Zagadnienie jak w temacie, poniżej można napisać, czemu wybraną frakcję uznaliśmy za najtrudniejszą. Postanowiłem się ograniczyć tylko do strony "złych" bo trudno mieć tutaj porównanie z "dobrymi" - jeśli ktoś gra po jednej ze stron to nie będzie miał szans walczyć ze swoimi. Nawet jeśli zrobi się nową grę i wybierze drugą stronę, nie będzie można było grać z tym samym wojskiem, co wcześniej. Dlatego porównanie wszystkich możliwych frakcji jest raczej trudne. Ale jeśli komuś zależy, to zawsze można założyć nową ankietę pt. "najtrudniejsza frakcja po stronie dobrych".
Według mnie, najtrudniejsi są Variagowie. Zazwyczaj, walcząc z nim, gdy po obu stronach jest równa liczebność albo wróg ma niewielką przewagę, muszę się liczyć ze stratą ok. 1 - 3 ludzi (mam drużynę złożoną z 60 najlepszych jeźdźców Rohanu i kilku rycerzy Arnoru). Może się wydawać, żę to niewiele, ale jeśli do tego dodamy jeszcze ogłuszonych i porównamy z innymi frakcjami, gdzie strat przy podobnej liczebności przeciwnika raczej nie ma, to widać, że to wcale nie jest tak mało, szczególnie jeśli poprowadzimy kilka bitew pod rząd. Niestety u Variagów, każdy rodzaj jednostek stanowi problem w bitwie - jedyną cechą, która ułatwia walkę z nimi jest ich lekkozbrojność (nie wiem jakie mają pancerze od strony liczbowej, ale są raczej lekkozbrojni).
Na drugim miejscu Rhun, który ma naprawdę świetną piechotę (piechurzy z Ox sieją sporo spustoszenia), uciążliwych lansjerów, których najlepiej jak najszybciej eliminować, a jedynie ich łucznicy konni nie są zbyt ciężkimi przeciwnikami. Sporym utrudnieniem jest też to, że praktycznie nie używają broni obuchowych.
III miejsce - Isengard. Szarżowanie na "pierwszą falę" Uruk - hai to samobójstwo. Najlepiej wykończyć połowę z dystansu a drugą połowę zaatakować, używając komendy "za mną". Niestety jeźdźcy wargów odwracają uwagę kawalerii i przy użyciu komendy "do ataku", większość kawalerzystów ugania się za wargami, a kilku atakuje piechotę i ginie.
Dalej na razie nie będę się rozpisywać, gdyż pozostałe frakcje są już znacznie mniej kłopotliwe, szczególnie mali orkowie, z Dol Guldur i Gundabadu, których bez problemu można pokonać przy pięciokrotnej przewadze przeciwnika nie mając strat własnych (nawet ogłuszonych) i nie stosując żadnej taktyki (oczywiście, jeśli ma się świetnie wyszkolonych jeźdźców).