właśnie... co do serwera. Pamiętam jak scena WB dopiero się rodziła i własne serwery miały tylko nieliczne duże klany, takie jak 22nd. Do tej pory nie mogę zapomnieć tego, jak przed każdym naszym treningiem musiałem hostowac swój własny serwer na domowym komputerze, z racji tego ze miałem najlepsze łącze internetowe. Nasze treningi również były ciekawe, wtedy WB wyglądał zupełnie inaczej, nie były ukształtowane dzisiejsze trendy i standardy, tudzież każdy starał się czerpać z singleplayera. Jak największe składy, podział na konnicę, łuczników oraz piechotę, coraz to bardziej wymyślne taktyki zdobywania pozycji, miasta, budynków, mury tarcz, flankująca konnica, łucznicy symulujący ucieczkę za bramę aby odciągnąć część sił przeciwników, gdzie stała ustawiona, schowana i gotowa do zasadzki piechota. Wtedy rzadko ktokolwiek myślał o czekaniu na flagi. To było naprawdę świetne, a mimo to nadal zawiera się tylko w sposobie dawnych meczy i mechanice gry.
Drugą najważniejszą sprawą było świetne grono z Tobą, Pifciem, nawet przeklętą mendą Kradusem na czele. A nie sposób nie wspomnieć również o Chidorim, Arthasanie, Kalpokorze, Movarcie oraz o naszym głównym czarnym koniu i obiekcie przednich żartów i śmiechu- Tario, a także wielu innych z którymi wspólne przesiadywanie na TS było naprawdę warte każdej spędzonej minuty. Z czasem wszystko zaczęło się powoli zmieniać i wtedy też odszedłem z multiplayera, właściwie odszedłem na dobre, przez wiele lat nie wchodząc na multiplayer ani na chwilę. A przecież to w dalszym ciągu były początki Warbanda, konkretnie moment gdy klanów zaczęło się robić zbyt dużo, gdy niektórzy gracze zaczęli lawirować w kółko między tymi samymi klanami, a i wszyscy zaczęli rozumieć, że skomplikowane taktyki właściwie nie mają większej racji bytu w tej grze.
Co do samego konfliktu pomiędzy TFW, a Taleworlds zawsze było mi wstyd za Was wszystkich. Był to okres, w którym byłem dowódcą tego całego dostojnego grona, ale ilość skarg oraz pretensji na Wasze zachowanie wyraźnie mnie przerastała. Codziennie, zamiast wejść na forum TW przejrzeć nowe tematy, musiałem użerać się z innymi klanami wysyłającymi logi oraz moderacją samego TW która w pewnym momencie zagroziła zbanowaniem Was na oficjalnym forum. Moje krzyki na Was, moje próby zaprowadzenia porządku rozbijały się jak o ścianę, ale koniec końców konflikt udało się zażegnać, chociaż wiązało się to też ze zmianą nazwy klanu, ponieważ tag TFW już na dobre zaczął kojarzyć się z najgorszym sortem zachowań oraz patologią Warbanda. Za zmianą nazwy klanu stała też różnica zdań w samych szeregach administracji naszego serwisu. Wtedy też zachowanie wielu z Was przybrało z grubsza odwrotną stronę i w końcu wielu naszych graczy zaczęło być postrzeganych jako wartościowych i dojrzałych przedstawicieli polskiej społeczności, co bardzo mnie cieszyło.
Cały ten okres podsumowując wspominam bardzo dobrze mimo różnych mniejszych i większych problemów. Z chęcią oglądam stare materiały, które nam podrzuciłeś. Sam niestety nie posiadam absolutnie żadnych materiałów z tamtego okresu.