Nie ukrywam, że jestem wielkim fanem gry Space Engineers i na wieść o tym, że studio Keen Software House zamierza stworzyć podobną grę, ale w realiach średniowiecza, ucieszyłem się niezmiernie. Medieval Engineers, bo o tej grze mowa, jest na tę chwilę przede wszystkim sandboxem, a dopiero później survivalem. Gra koncentruje się na tworzeniu różnorodnych budynków: począwszy od drewnianych domów po wielkie kamienne fortyfikacje.
Kamień węgielny
Początki mogą okazać się trudne, bowiem do klawiszologii i interfejsu trzeba się przyzwyczaić. Bardzo użyteczne okazują się wskazówki, które mamy wypisane nad panelem szybkiego wyboru. Po chwili już całkiem komfortowo możemy przejść do sedna sprawy – budowania. Rozpoczynając grę dla jednego gracza, mamy do wyboru dwa tryby: kreatywny i survival. W trybie kreatywnym nie musimy martwić się o surowce, ani o fizyczne ograniczenia postaci. Budujemy na losowo wygenerowanym terenie lub na jednej z gotowych map, które są najlepsze na zaznajomienie się z mechaniką gry. Do dyspozycji budowniczych oddano szereg różnego rodzaju bloków, zarówno prostych, jak i zaokrąglonych (co nie jest oczywistością dla gier opartych na sześcianach). Twórcy zapewniają, że widoczny zestaw bloków zostanie powiększony o nowe pozycje. Natomiast tryb survival wymaga od nas poświęcenia nieporównywalnie większej ilości czasu. Oprócz tego, że musimy zebrać potrzebne nam surowce samodzielnie, to jeszcze nasza postać odczuwa głód i zmęczenie. O ile głód nie daje się aż tak we znaki, to zmęczenie ubywa w bardzo szybkim tempie i stosunkowo wolno się odnawia. Interfejs jest tu dość specyficzny: mamy osobny ekran, w którym wybieramy bloki, które chcemy zbudować i zupełnie osobny ekran ekwipunku. Początkowo może to się wydać trochę dziwne i kłopotliwe, ale da się przyzwyczaić. Rzeczą, która wyróżnia tę produkcję jest fakt, że po „ustawieniu” ściany pojawia się ona jako drewniany szkielet, który musimy sami wykończyć, uderzając młotkiem. Z jednej strony jest to strasznie praco- i czasochłonne, ale z drugiej na swój sposób buduje klimat, a przede wszystkim wymusza przemyślaną grę w trybie wieloosobowym. Widząc wroga, nie jesteśmy w stanie w jednej minucie postawić całego muru - musimy się do obrony przygotować o wiele wcześniej.
Być jak Da Vinci
Grając w Medieval Engineers szybko zapragnąłem coś zniszczyć i zobaczyć na własne oczy jak działa silnik fizyczny w grze. Zabrałem się za budowę pierwszej machiny oblężniczej. Moja katapulta była dość daleka od ideału i początkowo albo wystrzeliwała pocisk na dwa metry wprzód, albo daleko ponad zamek, w który chciałem trafić. Jednak po paru poprawkach zacząłem skutecznie bombardować zamek i muszę przyznać, że rezultat był wart zachodu. Uszkodzenia w murze i w budynkach powstawały dokładnie tam, gdzie trafiałem, siejąc zniszczenie. Dachy pod wpływem uderzenia zapadały się, tworząc bałagan w środku i uszkadzając podłogę. Wszystko odbywa się zgodnie z zasadami fizyki: większe głazy polecą bliżej, ale prawdopodobnie poważnie uszkodzą mury, zaś mniejsze pociski, bądź inne przedmioty, polecą dalej, ale jedynie zarysują kamienne ściany. Korzystając z dostępnych narzędzi możemy zbudować naprawdę wiele: od wież oblężniczych po tarany, na trebuszach kończąc. Narzędzia, które posłużyły nam do budowy machin, możemy również wykorzystać do fortyfikowania naszego zamku. Możliwości jest bardzo dużo i dochodzi ich coraz więcej razem z nowymi aktualizacjami.
Kolejnym ciekawym elementem, który został dodany niedawno, jest tryb Castle Siege. Jak łatwo się domyślić polega na obronie, bądź ataku na zamek, w zależności do której drużyny się trafi. Nie uświadczymy tu jednak dużych bitew (możliwe, że w przyszłości to się zmieni), bo aktualnie drużyny raczej składają się z kilku osób. Boty w grze już istnieją, jednak na ten moment są to tylko barbarzyńcy, którzy atakują nasze budynki oraz chłopi, których można zagonić do zbierania surowców. Jak zapowiadają twórcy w wywiadzie dla serwisu mmohuts.com w najbliższych aktualizacjach rozwijany będzie przede wszystkim tryb survival oraz wspomniany Castle Siege, jednak w tej chwili nie mają jasno sprecyzowanego obrazu tego, jak gra będzie wyglądać w końcowym stadium. Jak podkreślają, chcą zobaczyć czego gracze oczekują od ich produkcji i na tej podstawie planować rozwój swojej gry.
Medieval Engineers, podobnie jak Space Engineers jest modowalne i na Steam Workshop można obejrzeć zarówno budowle innych graczy, jak i mody, mapy itp. Niektóre z nich są naprawdę imponujące i skomplikowane (jak np. automatyczny trebusz), inne pomogą zrozumieć różne mechanizmy i spróbować samemu coś stworzyć.
Druga strona medalu
Mimo tylu zalet, jest w tej produkcji coś, co mnie szczerze martwi. Otóż, po dłuższej rozgrywce, zbudowaniu zamku i ufortyfikowaniu go, w mojej głowie rodziło się pytanie: co teraz? Mogę swoim dziełem podzielić się na Steam Workshop, ewentualnie stworzyć serwer w trybie Castle Siege. Jednak z trybem wieloosobowym jest taki problem, że w trakcie testowania gry nie widziałem serwera z większą ilością osób jak 10 (średnio po 2-5 na serwerze). Mimo dużej ilości stworzonych gier na niewielu z nich faktycznie przebywają gracze. Dlatego też, najczęściej po wybudowaniu swojego dzieła go niszczyłem i podziwiałem jak się rozpada. Moim zdaniem brakuje tu czegoś, co nas przyciągnie do gry, nawet po zbudowaniu tego, czego się chciało. Mam świadomość, że gra jest przede wszystkim o budowaniu, ale aż się prosi, aby naszą fortecę oblegały wrogie wojska, nawet złożone z samej SI.
Jak w praktycznie każdej grze Early Access, tak i Medieval Engineers nie uchowało się od błędów. Nieraz zostałem zabity przez drzewo, które po ścięciu odbiło się od innego, a mnie wyrzucając w kosmos. Zdarza się również, że w wyniku zniszczeń w budynkach tworzą się niewidzialne ściany (najczęściej na schodach). SI również zdarzają się wpadki i bywa, że oglądamy jak tragarz próbuje „wejść” w drzewo, bądź co chwile podnosi tę samą kłodę i kładzie ją obok. To wszystko są bugi, z którymi da się coś zrobić i pewnie prędzej czy później twórcy je naprawią.
Podsumowanie
Medieval Engineers jest dla mnie grą zagadką: z jednej strony na tę chwilę oferuje dużo i pokazuje jak wiele potencjału ma w sobie, z drugiej jednak strony kierunek jej rozwoju nie został jeszcze określony i nie ma pewności jak twórcy ją ukształtują. Na tę chwilę żaden wyraźny kierunek nie został obrany i praktycznie z gry może wyjść coś innego niż się obecnie spodziewamy. Mam nadzieję, że za jakiś czas doświadczę oblężenia na 64 osoby w trybie wieloosobowym. Podsumowując, uważam, że warto mimo obaw wesprzeć tę produkcję, ponieważ twórcy są otwarci na propozycje graczy i praktycznie co tydzień dodają do gry nowe rzeczy. W grze dostępna jest niepełna polska wersja językowa.
Gra testowana: Medieval Engineers, wersja na dzień
13.07.2015Grę do testowania udostępnił:
Keen Software House.(kliknij, aby powiększyć)
Zapraszam do dyskusji.