Cóż, ja nie jestem w stanie dać stuprocentowo obiektywnej opinii, bo widziałem w całości tylko Trznaście powodów, niemniej strzeliłem sobie po 3 pierwsze odcinki każdego z pozostałych seriali, żeby mieć pojęcie z czym to się je przed oddaniem głosu. I niemalże oddałem głos na The Crown. Szanuję za scenografię, grę aktorską (nawiasem mówiąc - Matt Smith nie był moim ulubionym doktorem, ale tutaj jego interpretacja księcia Filipa jest świetna, przez te trzy odcinki to była moja ulubiona postać) i scenariusz. Kto wie, czy do serialu w bliżej nieokreślonej przyszłości nie wrócę, tyle że zaczynając od pierwszego sezonu.
Dark natomiast mnie zwyczajnie nie kupił, być może zbyt wiele spodziewałem się po tym serialu, nie byłby to w sumie pierwszy raz, gdy słysząc zachwyty zabieram się do jakiegoś serialu, a ten mnie zwyczajnie nudzi (Wikingowie, GoT). W sytuacjach gdzie miałem się bać (tak przynajmniej interpretuję to po muzyce, pracy kamery i zachowaniu kamery w tamtych momentach) nie bałem się zupełnie i to mnie już trochę męczyło, trochę casus Silent Hill z 2006 roku. Natomiast bohaterowie mnie zwyczajnie irytowali. Nie zrozumcie mnie źle - nie oczekuję od postaci, że będą miłymi, szarmanckimi dżentelmenami (lub damami), będą wzorem cnót i w ogóle będą się kochały. Wręcz przeciwnie - interesują mnie postaci, których zachowanie jest dwuznaczne moralnie, albo po prostu złe (tutaj za przykład wstaw losowego bohatera filmów Quentina Tarantino, które uwielbiam, albo chociażby... Szczury z Wiedźmina). Tyle tylko, że Tarantino i Sapkowski byli w stanie sprawić, żebym te postaci polubił wbrew temu, jakie z nich sukinsyny. A w Dark zwyczajnie nikogo nie byłem w stanie polubić i najchętniej to bym wszystkie te postaci wysłał do tej jaskini. Wszystkie mnie jednakowo męczyły i irytowały. W każdym razie, do Dark nie mam zamiaru wracać. No, może za kilka lat. BTW: czy tylko ja przy pierwszym pojawieniu się tego rudego handlarza narkotyków pomyślałem o
tym panie?
No, ale w sobotę usiadłem do Peaky Blinders. Mam na koncie dwa pierwsze sezony, trzeciego już nie oglądałem. I cóż, ponownie zakochałem się w tym serialu. Po sesji zabieram się za resztę sezonu. Świetna muzyka (jak zawsze), znowu genialna gra aktorska (Cillian Murphy jak zawsze świetny), fabuła w którą można się zaangażować, no i ten klimat. Owszem, The Crown bardzo mi się podobało. Ale nie mogłem oddać głosu na to, kiedy taka perełka jak Peaky Blinders jest w zestawieniu.
O Thirteen Reasons Why pisałem już w moim pierwszym poście.