Grałem odrobinkę, i wyczaiłem, póki co, 3 wydarzenia losowe. Daję w spoiler żeby nie było, że zabawę psuję (choć i tak wszyscy otworzą ;P).
a)
Wydarzenie: Gwardia miejska dostała cynk że w mieście są asasyni, i rusza na obławę. Mają rozkaz nie brać jeńców, oraz... wasze rysopisy.
Efekt: Gwardziści dobywają mieczy i atakują wszystkich napotkanych asasynów. Wtapianie się w tłum nic nie da, wiedzą kim jesteście.
Przeciwdziałanie: W teorii, dla wspólnego dobra należy gwardzistów zamordować. Są uzbrojeni po zęby i silni, a co gorsza, wiedzą doskonale, kto jest ukrywającym się asasynem. Jednak w praktyce.... To jest DM. Nie istnieje coś takiego jak wspólne dobro. Gwardziści rozpoznają i napadają zabójców, można to doskonale wykorzystać do swoich celów.
b)
Wydarzenie: Karawany przestały docierać do miasta. Panuje głód.
Efekt: Przez kilka minut nie będzie się dało kupić od przekupni żywności.
Przeciwdziałanie: Brak. Trzeba przeczekać.
c)
Wydarzenie: Z jednego z domów wypada uzbrojony psychopata! Uciekać! D:
Efekt: Szaleniec z siekierą (lub czasami z młotkiem) wyrusza na ulice i zaczyna mordować napotkanych przechodniów. Gdyby był graczem, byłby to książkowy przykład randomera. Nie zatrzymuje się ani na chwilę; będzie przemierzał ulice, dopóki coś go nie zabije.
Przeciwdziałanie: Szaleńcy są potwornie irytującymi psujami, jeżeli chodzi o zasadzki. Kampisz się w gromadce przechodniów czekając aż asasyn się odwróci, a tu nagle wpada psychol, morduje wszystkich, panika, zasadzka nieudana. W przeciwieństwie do straży - najlepiej od razu zabić frajera, pożytku z niego nie ma.