Nie wiedziałem, gdzie to wklepać, więc daję tu. Właściwie tyczy się to kąputera, a nie łorbanda, chociaż z tym drugim owszem, związek ma. No więc gram sobie gram, i bum bum bum komputer się wyłącza bez ostrzegania ani nic :< Czarny ekranik, zero odgłosiku. Kompa mam starawego, parę lat na karku, ale czasem nawet te dobrzesiejsze idą. Dobra, ja na upór, daję mu z trzy razy znów po tyłku, włączam, gram w kochanego warbandzika, w którego zagrałem pierwszy raz i nawet się nie nagrałem :< I w końcu ten oto zakuty pan robi focha na spółkę z monitorkiem, niebieski ekranik, komunikat w stylu ' oh oh bios krzyczy że to źle że coś się stao i coś z kartą wideo jest nie tak, jeśli to pierwszy komunikat to restartuj pan kompa. ' No to ja okej, restartuję, a tu komputerek focha dalej czyma i włąącza się leniwie, monitorek już niby coś... czarny ekran. To ja on/off/on monitor a ten daje komunikat no signal i się wyłącza uparciuch. Już go nie włączę. Ktoś wie w czym tkwi problem? Myślę, że to coś związanego z kartą, w końcu o tym był komunikat.. no ale po kiego kija potem mu nie działać ? P.S pierwszy raz takiego screena zobaczyłem. Komputerek wyłącza się też przy innych grach (tibja, lionheart, ale waćpanek o cs'ie już nie gada!). Pomocy :< Czy to jakaś bomba w komputerze, która się po kilku latach uruchomiła, czy to jakiś wstrętny wirus, czy kij wi?