Rok 1257,5 kwietnia
W odległej krainie zwanej Calradią żył pewien przedstawiciel szlachty,który zwał się Anderson.Miał 25 lat i był bardzo szanowany.Tego dnia przesiadywał w Tawernie ,,Pod Dzbanem" w Praven z powodu jego ukochanej Miranii.Zginęłą poprzez wypicie zatrutego wina podczas ostatniej rodzinnej strawy.Dostał tę wiadomość od jej ojca,Starszego wioski z Veidar.Mirania,gdy umierała,poprosiła swego ojca aby ten przekazał list Andersonowi.Było w nim to:
Kochany Andersonie
Jeżeli czytasz ten list ja pewnie już nie żyje,proszę cię abyś nic nie mówił mojemu ojcu.Ojciec myśli,że to ty mnie otrułeś,a to nie prawda.To mój były mąż,Stanisław.
Nie denerwuj się proszę.
Chciałam tego.
Twoja ukochana Mirenia
I to był już koniec tego listu.
Gdy Anderson czytał raz co raz ten list popijając piwo chciał się jeszcze bardziej zemścić.
-Dosyć już tego-powiedział do siebie Anderson zabierając swoje rzeczy i ruszając w dal szukając tego człowieka,który zabił jego ukochaną
To już koniec tej części
Pozdrawiam DarkKnight
PS.Jestem nowy w pisaniu opowiadań więc proszę o wyrozumiałość :)Przepraszam za taki krótki tekst :(